TARAKA
zdjęcie Autora

2 listopada 2008

Krzysztof Wirpsza

Enneagram: Wielka Siódmca
czyli z teozofią za pan brat


W niniejszym tekście chciałbym przedstawić pokrótce teozoficzny model, który, w całości lub w części zdaje się stanowić wspólną kanwę wielu (wszystkich?) systemów metafizycznych. Model składa się z siedmiu warstw, które odpowiadają siedmiu kosmicznym cyklom, o jakich mówi się w teozofii. Każdy cykl trwa przez bardzo długi czas, tak długi, że praktycznie trudny do zmierzenia. Nie jest to też czas w tradycyjnym rozumieniu, podobnie jak przestrzenie poszczególnych okresów, ich fizyki, mechaniki i matematyki - różnią się. Parametry każdego cyklu zmieniają właściwości przestrzeni i czasu, zależnie od punktu świadomości z którego dany cykl jest widziany. Cykle mogą w związku z tym przenikać się nawzajem, nakładać, przesuwać tak wzdłuż, jak i pod prąd czasu, zapętlać. Nie jest powiedziane, że poprzednie cykle były "kiedyś" (np. przed Big Bangiem), a przyszłe będą "potem". Dla ułatwienia, w niniejszym tekście będziemy mówić o cyklach jako o "sekwencji" następujących po sobie okresów - co nie znaczy, że jest to jedyny możliwy sposób ujęcia, czy też wierne oddanie faktu. Warto o tym pamiętać, aby nie popaść w zbytni "ewolucjonizm" - ten ziemski, czy ten metafizyczny. I jeszcze jedno: poniższy model wydaje się w syntetyczny sposób obejmować i łączyć założenia Kursu Cudów, teozofii, enneagramu, buddyzmu, taoizmu, tarota, nauk Gurdżijewa, Castanedy, i fizyki kwantowej.


Podstawa numeryczna Wielkiej Siódmcy

Na początek wyjaśnię najogólniej znaczenie poziomów, począwszy od Pierwszego, a kończąc na Siódmym. Potem opiszę poziomy dokładnie, ale poczynając od Siódmego, który jest poziomem stwórczym, i z którego wynikają pozostałe. Aby zrozumieć poniższy wykaz, trzeba tylko uchwycić założenie, że świat w którym myślimy, że żyjemy, jest iluzją. Jeżeli to założenie jest trudne do przyjęcia "na wiarę", należy je uchwycić tymczasowo, tylko dla celów zrozumienia tekstu. Nadaje ono całości wywodu spójność i elegancję, która będzie stopniowo coraz bardziej widoczna w trakcie lektury.

A zatem - nasz iluzoryczny wszechświat. Jest on rzutowany "spoza" siebie samego, z miejsca, które nazywamy Poziomem Siódmym, inaczej Niebem. Sam w sobie nie istnieje. Problem polega na tym, że ten wszechświat wydaje się nam cholernie realny. Jego pozorną realność symbolizują właśnie pierwsze cztery poziomy opisu. Taka Czwórca wydaje się tu liczbą konkretu, czegoś dotykalnego i oczywistego, potrzebnego nam dla dalszej drogi, choćby jako baza, punkt wyjścia. Natomiast sam sens Wielkiej Siódmcy polega na podważeniu i stopniowym usunięciu wrażenia realności, jakie taka stabilna Czwórca ze sobą niesie. Dopiero gdy Czwórca zostanie anulowana, będziemy mogli ujrzeć Prawdę o sobie i innych. Zanim to się wydarzy - Prawda zostaje w naszym odbiorze zniekształcona - będzie się jawić jako "realna" namacalność świata.

Przyjrzyjmy się najpierw Wielkiej Czwórcy:

Poziom Pierwszy - oznacza ciało, czyli masę (a właściwie iluzję ciała/masy)

istnieją tu dwa podpoziomy:

Jedynka - ciało/masa/fizyczność (iluzja tychże)

Dwójka - energia witalna czyli prana (iluzja prany)


Poziom Drugi oznacza doświadczenie dziania się, czyli energię (właściwie iluzję energii)

mamy tu dwa podpoziomy:

Trójka - wrażenia/percepcja (ich iluzja)

Czwórka - indywidualna tożsamość powstała na bazie wrażeń/percepcji (iluzja tejże)


Poziom Trzeci oznacza naszą samoświadomość i inteligencję, czyli informację (a właściwie iluzję informacji)

znów mamy dwa podpoziomy:

Piątka - myślenie, umysł (iluzja tegoż)

Szóstka - osobowość, dusza (iluzja tejże)

Trzy powyższe poziomy już się wydarzyły w poprzednich cyklach ewolucyjnych, w innych czasoprzestrzeniach. Rozwinięto w nich w pełni ciało-emocje-umysł, które obecnie są sprawne i gotowe. Obecna rasa ziemian, w tej czasoprzestrzeni, pracuje nad rozwinięciem Poziomu Czwartego, związanego z pragnieniem/manifestacją.

