Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

03 grudnia 2019

Andrzej Gąsiorowski

z cyklu: Dlaczego ludzie wycinają drzewa? (odcinków: 32)

Wielki test Doskonałej Maszyny Ratującej Klimat

Kategoria: Ekologia

« Patrząc na uciekający czas

Na trzecim już spotkaniu FoTA4Climate, tytułem wprowadzenia, pozwoliłem sobie na mały eksperyment etyczno-prakseologiczno-klimatyczny.

Oto zaprezentowałem uczestnikom spotkania abstrakcyjną Doskonałą Maszynę Ratowania Klimatu (w skrócie DMRK), która potrafi za jednym zamachem przywrócić Ziemię do stabilnego klimatycznie i ekologicznie stanu, ale (co bardzo istotne) bez jakichkolwiek zmian systemu, świadomości i tym podobnych rzeczy.

Następnie zaprezentowałem niedoskonałe maszyny ratujące klimat (w skrócie NMRK), jak elektrownie jądrowe, urządzenia nazywane odnawialnymi źródłami energii, bezorkowe uprawy rolne, lasy i bagna. Część z nich jest mniej niedoskonała, część bardziej.

Na koniec zaprezentowałem maszyny społeczne ratujące klimat – różnego rodzaju strajki klimatyczne, ambicje klimatyczne, wyjątkowe stany klimatyczne etc. (w skrócie MSRK). Ponieważ są to prawdopodobnie niedoskonałe maszyny, pełen skrót powinien brzmieć: NMSRK.

Uczestników poprosiłem o zadanie sobie pytania, czy gdyby mieli DMRK, uratowaliby klimat, a co za tym idzie Ziemię i jej mieszkańców?

Nikt nie musiał odpowiadać na zadanie przeze mnie pytanie głośno. Chciałem tylko, żeby odpowiedział sobie na to pytanie we własnym sercu.

W podsumowaniu zwróciłem uwagę, iż istotna część ruchów klimatycznych nie tylko na pewno nie skorzystałaby z DMRK, ale również robi wiele, żeby w zasadzie nie zajmować się NMRK, a nawet  – zwalczając tę maszynę na rzecz NMSRK  i wyjmując z NMRK części do swojej maszyny w postaci wiatraków i paneli (które po trzydziestu latach wdrażania nie dały nam w zasadzie nic, prócz dobrego samopoczucia ich producentów oraz producentów paliw kopalnych, które spala się, kiedy owe urządzenia nie pracują wydajnie, czyli przez znaczą część czasu).

Nikogo nie namawiałem, aby zgadzał się z moimi konkluzjami, aczkolwiek odnotowałem, że NMSRK przesłaniają nam to, że mamy jakieś NMRK. To moje poglądy, nie należy ich utożsamiać ze stanowiskiem F4C. Nie są powszechnie podzielane, nawet w naszym gronie, ale mnie wydają się prawdziwe.

A jakie są Wasze?

No i pozostaje już tylko pytanie – co Ty byś zrobił/zrobiła? Czy użyłbyś/użyłabyś DMRK bez zmiany systemu? 


Zdjęcie na górze to rysunek mojej córki. Przedstawia DMRK.

Zdjęcie na dole, to ekipa FoTA4Climate podczas FOTY3. Nie cała.

fota4climate


W tym roku mówiliśmy między innymi o budowie w Polsce tak zwanego małego reaktora modułowego, narracjach apokalipsy, emisyjności i wydajności wiatraków, obwodach łowieckich, polowaniach na ptaki, o roli drzew w mitygacji zmian klimatycznych, ekonomii degrowth, soli drogowej i jej wpływie na ekosystemy, sieciach energetycznych, naszych planach na najbliższe miesiące, związanych głównie z zamknięciem sprawnej elektrowni jądrowej Philippsburg 2 w Niemczech oraz o życiu drzemiącym w głębi Ziemi, które pewnie sobie poradzi, kiedy nas już nie będzie, co wszystkim uczestnikom spotkania wydało się krzepiące.

Wśród prelegentów znaleźli się prof. dr hab. Szymon Malinowski, dr hab. Marcin Napiórkowski, dr inż. Piotr Tyszko-Chmielowiec, dr Sebastian Szklarek, dr Michał  Szpak, Agata Brzezińska. Jakub Zawiła-Niedźwiecki, Jan Chudzyński, Juliusz Kowalczyk, Tomasz Zdrojewski, Rafał Maszkowski, Adam Błażowski oraz moja skromna osoba.

