Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

02 marca 2020

Piotr Gibaszewski

Wirus lęku

Kategoria: Astrologia
Tematy/tagi: astro-historiacykle planeteko-zagrożeniahistoriaSheldrake

Wybitny francuski historyk, profesor Collège de France, Jean Delumeau, twórca dzieła „Strach w kulturze Zachodu” pisał w swojej pracy o tym, jak w średniowieczu doszukiwano się źródeł epidemii.

„W dawnych czasach podawano trzy wyjaśnienia dżumy: jedno od uczonych, drugie od anonimowego tłumu, trzecie od tego samego tłumu i jednocześnie od Kościoła. Pierwsze przypisywało epidemię zatruciu powietrza, co z kolei było skutkiem bądź zjawisk niebieskich (ukazanie się komety, koniunkcja planet itp.). Bóg miał zapowiedzieć swoją zemstę przez znaki na niebie, stąd panika jaką wywoływały za każdym razem przejścia komety i te koniunkcje planet, które uważano za alarmujące, na przykład kiedy Mars «patrzył» na Jupitera. Kanonik z Busto-Arsizo zaczynał w ten oto znamienny sposób swoją relację: «Notatnik zgubnego przeznaczenia i szkaradnego widowiska przerażającej choroby, zaraźliwej i morowej, która zdarzyła się w roku 1630, głównie za zezwoleniem Bożym, następnie przez diabelski czas balsamów, na koniec przez wpływ pór roku, konstelacji i planet wrogich naturze człowieczej»”.

„Uczeni ze względu na swoje powołanie i przez deformację zawodową kładli nacisk na naturalne wyjaśnienia, które odwoływały się do wpływów ciał astralnych i nieczystego powietrza. «W 1350 roku fakultet medyczny w Paryżu konsultowany w sprawie Czarnej Zarazy wyraził pogląd, iż daleką i pierwszą przyczyną tej dżumy była i jest jakaś konstelacja niebieska, której koniunkcja wraz z innymi koniunkcjami i zaćmieniami, istotna przyczyna zgubnego zepsucia otaczającego nas powietrza, zapowiada śmierć i głód». Inny lekarz mówił: zła dyspozycja powietrza może być spowodowana złośliwymi i złowieszczymi wpływami koniunkcji ciał astralnych, które budzą atomy szkodliwości, rozsiewają wapory arszeniku i sprowadzają śmierć z powietrza. Karmelita Jan de Venette pisze: «tego samego roku 1348 ujrzano nad Paryżem, ku zachodowi, gwiazdę bardzo wielką i bardzo błyszczącą o zmierzchu. Czy była to kometa, czy ciało astralne uformowane z wyziewów i pochłonięte potem przez wapory, astronomom pozostawiam troskę o udzielenie odpowiedzi, ale jest możliwe, że była to zapowiedź epidemii, która nastąpiła zaraz potem w Paryżu, w całej Francji i gdzie indziej»”.

Giovanni Boccaccio pisze w Dekameronie: „ Powiem więc, że w roku od narodzenia Pana naszego, Jezusa Chrystusa, tysiąc trzysta czterdziestym ósmym, w sławnym mieście Florencji, klejnot miast włoskich stanowiącym, wybuchła zaraza morowa, sprowadzona wpływem ciał niebieskich albo też słusznie przez Boga zesłana dla ukarania grzechów naszych.”

Epidemie dżumy pojawiały się już wcześniej w Europie. Wspomina o niej Tukidydes (dżuma ateńska z 430 p.n.e.), potem jeszcze w V i VI wieku. Straszliwe spustoszenie uczyniła w Średniowieczu, a jej ostatnie pojawienie w XX wieku zostało opisane przez Alberta Camus w jego głośnej książce. Jednak ta z XIV wieku była najbardziej destrukcyjna. Spowodowała śmierć 25% całej populacji naszej planety. Ludzkość została wtedy zdziesiątkowana nie tylko przez dżumę. Towarzyszyły jej również inne choroby – cholera, ospa, dezynteria, tyfus.

