Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

29 czerwca 2014

Jan Szeliga

z cyklu: Moja Twarda Ścieżka (odcinków: 80)

Wyprawa do miejsc Mocy
Wyprawa do miejsc Mocy i Warsztaty Twardej Ścieżki w okolicach Ślęży 29.04. - 3.05. 2013 r.

Kategoria: Twarda Ścieżka

« Pierwszy warsztat Twardej Ścieżki w Komorznie Warsztaty w Puszczy Bolimowskiej »

Mam rodzinę we Wrocławiu i zdarzało mi się wiele razy tam jeździć i ją odwiedzać. Już kilkadziesiąt kilometrów przed Wrocławiem pojawiała się na horyzoncie Ślęża. Góra ta od wielu lat mnie fascynowała. Słyszałem wiele ciekawych opowieści o tej górze i mocy, którą ona posiada. Zawsze chciałem się na nią wybrać i osobiście się przekonać o tym, co mówią na jej temat inni, ale jakoś nigdy nie było mi po drodze.


Ślęża i Radunia.

Pierwsza taka okazja, aby wejść na tę górę, pojawiła się w wrześniu 2011 r., kiedy to zorganizowałem krótkie warsztaty w Sadach. Zrobiliśmy sobie wtedy krótką wycieczkę na Ślężę połączoną z podróżami przy bębnie na jej stoku.


Podróże przy bębnie na Ślęży.

Pogoda wtedy była przepiękna i warsztaty udały się znakomicie. Pomyślałem więc o powtórzeniu tego doświadczenia. Dowiedziałem się też od znajomych o innym miejscu Mocy znajdującym się w okolicach Ślęży, o kopalni kwarcu w Kraskowie.
Pomyślałem więc, że byłoby super, gdyby udało się tam zrobić szałas potu i inne działania Twardej Ścieżki. Zadzwoniłem do właściciela kopalni Pana Ryszarda Walczaka i zapytałem, czy moglibyśmy takie działania przeprowadzić na terenie jego kopalni? Pan Ryszard się zgodził i umówiliśmy się na takie warsztaty w długi majowy weekend.
Pozostało mi jeszcze znaleźć odpowiednie miejsce do zamieszkania na czas warsztatów, co nie było sprawą łatwą, ponieważ w długi majowy weekend jest bardzo trudno o wolne miejsca w okolicy Ślęży. Udało mi się jednak wynająć domek w Ośrodku Mieszko i Jagienka znajdującym się na Przełęczy Tąpadła.


Domek w którym mieszkaliśmy.

Termin warsztatów zbliżał się bardzo szybko. Chętnych do wzięcia udziału w warsztatach przybywało i wkrótce cały domek został zapełniony. Spakowałem więc ekwipunek potrzebny na warsztaty i po drodze zabrałem znanego w naszym regionie radiestetę, Pana Józefa Urbanka z Odrzykonia k. Krosna, który wybrał się do Kraskowa, aby przeprowadzić tam kolejne badania radiestezyjne. W czasie podróży usłyszałem od Pana Urbanka wiele ciekawych opowieści o cudownych właściwościach tego miejsca, a przede wszystkim o wodzie, która ma wprost niesamowite właściwości energetyczne. Słuchając tych opowieści, byłem pod wielkim wrażeniem i już nie mogłem doczekać się tego, aby zobaczyć i poczuć to miejsce, oraz napić się tej cudownej wody.


Powitanie miejsca.

Warsztaty rozpoczęły się 29 kwietnia. Ślęża powitała nas piękną słoneczną pogodą. Następnego dnia w czwartek pogoda była równie piękna i słoneczna. Zaplanowaliśmy na ten dziań szałas potu z okazji święta Beltane. Z tej okazji dojechało do nas kilka miejscowych znajomych mi osób.
Z samego rana pojechaliśmy do Kraskowa i już od samego początku byliśmy pod wielkim jego wrażeniem.


Tu będzie stał szałas potu. W tle widać studnię z cudowną wodą.

Po chwili zwiedzania kopalni zabraliśmy się za budowę szałasu potu.


Użyliśmy do tego celu ciężkiego sprzętu...


...i trochę lżejszego.

Teren był bardzo twardy i musieliśmy włożyć dużo wysiłku w to, aby ponabijać patyki do konstrukcji szałasu. Konstrukcję do szałasu potu zbudowaliśmy nad samym stawkiem z energetyczną wodą, do którego wskoczyliśmy po wyjściu z niego.


Wbijamy do ziemi patyki i wiążemy konstrukcję sznurkami.


Szałas potu gotowy.