Poziom Czwarty oznacza nasze dążenie do manifestacji pragnień w życiu - inaczej, do wywierania wpływu na nasz świat (oczywiście chodzi o świat iluzoryczny, oraz iluzoryczne pragnienia)

mamy tu też dwa podpoziomy:

Siódemka - zdolność manifestacji pragnień (w ramach iluzji - tzw. "szczęśliwy sen")

Ósemka - szkodzenie (również iluzoryczne)

Punkty Siedem i Osiem są w wyraźnej opozycji, ponieważ w bieżącej czasoprzestrzeni, wśród ludzi, to jest punkt, w którym przebiega gros pracy. Poprzednie poziomy są ładnie wykończone, zsynchronizowane i ich podpoziomy uzupełniają się nawzajem. Czwarty Poziom pozostaje w konflikcie, ponieważ nie jest jeszcze dopracowany - prace są w trakcie. Dlatego Ósemka stanowi Wyzwanie (jej angielska nazwa to Challenger), czyli coś co należy podjąć, co zwraca się do nas o reakcję.

Ponieważ te cztery poziomy są iluzoryczne, stanowią one przesłonę dla Prawdy. Jak już mówiliśmy, aby Prawda mogła się objawić, potrzebne jest ich usunięcie. Te cztery poziomy będą zatem stopniowo redukowane w kolejnych cyklach ewolucyjnych, jakie nastąpią w przyszłości.

Poziom Piąty oznacza redukcję poziomów czwartego i trzeciego.

Mamy:

Dziewiątkę - utratę potrzeby posiadania pragnień (nirwana)

Dziesiątkę - utratę potrzeby bycia umysłem/osobą (oświecenie Buddy)

Na Poziomie Piątym umysł ludzki, oraz pragnienia - zespolone zostają ze Źródłem (Prawdą). Wciąż oddzielona jednak pozostaje percepcja/tożsamość i ciało.

Poziom Szósty oznacza redukcję poziomów Drugiego i Pierwszego.

Mamy:

Jedenastkę - utrata potrzeby posiadania niezależnej percepcji/tożsamości

Dwunastkę - utrata potrzeby posiadania ciała/masy

Na Poziomie Szóstym człowiek w pełni jednoczy się ze Źródłem (Prawdą)

Poziom Siódmy jest poziomem Absolutu/Prawdziwego Ja/Prawdy. Istnieje poza ciałem, czasem i przestrzenią, i jest nieskończony.

Mamy:

Prawdziwe Ja (inaczej Boga, Absolut, itp.) - wszechmocne, poza czasem i przestrzenią, NIE stworzyło świata iluzji

Monadę - czyli to co się oddzieliło i wygenerowało projekcję świata.

Ponieważ w niezrozumiały sposób są i nie są one Jedną i Ta Samą Rzeczą - określimy je jedną wspólną liczbą - Trzynastką.

Popatrzmy teraz jak to wszystko powstało, zaczynając od poziomu Siódmego, który możemy sobie dla ułatwienia wyobrazić, jako tkwiący w zamierzchłej przeszłości lub odległej przyszłości.

Poziom Siódmy - Niebo

Aby cały ten teozoficzny myk trzymał się kupy, potrzebne jest nam najpierw twarde dno, jakiegoś rodzaju ostateczna instancja, o którą cała reszta mogłaby się oprzeć. Nie pytamy, co jest za tą instancją, ponieważ zakładamy, że dalej ludzka myśl po prostu nie sięga. Zbrojni w takie twardokrystaliczne "niebo", możemy zacząć nasz wędrówkę po krainie Wielkiej Siódmcy. "Niebo", jako ostateczne, będzie jej końcowym stadium, liczbą siedem, symbolizującą zamknięty cykl siedmiu kolejnych światów. A oto jak wyglądałaby taka ostateczna rzeczywistość.

Mamy tu ostateczne Prawdziwe Ja, Absolut, najgłębszy noumenon. Nie wie ono nic o jakiejkolwiek iluzji, ponieważ jest tylko czystą Prawdą. Istnieje daleko poza czasem i przestrzenią, wszechobecny, wszechpotężny, nieograniczony, doskonały. A jednak całkowicie nieingerujący w sprawy naszego niedoskonałego świata. Czemu? Świat, z punktu widzenia Prawdy jest doskonały. Po co cokolwiek zmieniać? Wszystko trwa na wieki i w nieskończoność, bez bólu, wysiłku, śmierci. Problem śmierci i zła wymyśliliśmy my - poprzez nasze niedoskonałe definicje i linie demarkacyjne. Nie "my" którzy to teraz czytamy, ale "my" w sensie boskim, metafizycznym. Takie metafizyczne "my" teozofowie nazywają Monadą. W podobny sposób Monada wymyśliliła wszelkie ograniczenia - w tym czas i przestrzeń. Prawdziwe Ja twierdzi że nie ma żadnego zła, nie ma ograniczeń i nie ma trudów. A ponieważ jest Prawdziwe - musi mieć, ostatecznie, rację.

Problem niewygody, to problem zbiorowej Monady, zanurzonej w Prawdzie. Monada siedzi sobie z Prawdziwym Ja, nieskończona, odwieczna, szczęśliwa i nieskazitelna. Jest jednak samodzielna i może robić co chce. Otóż Monada na chwilę zapomina, że jest bezpieczna i kochana i że nic nie musi. Zaczyna "mylnie stwarzać". Ponieważ ma taką samą moc stwarzania jak Prawdziwe Ja, może stwarzać całe wszechświaty, eony itp. jednym mrugnięciem. W odróżnieniu jednak od Prawdziwego Ja, które nigdy się nie myli - Monada może się, pozornie, mylić.

