Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

25 czerwca 2009

Wojciech Jóźwiak

e-tom: Wielkie Arkana tarota w świetle enneagramu

Kochankowie i Wieża

Kategoria: Tarot

  < poprzedni    1    (2)    3    4    5    6    7    8    9    10    11    dalszy >  

WstępPustelnik i SłońceKochankowie i WieżaCesarzowa i Śmierć
Magik i MocRydwan i GwiazdaPapież i Diabeł
Sprawiedliwość i KsiężycPapieżyca i WisielecCesarz i Umiarkowanie
Cztery karty poza-enneagramowe: Głupiec, Koło Fortuny, Sąd Ostateczny, Świat


Karty VI-Kochankowie i XVI-Wieża mają wspólne to, że jako tarotowe DROGI wspólnie wychodzą z enneagramowego punktu nr 6.

Czyli są to dwie drogi przemiany Szóstki.


Szóstka w enneagramie

Szóstka, przypominam, jeśli jest rozumiana jako typ psychologiczny człowieka, zwana jest Adwokatem Diabła lub Czarnowidzem. W sensie ogólniejszym niż psychologia, Szóstka wiąże się z instynktem samozachowawczym czyli instynktem ucieczki, wiąże się z towarzyszącą ucieczce i napędzającą ją emocją lęku, wiąże się też z zewnętrzną warstwą komórek zarodka, egzodermą i rozwijającym się z egzodermy systemem nerwowym. Czyli Szóstka to jest taki "byt", który zorientowany jest na śledzenie świata zewnętrznego (egzoderma, nerwy, narządy zmysłów), na obserwowanie niebezpieczeństwa i ratowanie się ucieczką, popychany jest emocją lęku, a jego świat jest uporządkowany głównie na kierunku tył (skąd idzie niebezpieczeństwo) - przód (kierunek ucieczki). Punktami lękowo-nerwowo-ektodermalnymi są prócz Szóstki-Czarnowidza także Piątka-Obserwator i Siódemka-Epikurejczyk.

Przypominam, że warstwy zarodkowe są trzy, pozostałe to endoderma, z której rozwija się układ m.i. trawienny i która orientuje istotę na poczucie sytości i ogólniej na zaspokojenie potrzeb, także potrzeby wspólnego żerowania i bycia razem w stadzie. Z endodermy wywodzi się instynkt stadny (społeczny) i związana z tym emocja wstydu i pokrewne emocje, różnicujące osobniki w stadzie. Instynkt ten porządkuje świat w symbolicznym kierunku góra-dół, czyli dominujący-podporządkowany. Z endodermy wywodzą się trzy punkty enneagramu: Dwójka-Dawca, Trójka-Gwiazdor i Czwórka-Tragiczny Romantyk lub Maruda.

Trzecia warstwa to mezoderma, z niej rozwijają się kości i mięśnie, czyli narządy ruchu, popycha je emocja gniew, związana z instynktem obrony swojego terytorium. Gniew i instynkt terytorialny porządkują przestrzeń w kierunku centrum-zewnętrze i każą śledzić przestrzeń horyzontalnie, z lewa na prawo i z powrotem. Z mezodermy wywodzą się 9-Gapa-Mediator, 1-Perfekcjonista i 8-Szef.

Szóstka (wracam do niej) w stresie przechodzi w Trójkę, w komforcie w Dziewiątkę.

Komfortowe przejście Szóstki w Dziewiątkę ilustruje karta VI.Kochankowie.

Stresowe przejście Szóstki w Trójkę ilustruje karta XVI.Wieża.


Karty "stresowe" i "komfortowe". Inicjacje i tradycje

Karty "stresowe", ilustrujące przejścia między typami w stresie, zaproponowałem nazwać INICJACJAMI, ponieważ przypominają one gwałtowne inicjacyjne przełomy, jakie znamy z innych dziedzin życia. To co zapisane w tych kartach, dzieje się niejako wbrew naturze typu, który podlega przemianie (lub: który wyrusza w drogę...). Karty te gwałcą naturę danego typu! Ktoś, kto idzie ich drogą, musi samego siebie przezwyciężyć (sich überwinden - jak ładnie pisał Nietzsche).

Z drugiej strony, karty te przedstawiają niebezpieczeństwa grożące danemu typowi. Niebezpieczeństwa POPADNIĘCIA - tzn. takie, kiedy z braku woli i wiedzy, z bezwładu i nie-chcenia, ktoś POPADA w wady, nałogi, błędy, sytuacje bez wyjścia itd.

