Ludzie identyfikują się z poglądami, które wyznają.1 Efektem tego jest ciągła walka o własną tożsamość. Gdy spotykają się w dyskusji, bardzo często reagują emocjonalnie na argumenty, które przeczą ich poglądom. Gdy spotykają się dwie takie osoby, od razu mamy walkę na słowa. Pół biedy, gdy obie strony nie mają żadnej władzy ani chęci wymuszania racji na swoim oponencie, a jedynie pielęgnują swoją własną dumę. Gorzej, gdy dochodzi do przemocy i realnej walki, gdy argumentem staje się przysłowiowy baseball.
YouTube: "Dzień świra", scena przemówienia
Nie wiem kiedy po raz pierwszy odkryłem tę ludzką skłonność do identyfikowania się z własnymi poglądami, do stawiania znaku równości między własnym światopoglądem a obrazem własnego Ja. Być może wtedy, gdy będąc członkiem pewnej grupy podważyłem autorytet guru.2 Albo też wtedy, gdy w pewnej dyskusji mój rozmówca, gdy zabrakło mu argumentów, zakończył rozmowę zdaniem: "Wygrałeś. Pewnie się cieszysz, że mi dokopałeś?" Lub gdy rozmowa z żoną przeradzała się w walkę o zachowanie swojej pozycji, co jest częstym zjawiskiem w związkach. To na prawdę dziwne. Bardzo dużo tracimy w ten sposób. Raz, że się nie rozwijamy, bo bronimy czegoś, co w rzeczywistości jest ulotne i nie jest częścią nas samych, a dwa - wywołuje to konflikty i dzieli tam, gdzie można zwyczajnie współ-działać. Szczególnie szkodliwe jest to w życiu publicznym, gdzie podejmuje się decyzje mające wpływ na życie większości - w polityce, religii, ekonomii, a motorem zmian są niskie instynkty, lęki, pragnienia, fobie.3
Takim jaskrawym przykładem tej postawy jest właśnie scena polityczna. Mówi się o grze politycznej, o walce przedwyborczej. Polityk, który broni swoich poglądów, będzie używał wszelkich dostępnych mu środków by wygrać.4 Nie przyzna racji opozycji, bo to będzie znaczyło, że jest gorszy, że nie miał racji i automatycznie to skaże go na przegraną w grze zwanej polityką. Do końca będzie bronił swoich zamków z piasku. Podobnie zresztą jak jego przeciwnik. Tak przyzwyczailiśmy się do tego modelu, iż bez mrugnięcia okiem wierzymy w doktryny typu "w polityce trzeba się ubrudzić" i przyjmujemy za coś naturalnego, iż nasi przywódcy to „szuje i świnie, małostkowi szowiniści i kłamcy”. Czy na prawdę to jest owa demokracja - rządy ludów? Czy nie powinno być tak, że ci, którzy dążą do władzy, powinni uczyć się sztuki porozumienia i kompromisów pamiętając, że niekoniecznie muszą mieć rację?
Nauczyłem się nie przywiązywać do swoich poglądów, doktryn, wierzeń. One wciąż się zmieniają. Gdy zdobywam nowe informacje, doświadczenia, które podważają dotychczasowy porządek, jestem w stanie zbudować na gruzach coś nowego, o ile wystarczy mi odwagi. Gdybym tak nie robił, odrzucałbym fakty, nie dopuszczałbym ich do świadomości. Jeśli byłbym inteligentny i wyszkolony w sztuce retoryki mógłbym nawet bardzo dobrze uzasadnić to, czego bronię. Ale co oznaczałoby to dla mnie? Zatrzymanie się i zasklepienie. Stąd biorą się wszelkie fanatyzmy. Ba, od tysiącleci pokutuje pogląd, iż wiara w to czego nie rozumiemy jest święta. Silna wiara, wytrwałość w obronie konkretnego światopoglądu, który zazwyczaj jest dany odgórnie, jest uważana za cnotę. Podobnie jest z wiarą w rozum, logikę, które są ograniczone, a więc już na początku można założyć, że coś im umyka, że czegoś nie są w stanie uchwycić, przez co percypują i opisują tylko drobny wycinek rzeczywistości. Tak, bo i racjonalista, który odrzuca wiarę, choć się do tego nie przyzna przed samym sobą, sam broni swojej wiary w... racjonalizm.