Załóżmy, że Monada zaczęła stwarzać coś na własna rękę, i że to coś, to był widzialny wszechświat. Wszystko jest cacy, dopóki Monada dobrze się bawi. Co się jednak dzieje, gdy nagle Monadzie zaczyna zdawać się, że coś jej grozi? Powstaje iluzja zagrożenia. Oczywiście Prawdziwe Ja wie, że wszystko jest OK, ale Monada nie wie, bo się oddzieliła. Roją jej się kształty wszechświata, w którym rzeczy są ograniczone przez czas i przestrzeń, w którym istnieją reguły, obostrzenia i konsekwencje. Zapomina o swojej wszechmocy. Wszystko to nie jest zbyt fajne, i Monada, nawykła do stuprocentowej wolności, ma z tym trudność. Prawdziwe Ja ją woła "Chodź, zostaw to, to są fikcje!", ale Monada, nie słyszy. Stworzyła niniejszym (mylnie!) dziwaczną, nierealną projekcję - Wszechświat. Tu zaczyna się i tu kiedyś się skończy Wielka Siódmca.

Mamy:

Prawdziwe Ja - ostateczną rzeczywistość (obszar przez teozofów zwany Adi - Jeden, a przez Kurs Cudów - Ojcem)

Monada - aspekt tej rzeczywistości, obdarzony przez nią samodzielnością (obszar zwany w teozofii Anupadaka - sferą Monad; w Kursie Cudów zwany Synem)

Problem: Monada stwarza wybrakowaną pseudo-rzeczywistość, która w istocie jest iluzją. Prawdziwe Ja woła do Monady, że to jest iluzja - ale Monada nie słyszy. A właściwie - na tyle, na ile słyszy, na tyle wraca ze swojej projekcji do Prawdziwego Ja. Na tyle na ile nie słucha - na tyle coraz bardziej wierzy w projekcję i pogrąża się w niej (upada). Zaczyna w ten sposób wierzyć, że jest oddzielona od Prawdziwego Ja, lub w ogóle traci z oczu Prawdziwe Ja. Jest to podstawowy problem całego Wszechświata, problem z którego biorą się wszystkie inne.

Poziom Siódmy jest poziomem przyszłym, obecnej rasie ludzkiej mało znanym.

Poziom Szósty (atma) - graniczny, ujawniający naturę iluzji i prawdziwego Źródła Monady

Poziom Szósty znajduje się na granicy rzeczywistości Prawdy i projekcji Monady. Mamy w nim dwa podpoziomy:

12. Zmartwychwstanie - na tym poziomie Monada uświadamia sobie swoją jedność z Prawdziwym Ja. Nie potrzebuje już iluzji ciała, po to aby istnieć w świecie, choć może stwarzać dowolne projekcje, w tym projekcje własnego ciała, które dla obserwatora w iluzji wydają się równie realne jak cokolwiek. Tak postępują Awatarzy - np. zmartwychwstały Jezus, czy Babaji.

11. Całkowite pochłonięcie Prawdą - Monada jest wciąż świadoma swojej monadycznej, nieskończonej natury, posiada jednak jedno ograniczenie: wierzy, że jest 1.ciałem. Nie posiada 2. indywidualnej percepcji, 3. myśli ani 4. pragnień, wszystko to jest zawiadywane z nieskończonego poziomu Monady. Istnieje w stanie całkowitego, przelotowego poddania się Prawdzie.Wydaje jej się jednak, że posiada ciało. Jeżeli posiada ciało, to może umrzeć.

Problem: problemem jest to, że Monada nie widzi, że sama stworzyła śmierć, jako część swojej projekcji. Myśli, że śmierć (a z nią wszelkie zło), stworzona została przez Prawdziwe Ja. A zatem Monada ustawia się do tego Prawdziwego Ja, które ją zrodziło i które chce jej dobra, w opozycji. Monada "walczy z Bogiem" - przykładem jest modlitwa Jezusa w ogrodzie Getsemani. Mamy tu Jezusa, który - po pierwsze widzi karmę (to zdolność nabyta na poziomie piątym), ale też po drugie - uważa, że tą karmę powoduje Ojciec. Nie może tego zrozumieć. Przejście na podpoziom Zmartwychwstania następuje wtedy, gdy Jezus uświadamia sobie, że to on sam tworzy własną śmierć - a nie Ojciec. Automatycznie problem ciała zostaje usunięty, i Jezus staje się awatarem - projekcją zawiadywaną kompletnie z Monady.

Poziom Szósty (atma) jest poziomem przyszłym, obecnej rasie ludzkiej mało znanym.