Było to ładnie widać w poprzednim wykładzie, na przykładzie omawianej tam Dziewiątki i prowadzącej od niej karty IX.Pustelnik. Inicjacją, jaka czeka na typ 9-Gapa-Mediator, jest odpępnienie się od ludzi, którzy Gapę tyleż utrzymują przy jej istnieniu, co ja męczą. Gapa musi iść w samotność, oderwać się od ludzkiego kontekstu i skonfrontować z samym sobą, więc także odkryć własny lęk. O tym opowiada karta IX.Pustelnik. Ale z drugiej strony 9-Gapa-Mediator nieustannie POPADA w stan częściowej ucieczki w samotność: nie idzie w tym zadaniu na całość, tylko stoi gdzieś w przejściu ("mediator" to właśnie stojący gdzieś pośrodku! - nie deklarujący się ani na tak ani na nie) i się nabzdycza.

Karty "komfortowe", ilustrujące przejścia miedzy punktami-typami enneagramu w komforcie, zaproponowałem nazwać TRADYCJAMI, ponieważ one dalej i twórczo rozwijają potencjał zawarty w danym typie. Dany typ jest taki jaki jest, ma takie zalety i przewagi (i wady) jakie ma, ponieważ jest tak, jakby pamiętał, miał w sobie wdrukowane doświadczenia i nauki z "poprzedniego wcielenia" (cudzysłów mówi, że nie należy tego rozumieć dosłownie!). Te "wrodzone przewagi" które dany typ powinien rozwinąć, ilustruje karta-tradycja. Dla 9-Mediatora była to karta XIX.Słońce opowiadająca o idealnej "dobrej szkole".

Wracamy do Szóstki i jej kart.


VI.Kochankowie

Treść karty: młoda para, mężczyzna i kobieta, biorą ślub - towarzyszy im w tym kapłan, który (jak można się domyślić z niewyraźnych drzeworytów) wiąże im dłonie stułą. Nad nimi unosi się Amor-Eros, wypuszczający strzałę w kierunku młodej pary.

(Rozpowszechniony jest przesąd, że tam jest jedne młodzieniec i dwie kobiety, młodsza i starsza, będąca jego matka lub jakąś doświadczeńszą kochanką, i on ma wybrać spośród nich. Taka interpretacja rysunku jest błędem i prowadzi do absurdalnych wniosków, więc proponuję o niej zapomnieć.)

Metaforyczny sens tej karty, to połączenie przeciwieństw, małżeństwo czyli połączenie w jedno przeciwnych a dopełniających się żywiołów, które jednak, aby się zeszły, potrzebują interwencji "z góry", od czynników, które lezą poza ich wola i ego. (Czyli tej strzały Amora.) Tu polecam uwadze wszystkich małżonków, żeby przypomnieli sobie okoliczności ich zejścia się z drugą połową - czy nie jest tak, ze towarzyszyła temu zdarzeniu masa "cudów" - czyli zdarzeń niezwykłych i zawracających z dotychczasowej drogi, idących wbrew planom każdego z pary?

Karta ta jest przeciwna ("kontrkursywna") do karty IX.Pustelnik. Tam samotny mężczyzna szedł w ciemność i w nieznane, tutaj dwoje ludzi łączy się i ich akt jest społecznie uznany, bo ma świadka-kapłana. tam była to decyzja jednostki, tu jest splot wydarzeń, w którym udzial ma to, co "spoza", czyli ta strzała Amora. Tam było oddzielenie, rozdzielenie, dysocjacja - tu jest łączenie i asocjacja. Tam była działalność przeciw-społeczna, tu jest budowanie społeczności i tryumfalny powrót samotników do społeczności.

Można na to patrzeć tak: typ Sześć "powstał" przez wyjście poza świat społeczny, w pustkę, ciemność, nieznane i lęk. (Co ilustrowała karta IX.Pustelnik.) Teraz oto wraca do bycia razem z innymi i czyni to nie sam i nie z własnego "wymyślenia", tylko pchany iskra przeznaczenia (strzałą Amora), które jest silniejsze od niego.

Uwaga: błędem jest także wariant tej karty z talii Waite'a, gdzie są kobieta i mężczyzna i jest Amor, ale nie ma kapłana. Wariant Waite'a kojarzy się z jakimiś Adamem-Ewą czyli z Początkiem, podczas gdy tradycyjna karta (słusznie) akcentuje nie tylko miłość lub instynkt płci, ale także społeczne uznanie i powrót samotników do społeczeństwa.

Karta ta podkreśla też takie wartości posiadane przez typ nr Sześć, jak szczerość, autentyzm, nie-zakłamanie, otwartość na uczucie, otwartość na prawdę.


