Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.

02 października 2018

Barbara Stelmasińska

Witajcie w Baranowie

Kategoria: Podróże i regiony

Tekst oryginalnie zamieszczony w 102 wydaniu Bibuły Milanowskiej. W Tarace za uprzejmą zgodą Redakcji BM i Autorki.

Centralny Port Komunikacyjny w Baranowie, 20 km od Milanówka, 23 km od Podkowy Leśnej, 18 km od Czarnego Lasu. Tragedia czy nadzieja? Szansa czy katastrofa? Nowa Gdynia, czy Nowa Huta Katowice?

Odpowiem od razu: uważam, że to bezmyślny projekt, za co najmniej 35 miliardów złotych, niespinający się gospodarczo, o niejasnej perspektywie dochodów i niewyobrażalnych dziś negatywnych skutkach społecznych. To źródło wielu ludzkich tragedii nie tylko mieszkańców Baranowa, ale też nas, mieszkańców Milanówka, Podkowy, Czarnego Lasu, Grodziska…


Kolaż z Bibuły Milanowskiej.

Wiem, wiem, będę zaraz obwiniona, że stoję w poprzek nowoczesności i rozwoju. Podobnie tak, jak walczyli angielscy robotnicy z maszynami parowymi na początku XIX wieku walczę z perspektywa nowoczesnej zmiany. Tak samo, jak mieszkańcy Baranowa, w referendum odrzucającym samą koncepcje tego przedsięwzięcia, nie rozumiem współczesnych wyzwań i potrzeb rozwojowych… Powiem tylko tyle, że od czasów owego buntu przeciwko maszynom parowym upłynęło ponad 200 lat, podczas których nauczyliśmy się, że najważniejszy jest człowiek i jakość jego życia, a nie niepohamowany wzrost gospodarczy, nieoglądający się na odległe skutki, niejednokrotnie zabijający przyrodę i więzi społeczne.

Pomysł na wielkie lotnisko, a właściwie na cały kompleks komunikacyjny pod nazwą Centralnego Portu Komunikacyjnego, zawierający tak zwany komponent lotniczy (docelowo na 100 mln pasażerów rocznie) i komponent kolejowy (z pociągami wielkich prędkości) jest immanentnie wbudowany w owo archaiczne, industrialne myślenie, że dobrze jest tam, gdzie są fabryki i ruch, a źle tam, gdzie pozornie „nic się nie dzieje”. Ten pomysł, lansowany na siłę przez obecną władzę, to powtórzone niegdysiejsze ideologiczne marzenie o „wielkich budowlach socjalizmu”, takich jak Huta Lenina pod Krakowem, Huta Katowice czy Stocznia Gdańska. Nieważne ile kosztuje i jaką ma przynieść rzeczywistą gospodarczą korzyść, ważne żeby było i zostało, tak jak rzymskie budowle wznoszone na cześć ich władców. Zresztą warto wiedzieć, że sam pomysł budowy wielkiego lotniska na zachodnim Mazowszu powstał w latach gierkowskiej gigantomanii (a przy okazji: w tamtych czasach, w latach siedemdziesiątych, a nawet dwutysięcznych ta okolica wyglądała zupełnie inaczej niż dziś, tak gospodarczo, jak społecznie). Podobnie jak projekt 400 kV, który opierał się na starych, nieaktualnych planach zagospodarowania przestrzennego.

Dlatego trzeba zadać pytanie: po co komu superwęzeł komunikacyjny 40 km od Warszawy, jakie ta inwestycja przyniesie rzeczywiste korzyści, w tym dla mieszkańców, a przede wszystkim jakimi stratami społecznymi zostanie ta wielka budowa postsocjalizmu okupiona? Na pewno budowa tej inwestycji nie zaspokoi potrzeby pracy, bo bezrobocia od dawna nie ma i nie będzie. (To istotna różnica w porównaniu z Centralnym Okręgiem Przemysłowym w II Rzeczypospolitej i powojennymi kolosami przemysłowymi.) Wręcz przeciwnie, już prędzej ta budowa wymusi sprowadzanie ludzi z zewnątrz. Tu budować będą Chińczycy, Wietnamczycy, Ukraińcy i Białorusini. A później będą tu pracować.

