Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

26 sierpnia 2012

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Astro-obserwator (odcinków: 200)

Wieczny problem z tym Plutonem na ascendencie

Kategoria: Astrologia

« Kursowe (20 czerwca - 1 lipca 2012) wspominki Saturnowe chmury nad premierem »

Przyjęło się uważać, że kiedy w kosmogramie planeta jest na ascendencie, to wschodzi, a kiedy jest na descendencie, to zachodzi.

Ale ściśle ta reguła stosuje się tylko do Słońca! Dlatego, że tylko Słońce ściśle i stale przebywa na płaszczyźnie ekliptyki. A kosmogram przedstawia właśnie rzuty planet na ekliptykę.

Jeśli planeta jest odchylona od płaszczyzny ekliptyki, to wcale niekoniecznie jest tak, że kiedy widzimy ją w kosmogramie na ascendencie, to wschodzi. Lub, kiedy widzimy ją na descendencie, to zachodzi.

Im bardziej planeta jest odchylona od ekliptyki, tym bardziej ta różnica między tym, co pokazuje kosmogram, a faktycznym wschodem lub zachodem planety, jest większa. Dotyczy to zwłaszcza Plutona, który okrąża Słońce na płaszczyźnie odchylonej od ekliptyki (od płaszczyzny orbity Ziemi) aż o 17.09 stopnia.

Zobaczmy przykładowy kosmogram na 21 marca1974, godz. 5:58, w Kutnie (bo w środku Polski). Kosmogram pokazuje, że w tamtym momencie Pluton był na descendencie - prawie idealnie, bo Pluton = Waga 5°41', descendent = Waga 5°25'.

Ale zobaczmy, jakie były współrzędne tej planety. Na stronie AstroAkademii pt. „Kosmogram”, umożliwia to zakładka (karta) „Współrzędne”. Na tamtej karcie mamy współrzędne planet w układach:

  • ekliptycznym-geocentrycznym (czyli te „astrologiczne”, w których rysuje się kosmogramy)
  • równikowym (dla astronomów - i w tym układzie są kreślone mapy nieba)
  • topocentrycznym
  • heliocentrycznym (czyli jak planety widać ze Słońca).

Nas najbardziej interesuje układ topocentryczny, ponieważ jego współrzędna pt. „wysokość” pokazuje ile stopni planeta znajdowała się nad lub pod horyzontem. (Druga współrzędna to azymut, pokazuje kąt liczony poziomo od kierunku „południe”. Ściśle na południu jest medium coeli - przypominam elementarz!)

Dla przykładowego kosmogramu tabela ta pokazuje:

(Na zrzucie widać tylko współrzędne geocentryczne i topocentryczne, nieinteresujące nas równikowe zaślepiłem.)

Patrzymy na Plutona. Jego wysokość (nad horyzontem) równa jest 16°41'. To dużo czy mało? Kiedy rozcapierzysz dłoń i wyciągniesz rękę, prosto w łokciu, przed oczy, to tę dłoń zobaczysz pod kątem około 20 stopni. Warto to pamiętać! Czyli w tamtym momencie Pluton był nad horyzontem trochę mniej niż szerokość twojej rozpostartej dłoni. Zobacz to na tle krajobrazu za twoim oknem! Bardzo był wysoko, prawda?

Kiedy zaszedł naprawdę? - czyli kiedy naprawdę przekroczył zachodni horyzont? Tamtego dnia stało się to dopiero o godzinie 7:50. Oto tabela współrzędnych na ten moment:

O godz. 7:50 Pluton znajdował się -0°04' względem horyzontu, czyli 4 minuty kątowe pod horyzontem. Czyli, z dobrą dla nas dokładnością, właśnie wtedy był na horyzoncie.

Ta tabela pokazuje także, dlaczego Pluton tak dziwnie się zachowuje. - Ponieważ jest bardzo daleko od ekliptyki. Mówi o tym liczba zwana „szerokość (ekliptyczna) geocentryczna”. Wynosiła ona w tamtym momencie aż 17°10'. Prawie „dłoń” w górę od ekliptyki. („W górę”, oznacza to, w stronę północnego bieguna Ziemi.)

Zobaczmy, jak wygląda kosmogram na rozważany moment przejścia Plutona przez zachodni horyzont:

Jakieś szaleństwo, prawda? Przecież Pluton wcale nie jest na descendencie! Gorzej, jest prawie w połowie drogi od descendentu do imum coeli, prawie w środku tej ćwiartki kosmogramu. Dla miłośników domów, jest on w piątym domu. Zaznaczyłem kąt jaki tworzy w kosmogramie Pluton z descendentem: 55 stopni 19 minut! Aż niewiarygodne.

To samo, podobnie, dzieje się kiedy Pluton wschodzi i mija wschodni horyzont.