Poziom Piąty (buddhi) - próba stopienia z projekcją

Na Poziomie Piątym Monada zapomina kim jest - innymi słowy zatraca swoja boską tożsamość. Widzi jednak wciąż, że otacza ją iluzja, jej własna projekcja. Tu nie myli się. Ponieważ jednak przestała widzieć kim jest (utraciła tożsamość) - to ta projekcja wydaje jej się jej Źródłem. Innego Źródła nie widzi."Stworzyła mnie moja projekcja" - mówi, nie zauważając nonsensowności takiego rozumowania. "Iluzja to moje Prawdziwe Ja, jemu chcę się podporządkować". Monada na Poziomie Piątym dąży do tego, aby całkowicie stopić się z projekcją - stać się jej częścią. Jest to działanie lękowe, wynikłe z lęku przez Prawdą, która jest dalej. Monada nigdy nie będzie mogła się stopić z własną projekcją, ponieważ Monada nie jest projekcją. Jest częścią Prawdy, a nie iluzją!

A zatem Poziom Piąty jest poziomem pustki, poziomem w którym Monada uważa się za własną projekcję. Chce zatem zniknąć, tak, żeby została tylko sama projekcja i "Prawdzie" w ten sposób stało się zadość. Mamy tu dwa podpoziomy:

10. Oświecenie Buddy - Monada wierzy, że posiada własne niezależne 1. ciało, 2. percepcję/tożsamość. Natomiast wie, że nie nie posiada 3. umysłu/osobowości, ani 4. pragnień. Ponieważ ma niezależną iluzoryczną tożsamość, musi zapomnieć o swojej tożsamości w Prawdzie. Wciąż jednak pamięta, że pod względem umysłu-osobowości, jest czymś nieograniczonym. Taki nieograniczony kosmiczny umysł-osobowość, w którym Monada się odnajduje, to Prawo Karmy. Jest to po prostu całość wytworzonej przez Monadę projekcji, która ma swoje wewnętrzne, metafizyczne prawa i nimi się kieruje. Te prawa jednak są - jak cała projekcja - mechaniczne i, ostatecznie, iluzoryczne. Tzn. powstają na życzenie Monady, tylko na głębszym poziomie, którego stad nie widać. Ponieważ Monada jest nieskończona i ma nieskończoną moc - wytworzyła projekcję nieskończonego wszechświata, wraz z jego wewnętrzną metafizyką "przyczyny i skutku", wynikająca z jej własnych, nieświadomych przekonań.

A zatem: w dziesiątce Monada, która utraciła kontakt ze Źródłem postrzega siebie jak część ogromnego martwego mechanizmu. Ten mechanizm - to widziany przez nas wszechświat.

Jest jeszcze jednak poziom wcześniejszy, poziom który wydarza się zanim nastąpi zniknięcie umysłu. Ten poziom w enneagramie symbolizuje i przypomina Dziewiątka.

9. Oświecenie "nirwaniczne" - tu Monada wierzy, że posiada 1. ciało, 2. percepcję/tożsamość oraz osobowość/umysł. Wie natomiast, że nie posiada 4. pragnień. To pierwszy szczebel oświecenia, symbolizowany przez enneagramową Dziewiatkę. Dziewiątka, symbolicznie, nie posiada pragnień. Posiada jednak wciąż wzorzec osobowości, który tym się tym "brakiem pragnień" karmi. Dlatego jest ostatnim z typów osobowości wyliczonych na enneagramie. Późniejsze wzorce (poczynając od Dziesiątki) są trans-osobowe. Oświecenie "nirwaniczne" znane jest w buddyzmie Hinajany, mylnie, jako ostatni szczebel oświecenia. W istocie jest to pierwszy etap podróży, jakby pierwsze niedoskonałe przybliżenie. Problem z nim jest taki, że człowiek w tym stanie izoluje się od świata, ucieka od kontaktów. Buddyzm Mahajany (reprezentujący punkt dziesiąty) próbuje to rozwiązać przez pragnienie "zbawienia wszystkich czujących istot" - wyraźną deklarację potrzeby emocji.

Problem: trudność na Poziomie Piątym polega na tym, że Monada zapomniała o swoim dziedzictwie. Stając się częścią kosmicznego mechanizmu, staje się zarazem jałowa i pusta. Oświecenie i powrót do Prawdy stały się dla niej ofiarą złożoną z własnego człowieczeństwa. Wyzwaniem dla przyszłych ras operujących w tym paradygmacie będzie prawdopodobnie uaktywnienie emocji.

Poziom Piąty (buddhi) jest poziomem przyszłym, obecnej rasie ludzkiej mało znanym.

Poziom Czwarty (Ciało Przyczynowe, wg teozofii) - jest poziomem obecnym, w którym pracuje obecna ludzka rasa, w obecnej, doświadczanej na Ziemi, czasoprzestrzeni. Jego istotą jest postępowanie z pragnieniami.

Monada kompletnie zapomina tu o swoim pochodzeniu, zaczyna po raz pierwszy wierzyć, że jest produktem ewolucji gatunków, postępującym w górę, od ciała, przez percepcje/tożsamość, umysł/osobowość ku ostatecznej wartości - szczęściu i spełnieniu w życiu. Widzi siebie jako ewoluujący twór, coś co staje się coraz bardziej i bardziej zaawansowane. W istocie jest odwrotnie. Zanurzając się w projekcję, Monada staje się coraz prymitywniejsza.