Na pewno ta inwestycja wyzuje z ojcowizny dziesiątki ludzi, osadzonych tu „od zawsze”, zmusi do migracji i budowania życia na nowo. Na pewno pozbawi Warszawę jednych z niewielu żyznych ziem na Mazowszu, z których wyrastało zielone zaplecze żywnościowe stolicy. Na pewno na zawsze zmąci spokój owego cudownego zakątka spokoju i wypoczynku, jakim jest nasz Milanówek, ale też Czarny Las, Władków, Budy Grzybek, Budy Zosine, a nawet Podkowa Leśna i inne miejscowości, które zasiedlili, często zaciągając wieloletnie kredyty warszawiacy, żeby żyć zarazem blisko i daleko od wielkiego miasta.

Na pewno nie da miejsc pracy w gastronomii i turystyce, bo to ma być hub, czyli port przesiadkowy, ot, taki przystanek pomiędzy, dajmy na to, Pekinem i Nowym Jorkiem. Zapyta ktoś: OK, wiadomo, że piekarnia jest potrzebna, ale nikt jej nie chce na swoim podwórku, a gdzieś być musi. Wiadomo, że spalarnia śmieci jest potrzebna, ale nikt jej nie chce w okolicy, a przecież gdzieś być musi. Zatem gdzie ma być taki wielki port komunikacyjny, aby obsłużyć stolicę i Polskę, bo czasy są takie, że po świecie lata się samolotami, a Okęcie jest już zbyt małe?

Otóż uważam, że samo pytanie jest źle zadane, bo pytający już zakłada, że taki wielki port komunikacyjny być musi, tak jak musiała być gigantyczna huta pod Krakowem. Wcale nie musi. Wcale nie trzeba budować na 60 kilometrach kwadratowych dobrej ziemi. Można natomiast, w myśl koncepcji zrównoważonego rozwoju, uruchomić i skoordynować, a może rozbudować już istniejące lotniska w Modlinie, Łodzi i Radomiu, tworząc sieć wokół Okęcia. Ich zadaniem byłoby przyjmowanie pasażerów przylatujących z zagranicy lub wylatujących i transfer na Okęcie. Do tego, z korzyścią dla nas wszystkich, dla mieszkańców, wymusiłoby to wielką modernizację taboru i szlaków kolejowych, i rozbudowę budowanych od początku za małych autostrad. Byłby to taki sam transfer, jak w przypadku podparyskiego lotniska Roissy-Charles-de-Gaulle (25 km od miasta), które łączy autostrada i linia kolejowa RER albo podlondyńskiego Heathrow (24 km od centrum) z autostradami i ze stacją metra.

A skoro o wielkich lotniskach europejskich mowa, to warto zapytać wróżki (bo nikt inny na to nie odpowie), po co komu lotnisko na 100 milionów pasażerów, z lądowaniem 40 km od Warszawy? Miałaby to być, w każdym razie w głowach megalomanów lansujących ten projekt, największa stacja przesiadkowa w Europie środkowej. Tymczasem mamy już takie stacje, tak zwane huby, że nie wspomnę Londynu i Frankfurtu, są one i działają w Wiedniu, w Helsinkach, w Pradze, a w niedalekiej przyszłości w Berlinie (Berlin Brandenburg). Jakie linie lotnicze zechcą tu przenieść się z tamtych lotnisk? A swoją droga przyszłość wielkich przesiadkowych hubów jest niepewna, skoro współczesne samoloty mają coraz większy zasięg i niedługo dolecimy jednym ciągiem nawet do Australii.