XVI.Wieża

Karta jest niewątpliwie stresowa i inicjacyjna, świadczy o tym sam rysunek. Piorun rozwala obronną wieżę-twierdzę, z okiem tryskają płomienie i spadają w dół koronowani rezydenci budowli. Obraz jaki oglądaliśmy w telewizorach 11 września 2001.

Karta XVI.Wieża jest, paradoksalnie, podobna pod jednym względem w konstrukcji, do karty VI.Kochankowie - i tam i tu BIJE STRZAŁA Z NIEBIOS! Tylko że tam była to łagodna strzała Amora, a tu jest śmiercionośny i burzący, niosący zatratę i zagładę grom Zeusa, Jehowy, Thora, Peruna lub innych gromowładnych mścicieli. Bóg (czyli pewna siła ponad-ludzka, ponad-normalna) gromi i burzy tych, którzy ponad miarę wyrośli i za bardzo okopali się w swoich niezdobytych twierdzach.

Ta sytuacja jest groźna, niebezpieczna, bo można w niej oberwać, pioruny i bomby biją właściwie na ślepo, nie tylko tych najwyższych - jest raczej tak, ze na tych najwyższych i najbardziej opancerzonych jest to JEDYNY sposób, bo normalna ludzka siła ich nie ruszy...

Ale Szóstkom, małym choć szczerym lękliwym tchórzom, ta sytuacja niesie nadzieję. Że po burzy (wojnie, czystce, kryzysie, rewolucji, uderzeniu planetoidy...), kiedy już ten walec przejdzie i wyrówna, szanse wszystkich graczy zostaną na nowo zrównane i one (Szóstki), choć teraz zestrachane i pełne czarnych myśli, wystartują do gry w życie na równych prawach z innymi. To jest ich nadzieja.

Uwaga: rozpowszechnionym błędem jest patrzenie na te kartę z perspektywy upadających mieszkańców wieży. Trzeba patrzeć na to z zewnątrz, W wieżach mieszka zawsze mniejszość, elita - a ta karta jest dedykowana tym będącym w większości, którzy zagładę Wieży obserwują z zewnątrz.

W Taroku Zwierzęcym na odpowiedniku tej karty rysowana jest żaba w wodzie - czyli istota zarazem człekokształtna i prymitywna, reprezentująca życie w jego pierwocinach, Szóstka zwana Adwokatem Diabla jest także z natury adwokatem słabych, małych i niskich w rozwoju, z nimi i ich losem się utożsamia, nie z możnymi, którym może się wysługiwać, ale im nie ufa jak diabłu.

Karta ta wyjaśnia też, dlaczego Żydzi, Szóstki jako naród i kultura, tak zawsze nadzieje pokładali w rewolucjach: które niosły nadzieję, że zniszczą wielkich i zrównają szanse tym, którzy przetrwają "rozpierdziuchę".

Ale uwaga: ci, którzy startują do nowego życia na pogorzeliskach, są w sytuacji TRÓJEK - czyli istot skwapliwie chwytających okazje. Bo karta XVI.Wieża jest gwałtowną inicjacją, która z Szóstek czyni Trójki.

Karta XVI.Wieża zarazem przedstawia POPADNIĘCIE, które uporczywie grozi Szóstkom: popadnięcie w witanie z nadzieją złego i wszelkiej destrukcji. Myślenie "im gorzej (dla nich, tych wielkich), tym lepiej (dla nas, tych małych)". Złorzeczenie tym, którym się udało - czyli RESENTYMENT, obrzydliwy nałóg, przed którym ostrzegał Nietzsche, widząc go w chrześcijaństwie i w socjalizmie.

Sytuacja karty XVI.Wieża rozegrała się na skalę kosmiczną 56 milionów lat temu, kiedy w Ziemię uderzyła planetoida, masakrując ówczesny trwający od ok. 200 mln lat ekosystem. Tamtej katastrofy faktycznie nie przeżyły ówczesne "wieże" czyli wielkie i dominujące w ekosystemach dinozaury. Przetrwali zaś, rozmożyli się i przeszli do dominacji ówcześni pariasi, zwierzęta dotąd nocne, szare, małe, węchowe, przyziemne, kryjące się w norach i strachliwe choć bystre i czujne - istne enneagramowe SZÓSTKI - czyli ssaki.


Wojciech Jóźwiak

17 kwietnia 2009


WstępPustelnik i SłońceKochankowie i WieżaCesarzowa i Śmierć
Magik i MocRydwan i GwiazdaPapież i Diabeł
Sprawiedliwość i KsiężycPapieżyca i WisielecCesarz i Umiarkowanie
Cztery karty poza-enneagramowe: Głupiec, Koło Fortuny, Sąd Ostateczny, Świat




  < poprzedni    1    (2)    3    4    5    6    7    8    9    10    11    dalszy >  

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)