Mamy tutaj dwa podpoziomy:

7. Kreację Pragnień, czyli enneagramową Siódemkę. Siódemka jest pragnieniem osiągnięcia spełnienia w świecie iluzji (nienasycenie). Symbolizuje ją Małpa, sięgająca po obiekt swego zainteresowania. Małpa jest zarazem symbolem ewolucji ludzkiej rasy, z którą takie sięganie zostaje utożsamione. Manifestacja iluzorycznych pragnień w iluzorycznym świecie stanowi cel ludzkości. Celowi temu stoi jednak na przeszkodzie fakt, że ludzkość sama sobie szkodzi. Ludzkość sama jest przyczyną swoich niepowodzeń - może tez być przyczyną swoich sukcesów. Sabotowanie własnych celów jest bazową kwestią, którą należy rozstrzygnąć, zanim "prawo przyciągania" i inne formy manifestacji mogą zacząć naprawdę działać. Pojawia się tu wspomnienie wszechmocy Monady, która choć zapomniała kim jest, wciąż jeszcze pamięta - co może. "Człowiek przyczyną swojego szczęścia i nieszczęścia", jest zarówno naczelną ideą Siódemki, jak i podwaliną nazwy "Ciało Przyczynowe", ukutej przez teozofów.


8. Szkodzenie, czyli enneagramowa Ósemka, podnosi kwestię celowości wyrządzania zła. To kwestia, której rozstrzygnięcie leży w żywotnym interesie rozwiązania wszelkich problemów człowieka na ziemi. Czy można szkodzić z własnej wolnej, nieprzymuszonej woli? Dlaczego ktoś miałby to robić? I, jeżeli uznamy, że to robi, czy za takie szkodzenie należy karać? Mamy kwestię premedytacji, winy i konsekwencji. Czy szkodzimy sami sobie? Czy każdy ma w życiu to, na co zasłużył? Człowiek staje tu w obliczu fundamentalnych pytań o zarządzanie własną agresją, o naturę własnej destrukcyjnej siły. Brak dobrych odpowiedzi na te pytania leży u podstaw wszystkich współczesnych problemów cywilizacji - takich jak wojna, głód, skażenie środowiska czy przestępczość.

Problem: Jako kluczowy dla nas punkt, Ósemka zgłasza konieczność wewnętrznej przemiany człowieka. Stawia te konieczność jako warunek materializacji pragnień i spełnionego życia na Ziemi. Zwraca uwagę na kwestię podświadomości, czyli to, że sabotujemy własny świat, sami o tym nie wiedząc. Tylko przez szerzenie głębokiej samoświadomości, nasz iluzoryczny świat, może zostać uzdrowiony. Ósemka zwraca tu uwagę na intensywność cierpienia wynikłego z oddzielenia Monady od Źródła. Oddzielenie i upadek Monady przestają być tylko ciekawą podróżą - stają się powodem bólu na ogromną skalę. Stają się też sygnałem alarmowym do powrotu.

Teozofowie mówią, że obecna rasa jest Czwartą Rasa, której głównym zadaniem jest otwarcie czwartej czakry - serca. Oznacza to też, że mówimy o "ewolucji" ( w istocie, jak mówiliśmy, jest to właściwie "inwolucja") postępującej przez trzy kolejne rasy (Pierwszą, Drugą, i Trzecią), która obecnie, na Ziemi, zatrzymała się na poziomie Rasy Czwartej. Zadaniem rasy Czwartej jest otwarcie serca, a to oznacza - nauczenie się postępowania z własną wypartą agresją i bólem. Podobnie jest ze ścieżkami w nauczaniu Gurdżijewa - trzy pierwsze są cenne, ale anachroniczne. Wyzwaniem i zadaniem współczesności jest natomiast Czwarta Ścieżka, której istotę można by sprowadzić do dwóch słów "transformacja emocji".

Poruszając się od góry do dołu, schodząc z Nieba na Ziemię, dotarliśmy do serca. Co znajduje się poniżej? Zapewne świat bardzo twardy, gęsty, złożony z osiągnięć pradawnych ras, poprzedzających rasę ludzką. Osiągnięcia te miały czas być poddane gruntownemu dopracowaniu i obróbce - stąd we współczesnym świecie jawią się jako coś oczywistego.

Te osiągnięcia to ciało/masa, percepcja/tożsamość i umysł/osobowość. Odpowiadają im trzy wymiary:

1. ciało to fizyczna rzeczywistość - a zatem długość (ciała przemieszczają się po torach)

2. percepcja, to inaczej obraz świata - a zatem płaszczyzna (coś, na co patrzymy)

3. umysł, to inaczej zdolność oddzielenia się od własnej percepcji i obserwowania jej z innego niezależnego punktu - a zatem wysokość (jak mamy np. w wieży obserwacyjnej)

Te trzy wymiary, i trzy podstawowe pozostałości po poprzednich cyklach, wyznaczają znaną nam czasoprzestrzeń.