W końcu udało się nam zbudować szałas i nadszedł czas chwilowego odprężenia.


Moja specjalność - rozluźniający masaż pleców ;).


Sprawdzamy głębokość.

Chłopaki sprawdzili głębokość stawku i po chwili odpoczynku zebraliśmy się wszyscy w domku, wewnątrz którego znajduje się studnia z cudowną wodą. Zrobiliśmy tam podróże przy bębnie.


Podróże przy bębnie.

Wszyscy zgodnie stwierdzili, że w środku domku zaraz przy studni umysł wpada w jakiś niezwykły stan postrzegania. Padło tutaj porównanie do zwykłego telewizora na zewnątrz i do jakości HD w środku. Rzeczywiście dało się odczuć jakąś Moc płynącą z tego miejsca.
Zaczęło się robić ciemno, a my zaczęliśmy naszą ceremonię szałasu potu.


Ceremonia szałasu potu.

Ceremonia była bardzo mocna i zakończyła się około północy. Po wyjściu z szałasu większość z nas weszła do stawu z energetyczną wodą, doznając w niej niezwykłych wrażeń. Po wysuszeniu się wsiedliśmy w samochody i pojechaliśmy do miejsca naszego stacjonowania.

Następnego dnia mieliśmy w planie wyjście na Ślężę. Niestety pogoda się zepsuła i przywitał nas mżysty i mglisty dzień.


Mgła na szczycie.

Na szczycie widoczność sięgała kilku metrów. Było zimno i nieprzyjemnie. Humory jednak wszystkim dopisywały. Wstąpiliśmy na kawę i ciastko do schroniska znajdującego się na szczycie Ślęży. W środku jednak było bardzo dużo ludzi i musieliśmy konsumować nasze ciastka na schodach.


Pijemy kawę i jemy ciastka na szczycie Ślęży.

Nie pozostało nam nic innego, jak tylko zejść na dół i zabrać się za zbieranie drewna na ognisko do chodzenia po ogniu. Drewno niestety było bardzo mokre i mieliśmy duże kłopoty z rozpaleniem ogniska.


Płonie ognisko.

Po długim zmaganiu się z przeciwnościami ogień udało nam się wreszcie rozpalić. Pozostało nam teraz tylko poczekać, aż ognisko się wypali i można już było uformować ścieżkę ognia.


Formowanie ścieżki ognia.

Jeszcze tylko chwila, aby przełamać swój strach, i przechodzimy.


Przechodzimy.

Następnego dnia pogoda znowu była deszczowa. Zrobiliśmy więc kilka praktyk w domku, a po południu wybraliśmy się znowu do kopalni w Kraskowie, na kolejny szałas potu.


Widok z lotu ptaka na kopalnię kwarcu w Kraskowie.

Tym razem szałas mieliśmy już zbudowany i jedynie pozostało nam nazbierać drewna na ognisko. Niestety nie było to łatwe, bo drewno było bardzo mokre. Udało nam się jednak nazbierać tyle drewna, aby starczyło na rozgrzanie kamieni. Ponieważ padał deszcz, rozpaliliśmy ognisko i zebraliśmy się w budynku przy studni, gdzie urządziliśmy sobie koncert.


Wspólne granie.

Ceremonia szałasu potu tym razem była krótsza. Padający deszcz nie sprzyjał kąpielom w stawku i staniu przy ognisku. Rozebraliśmy szybko szałas i pojechaliśmy do naszego domku na Przełączy Tąpadła.

Warsztaty dobiegały do końca. Pomimo niesprzyjającej pogody okazały się one być bardzo udane. Po przedpołudniowych praktykach kończących warsztaty wyruszyliśmy w drogę powrotną do swoich domów. Ślęża żegnała nas mgłą i deszczem. Temperatura też była wtedy jak na początek maja bardzo niska i wynosiła około 6 stopni.
Twarda Ścieżka okazała się tym razem być bardzo twarda. Jednak pozytywne wrażenia pozostały i narodziła się wtedy u mnie myśl, aby zrobić powtórkę za rok.


P.S. O następnej Wyprawie do miejsc Mocy, która odbyła się w dniach 30.04 - 04.05. 2014 r. napiszę w jednym z kolejnych odcinków tego bloga.

cdn...

Moja Twarda Ścieżka: wstęp na końcu

Warsztaty i praktyki Twardej Ścieżki, które prowadziłem i w których brałem udział.

Korekta przez: Radek Ziemic (2014-06-29)



« Pierwszy warsztat Twardej Ścieżki w Komorznie Warsztaty w Puszczy Bolimowskiej »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)