Poglądy to nic innego jak zbiór doktryn, które (chwilowo) uznajemy za prawdziwe. Oczywiście te doktryny są często opakowane w racjonalne argumenty i nadziewane emocjami. Gdy byliśmy dziećmi, wierzyliśmy w coś innego niż kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt lat później. O czym to świadczy? Czy mówi to coś o naszym przywiązaniu do poglądów? Jeśli nasze poglądy pokrywają się z poglądami większej ilości ludzi, urastają do prawd oczywistych. Tak było z poglądem, iż Ziemia jest płaska. To samo z wyższością mężczyzny nad kobietą. Wyższość rasowa. Paradygmat naukowy, religijny. American Dream. Jedzenie/nie jedzenie mięsa. Stereotypy, role społeczne. Teorie naukowe przedstawiane laikom jako fakty. Animizm, scjentyzm i wszelkie izmy. Różni nas tylko to, iż każdy z nas dobrał sobie swój zestaw puzzli, z którego złożył obraz rzeczywistości. Nie dostrzegamy jednak, że nie jesteśmy zbiorem puzzli. Że w zasadzie spokojnie możemy współistnieć obok siebie posiadając różne światopoglądy. Tymczasem spora część ludzi w zetknięciu z innym reaguje zwalczaniem odmienności, pozbawiając samych siebie bogactwa różnorodności. Dlaczego? Oczywiście - bronią swego, a więc walczą.
Wszystko co posiadamy, możemy też stracić. Dotyczy to również poglądów, pamięci, osobowości, bliskich, etc. Nic dziwnego, że tak trudno jest nam przyznać się do błędu, że o wiele więcej energii jesteśmy w stanie włożyć w "obronę" naszych poglądów, niż postarać się zrozumieć tego, kto reprezentuje odmienny światopogląd. Stąd też tak trudno o zrozumienie drugiego człowieka, o tolerancję dla odmienności.
Wiem, że jestem idealistą. Jednakże swój idealizm nazywam praktycznym, bo w praktyce nie utrudnia, lecz pomaga mi w życiu. Kiedy przestaję traktować rozmowę jak walkę, gdy pamiętam, że moje poglądy to nie Ja, żadna dyskusja nie jest w stanie mi zagrozić. Kiedy ktoś obnaża głupotę moich poglądów, mogę śmiać się razem z nim. Ba, każda dyskusja jest potencjalną szansą na poznanie czegoś nowego, poszerzenia horyzontów własnej, starannie ułożonej rzeczywistości. Kiedy przestaję walczyć, rzeczywistość przestaje walczyć ze mną, staje się moim przyjacielem...
Nes Havason
1) Czy to nie ciekawe, że słowo "wyznawać" towarzyszy poglądom jak i wierze?
2) Jeśli osoba podjęłaby wyzwanie publicznej dyskusji, zyskałaby mój szacunek. Niestety ktoś, kto publicznie głosi, iż dąży do "wyzwolenia wszystkich istot z cierpienia i ignorancji", w odpowiedzi na kontrargumenty używa prymitywnych, choć skutecznych metod manipulacyjnych - odcięcie słuchaczy od poglądów oponenta (nie słuchajcie go, nie kontaktujcie się z nim, nie rozmawiajcie z nim, on kłamie), oszczerstwa, ośmieszanie, nie jest dla mnie prawdziwym nauczycielem ani mistrzem, lecz zwykłą ofiarą swoich ambicji. Tym bardziej jest to smutne, gdy taki mistrz nie potrafi wyjść poza własne lęki i pragnienia broniąc zachowania swojego status quo. Dla mnie przyznanie się takiego mistrza do błędu świadczyłoby o jego wielkości.
3) „Moja racja jest racja najmojsza” - „Dzień Świra” Koterskiego. Reżyser po mistrzowsku obnażył chciwość i małostkowość ludzi, którzy skrywają swoje instynkty i traumy pod płaszczykiem populizmu i starannie wykreowanego wizerunku "dobrego wujka".