Widać więc, że kiedy Pluton lub inny obiekt na niebie jest daleko od ekliptyki, to te dwa fakty: (A) że planeta jest na ascendencie (descendencie) i (B) że wschodzi (zachodzi) - tracą ze sobą związek. Zaczyna je dzielić zbyt długi czas i zbyt duży kąt na niebie, żeby uznać, że oba zjawiska to jedno i to samo. (Eris, krewna Plutona, chodzi po niebie jeszcze dalej od ekliptyki niż Pluton – ta dopiero będzie sprawiać kłopoty!)

Dlatego jeśli widzisz w kosmogramie Plutona po wschodniej lub zachodniej stronie nieba, koniecznie sprawdź w zakładce „Współrzędne”, gdzie Pluton faktycznie się znajduje.

Jak taką „rozchwianą” pozycję Plutona interpretować astrologicznie? Z góry są możliwe trzy ewentualności:

  • astrologicznie ważne jest formalne tradycyjne położenie planety w kosmogramie na ascendencie lub descendencie, czyli według długości ekliptycznej (współrzędna „długość geocentryczna” w tabeli)
  • astrologicznie ważny jest fizyczny wschód lub zachód planety, czyli jej przejście przez horyzont (wysokość horyzontalna = zero)
  • astrologicznie ważne są – czyli „działają” - obie te sytuacje na niebie.

Według mnie, ta trzecia ewentualność jest najmniej prawdopodobna Wydaje mi się że trzeba wybierać: albo (1) czyli formalny ascendent/descendent w kosmogramie, albo (2) czyli fizyczny wschód lub zachód. (Albo jeszcze jakiś inny wariant...?)

Ale to wymaga badań. Z góry i na oko raczej niczego nie zadekretujemy.


Jeszcze taka ciekawostka. Pluton wtedy (21 marca1974) był odchylony od równika o 13°29' (tę liczbę zobaczysz w tabeli jako „deklinacja”). Stad wniosek, że na szerokości geograficznej większej niż 53°25' Pluton 21 marca 1974 roku w ogóle nie zachodził! Więc i nie wschodził. Zachowywał się tak, jak Słońce latem za kołem podbiegunowym. Ktoś wtedy urodzony w ogóle nie miał prawa mieć Plutona na ascendencie – w ścisłym sensie. Ta szerokość 53°25' to wcale nie jakaś daleka północ. Ta linia przechodzi przez Szczecin. Na północ od niej leżą Koszalin, Gdańsk, Chojnice, Olsztyn, Augustów.

Na szczęście obecnie Pluton zbliża się do punktu przecięcia jego orbity z naszą (czyli do swojego węzła) i jest odchylony od ekliptyki już tylko o 3°46'. Problem o którym tu piszę najbardziej dotyka osoby urodzone w latach 40-tych, 50-tych, 60-tych i 70-tych. W niektórych godzinach doby, oczywiście.

Astro-obserwator: wstęp na końcu

Dawniej pod tytułem „Mesuranema”, z greckiego mesouranêma co znaczy „środek nieba” czyli medium coeli.


« Kursowe (20 czerwca - 1 lipca 2012) wspominki Saturnowe chmury nad premierem »

komentarze

1. Dylemat • autor: Retro-Mars-w-Pannie2018-11-28 15:18:20

Panie Wojciechu, bardzo ciekawy artykuł. Swoją drogą zastanawiam się nad konsekwencją wyboru opcji "astrologicznie ważny jest fizyczny wschód lub zachód planety, czyli jej przejście przez horyzont (wysokość horyzontalna = zero)", bo rodzi ona sporo zamieszania.
U mnie przykładowo mam na kosmogramie Plutona w Wadze ok. 4 stopnie pod ascendentem (po drugiej stronie, równolegle, planeta Wenus, również 4 stopnie tyle że pod descendentem), natomiast współrzędna topocentryczna na kosmogramie w AstroAkademii wylicza mi dla mojego Plutona ok. 6 stopni nad ascendentem.
Zatem Pluton dalej dominuje i znajduje się blisko osi, ale w takim układzie zmienia on swoją pozycję względem wspomnianej Wenus, stając do niej w faktycznej opozycji. Co więcej, w takim przypadku Pluton znajdujący się nad ascendentem gubi też de facto swój sekstyl do Neptuna w Strzelcu, bo różnica odległości obu planet się zwiększa.
Trudny dylemat, wymagający dokładnych badań u osób, u których takie zjawiska występują. Swoją drogą, czytając interpretację aspektu "Pluton i Wenus" w "Astrologii samopoznania" też trudno stwierdzić jednoznacznie, czy mnie dotyczą czy nie, jeśli przyjąć, że występuje faktyczna opozycja tych planet.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)