Co było zatem przyczyną tej ponurej zarazy? Francuski historyk oraz twórca Decamerona piszą o „złowrogich wpływach gwiazd, koniunkcjach nieprzychylnych człowiekowi ciał astralnych”. Przyczyna XIV wiecznej zarazy miała miejsce dużo wcześniej, pod koniec XIII wieku. W latach 1284-1285 doszło do wielkiej koniunkcji (stellum) planet w znaku Koziorożca. W ostatnich dniach grudnia 1284 roku spotkały się w krótkich odstępach czasu Słońce, Wenus, Mars, Jowisz, Saturn i nieznany w owych czasach Pluton. W 1285 roku zaś na początku znaku Wodnika połączyły się Jowisz z Saturnem. W XIV wieku kończy się tzw. średniowieczne optimum klimatyczne (globalne ocieplenie) zaczyna się fala głodu spowodowana znaczącym ochłodzeniem klimatu. Najciekawsze jest jednak to, że okres minimum średniowiecznego, zwanego „minimum Wolfa” zaczął się… właśnie około 1285 roku. Wraz z głodem nadciąga spadek zaludnienia w zachodniej i północnej Europie. Potem nadciąga czarna śmierć…

Od tego pamiętnego astrologicznego wydarzenia minęło 635 lat. Uwagę astrologów od kilku już lat zaczęło przyciągać to, że na niebie tworzy się układ niemal identyczny, jak w latach 1284-1285… Owszem, zdarzyła się wcześniej ważna koniunkcja Saturna z Plutonem w znaku Koziorożca, również w niezwykle ważnym momencie historycznym, w roku 1517, w którym 31 października na drzwiach katedry książęcej w Wittenberdze Marcin Luter przybija swoje słynne 95 tez, które rozpoczynają reformację. Jednak w roku 2020 jest to dużo ważniejsze wydarzenie i historia powtarza się niemal identycznie, jak w latach 1284-1285. Też dochodzi do wielkiej koniunkcji Marsa, Jowisza, Saturna i Plutona w Koziorożcu. Też w jego wąskim pasie. Też w ostatnich ośmiu stopniach tego znaku. Też nastąpi koniunkcja Jowisza z Saturnem w znaku Wodnika.


Lata 1284-1285


Rok 2020

Nie warto słuchać spiskowych teorii, jakoby wirusa wyprodukowano w tajnym laboratorium, skąd się on wymknął. Jednak istnieje takie wyjątkowe laboratorium, gdzie są „produkowane” nowe groźne szczepy bakterii i wirusów. Tym laboratorium jest nasza Matka Natura. Od wieków uczeni i myśliciele zastanawiali się, czy ciała niebieskie są przyczyną zdarzeń, czy też jedynie znakami je zapowiadającymi? A może jedno i drugie? Tak czy inaczej, ludzkość znalazła się w pewnym szczególnym i krytycznym momencie historii. Apokaliptyczne lęki związane z globalnym ociepleniem, przeludnienie, pożerający dziką naturę bezwzględny biznes rolny, gwałtowne wymieranie gatunków zwierząt, owadów i roślin, zanik bioróżnorodności, kurczące się zasoby wody, minerałów i surowców każą nam sobie uświadomić twardą prawdę – tak dalej się już nie da żyć. Gdyby globalne PKB rosło w tym samym tempie, jak w ostatnich stu latach, za kilkadziesiąt lat potrzebowalibyśmy trzech takich planet, jak Ziemia, żeby móc utrzymać to tempo. Zabraknie nam bowiem pól do uprawy, słodkiej wody, a nawet takiej banalnej rzeczy jak… piasek, którego potrzebuje budownictwo o którego zaczynają już wybuchać wojny. Piasku na Ziemi jest coraz mniej, a ten z Sahary nie nadaje się do budownictwa, gdyż jego ziarna są wypolerowane. Z wieloma innymi materiałami jest podobnie. Rocznie ludzkość zużywa 150 mld ton różnych materiałów i już tego przyrostu utrzymać się nie da.