Dziękuję wszystkim uczestnikom spotkania!


Dlaczego ludzie wycinają drzewa?: wstęp na końcu

Teksty re-publikowane z bloga Autora pod tym samym tytułem. W Tarace za uprzejmą zgodą.


« Patrząc na uciekający czas

komentarze

1. zły klimat dla atomu w UE • autor: Jerzy Pomianowski2019-12-03 10:12:07

Niemcy praktycznie zlikwidowali swoją energetykę jądrową kosztem stania się największym producentem i konsumentem węgla brunatnego na świecie. 178 mln ton rocznie idzie tam w kominy. Muszą tak robić, bo niestabilne, zależne od pogody OZE, wymagające tworzenia rezerw mocy konwencjonalnej stanowią aż 33% całej produkcji energii w Niemczech.

2. Atom tez nie jest zbyt stabilny... • autor: JSC2019-12-03 12:29:41

bo np. ostatni black out w Argentynie wziął się z tego, że nie zdążono wycofać nadmiarowego GW z kluczowej magistrali energetycznej w tym z tamtejszej elektrowni nuklearnej... a największą sztywnościa podaży charakteryzuje generacja właśnie z atomu.
Z kolei rezerwa nie musi się opierać na tylko i wyłącznie na gazie, bo są jeszcze takie rozwiązania jak:
- spalanie śmieci
- elektrownie wodne
- spalanie biomasy
- magazyny energii
- wodór
- można podpiąć agregaty pod rafinerie, stacje benzynowe itp. elementy infrastruktury
- można też zapedzic do dynama siłę żywa, taka siła można też napędzac wiele maszyn
Ponadto elastycznośc systemu energetycznego traci na na jego modelu tzn.:
- centralizacji generacji w wielkich elektrowniach czy to węglowej w stylu Bełchatowa czy zielonej w stylu projektowanych pól wiatraków na Bałtyku
- nieoptymalnych systemach ciepłowniczych w miastach
- braku tzw. pasywizacji domów

3. w odpowiedzi do JSC • autor: And21022019-12-03 16:41:43

Nie jestem żadnym znawcą ,ale magazynowanie energii jest znacznie większym problemem niż jej wytworzenie. Można co prawda przepompowywać wodę w górę w elektrowniach szczytowo pompowych ,ale trzeba je mieć ! I sprawność też kiepska.    Wytwarzanie energii poprzez "dynama"  czyli pedałowanie siły żywej jest skrajnie nieefektywne. Człowiek to może tak ze 100 W energii generować ,ale to już zmęczy go po 10 minutach. A potem będzie musiał pół godziny odpocząć i zjeść drugi obiad by uzupełnić jej brak. Zgadzam się ,że rozproszenie źródeł generowania energii może spor dać ,ale to by oznaczało upadek wszelkich monopoli energetycznych. Bez tego nie będzie powszechnego i taniego wytwarzania energii. Upadkiem  monopoli nie są zainteresowani zarówno klasyczni producenci energii z węgla i gazu, jak  i producenci energii "zielonej".  Tu jest dylemat - jak ocalać planetę by nie stracić źródła kasy.

4. @And2012 • autor: JSC2019-12-03 18:04:07

Sprawa magazynowania energii jest trudna, ale nie beznadziejna... juz od jakiegoś czasu Musk buduje magazyny systemowe... https://globenergia.pl/musk-uruchomi-najwiekszy-magazyn-energii-na-swiecie/

