Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

04 lutego 2013

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki 2 (odcinków: 151)

Wojownik

Kategoria: Projekt Taraka

« Cat Ballou (a angielska Taraka) Gestalt »

Do postaci „wojownika” mam uczucia mieszane. Najpierw zdefiniujmy, kto to jest wojownik, kogo będziemy tak nazywać. Wojownik to ktoś, kto zabija innych ludzi, ryzykując własnym życiem. (Jeśli zabija istoty nie będące ludźmi, jest myśliwym lub rzeźnikiem. Jeśli zabija pozostając sam bezpieczny, jest mordercą lub katem.)

Żeby zaistniała społeczna rola wojownika, musiało się zrobić ciasno, musiało brakować przestrzeni dla ludzi. Wydaje się, że pierwotni łowcy-zbieracze (ci z paleolitu lub mezolitu) „wojownikami” stawali się niechętnie i w sytuacjach raczej wyjątkowych. Dlaczego? Bo ludzi w takiej łowiecko-zbierackiej grupie było niewielu i utrata dorosłego mężczyzny byłaby zbyt wielką stratą dla całej grupy. Ryzyko utraty życia w walce było jak 1:1, 50%, stanowczo za wysokie! Jeśli dobrze przypominam sobie co czytałem z etnologii, to społeczności które przetrwały do niedawna na łowiecko-zbierackim poziomie rozwoju, czyli np. Aborygeni (australijscy) lub Buszmeni (z płd. Afryki), niechętnie wdawały się w krwawe spory.

Ciasnota, brak przestrzeni i zaostrzona konkurencja o zasoby przyszły wraz z neolitem i wynalazkiem rolnictwa. Rolnik, który pole wykarczował i obsiał, nie mógł, jak koczowniczy zbieracz-łowca, odsunąć się, jeśli przeciągała silniejsza grupa, bo wszystko by stracił. Musiał walczyć w obronie ziemi, plonów i zapasów w spichrzach. Wioski rolników były znacznie liczniejsze niż wędrowne gromady myśliwych, więc też silniejszy był argument, że jeśli zginie jeden (lub dziesięciu, lub stu), ale dzięki temu ocaleje reszta, to w sumie ten wojowniczy interes się opłaci. Zaczęło funkcjonować (obecne w zaczątkach już wcześniej) pojęcie i wyobrażenie – czyli mem – ofiary z własnego życia. Społeczność była zbyt pospolitym adresatem ofiary, zaczęto więc ją kierować do bogów.

Postać wojownika jest więc z gruntu neolityczna, co wystarcza, bym nie czuł do niej sympatii. (Podobnie jak nie czuję do królów, władzy, kapłanów i dzielenia ludzi na klasy.)

Z drugiej strony, różne środowiska wojowników zachowały i rozwinęły pewne cnoty, jak szybkość decydowania (za którą musi stać nieugięta pewność co wyznawanych wartości), sprawność fizyczna (większość sportów wywodzi się ze sztuk walki i szkolenia wojowników), wierność sprawie, której się służy, lojalność wobec towarzyszy i (rzadziej) brak nienawiści wobec przeciwników; dalej: rozsądek i realizm, czyli „widzenie rzeczy takimi jakie są i nieuleganie złudzeniom; wielkoduszność czyli ochrona słabszych i granie fair. Ale wojownika z tymi cnotami chętniej nazwalibyśmy „rycerzem” – w przeciwieństwie do „żołdaka”. Faktyczna historia wojen jednak pokazuje, że role wojownika i kata-mordercy bywały bliskie i częściej się wymieniały niż chcemy to pamiętać – przypomnij sobie np. bitwę pod Mątwami (1666) lub potworny koniec bitwy pod Batohem (1652).

Wojownik należał do tej formacji, którą Yuri Slezkine nazwał apollińską – czyli bazująca na produkcji żywności, wojnie, władzy i „kontroli dostępu do zbawienia”, jak to ów autor napisał. (Zob. recenzja w Tarace: Ulga! - czyli Żydzi nareszcie zdesakralizowani. O książce Yuri Slezkine'a Wiek Żydów.) Prócz apollińskiej, istniały „frakcje” społeczne, przez Slezkine'a nazwane „merkuriańskimi”, żyjące nie z ziemi, a z ludzi-klientów. Dawniej były to mniejszości, jak Żydzi, Cyganie lub Hindusi we wsch. Afryce, obecnie stopniowo wszyscy stajemy się merkurianami. Co zmienia optykę – polecam artykuł Mirosława Miniszewskiego z 2006 pt. „Czas wojowników się skończył”, zwłaszcza jego końcowe akapity.

Gdzie są dzisiejsi wojownicy i co o nich myśleć?