Czy natura nam zatem „coś” chce przekazać, coś powiedzieć? Epidemia wirusa SARS-CoV-2 sprawia, że na Ziemi pojawił się siódmy śmiercionośny wirus. Z poprzednimi nasze organizmy już nauczyły sobie radzić przez długie stulecia, a może i tysiąclecia. SARS-CoV-2 z chińskiego Wuhan jest nową mutacją, całkiem nowym typem wirusa. I jest on niezwykle niebezpieczny, nie dlatego, że jest bardzo śmiertelny. Przeciwnie. Wirus ten jest bardzo niebezpieczny, gdyż jego śmiertelność jest… niska. Może się to wydawać absurdalne. Przecież taki wirus SARS zabijał większość zarażonych, więc był groźny i straszny. Ale dlatego, że SARS był tak zjadliwy, jego nosiciel szybko zostawał „wyeliminowany”, a i izolacja takich chorych była dużo bardziej szczelna, więc epidemie takich skrajnie zjadliwych wirusów są ograniczone i krótkie. Epidemia SARS trwała bowiem tylko kilka miesięcy. Wirus z Wuhan jest niezłym spryciarzem. Zabija „tylko” 2-3% chorych, ale potrafi utrzymywać się w ukryciu kilka tygodni nie dając żadnych objawów, dzięki czemu szybko się rozprzestrzenia. Ale u chorych, którzy mają za sobą infekcję tegoż wirusa, zdarza się, że choroba wraca. Najgorsze jest jednak to, że wirus zaraża osoby, których zarazić nie miał prawa. Ogniska tej grypy pojawiają się u osób, które nie miały żadnego kontaktu z innymi chorymi, w odosobnionych miejscach, u osób, które nie podróżowały, a nawet specjalnie nie ruszały się z domów. Biolodzy nie chcą tego przyznać, ale to tak właśnie wygląda. Tak jakby się on nagle rodził sam z siebie.

Brytyjski biolog, matematyk i pisarz Rupert Sheldrake podważył materialistyczne kanony racjonalistycznej, kartezjańskiej nauki, która procesy biologiczne sprowadza do czystej biochemii i przypadkowości w tworzeniu się ewolucyjnego postępu, gdzie natura nie ma żadnego celu. Jego koncepcja pola morficznego zakłada, że rzeczywistość jest nie tylko biochemiczna, ale również energetyczna i przede wszystkim informacyjna. Wirusy to nie tylko prymitywne, samoorganizujące się cząstki DNA. To przede wszystkim wędrująca, przemieszczająca się i ewoluująca informacja. W takiej koncepcji astrologia ma już swoje bardzo ważne miejsce, gdyż astrologia tak naprawdę oddziałuje właśnie poprzez procesy informacyjne.

Nauka nie jest w stanie wytłumaczyć, dlaczego epidemie zachowują się niezgodnie z prawami statystyki. Statystycznie bowiem epidemie powinny się pojawiać mniej więcej w podobnej skali i w miarę równomiernie – w czasie i przestrzeni, a tak nie jest. Dlaczego epidemie nagle wybuchają i dlaczego również się kończą? I kończą się wcale nie dlatego, że populacja zwierząt i ludzi nabrała na tenże wirus odporności po spotkaniu z nim. Epidemie w pewnym momencie przestają się rozszerzać, przestają docierać do nowych miejsc, choć przecież powinny się rozwijać w nieskończoność, w sensie zarazić każdy organizm, a tak właśnie nie jest. Epidemiami rządzą bowiem inne procesy i mechanizmy, niż ślepa biologia i statystyka. Epidemiami rządzą procesy informacyjne. Planety mogą być ich znakiem, ale i przyczyną.