Kostka

Sześć pierwszych punktów enneagramu opisuje trójwymiarową czasoprzestrzeń, czyli obiektywny świat tam, na zewnątrz. W skrócie nazywam go Kostką. Kostka, to także każdy możliwy do wyobrażenia przedmiot jakiego doświadcza człowiek. Kostkę stanowi każde zjawisko fizyczne lub psychiczne, każdego rodzaju przeszkoda i każdy problem. Wszystko są to kostki - obiektywne rzeczy obdarzone kształtem, masą i umiejscowieniem, zderzające się ze sobą, wytwarzające siły, napięcia i tarcie. Żeby było ciekawiej - są one wszystkie bardzo realnymi iluzjami. Ich pomylenie z Prawdą wynika z jednego, prostego faktu - nie wiemy, jak ta Prawda wygląda. Zbyt głęboko zabrnęliśmy w projekcję, jest tu ciemno i niewiele widać. To dlatego im niższy wymiar, tym bardziej to się wydaje konkretne i rzeczywiste, choć w istocie jest dokładnie na odwrót!

Kostka, składa się z jednego, dwóch lub trzech aspektów strukturalnych, z których każdy posiada zasilający go wtórnik energetyczny. Aspekt i jego wtórnik stanowią zawsze uzupełniająca się wzajemnie parę. Mamy zatem:

1. Aspekt Fizyczny (Jedynka lub Pierwsza Czakra), zasilany przez Wtórnik Witalny (Dwójka, Druga Czakra)

2. Aspekt Energetyczny (Trójka lub Trzecia Czakra), zasilany przez Wtórnik Tożsamości (Czwórka, Czwarta Czakra)

3. Aspekt Umysłu (Piątka lub Piąta Czakra), zasilany przez Wtórnik Osobowości (Szóstka, Szósta Czakra).

Są to trzy niższe ciała Teozofii - fizyczne, astralne i mentalne. Stanowią one razem tzw. "niższy trójnik", czyli sylwetkę, która w danym wcieleniu uważana jest pełen, skończony opis człowieka. Sylwetka ta po śmierci ciała fizycznego ulega stopniowemu wchłonięciu w Wymiar Czwarty, wymiar Nieba/Piekła, w którym nasze ziemskie pragnienia spełniają się (lub wprost przeciwnie). Najdłużej pozostaje aktywny ostatni element - Wtórnik Osobowości. Chodzi o osobowość jaką nosiliśmy w danym wcieleniu, wraz z pamięcią naszych psychologicznych cech, ziemskiego życia, a nawet wyglądu.

Przypomnijmy, co oznaczają poszczególne elementy ciał.

Aspekt Fizyczny, to substancjalność, bądź masa danego obiektu. Jego centrum jest w jodze Pierwsza Czakra. Wtórnik Witalny, to energia eteryczna, która dany obiekt wzmacnia. Jej ośrodkiem jest Druga Czakra (zwana też Harą, lub Czakrą Seksu). Z czakry tej płynie ta sama energia za pomocą której mistrzowie sztuk walki dokonują swoich nadnaturalnych popisów, którą ogrzewają się tybetańscy jogini lub przy pomocy której uzdrawiają nakładacze rąk. Bywa też zwana chi lub praną, i uważa się, że przenika do nas ze słońca wraz z powietrzem. Kojarzy się z życiem, dynamiką, zdrowiem, radością i naturą. Widzialne ciało fizyczne i jego Wtórnik Witalny, razem tworzą właściwe ciało fizyczne.

Aspekt Energetyczny, to to, co postrzega (widzi, doświadcza itd.) zewnętrzne obiekty. Aspekt ten pozostaje zatem w ciągłej w relacji do rzeczywistości, i ta relacja daje mu napęd. Trochę tak, jak relacja między plusem i minusem wywołuje przepływ prądu, a relacja między mężczyzną i kobietą... hm, wiadomo. Aspekt energetyczny "wie", czego chce - bo widzi, że to tam jest. Motywuje zatem ciało fizyczne, aby do tego dążyć. Jego centrum jest Trzecia Czakra (Splot Słoneczny). Wtórnik Tożsamości, to magazyn naszych potencjalnych preferencji i upodobań, dostarczający Aspektowi Percepcji materiału. Zarządza nim Czwarta Czakra, zwana Czakrą Serca. Osobiste, indywidualne utożsamienie z czymś zabarwia rzeczy emocjami. Sprawia, że lubimy coś, lub tego nie lubimy, że nas w rozmaitym kierunku ciągnie, lub że oczy błyszczą nam na czyjś widok. Życie jest już nie tylko dążeniem do celu - życie staje się sztuką. Aspekt Percepcji i jego Wtórnik Tożsamości razem tworzą właściwe ciało astralne (sanskr. kama).

