zdjęcie Autora

13 marca 2010

Marek Samiec

Wyzwolenie jako rozebranie się
Tak, Przyjaciele, jestem katem. Ścinam głowy waszym osobowościom...

Kategoria: Własne doświadczenia
Tematy/tagi: Jezusnagośćrozwój osobisty

Dziś dzień kobiet, Czytelniku, ubierz się więc ładnie, zmień wreszcie przepocone skarpetki, umyj zęby i nałóż czystą koszulkę, by dzień święty święcić. Nałóż kask i ochraniacz na zęby, schowaj wałek do ciasta i daj swojej kobiecie zamiast wymarzonego expresu do kawy i kwiatów mój wydrukowany artykuł. Bądź oryginalny.

Czy pragniesz wyzwolenia? Wznieść się ponad przeciętność, ponad te całe bagno? Chcesz szybować jak orzeł nad wód bezmiarem, jak Batman nad rzezimieszkami zasadzającymi się lubieżnie w krzakach na skromne dziewczęta w spódniczkach wracające z wieczornych zajęć w szkole katolickiej? Patrzeć i śmiać się na widok gołębi, które żebrają o okruszki i walczą o nie między sobą? Jeśli tego właśnie chcesz, czeka Cię długa droga, wędrówka w słońcu spękaną autostradą, której koniec każdego dnia skryty jest w blasku tęczy. Na drodze tej spotkasz wiele dziwów i dziwolągów, ale też przyjaciół i wielkie szczęście. Coś zyskasz, a coś stracisz. Stracisz złudzenia, a zyskasz prawdziwego siebie. Albo inaczej, tak jakby powiedział zagadkowy mistrz zen: stracisz siebie, zyskasz siebie. Zagadka bez sensu, ale tylko na pierwszy rzut (wewnętrznego) oka. Jeśli jesteś z krwi i kości moim czytelnikiem, odpowiesz na nią.

Wyzwolenie ma wiele przyczyn. Większość ludzi chcąca go doświadczyć nigdy nie dozna tego cudownego stanu, zamknie się w słowach, w filozofii, w definicji. Będzie dyskutować, bezbłędnie opanuje całą terminologię ezoteryczną, pozna guru i doświadczonych przewodników duchowych (ich własnym zdaniem doświadczonych) - ale nic z tego. Wyzwolenie jest dostępne tylko dla tych, którzy go pragną ponad wszystko. 99% ludzi zajmujących się duchowością to takie same osły jak Ci, którzy szukają ratunku w oficjalnych kultach i religiach, jak też w świecie, który nas otacza, w pieniądzach, we władzy, seksie, naklejkach i plakietkach, na których napisane, że ich nosiciel jest inny, lepszy. To są przeważnie dobrzy ludzie, niewykluczone, że znacznie wartościowsi w społecznym sensie ode mnie, jednak to, że ktoś jest dobrym szewcem, nie oznacza, że będzie dobrym piekarzem. Jedni są stworzeni do życia ziemskiego, inni żyją już tak wiele razy (i mają tego świadomość), że nie mają ochoty powtarzać tych samych bezwartościowych żyć i szukają czegoś więcej. Ci dobrzy, nieświadomi swej prawdziwej Boskiej natury porządni ludzie chcą żyć na ziemi, mieć dzieci, zakładać rodziny, doznać poczucia bezpieczeństwa i mieć swoją bezpieczną przystań na ziemi, ładny samochód, telewizor, pasję. Jednak co by nie zbudowali, zawsze będzie im towarzyszył lęk, słuszny jak najbardziej, gdyż każda konstrukcja musi upaść, przychodzi śmierć i zabiera wszystko z takim mozołem budowane. I co zostało z dzieła życia? Kilka pamiątkowych zdjęć w albumie na strychu wnuczka, który jedyne co pamięta, to że wyłudzał z emerytury dziadzia pieniądze na papierosy i piwo? Całe życie, by stać się zakurzoną fotografią? Niektórych to już nie pasjonuje, widzą tego głęboki i przerażający nonsens. Chcą czegoś więcej, chcą wyzwolenia.