Tak, czy inaczej, czytając profesora Delumeau, który tak doskonale opisał mechanizm strachu w europejskiej kulturze, uświadamiamy sobie, że tak naprawdę niewiele się zmieniło od średniowiecza. Strach i lęk nadal nam towarzyszą, nadal wypatrujemy znaków, nadal ulegamy fobiom, szaleństwu, psychozom, emocjom, namiętnościom tak jak ludzie czasów średniowiecza opisywani przez Boccaccia w Dekameronie.


komentarze

[foto]

1. Bardzo ciekawe. Dałeś... • autor: Mirosław Czylek2020-03-03 13:08:04

Bardzo ciekawe. Dałeś do myślenia terminem, który nie znałem: https://pl.wikipedia.org/wiki/Minimum_Wolfa .
[foto]

2. AIDS/HIV • autor: Wojciech Jóźwiak2020-03-03 15:22:51

Podczas poprzedniej koniunkcji Saturna z Plutonem była i straszyła epidemia AIDS/HIV.
W czerwcu 1984 zmarła najsłynniejsza chyba ofiara AIDS, Michel Foucault, kosmogram w AA: Michel Foucault, zmarł -- przybliżony, bo znane mi źródła nie podają czasu dobowego śmierci.
Pluton był ok 0 Skorpiona, Saturn 10 Sko.
[foto]

3. Saturn - Pluton... • autor: Mirosław Czylek2020-03-03 15:39:22

Saturn - Pluton to osobnicy, którzy powinni od czasu do czasu "korzystać" z właściwości wzbudzania w otoczeniu posłuchu i lęku. Ewentualnie napiszą jakieś dobre horrory. Spójrzmy na niego: https://www.astro.com/astro-databank/King,_Stephen

Jest Saturn - Pluton. Jest wyobraźnia merkuryczno - neptuniczna. Są też inne akcenty. 
[foto]

4. https://www.astro.com/astro-databank/Nash,_JohnJeszcze jeden reprezentant.... • autor: Mirosław Czylek2020-03-03 15:49:48

https://www.astro.com/astro-databank/Nash,_John

Jeszcze jeden reprezentant. Ten gość to też w jakiś sposób rodzaj kompilacji nieufności, teorii gier i zaburzeń lękowo - paranoicznych. Bardzo ważna figura, gdyż jest Pluton ASC, antiscion Saturna na DSC (15’2 Strzelca odbija się w 14’8 Koziorożca, pewnie urodził się parę minut wcześniej, to ASC idealnie się podpasuje, a nie równo o siódmej).

Ładnie pisałeś o 17 punkcie Bliźniąt, tam jest nashowa Wenus. Czyli "oczy dookoła głowy". Podwójne powietrze. Nieco charakterystyczne dla schizofreników i przegrzanych umysłów. To nakręcenie bywa uraniczne (merkuryczne też) i Nash jest też uraniczny i merkuryczny (przez wzgląd na koniunkcję z Plutonem). Merkury też na "plamie ognia" :-) 
[foto]

5. wirus lęku - teza zgodna z totalną biologią • autor: Arkadiusz2020-03-03 17:23:24

Teza wirusa lęku jak najbardziej mi się podoba, jest zgodna z moimi holistycznymi poglądami, a jak pojawia Sheldrake (w tekście Pana Piotra) czy na przykład B. Lipton (Biologia przekonań) to zawsze jestem zaciekawiony. Zgodnie z totalną biologią choroba ciała fizycznego jest rozwiązaniem nierozwiązywalnego konfliktu w umyśle, ma pomóc przetrwać, każdy rodzaj choroby jest efektem konkretnego konfliktu. Zerknijmy, co piszą o przyczynach koronawirusa na stronce poświęconej totalnej biologii:
https://totalnabiologia.com.pl/koronawirus-totalna-biologia/

Konflikt posiadania, strachu o rewir

Treść konfliktu: obawiam się o swoją własność, o to, co moje, mój dobytek (TEŻ ZDROWIE!). Jakieś niebezpieczeństwo zagraża mojej własności, mojemu terytorium. Drapieżnik, przeciwnik (straszny wirus) zagraża mi lub mojemu stadu. Mogę stracić moją własność, dom lub kogoś bliskiego (też w wyniku choroby). Obawiam się o straty.