Aspekt Mentalny, to ta część ciała mentalnego, która formułuje myśli. Odpowiedzialne za nie Piąta Czakra, centrum komunikowania, mieści się w gardle. Wtórnik Osobowości to ta część, którą w chrześcijaństwie nazywamy "duszą". Odpowiada za niego Szósta Czakra, zwana umysłem dyskursywnym. "Dyskursywny" oznacza "ten, który kwestionuje sam siebie", lub "dyskutuje sam ze sobą", co jest najbardziej zaawansowaną cechą Kostki. Można powiedzieć, że mamy tu najwyżej uorganizowany element tego co skończone i opisywalne, często nazywany "inteligencją" lub "duszą", choć tych słów używa się również w innych celach. To właśnie ta "dusza" wędruje po śmierci ciała w Czwartym Wymiarze - krainie spełniających się pragnień. Wniebowstąpieni Mistrzowie, zakładają tę część jak szatę, i przez to, możemy przypisywać im, i ich myślom, określoną ziemską formę (np. Jezus, Budda, itp). W ogóle każda idea dotycząca rzeczywistości wyższej, włącznie np. z niniejszym tekstem, musi zostać przesiana przez swoisty słownik idei, jakim jest trójwymiarowa inteligencja. Nie oznacza to, że te idee są "tylko metaforami" - ale że odbijają, czasem karkołomnie, coś daleko większego, niż da się po ludzku opisać.. Aspekt Umysłu i jego Wtórnik Osobowości razem tworzą właściwe ciało mentalne (sanskr. manas).


Trzy minione rasy

Kostka, taka jaką znamy, jest wynikiem zmagań poprzednich trzech ras, które pozostawiły nam ją w schedzie. Możemy domniemywać, że każda z tych trzech ras istniała w oparciu o jeden z trzech poziomów dzisiejszej Kostki, że cały jej sens istnienia koncentrował się na problemie jaki rodziła dana para przeciwieństw. Długotrwała praca nad tym problemem zaowocowała w końcu harmonią przeciwieństw i wyjściem na poziom wyższy. A zatem, dzisiejsza swojska czasoprzestrzeń, taka, jak ją rozumiemy na Ziemi, "wykuwała" się w bólach!

Poziom Trzeci i Rasa Trzecia

Zadaniem Rasy trzeciej musiało być wytworzenie niezależnego myślenia i inteligencji - czyli zdolności dystansowania się do własnej percepcji. Inteligencja, która u nas jest czymś oczywistym, musiała być tam towarem deficytowym, czymś czego każdy pragnął (ech, ten język!) ponad wszystko, i co stawiało przed ludźmi (ehem) bardzo konkretne wyzwania (znowu nasz makaronizm; ale jak istota czterowymiarowa, którą jestem, ma to sobie wyobrazić?).

Możemy spekulować, że globalny problem, odpowiednik naszych wojen, agresji i ludzkiego nieszczęścia, stanowił jakiegoś rodzaju intelektualny konformizm. Być może energia Szóstki, w swojej gęstej, ślepej formie, zachęcała te istoty do podporządkowywania swojej woli dyktatom zbiorowego intelektualnego egregora? Może było to czymś naturalnym, a nieliczni wywrotowcy głosili niezależność myśli i potrzebę samodzielnych, odważnych eksploracji intelektualnych? Takie eksploracje mogły być uważane przez ogół za mrzonkę (tak jak dziś uważa się np. prawa manifestacji pragnień), a w najlepszym razie za szczyt egoizmu?

Poziom Drugi i Rasa Druga

Zadaniem Rasy Drugiej było najprawdopodobniej ukształtowanie indywidualnej tożsamości opartej o psychiczne doświadczenie. To jeszcze trudniej sobie wyobrazić. Mamy istoty dla których problemem jest w ogóle doświadczanie czegokolwiek. W naszym wszechświecie chyba nie byłoby to możliwe. Tu życie - ewoluowanie - równa się doświadczaniu czegoś. Ale tam jeszcze tego nie było, to były inne warunki... Zdolność doświadczania była szczytem aspiracji przeciętnej rodziny klasy średniej. Ludzie robili najgłupsze rzeczy, aby ją sobie podwyższyć...

Znów, możemy domniemywać, że globalny problem stanowiła tu jakaś totalna energetyczna niestabilność. Być może energia Czwórki, w swojej neurotycznej, chorobliwej formie, zachęcała istoty Drugiej Rasy do ciągłych energetycznych skoków, rozpadania się na miliony impulsów, mieszania i ponownej asocjacji, przez co nie mogły one w ogóle trwale zaistnieć w odniesieniu do czegokolwiek. Wszystko było przepływem obrazów, milionów obrazów, ale tych obrazów nikt nie doświadczał, po nie było tam nic stałego!

Być może w tym dziwnym świecie pojawił się bohater, który powiedział: patrzcie, widzicie tą zieloną bańkę po prawej? To jest mój cel, i jeszcze dzisiaj będę go miał. Poszedł, złapał bańkę i założył sobie na głowę, a wtedy pobratymcy okrzyknęli go dziwadłem i heretykiem. W bólach, oj w bólach wykuwała się tożsamość...

Poziom Pierwszy i Rasa Pierwsza

Zadaniem Rasy Pierwszej było, jak można podejrzewać, zaistnienie jako ciało. Musieli być z natury bezcieleśni, i ciało stanowiło dla nich pewnego rodzaju upragniony mit. "Aaa, słyszałem, że gdzieś tam daleko, to oni mają ciała. Takie normalne, ciężkie, wiesz." A na to ziomek: "Co ty? Ciała?! Ciężkie?!! Nieee.", "Nie, no tak, ciężkie, twarde i przemieszczające się, głównie naprzód." "O, chchorbcia, stary".