Wracając jednak do naszej milanowskiej i grodziskiej koszuli, która, jak wiadomo, jest droższa ciału od sukmany, wyobraźmy sobie codzienne życie przez co najmniej 10 lat w warunkach wielkiej budowy, ogarniającej nie tylko port lotniczy i stacje kolejowe, ale też budowę magazynów i centrów logistycznych, drogi i szlaki kolejowe; życie w hałasie, kurzu, niepewności. I nie miejmy złudzeń, że ten ruch budowlany obejmie tylko Baranów i jego najbliższe okolice. Sięgnie poza powiat grodziski, zaniepokoi Milanówek, dotknie Podkowę Leśną, Wiskitki i Łowicz. To będzie wielka zmiana cywilizacyjna i kulturowa i nikt nie pokusił się o zbadanie społecznych skutków tej zmiany. Ale dzielnie przeżyjemy ten trudny czas, nasze dzieci i wnuki dorosną i będą żyły w nieustającym huku nalatujących nad Milanówek wielkich samolotów (z rozkładu wiatrów wynika, że będzie to ten kierunek lądowania), wąchając zrzucane paliwo. Będą spotykały (i wdychały spaliny) dziesiątków tirów, bo przecież taki ogromny, wielomilionowy ruch trzeba zaopatrzyć we wszystko, będą słyszały permanentny hałas pociągów, rozwożących owe pół setki milionów pasażerów rocznie (takie cztery tysiące Milanówków). Wielkie magazyny i stacje logistyczne zdominują krajobraz naszych domów i willi, lasów i łąk. Na pamiątkę tych dni, kiedy było normalnie, zostaną nam tylko obrazy Chełmońskiego. Tak więc nie ma ani gospodarczej, ani tym bardziej społecznej potrzeby, aby rujnować z wątpliwych megalomańskich powodów nasze dziedzictwo kulturowe i społeczne. Gdy powstawała Gdynia, nie było wówczas żadnego polskiego portu nad Bałtykiem. Centralny Port Komunikacyjny ma powstać nie wiadomo po co, ale wiadomo, dla kogo. Jednak to zbyt drogi pomnik…

Witajcie w Baranowie!
Welcome to Baranów!



komentarze

[foto]

1. Warto zapytać wróżki • autor: Wojciech Jóźwiak2018-10-02 17:50:04

Wróżka wkrótce odpowie. Jeszcze zanim przeczytałem ten artykuł, zamierzałem zapytać Karty Tarota, co sądzą o Lotnisku Baranów. Mój osobisty pogląd jest taki jak Autorki. Co myślą Karty, niedługo się dowiemy.

2. dla kogo to budujemy? • autor: Jerzy Pomianowski2018-10-02 22:02:37

Po prostu amerykanie potrzebują tutaj takiego centrum komunikacyjnego, i to załatwia sprawę, bo im nawet Totalna Opozycja, i unijni obrońcy przyrody nie mogą podskoczyć.
Wcale mnie to nie cieszy.

3. Bardzo dobry tekst • autor: Jarosław Koziński2018-10-03 02:49:46

J.w. Nareszcie ktoś napisał coś o tym "potworku" tym porcie lotniczym. Bardziej chyba jest potrzebny Amerykanom niż nam, Polakom.
[foto]

4. Amerykanom...? • autor: Wojciech Jóźwiak2018-10-03 09:20:06

...po co?
Pytam poważnie: do czego ten aeroport miałby być potrzebny Amerykanom?

5. Niektórzy... • autor: JSC2018-10-03 12:50:55

np. gen. Hoghes bajdurzą o CPL jako Ramstain 2...

6. lotnisko zapasowe • autor: Jerzy Pomianowski2018-10-03 19:08:34

Do czego to potrzebne amerykanom? Na razie do niczego, może nawet stać pusty przez 10 lat, w końcu oni za jego budowę i istnienie nie płaca. Jednak kiedyś może się przydać, bo za dużo własnych centrów komunikacyjnych na wypadek kryzysu w Europie nie mają.

7. A jak widzisz wejście znaczących sił reagowania największy cywilny port lotniczy w Europie? • autor: JSC2018-10-03 19:40:24

Bo nie wierzę w utrzymanie białego słonia takich rozmiarów...

8. Już znamy lokalizację, ale zanim powiemy musimy najpierw założyć firmę • autor: JSC2018-10-14 17:02:30

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)