5. w odpowiedzi do JSC • autor: And21022019-12-03 18:57:25

Jeśli coś takiego robią to dobrze,  nich próbują. Ale by to ocenić trzeba zobaczyć twarde dane. Bo z tego co wiem, to ogniwa można ładować ponownie tak ze 3000 razy i potem niestety wypada je wymienić. Może korzyść i zysk wystarcza w stosunku do ceny wymiany, nie wiem. Choć gdyby było to takie super,  to nic prostszego jak  zakładać wszędzie magazyny energii. Jednak znaczenie taniej  przechować energię w formie bańki ropy czy gazu + agregat. Poza tym  nie rozwiąże to istoty problemu - energię trzeba wytworzyć w sposób tani i ekologiczny. Moim skromnym zdaniem najlepsza byłą by  mnogość rozproszonych źródeł energii wytwarzanej blisko odbiorcy i całkowita zmiana życia ludzi, kształt cywilizacji. Człowiek powienien pracować w miejscu zamieszkania, otaczać się sprzętami , wyrobami z naturalnych materiałów i najlepiej sam je wytwarzać. Teraz całe fabryki istnieją by produkować lodówki choć taki sam efekt daje ziemianka. Produkuje się miliony suszarek do ubrań  choć zastępuje je sznurek na strychu.  Ale na tym ,że ktoś ma na podwórku ziemiankę się nie zarobi...

6. dla Polski nie ma dobrego rozwiązania • autor: Jerzy Pomianowski2019-12-03 19:00:19

Atom jest aż zbyt stabilny, tzn nie bardzo się nadaje do pracy ze zmienną mocą, stąd połączenie wiatraki-panele z energetyką jądrową jest trudne. Do kompensacji falującej energii z OZE najlepsze są niestety elektrownie paliwowe. Najlepiej gdy  kraj ma świetne warunki do budowy elektrowni wodnych, jak np Norwegia (94% energii bierze z hydroelektrowni), albo tani gaz do elektrowni gazowych. Wtedy może się bawić w wiatraki bez ryzyka. Polska nie ma właściwie nic z tych rzeczy. Odradzam spalanie biomasy, bo to w praktyce spalanie lasów. Zasiewanie ziemi żywnością i jej spalanie w elektrowniach jest trochę nie humanitarne. Obojętne skąd pochodzi biomasa, z plantacji energetycznych czy z lasu, to elektrownia o mocy 1 GW wymaga rocznie spalenia roślin z 6000 kilometrów kwadratowych. Trzeba te hektary jakoś uprawiać, nawozić. Nonsens ekologiczny i ekonomiczny.
[foto]

7. Zrywność elektrowni atomowych • autor: Wojciech Jóźwiak2019-12-03 19:38:01

Szybkość regulacji mocy (czyli tytułowa "zrywność") elektrowni jądrowych była też dyskutowana na 3-FoTA. Współczesne reaktory spokojnie nadążają za wahaniami mocy z wiatraków i fotopaneli. Ten problem nie istnieje.
W Polsce spokojnie można instalować elektrownie jądrowe, a najlepiej na terenie istniejących elektrowni węglowych, jak Bełchatów, Kozienice, Ostrołęka.

8. Nie wiem czy nuklearnych Bełchatów... • autor: JSC2019-12-03 19:53:45

to szczęśliwy pomysł. Bo od razu pojawia się pytanie czy po ogarnięciu tematu np. kogeneracji nie okaże się,  że ten Bełchatów jest ostro przeskalowany.

9. biednym zawsze wiatr w oczy • autor: Jerzy Pomianowski2019-12-03 21:15:12

Można budować atomówki i stopniowo wyłączać elektrownie węglowe. Tanio nie będzie. Ta pierwsza elektrownia kosztuje 40 -70 mld złotych, pierwszy blok 15 mld. Do końca roku miała zapaść decyzja o lokalizacji i finansowaniu. Zobaczymy, albo nie, jeśli Unia zakaże. Nie pakować się w te nieszczęsne fermy wiatrowe na Bałtyku. Kosztują tyle co elektrownia jądrowa.

10. UE EJ raczej nie zabroni... • autor: JSC2019-12-03 23:23:41

energetyka nuklearna to nieoficjalny system dotowania francuskich zbrojeń nuklearnych, a ten kraj ma silne wpływy. 

A gdyby nie pewne zaszlosci śmigłowcowe to można byłoby powalczyć o pewne koncesje...
[foto]