Auto-promo Taraki 2: wstęp na końcu

Starsze teksty z tego cyklu w blogu Auto-promo.


« Cat Ballou (a angielska Taraka) Gestalt »

komentarze

[foto]

1. Wojownicy współcześnie • autor: Michał Mazur2013-02-05 08:56:35

"Gdzie są dzisiejsi wojownicy"? - tu i tam :) Widoczni raczej rzadko, wskutek niedostatku konfliktów zbrojnych, najczęściej walczą z własnymi słabościami i tzw. "przeciwnościami losu" - tak zwanymi, bo nie akceptują myślenia fatalistycznego. Starają się zmieniać siebie samych i otaczający świat, z różnych pobudek, choć czasem, widząc że to niemożliwe, świadomie się od niego izolują. Niektórzy nie oglądają "Wiadomości", bo gęby naszych politykierów budzą w nich wręcz atawistyczne uczucia. Za to koncentrują się na przeszłości - na zrozumieniu tego, co było, aby móc właściwie wykonać kolejny ruch w bojowaniu, jakim jest ich własne życie.

Ja natomiast uważam, iż pierwszym wojownikiem był właśnie szaman (lub ktoś z bardziej otwartym umysłem niż inni - i zdolnością do korzystania ze stanów rozszerzonej świadomości) - jako ktoś, kto usiłuje wziąć się za bary z tym, co zwykli ludzie określają mianem "przeznaczenia" czy "losu". Ktoś, kto odpowiada za bezpieczeństwo i integralność swojej wspólnoty, walcząc zarówno z chorobami, głodem, niebezpiecznymi zwierzętami jak i zagrożeniem ze strony innych ludzi.

Ogólnie rzecz ujmując, pewien "rys wojowniczy" szamanizmu jakoś umyka jego badaczom - w wielu opisach szamanizm przyjmuje formę białego gołąbka z gałązką oliwną w dziubku. Niesłusznie.
[foto]

2. Nie jestem pewna • autor: Katarzyna Urbanowicz2013-02-05 09:54:59


Czy wojownicy walczą ze swoimi prawdziwymi słabościami, czy z tym, co za słabości uważają nie zwracając uwagi na prawdziwe słabości. Jestem pod wrażeniem artykułu o książkach wspomnieniowych snajperów. Doskonaląc swoją sztukę zabijania na odległość (pobijanie rekordów) w innych sferach życia pozostają żałosnymi dyletantami. Podobnym przykładem może być nieudana wycieczka w Bieszczady tzw "szkoły przetrwania" dla nastolatków, trórą wczoraj ratowali GOPR-owcy. Doskonaląc sztukę biwakowania w trudnych warunkach opiekunowie tej "szkoły" zapomnieli o swoim obowiązku myślenia i przewidywania. Żenująca była odpowiedź jednego z nich: to są góry itp bleble. Rozumiem gdyby dopadła ich np lawina, ale po prostu sobie poodmrażali nogi. Zarówno jedni i drudzy uważają, że doskonalą swoje umiejętności.
[foto]

3. A to fakt • autor: Michał Mazur2013-02-05 10:03:56

Nie wszyscy ludzie, którzy uważani są (bądź chcą być uważani) za wojowników walczą ze swoimi prawdziwymi słabościami. Znam paru takich, którzy na prawdę głupio w życiu postępowali i w zasadzie przegrali swoje życie. Dlatego stanowczo uważam, że prawdziwy wojownik musi też od czasu do czasu używać swego mózgu :)
[foto]

4. Strażnik • autor: Piotr Jaczewski2013-02-05 11:32:34

Tak się zastanawiałem, Myślę, że mniej by było "problemu" z wojownikiem, gdyby określać ów archetyp jego naturą: Strażnik.   Strażnik Granicy, Strażnik progu, celnik, w eufemistycznym, pozytywnym wydaniu opiekun.
Czasemi granice były ekspansywne z powodu różnych strażników dobrobytu, zasad i władzy(władców). Podobnie czasem owe granice odbierały pozostającym za nimi prawa ludzkie, innym razem był to strażnik jakiegoś kodeksu czy pomysłu. A czasem strażnik broniący plemienia przed wrogiem czy dziczą(łowca). W tym ujęciu rzeczywiście szaman to strażnik broniący ludzi przed światem duchów.

Owo nadmuchanie, inflacja czy strażnika do roli dzielnego, dumnego wojownika jak sądzę to efekt nawarstwiania się struktur plemiennych. I pompowanie środowiska młodych chłopców (gangów?) do poziomu mięsa armatniego ups. żołnierzy, wojowników gotowych oddać życie za wartości społeczne. Pochodna ekspansywności "cywilizacji" "kultury" czy jedna z pochodnych.
 