Czemu chcesz dostąpić wyzwolenia? Często jest tak że wyzwolenie to ułuda, iluzja, którą wytwarza umysł mający duże problemy. Gdy człowiek ma kiepskie, biedne życie, zawsze o czymś marzy. Jedni marzą o zemście, której nie dokonają ze strachu przed konsekwencjami, inni żeby życiowe manto wreszcie się skończyło i można było sobie w spokoju pooglądać telewizję, wypić piwo pod golonkę, spuścić się w kobiece łono, by rozładować emocje i zasnąć - reszta zaś tworzy sobie baśniowe cele bez szans na realizację. Jednym z nich jest wyzwolenie. Inne, jakościowo takie same, to wiara, że jak będę miał władzę i pieniądze to się odkuję, pokażę wszystkim na co mnie stać i gdzie jest ich miejsce. To wszystko jest bez sensu, dlatego że wyzwolenie oznacza wyzwolenie nie od świata, cierpienia, sexu i doświadczania życia, a od siebie, od swoich iluzji i myśli na temat świata, cierpienia i sexu - wyzwolenie to duża śmierć. Są dwie śmierci: jedna to ta, gdy umiera Twoje ciało, tak umierałeś tysiące razy i to jest mała śmierć, nie ma ona większego znaczenia, zdarza się codziennie, przyjdzie i po Ciebie, tak jak zawsze przychodziła. Duża śmierć to stan, w którym zatracasz swoją konstrukcję psychiczną, którą budowałeś całe życie i posiadający renomowane dyplomy psychiatra stwierdza że jesteś psychicznie chory, a Tobie chce się śmiać z tego wszystkiego, z tego domu wariatów, gdyż w stanie wyzwolenia umysłu nie da się stwierdzić inaczej niż to, że żyjemy w obłąkanym domu wariatów, gdzie nie spojrzysz - szaleńcy, ci sami ludzie, którzy podzielili się na państwa, miasta, dzielnice, rasy, wiary i wzajemnie zarzynają się umierając z imieniem Boga miłości na ustach.

Rozpada się na kawałki cała Twoja wizja tego, jaki jest świat, jakie jest w nim Twoje miejsce, czego chcesz, a czego nie chcesz i jacy Twoim zdaniem są inni ludzie. To wszystko zostaje brutalnie powalone przez wiatr zmian i zostajesz wtedy nagi, bez umysłu - doznałeś właśnie wyzwolenia, i jest to wielka fala, która niesie Cię wśród ogłuszającego huku żywiołu; jesteś wolny, doznałeś wyzwolenia i żaden opis nie przybliży Ci czytelniku tego stanu, kiedy tracisz cały świat, a zyskujesz swoją duszę, swoją prawdziwą tożsamość. Wyzwolenie to nagość, duchowy striptease, gdzie powoli zrzucasz ciuszki wirując na rurze życia przed śliniącym się tłumem własnych, iluzorycznych Ja rzucających Ci banknoty pod gustowne, krwistoczerwone szpileczki nałożone na owłosione, spocone stopy.

Typowy człowiek, jeśli ma niską samoocenę i czuje się gorszy przy innych, szuka ratunku na doznawaną przykrość w marzeniach o pieniądzach i władzy. Myśli tak: jeśli będę miał więcej pieniędzy, będę kimś. Jeśli będę miał władzę, wtedy będą mnie szanowali i bali się; jeśli nie umiem zarabiać pieniędzy ani dostać się na wysokie stanowisko, to zrobię chociaż doktorat i stanę się jak kryształ wśród polnych kamieni. Pieniądze, dyplomy i wyższe stanowisko jest więc dla przeciętnego osła wyzwoleniem - takim oczywiście jest w jego wizjach, gdyż osiągnięte nie zmienia absolutnie nic. Czy masz dyplom czy nie, jeśli czułeś się nikim, takim będziesz się czuł będąc doktorem, a nawet profesorem. Dla uduchowionego, religijnego osła wyzwoleniem będzie wyparcie się tego wszystkiego, co stanowi o sile w naszym społeczeństwie: władzy, pieniędzy, a także sexu, gdyż ten dobrze opanowany daje nam władzę nad drugim człowiekiem. Osioł materialista szuka spełnienia i lekarstwa na ból bycia nikim w przedmiotach, papierkach z cyferkami i dyplomach. Osioł religijny szuka paracetamolu na ból niskiej samooceny w wyparciu się przedmiotów, papierków i dyplomów, których i tak nie umie zdobyć. Osioł materialny wie, że zrobi wrażenie na bliźnich dobrym samochodem, osioł religijny wie, że wszyscy pragną ładnych przedmiotów (wie, bo sam tego pragnie, jednak wie, że nie osiągnie tego) - więc chce zrobić wrażenie na innych odtrącając je, co budzi zainteresowanie innych osłów, czemu odrzuca takie fajne rzeczy: czyżby miał coś lepszego od nich? To co ich łączy, to pragnienie podbudowania się w oczach innych, gen żebractwa i wyłudzania zainteresowania innych, różni jedynie technika wykonania - cel jest ten sam, natura osła taka sama.

