zdjęcie Autora

21 stycznia 2013

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: Babcia ezoteryczna (odcinków: 128)

Wyznanie niewiary

Kategoria: Twórczość

« Spalony słońcem Merkury cwałujący na krabie Wyznanie niewiary c.d. »

Dlaczego wiarę w przeszłe wcielenia, kosmitów oraz energie „dobre” albo „złe” uważam za szkodliwą? Podkreślam jeszcze raz, że są to moje osobiste poglądy i z ich głoszenia nie czerpię żadnych dochodów.

 

Kiedy miałam obawy, że brzydkie coś, co pojawiło się w moim gardle może być rakiem, miałam przez parę dni wiele niemiłych skojarzeń. A więc skojarzenie z „krabem” z „Artuvii”, astrologicznie „spalonym” Merkurym i jeszcze innymi przedmiotami, wydarzeniami i pomysłami oderwanymi od rzeczywistości. Poruszałam się wśród nich jak tancerka na scenie wśród dekoracji, okrążając je, ale starając się ich zbyt nie potrącić. Skojarzenia te poszły w zapomnienie, gdy lekarz oświadczył, że moje języko-gardło jest w porządku, a dolegliwości biorą się z czegoś innego, czemu łatwo zaradzić.

         Inaczej byłoby, gdybym wierzyła i była przez kogoś przekonywana, że za rozmaite choroby mogą być odpowiedzialne moje przeszłe wcielenia albo kontakty z osobami mającymi niekorzystne dla mojego stanu zdrowia przeszłe wcielenia. Mogłabym sądzić wówczas, że w którymś przeszłym wcieleniu na przykład zawisłam na szubienicy lub wyrwano mi język. Albo ktoś z moich bliskich zakaża mnie obecnością swojego przeszłego wcielenia w naszych kontaktach. Aczkolwiek jako literacka inspiracja może dać niezłe rezultaty (nawet finansowe), to w świecie realnym, póki co nie udowodniono obiektywnego istnienia w osobowości człowieka śladów przeszłych jego wcieleń (nie mówiąc już o samych wcieleniach), poza subiektywnym przekonaniem różnych osób. Co więcej, mnie osobiście sprawa wydaje się podejrzana z jednego prostego powodu: wśród opowiadających o przeszłych wcieleniach istnieje zdumiewająca przewaga osób „ważnych” we właściwych czasach: władców lub ich bliskich, wodzów, bogatych itp. Przypisuję to raczej śladom w pamięci po zapomnianych książkach, filmach, opowieściach. Zresztą te ślady mogą działać tak w naszych umysłach, jak działałyby przeszłe wcielenia, gdyby istniały. Po co więc mnożyć byty? Żeby kogoś postraszyć?

         Dlaczego uważam wiarę w przeszłe wcielenia za szkodliwą? Nabywszy obaw o swoje zdrowie, nie mogłabym już przeciwstawiać się nasuwającym się obrazom (które traktuję jako meandry mojej wyobraźni niezależnie od źródeł ich pochodzenia), bowiem ich istnienie sugerowałoby, że „coś jest na rzeczy” i żeby wyleczyć się, muszę zająć się oswajaniem lub przepracowywaniem swoich przeszłych wcieleń. Tymczasem powinnam zająć się przede wszystkim możliwą diagnostyką swoich realnych dolegliwości nie bacząc na skojarzenia i wykwity wyobraźni.

         Podobnie odnoszę się do kosmitów, i innych bytów. Po pierwsze: ich istnienia nie udowodniono. Po drugie: jeśli nawet istnieją (np. jako egregory) nie wierzę, że są dobre albo złe. W ogóle nie wierzę, że istnieje coś takiego jako bezcielesne dobro czy zło. Jak w astrologii, gdzie po samym tranzycie nie odróżnimy czy okradniesz kogoś, czy ciebie okradną, dobro i zło są rozmaitymi aspektami działań (bynajmniej nie obiektywnie rozpoznawalnymi).