[foto]

5. Apropo wojowników, grupa Leibach • autor: Wojciech Jóźwiak2013-02-05 11:39:18

To apropo wojowników, grupa Leibach:



6. Walczy sie tylko ze soba samym. • autor: Nierozpoznany#2082013-02-05 16:51:25

Cala reszta to sa historyjki tworzone lub wykorzystywane zeby nadac temu jakis sens, zewnetrzny, bo malo kto zdaje sobie sprawe z wewnetrznego..
Niektorym przechodzi;

http://www.taraka.pl/arcana,3




[foto]

7. Odsiecz z Racjonalisty (n.t. wojowników) • autor: Wojciech Jóźwiak2013-02-05 19:15:34

Coś musiało wisieć w powietrzu z tymi wojownikami, bo Racjonalista.pl zamieścili polski przekład tekstu brytyjskiego autora pt.: "Pożegnanie mitu szlachetnego dzikusa". Autor przypomniał o tym, co ja sam parę razy głosiłem, że wojna czyli walki wewnątrzgatunkowe z wynikiem śmiertelnym były u Homo Sapiens, także tego niby "dobrego" bo przed-neolitycznego, czymś stałym i w dużym stopniu określiły nas jako gatunek - "wyewoluowały nas". Przy tym, były to walki o kobiety - bo ten rodzaj agresji miał największe szanse genetycznie się wzmocnić. (Porywacze kobiet mieli więcej dzieci więc zostawiali więcej swoich genów.)

W tym linkowanym artykule najciekawsze jest, że te "naturalne" wojny prowadzone są/były TCHÓRZLIWIE: w kilku na jednego ukradkiem. Co jest najekonomiczniejszą dla gatunku metodą...

Tylko gdzie w tym wojownik?

8. Rodzajów wojowników jest... • autor: Nierozpoznany#32012013-02-09 11:43:36


Rodzajów wojowników jest tak wiele, w zależności od tego czemu służą, ze nie sposob się doliczyć. Choć w astrologii jest tylko jeden wojownik Mars ,a jego celem jest walczyć i nie pozwolić by walka ustała, to gdy ów Mars trafi na teren niewłasciwy dla siebie, wtedy przybiera różne, często dziwaczne formy, nawet takie by walczyć o pokój, co jest sprzeczne z jego naturą.:) Nawet gdy tylko zejdziemy do walki sportowej(sportowcy to Mars) i zajrzymy np. w szeregi drużyny piłkarskiej, to mamy Marsy wyraźnie z przydzielonymi różnymi rolami-napastnicy, których rolą jest destrukcja szyków obronnych przeciwnika, tak , aby móc umieścić piłkę w bramce, pomocnicy, wspomagajacy resztę formacji, obrońcy, których celem jest powstrzymanie napastników przeciwnika i ostateczny obrońca-bramkarz, fundament drużyny, który jest jak ostatnia linia obrony. Tak naprawdę wszyscy jesteśmy wojownikami, dopóki się ruszamy, a jakiego rodzaju, to już będzie wynikać z kontekstu, czemu służy nasza aktywnosć.:)
[foto]

9. "W tym linkowanym... • autor: Michał Mazur2013-02-15 09:21:00

"W tym linkowanym artykule najciekawsze jest, że te "naturalne" wojny prowadzone są/były TCHÓRZLIWIE: w kilku na jednego ukradkiem. Co jest najekonomiczniejszą dla gatunku metodą..."

Słupecki L. P. Wojownicy i wilkołaki, W-wa 2011, s. 88:
"Otóż niedźwiedź to samotnik, podczas gdy wilk jest zwierzęciem stadnym i jako takie nadaje się lepiej na wzorzec dla grupy młodych wojowników. Podhalańskie przysłowie mówi: Niedźwiedź to niedźwiedź, a kupie wilków w nie da rady!" 

Tak się u nas w górach mówiło się niegdyś. Oprócz tego były inne ciekawe przysłowia. Kiedyś myślałem nad tym, i doszedłem do wniosku, iż razem z pewnymi reliktami kultury materialnej stanowią one odbicie (choć ciut zniekształcone) niezwykle archaicznych wzorów - ciężko powiedzieć, czy są one bardziej słowiańskie (indoirańskie?), germańskie, czy wołoskie - prawdopodobnie od każdej z grup po trochu - ale w każdym razie są na pewno indoeuropejskie, i o silnych konotacjach wojowniczych. Choć możliwe są także wpływy ludów fińsko-ugryjskich

BTW. Koszmarny ten Leibach - ale pozytywnie koszmarny :) 

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)