4) Spójrzcie na reakcję wygranych i przegranych po ogłoszeniu wyników wyborów. Są takie same jak sportowców czy ludzi, którzy biorą udział we wszelkiego rodzaju konkursach. Zwycięzca nie myśli o tym, że oto teraz czeka go ogrom pracy w realizowaniu swojego programu wyborczego. Nie. On się cieszy. Duma go rozpiera, promieniuje szczęściem. Wygrał! A przegrany? Zazwyczaj grozi: „będziemy twardą opozycją, będziemy was kąsać, nie damy wam zasnąć”. Czy to są postawy, które chcemy widzieć u ludzi, którym oddajemy ster? Dokąd nas prowadzą? I co tak naprawdę prowadzi ich, nas?
2. W kwestii dogmatyzmu • autor: Terravis - Wiktor Rumocki 2011-12-14 12:15:59
(...)zdarzało mi się otrzymywać zapalczywe, choć niezbyt mądre listy od dwóch grup dogmatyków – fundamentalistycznych chrześcijan i fundamentalistycznych materialistów.
Fundamentalistyczni chrześcijanie wmawiali mi, że jestem sługą Szatana i powinienem jak najszybciej poddać się egzorcyzmom. Natomiast fundamentalistyczni materialiści informowali mnie, że jestem kłamcą, szarlatanem, oszustem i skandalistą. Mimo tych drobnych różnic listy te były do siebie zdumiewająco podobne. Obie grupy cechowała niepohamowana zaciekłość oraz całkowity brak poczucia humoru, życzliwości i dobrych obyczajów.
Te dwie straszne sekty jedynie pomogły mi utwierdzić się w agnostycyzmie, dostarczając dalszych dowodów na rzecz mojej tezy, że kiedy dogmat zakrada się do umysłu, ustaje wszelka aktywność intelektualna. "Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów" Robert Anton Wilson
3. Czarnoksiężnik z Krainy Oz • autor: Nes W. Kruk 2011-12-14 13:48:27
4. Ariadno, co mam z tym zrobić? • autor: Nes W. Kruk 2011-12-14 15:17:20
5. Jeszcze o walce • autor: Nes W. Kruk 2011-12-15 23:54:40
6. kosmiczne wariatkowo • autor: Nes W. Kruk 2011-12-17 15:06:59
7. ... • autor: dbx2011 2011-12-17 15:24:08
8. Osoba jest chyba czymś więcej niż jej poglądy? • autor: Tadek Szczygielski 2011-12-22 10:49:45
Ludzie identyfikują się z poglądami .. bardzo często reagują emocjonalnie na argumenty, które przeczą ich poglądomLudzie reagują emocjami, bo je mają, są uczuciowi, potrafią te uczucia okazywać a nie dlatego, że spotykają się z tym, co przeczy ich poglądom. Emocje mają to do siebie, że czasem ludziem zawładną i tyle. Reakcja 'na wyzwalacz' zależy więcej od profilu emocjonalnego pobudzonej do emocji osoby, a mniej zakresu czy poziomu tych poglądów z jakimi się spotyka i jakie sama ma. Można by się tu odwołać do behawioryzmu i ewolucji, ale że to oczywiste to raczej potrzeby nie ma.
Różni nas tylko to, iż każdy z nas dobrał sobie swój zestaw puzzli, z którego złożył obraz rzeczywistościZestawu puzzli się sobie nie dobiera. Zestaw się nabywa tak samo, jak całe życiowe doświadczenie, w szczególności zarówno wydarzenia wybrane i chciane, jak i te spotkane a nie chciane.
9. człowiek jest czymś więcej, niż jego poglądy • autor: Nes W. Kruk 2011-12-22 16:52:24
10. Ciekawy zbieg okoliczności :) • autor: cypriansajna 2012-01-05 15:20:50
Autor, jego teksty
Aby pisać komentarze zaloguj się lub zarejestruj.
Udostępnij:

Drukuj
wróć na górę
1. Zawracanie Wisly kijem • autor: Inqbus 2011-12-14 11:54:13
http://www.taraka.pl/klatswiat
Ta zabawna dyskusja swiatopogladowa do ktorej milczaco nawiazujesz jest tylko kropla w morzu. Szkoda czasu.
Powodzenia na sciezce ktora idziesz, piszesz tu ciekawe rzeczy!
Pozdrawiam!