         Przekonując jednak ludzi do bezwątpliwego istnienia tych bytów i możliwości ich usuwania, neutralizacji, odsyłania gdzieś indziej, oczyszczania z nich pobliskiej przestrzeni, obiektywnie wprowadzamy ich w błąd.

         Dlaczego więc interesuję się ezoteryką? Od czasu do czasu w tej dziedzinie coś udaje się udowodnić albo coś działa mimo niesprawdzonych przesłanek tego działania. Warto to wiedzieć i nie poddawać się niesprawdzonym sugestiom. Życie bez snucia przypuszczeń byłoby nudne, ale trzeba je zawsze odróżniać od realności sprawdzonej i w miarę udowodnionej – np. przez poszlaki, ale przy logicznym wykluczeniu istnienia innych przyczyn.

         A aspekt finansowy? Jako osoba żyjąca skromnie (jak większość Polaków), nie zawsze znajduję środki na prywatną wizytę specjalisty lub drogie badanie (taka tomografia może kosztować 700-800 zł!). Wydawanie pieniędzy i zachęcanie, by ktoś to czynił po to, by ochronić się przed chorobą nowotworową ponieważ „W ciągu ostatnich kilku dni  „spadło” na Ziemię bardzo dużo światła ze strony wybranych gwiazd. Teraz to „oświetlanie” się skończyło, ale proces ten uaktywnił zarówno w mieszkaniach, jak i indywidualnych systemach energetycznych ludzi bardzo wiele energii i wibracji nowotworowych.”  — jest moim zdaniem nieetyczne. Oczywiście nie dotyczy to doradzania businessmanom w ich działalności, stać ich na to i ich wola, z jakich źródeł wiedzy czy niewiedzy korzystają.

         Dlatego z sugestiami w sprawie stanu naszego zdrowia (a nie z ezoteryką!) powinniśmy być szczególnie ostrożni.

Ktoś kto jest bardziej „wierzący” niż ja napisał mi: „...ale z tymi Energiami należy być ostrożnym, czasami ktoś może wyrządzić większą szkodę niż jest, a często zdarza się, że niektórzy zasilają własną Energię od tych którym rzekomo pomagają...” Więc nie tylko ja mam zastrzeżenia.

         I jeszcze co do bezpłatnych analiz. Pan Mariusz odpowiada we wrześniu komuś na stronie : http://artuvia.blogspot.com/p/kontakt.html — „Niestety, z braku czasu i po dosłownym zasypaniu mnie przez prośby o takie analizy, nie jestem w stanie dłużej ich wykonywać. Przepraszam ale proszę więcej nie pytać o bezpłatne analizy.” Nieprawdą jest więc jego głos w dyskusji do odcinka 83 "Zapewne bez pieniędzy się nie dowie" — „...Kolejne słowa rzucone bez sprawdzenia. Gdyby Pani choć odrobinę się postarała, to by Pani sprawdziła, że praktycznie wszystkie wstępne analizy problemu robię bezpłatnie. Ale po co to sprawdzać. Lepiej napisać nieprawdę.”

         Kto, panie Mariuszu pisze nieprawdę? Ja czy pan?