11. Śmieci i biomasa • autor: Edward Kirejczyk2019-12-04 04:40:23

@JSC
Spalanie śmieci i biomasy to plasterek na raka.
Zajrzeć do kotła elektrowni w spalarni śmieci (przez wziernik) to jakby zajrzeć do piekła. Wygląda imponująco, niestety nie ma prawa zarobić na siebie. Jeżeli spalarnie nie mają wytwarzać chmury trucizn (zwłaszcza dioksyn), trzeba od pierwszej sekundy spalania doładowywać je czymś o wysokiej temperaturze płomienia, czyli naczęściej węglowodorami. Te nieliczne które istnieją, utrzymują się dzięki opłatom dostawców śmieci, a i to dzięki restrykcyjnym przepisom, np. w Niemczech, gdzie śmieci o określonej kaloryczności spalania nie mogą trafić na wysypisko. 
Spalanie biomasy ma sens nawet nie lokalny (pod tym pojęciem rozumie się na ogół coś w skali polskich powiatów) ale miejscowy, w miejscach gdzie wytwarza się dużo biomasy. Mogłyby mieć zastosowanie np. w byłych polskich PGR-ach. Jedyny problem - też w zasadzie na zasadzie rachunku ekonomicznego nie mogłoby powstać, a powstają tu i ówdzie dzięki dotacjom UE. Potem już na bieżącą eksploatację mogą zarobić. No i nie ma kłopotów z odpadami. Najbliższe funkcjonują chyba za Odrą.
Połączeniem jednego z drugim może być spalanie gazów wydobywających się z wysypisk. Widziałem coś takiego na opolszczyźnie. Niestety silniczek Stirlinga (to dla niego tam pojechałem) był wielkości pralki lub zmywarki do naczyń, więc zbyt wiele energii nie dostarczał.

12. w bankierskim socjalizmie nic co sprzyja ludności się nie opłaca • autor: Jerzy Pomianowski2019-12-04 09:19:43

Silniki Stirlinga pasjnowały mnie wiele lat, parę ich zbudowałem. Idealna sprawa gdy spalanie odbywa się w niskiej temperaturze (kosztem niskiej sprawności niestety). Pod Szczecinem długo działała mała elektrownia zasilana gazem z wysypiska śmieci, ponoć była opłacalna. Znikomy kosz inwestycji:hałda nakryta płachtą folii i rura wkopana w górę śmieci plus silnik spalinowy na gaz.

13. @Smiecie • autor: JSC2019-12-04 11:17:14

To klasyczny temat, w którym nie ma dobrego wyjścia... a spalanie tego czego się da wydaje się wyjściem najlepszym nawet gdy trzeba dorzucić spora domieszke nafty do pieca.
[foto]

14. Czy to może działać? • autor: Edward Kirejczyk2019-12-06 10:41:29

@ Jerzy Pomianowski
Miałem w dzieciństwie taki pomysł. Budować w wysokich górach (Tybet, Hindukusz, Andy, może Kaukaz) małe elektrownie oparte o silniczki Stirlinga. Dół zanurzony w wodzie/śniegu/lodzie, góra ogrzewana promieniami słonecznymi, ewentualnie dodatkowo skupionymi lustrami. Czy to może działać?
Wysypisko śmieci w Domaszkowicach na opolszczyźnie jest maleńkie, więc o sprzedaży energii nie ma co myśleć.

15. W tzw. piecu słonecznym można wytworzyć temperatury zdolne topić metale... • autor: JSC2019-12-06 15:26:22

tylko pytanie co zamierzasz osiągnąć.
[foto]

16. Cel wysokogórski • autor: Edward Kirejczyk2019-12-06 17:02:30

Jeśli pytanie 15. jest skierowane do mnie, to chcę uzyskać powszechne źródło zasilania generatorów elektryczności dla gospodarstw domowych, funkcjonujących w skrajnych warunkach. Zapewne są to po części koczownicy, dominuje pasterstwo i wykształcenie niepełne podstawowe. Inaczej mówiąc, zapotrzebowanie poszczególnych gospodarstw na prąd niewielkie, niezawodność i mobilność sprzętu pożądana.

17. to już jest • autor: And21022019-12-06 17:57:32

Silnik Sterlinga z ognisku soczewki zwierciadła - działa, zbudowano w USA  prototypową elektrownię chyba już ponad 10 lat temu. tu link:

http://www.designnews.pl/index.php?id=47&no_cache=1&tx_ttnews[tt_news]=2571&cHash=3fe8fd4ccd&type=98

18. energia dla koczowników • autor: Jerzy Pomianowski2019-12-07 00:09:38

Jest dużo działających konstrukcji silnika Stirlinga działających w warunkach gdzie "niczego nie ma". Budowanych z drewna, blaszanych beczek, gumy z dętek, z czegokolwiek co jest pod ręką. Paliwem jest zwykle cokolwiek co się pali np suche odchody zwierząt.
Silnik zasilany różnicą temperatur między gruntem a nagrzewnicą oświetloną Słońcem również będzie działał, ale z bardzo niską sprawnością czyli musiałby mieć duże rozmiary, dużą objętość roboczą.