Pozostaje pytanie czym byli, skoro nie mieli ciał. Pewnie jakiegoś rodzaju ekstatyczną Dwójkową praną, dumną z siebie, że wspiera i odżywia cały wszechświat. "Ile można wspierać i odżywiać" - buntowali się młodzi. Na to starzy: "Co, chcesz być twardą, bezduszną skorupą, która tylko pochłania, nic nie daje? My będziemy cię tu podtrzymywać naszym promieniowaniem kształtu, a ty co? Ty wiesz ile takie wiązania atomowe kosztują?" A młodzik na to: "Te dziadek, nie bądź taki słonecznik, obejdzie się! Znudził mi się ten twój eteryczny uśmiech - teraz liczą się konkrety, zderzenia i ostra nawalanka, lecimy z chłopakami trochę się zmaterializować!"

Ile wody musiało w Wiśle upłynąć, żeby powstały dzisiejsze, wcale się nie wstydzące swego czynu, gwiazdy i planety...


Dno

W ten sposób sięgnęliśmy dna naszej iluzorycznej drabiny, dna które jest - no cóż, właśnie - twarde. Zaraz, "twarde dno", już to mieliśmy, ale to było w Niebie. A teraz mamy takie naprawdę twarde, takie bez jaj. Można się pokaleczyć, tam jest taki twardy meteoryt, który właśnie leci prosto na mnie, i zaraz nabije mi guza. Ech, wraca stara śpiewka. Tam nic nie ma, żadnej masy, żadnej energii - to wszystko wybryk rozpędzonej Monady, która wpuściła sama siebie w kanał i której się w związku z tym coś roi. A że rojenia jej mają moc tysiąca miliardów rozjuszonych supernowych - to i efekt jest przekonujący. Można czasem założyć kask. Albo przyłożyć lód.

No, a gdyby tak przejrzeć na oczy? Gdyby doświadczyć iluzji masy, to co by się stało? Czy te gwiazdy, planety, meteoryty - czy to by wszystko znikło? Pstryk?

Doświadczając iluzji masy (Poziom Pierwszy) znaleźlibyśmy się automatycznie w Dwunastce (Poziom Szósty). Jest ona, jak pamiętamy, zrealizowaniem iluzji ciała, percepcji, umysłu i pragnienia - wszystko w jednym. Pełen potencjał człowieka - Dwanaście Świetlnych Nici DNA i Chrystusowa Świadomość. Bylibyśmy świętym Awatarem, lub działającym na ziemi Wniebowstąpionym Mistrzem. Można oczywiście pokusić się o trochę mniej ambitny skok. Co by to było na przykład, gdybyśmy doświadczyli, że nasz obraz świata jest kompletnym wymysłem? Wraz z nim oczywiście myśli i pragnienia. To by nas przeniosło do Jedenastki, na tym samym poziomie, ale szczebel niżej. Jest tylko ciało, a w tym ciele siedzi nieskończona Monada. Ciało nie nawykło do takich rzeczy. Ciało się trochę boi, że umrze od tego. Ciała są takie delikatne... No, a gdyby tak zakwestionować samą tylko realność umysłu i pragnień? Bam - Dziesiątka, Poziom Piąty, stajemy się Buddą. Huh, miły chłodek po tamtych emocjach. Wtopieni w świat wschodzimy i zachodzimy wraz ze słońcem, aż po kres wieków...meteoryty mijają nas spokojnie, bez pośpiechu, z gracją. My nic. Idziemy jak co dzień po gazetę. No i wreszcie co, jeśli podamy w wątpliwość same tylko pragnienia? To nam gwarantuje przeniesienie się do stadium Pustelnika-Arhata, w Dziewiątce. Zawsze coś...

Choć przedstawione humorystycznie, wszystkie te etapy nie są jednak oddzielnymi rodzajami oświecenia. Jest to to samo oświecenie, za każdym razem jednak pełniejsze, głębsze. Zza brudnej szyby iluzji wyłania się coraz więcej aspektów Monady, aspektów, które zapomniano. Nie chodzi o to, że Budda był gorszy niż Jezus, a U.G. Krishnamurti to nie doszedł do dwunastki, bo on był gburowaty pustelnik. Nie chodzi też o to, że Jezus był lepszy niż ty, czy ja. Żaden nie jest wyjątkowy. Każdy odkrywa to samo, i prawdopodobnie w kolejnych powrotach do ciała, doczyszczać będzie (czy już doczyścił, co na jedno wychodzi) swoje dzieło. Czas jest, zgodnie z naszym wejściowym założeniem, które jeszcze przez chwilę proszę utrzymać - iluzją. Nam zaś, jako soli tej Ziemi, pozostaje podtrzymywać w sercu żar pragnień - i radzić sobie z konsekwencjami.

I jeśli ktoś może od czasu do czasu przypomnieć sobie pomysł, że to tylko projekcja - to na pewno nie zaszkodzi. A może się zrobić ciekawiej.


Krzysztof Wirpsza
Warszawa, 27.11.2008




Autor, jego teksty
Aby pisać komentarze zaloguj się lub zarejestruj.
drukujDrukuj

Promocje

Ogłoszenia

menu ruchome
rozwiń menu --»


© Copyright by Taraka. Prawo rozpowszechniania zastrzeżone.
wróć na górę wróć na górę
Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)