Żeby być dokładną: nie mam za złe pobierania wynagrodzenia za pracę, jeśli w przekonaniu zamawiającego i wykonującego zlecenie została ona wykonana. Zwłaszcza, jeżeli się wierzy, że w „100% nasz stan majątkowy zależy od nas samych” i „Nasz stan materialny jest w 100% naszym dziełem. W każdej chwili tworzymy. Jeżeli nie tworzymy bogactwa, to tworzymy biedę. I tak naprawdę, tylko my sami mamy moc zmiany tego, co tworzymy” – cytuję.  (Złośliwie spytam: czy pobierając pieniądze z bankomatu tworzymy bogactwo czy biedę?) Czy może zastanowimy się wcześniej kto i dlaczego nam te pieniądze wpłacił, jaki wpływ na wysokość wpłaty miały miejsce i data naszego urodzenia, rodzina w której przyszliśmy na świat, stan zdrowia noworodka, status społeczny otoczenia w którym się wychowaliśmy. Przypomina mi się pewien angielski dowcip: Chłopiec z elitarnej szkoły miał napisać rozprawkę o życiu „biednych ludzi”. Napisał więc: „Ta rodzina była tak biedna, że ich lokaj miał podzelowane buty, pokojówka nosiła jedną sukienkę a kucharka jeździła na zakupy koszmarnie starym samochodem”. Uważam, że pana wyobrażenie na temat odpowiedzialności za nasz stan finansowy jest równie naiwne (choć podane zapewne w dobrej wierze) jak rozprawka tego chłopca.

         I jeszcze jedno. Napisał pan na swojej stronie: ”Zamykam w tym momencie ten wątek. To nie jest forum wymiany zdań”. Proszę więc się nie dziwić, że dyskusja odbywa się gdzie indziej.

Swoją drogą chętnie widziałabym artykuł pana Mariusza w Tarace i inne głosy w tej dyskusji. Czy podjąłby pan takie wyzwanie? Nawet jeśli nie chce pan dyskutować ze swoimi klientami na własnej stronie? Tylko – o ile wiem – publikacje w Tarace są bezpłatne.

Babcia ezoteryczna: wstęp na końcu

Ten blog ma opisywać zwyczajne doświadczenia w zwyczajnym życiu. Świadomie sterując swoimi zachowaniami (np. tzw. świadome śnienie) czy narzucając sobie pewne praktyki, zazwyczaj ma się na oku jakiś cel, w ostateczności zmierzenie się z nowymi doświadczeniami. W naszym wysterowanym do przesady życiu, możliwość naturalnych, nowych i silnych doznań jest ograniczona, poszukuje się ich wszakże dla lepszego zrozumienia siebie. W moim życiu przeszłam wiele krańcowych doświadczeń i dlatego, być może już ich nie poszukuję. Prosto mówiąc: boję się ich gorzej, niż diabeł święconej wody. Życie nauczyło mnie, że żadnym procesem nie można bezkarnie sterować. Niewinne wysłuchanie „kasety odchudzającej” zaproponowanej przez psychologa czy udział w tzw. „muzykoterapii” może pociągnąć za sobą nieoczekiwane skutki, z których niepożądanymi wpływami walczyć trzeba nawet kilka miesięcy. Jednak zarówno mnie, jak i innym ludziom doświadczenia takie przytrafiają się niosąc ze sobą NIEZROZUMIANE I NIEOCZEKIWANE, co próbujemy zrozumieć i ocenić już po fakcie. Często jednak ocena ta jest nieudolna z braku wiedzy. W tym blogu zajmuję się tylko opisem, niech ocenia ktoś inny. Dlaczego więc ezoteryczna babcia? W tym roku kończę 70 lat, jestem Słonecznym Strzelcem i Księżycowym Rakiem. Neptun, który właśnie wszedł do znaku Ryb niedługo będzie tranzytował mój ascendent i od jakiegoś czasu odczuwam potrzebę porządkowania pewnych zjawisk w moim życiu. Kilka lat studiuję astrologię ale ona nie wystarcza mi do interpretacji niektórych zjawisk czy wydarzeń w moim życiu. Każde z nich osobno daje się zazwyczaj wytłumaczyć, ale razem, jako całość... Z podsumowaniem ich już znacznie gorzej. Pozostaje więc na razie tylko opis.