19. A co byście powiedzieli na... • autor: JSC2019-12-07 15:55:08

ogniwa TEG?

20. obojętnie z czego... • autor: Mruk2019-12-07 20:10:05

obojętnie z czego będzie ta energia to należy zacząć od ograniczania konsumpcji - zmniejszania potrzeb. Jak się wymyśli dobre tanie źródło energii - to zaraz rozwiną się absurdalne potrzeby - żeby to szybko skonsumować. Więc dobór źródła odsuwa problem katastrofy w czasie, no wiadomo zawsze dobre i to. To tak jak z samochodami, niby współczesne są coraz bardziej ekologiczne i mało palą, za to są przeskalowane i mają tyle idiotycznego wyposażenia i gadżetów że ich produkcja (używanie, utylizacja itd.)  na pewno jest  bardziej szkodliwa dla środowiska niż przeciętnego samochodu z przed np. 40 lat.
Wracając do głównego pytania - ja bym nie użył DMRK. Chyba że jakoś warunkowo. Po co? żeby kontynuować to rozpasanie? Patrzę i oceniam w kategoriach moralnych i nie widzę sensu kontynuowania życia za wszelka cenę - czyli szkodzenia innym istnieniom. Ludzie powinni dorosnąć i się ograniczać.

21. chyba się nie da • autor: Jerzy Pomianowski2019-12-08 15:39:18

System również mnie się nie podoba, ale..Sapiens jest jedynym gatunkiem który nie powiela sposobu życia swoich przodków, lecz stale chce czegoś więcej. Bez tej cechy cywilizacja by nie powstała. Czyli kultura, nauka, sztuka również nie. Wytępić tę ludzką właściwość jest trudno. Właściwie tylko dwa przypadki są możliwe: nagła katastrofa zmuszająca do radykalnych zmian, albo zamordyzm globalny wprowadzony dla dobra Matki Ziemi przez jakichś mędrców. To by się niestety nie obyło bez rożnych nieprzyjemności, z drutem kolczastym na czele. Na razie ci mędrcy próbują po dobroci. Sądzą że można sapiensa  wychować i przerobić tak, by sam chciał się ograniczać. To jednak działa tylko na małą skalę w grupach ludzi żyjących w pewnym komforcie materialnym.
[foto]

22. DMRK i NMRK, trochę o • autor: Wojciech Jóźwiak2019-12-09 09:09:02

Przypominam, że (zgodnie z oryginalnym tekstem Andrzeja) DMRK to Doskonała Maszyna Ratująca Klimat, a NMRK to Niedoskonałe Maszyny robiące to samo. Ważny punkt: DMRK ratuje klimat, tzn. zapobiega efektowi cieplarnianemu, a przy tym nie wymaga żadnych zmian w ludzkiej świadomości, w ustawieniu gospodarki i polityki, w stylu życia itd.
Kiedyś była nadzieja, że taką DMRK będzie zimna fuzja jądrowa. Ale minęło 30 lat i nikt poważnie nie potwierdził jej istnienia, a dotychczas znana teoria przeczy jej możliwości. Ciekawe jednak byłoby wyobrazić sobie skutki zaistnienia DMRK w postaci np. elektrowni zimnofuzyjnych, które byłyby tanie w budowie, dawałyby śmiesznie tani prąd, surowiec byłby praktycznie nieograniczenie dostępny, nawet gdyby to był ciężki wodór. Przy tym zero odpadów, żadnego szkodliwego promieniowania. I jeszcze gdyby były małe, że każdy dom i samochód byłby napędzany na małą baterię CF (Cold Fusion).
Pierwszy wniosek: jaka ulga! Można robić co się chce bez ograniczeń środowiskowych. Tylko problem, że te ograniczenia środowiskowe i tak natychmiast by się pojawiły, i to takie, które nie bardzo znamy teraz.
Co do N (Niedoskonałych) MRK: Dyskutanci wymienili wyżej kilka urządzeń dających energię ze spalania. Coś, co spala i wydziela CO2, z definicji nie może być NMRK. No może bardzo Niedoskonałą.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)