Konflikt strachu/przerażenia

Treść konfliktu: przerażenie na kobiecym terytorium połączone z uczuciem zesztywnienia, zamrożenia. Odebrało mi głos, nie mogę nic powiedzieć, to był szok! Coś zagraża mi/nam. Coś strasznego się wydarzyło mi lub komuś innemu, widziałam w telewizji jak ktoś umiera, jak kogoś napadli, pobili, zgwałcili (albo jak ludzie nagle masowo umierają od choroby). Ja, moje dziecko, moja rodzina jesteśmy w niebezpieczeństwie. Boję się tego, co się zaraz stanie (wszyscy umrzemy na śmiertelną chorobę!). Jestem wstrząśnięta, przerażona, wystraszona.

[foto]

6. Dżuma? • autor: Edward Kirejczyk2020-03-04 21:03:07

Epidemia z połowy XIV w. była najważniejszym detonatorem historii nowożytnej. To ona legła u podstaw powstania kapitalizmu w kilku północnowłoskich państewkach. Stamtąd kapitalizm (i jego skutki: rewolucja przemysłowa, nowoczesna nauka, odkrycia geograficzne z kolonializmem itp.) rozniosły się się na cały świat. Tyle, że nie wiadomo czy to była dżuma. Najważniejszym argumentem przemawiającym za dżumą jest fakt, że nie znamy żadnej choroby którą lekarz, nawet wykształcony na prowincjonalnym, kiepskim średniowiecznym uniwersytecie, z ubogą praktyką domową, mógłby pomylić z dżumą dymieniczną. Najważniejszym argumentem przemawiającym przeciw tej tezie jest szybkość jej rozchodzenia się. Jak szybko może poruszać się sztafeta pcheł, śmiertelnie chorych szczurów i ludzi w podobnym stanie? Raczej niezbyt szybko. Współcześnie dżuma pojawia się czasem na subkontynencie indyjskim i w czarnej Afryce. Rozchodzi się tam z tempie 15-20 km na rok. Czarna śmierć przewędrowała Europę w 3 - 4 lata.
PS. Kto bawił się w "Kółko graniaste, czworo kanciaste ... a my wszyscy bęc!"? To też pamiątka po czarnej śmierci.
[foto]

7. Statystyka epidemii • autor: Edward Kirejczyk2020-03-04 21:30:10

Epidemie nie są wywoływane upływem czasu. Epidemie wywoływane są zmianą warunków życia. Epidemia z połowy XiV w. spowodowana była prawdopodobnie zmianą klimatu. Przedtem na Grenlandii (dosłownie: zielonej wyspie) przez pół tysiąclecia przemysłem narodowym była hodowla krów i owiec. Linia uprawy winorośli w Polsce przebiegała przez Gniezno, Poznań, Kalisz i Warkę. Dziś przebiega przez bardzo południowe Morawy (ze 20 km od granicy z Austrią). W Polsce mieszkały sępy (wyniosły się właśnie w XIV wieku) i przylatywała biblijna (dziś pakistańska) szarańcza. Suchoty (gruźlica) jest związana z rewolucją przemysłową. Jak miały się te biedne prątki rozwijać wśród ludności wiejskiej, rozganiane wiatrem i wypalane ultrafioletem słonecznym? W halach fabrycznych i kamienicach było im dużo lepiej. Dziś wracają, najchętniej do więzień z godziną spacerniaka. Hiszpanka była związana z I w. światową. Kolejne odmiany wszczepiennych żółtaczek z iniekcjami i przetoczeniami krwi. Itd. itp. Wraz z upływem czasu, organizmy ludzkie nabierają odporności a kolejne bakterie i wirusy łagodzą swoje obyczaje. Ich celem jest bowiem propagacja własnego materiału genetycznego, a nie zabijanie ludzi.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)