« Spalony słońcem Merkury cwałujący na krabie Wyznanie niewiary c.d. »

komentarze

1. dwa zagadnienia • autor: Barbara2013-01-22 11:10:15

Kasiu - poruszyłaś tutaj dwa zagadnienia. Co do drugiego - nie widzę nic złego w braniu pieniędzy za wykonaną usługę. Wreszcie nikt nikogo nie zmusza - można skorzystać, można nie. Decyzja należy indywidualnie do każdego.
Co do pierwszego zagadnienia - podobnie. To są tylko i wyłącznie nasze przekonania i wiara. I nie ma co zastrzegać "że to tylko nasze". Nawet jeśli tysiące osób powiedziało tak samo (albo nie) - w co wierzymy to i tak nasz osobisty wybór. I jeśli komuś to pomaga nie drażni mnie to. Ale jako "naczelna horoskopowa hipochondryczka" lubię zajmować się sprawami zdrowia i tym co tak naprawdę ma na nie wpływ.  I wyszło mi, że to jednak nasze osobiste nastawienie jest najważniejsze.
I taki sam stosunek mam do przewidywanych wpływów promieniowania poszczególnych gwiazd jak i do tzw. naukowych potwierdzeń w dziedzinie zdrowia. Lubię czytać stronę "Nauka w Polsce", która w krótkich notatkach podaje czym się zajmuje nauka i naukowcy. Niestety opisuje też oszustwa w tej dziedzinie (wystarczy wpisać hasło w wyszukiwarce), oraz różne, często wykluczające się interpretacje badań naukowych. Natomiast jest coś niezmiennego w życiu ludzi - to nastawienie wynikające z autentycznych przekonań i posiadania celów w życiu.  Wtedy mamy prawdziwe placebo. Lub nocebo jeśli ktoś jest negatywnie nastawiony. 
Wszystkie te strony straszące niesamowitymi konsekwencjami z różnych sfer działają tak samo jak politycy, czy inni guru chcąc nas zmusić do podjęcia określonych działań w sobie  wiadomych celach.

2. Odpowiedź • autor: Nierozpoznany#69432013-01-22 16:28:27

Napisała Pani: " Napisał pan na swojej stronie: ”Zamykam w tym momencie ten wątek. To nie jest forum wymiany zdań”. Proszę więc się nie dziwić, że dyskusja odbywa się gdzie indziej.Swoją drogą chętnie widziałabym artykuł pana Mariusza w Tarace i inne głosy w tej dyskusji. Czy podjąłby pan takie wyzwanie? Nawet jeśli nie chce pan dyskutować ze swoimi klientami na własnej stronie? Tylko – o ile wiem – publikacje w Tarace są bezpłatne.".

Szanowna Pani. Blog nie jest wygodnym technicznie miejscem dyskusji. I dlatego, kiedy dyskusja nie dotyczy tematu artykułu, nie chciałem jej kontynuować w tym miejscu. Dyskusja w pełni może być prowadzona na forum strony artuvia, bo forum istnieje tam od początku. Ale to tylko sprawa techniczna i piszę o niej na marginesie. A co do publikacji, to jestem gotowy publikować BEZPŁATNIE (widze, że tym tematem ma Pani problem, bo ciągle temat pieniędzy wraca) tam, gdzie będą mnie chcieli :-).
[foto]

3. Brak wyważenia • autor: Przemysław Kapałka2013-01-23 09:15:11

Ten wywód niestety świadczy o braku umiejętności poruszania się między różnymi czynnikami, które mają wpływ na nasze zdrowie, stan i wszystko. Są czynniki banalne i czynniki niebanalne. Czasami pieniądze tracimy przez to, że się głupio zachowamy, a czasami przez to, że tak musiało być. Z mojego życia mogę podać przykłady chorób, które sam sprowokowałem swoim głupiom zachowaniem i doszukiwanie się innych przyczyn do niczego nie prowadzi. I mogę podać przykłady takich, w których konwencjonalne leczenie nic nie dawało, a kiedy odwołałem się do przyczyn karmicznych i czynników nadprzyrodzonych, zaczęło dawać rezultaty od razu. 

A w przypadku Autorki zapewne bezpieczniejsza jest taka postawa, jaką prezentuje. Co nie znaczy, że nie można jej polepszyć.


Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)