I taki właśnie jest przeciętny praktykant poszukujący wyzwolenia. Żyjąc zdaje sobie powoli sprawę, że światem rządzi pieniądz i duże cycki. Gdy jest facetem, widzi, że pieniądze otwierają drogę do pięknych kobiet, które tylko wtedy się nim interesują i zakochują, gdy jest kimś; i drogę do poczucia, że ma się klasę i żyje na poziomie. Gdy jest kobietą, widzi, że to zgrabne nogi i pośladki decydują o jakości życia i miłym jego spędzeniu, a wnętrze liczy się jedynie w harlekinach i brazylijskich telenowelach. Gdy masz ładne ciało, wielbiciele Cię nie odstępują na krok, gdy masz brzydkie, jesteś pogardzana i zostaje Ci tylko siedzenie na czacie i portalach randkowych w oczekiwaniu na los w życiu, los, który nie będzie Ci dany tak jak milionom innych nieszczęśników nie wiedzących, że brzydota to los na loterii, motywacja, która kieruje Twoją uwagę na poszukiwanie sensu w sobie, a nie w uśmiechach wielbicieli, którym podoba się mięso zwane ciałem, którego los jest z góry przesądzony.

Gdy odpada możliwość zarabiania dużych pieniędzy i doprowadzenia przed ołtarz przystojnego milionera, po wypłakaniu się w poduszkę i odreagowaniu harlekinem zostają poszukiwania duchowości. W światku ezoterycznym wszystko jest na pozór inne, ale tak naprawdę jest takie samo: ludzie szukają tam dokładnie tego samego, czego szukali w świecie normalnymi sposobami, czyli sprawienia, by poczuć się lepszym, dowartościować się. Zawsze jest tak samo: faceci, którzy nie umieją zarabiać pieniędzy, w związku z czym czują się nikim, w duchowości za pieniądze znajdują te informacje od guru - dowiadują się, że byli Faraonami. Są nieudacznikami, szef ich poniża, na ulicy spuszczają wzrok przed prostakami z wyhodowaną na metanadolu muskulaturą, ładnie ubrane i wypachnione pracownice z prowincji szukające w wielkim mieście wielkiego szczęścia nie zwracają na nich uwagi, ale trzy tysiące lat temu ich szef był niewolnikiem i budował im piramidę, pakerzy bez karku byli jego eunuchami, a koleżanki z pracy siedziały w haremie i czekały aż Pan i Władca zechce napełnić je nasieniem. Brzydkie kobiety bez szans na faceta o jakim marzą, dowiadują się, że były Kleopatrami albo Marylin Monroe i miały każdego na skinienie paluszka. Na zajęciach ezoterycznych uduchowione Panie nadal szukają bogatego faceta, a biedni faceci pięknej kobiety i nikt nie znajduje tego, co chce. Jedyne co zyskują, to zaprzeczenia, iluzje, a organizujący zajęcia ma nowe dziewczyny w łóżku jako lider swojej jedynie słusznej ścieżki duchowej, bo liderzy zawsze mieli pierwszeństwo do samic.

Zabawne. Facet nie mający szans u dziewczyn z racji braku urody i zaradności życiowej myśli, że na zajęciach ezoterycznych znajdzie kobietę, która na to nie zwraca uwagi. Brzydka dziewczyna nie mająca szans na przystojnego faceta tak samo myśli, że na zajęciach duchowych znajdzie faceta przystojniaka, który nie zwraca uwagi na urodę - w końcu przecież rozwija się duchowo. A tu psikus, gdyż wszyscy chcą wzajemnie oszukać naturę i nikomu się to nie udaje. Pozostaje tylko rozczarowanie. Z rozbawieniem wspominam jak swego czasu L. Ż., opisujący w książce, jak wahadłem sprawił, że chłopak odnalazł zagubioną część do motocykla i biorący za kartkę papieru z analizą psychometryczną 150 pln (kilka lat temu) zareagował, gdy wraz z kilkoma osobami poprosiłem go, by spytał wahadełka, czy dziewczyna, która zaginęła, żyje czy nie. Szansa pół na pół, można nawet zgadywać, ale po co? Wahadło pokazuje w procentach karmę, obciążenia duchowe, a nie może pokazać czy dziewczyna żyje albo czy nie żyje? Gdy pytań było za dużo, wahadło pokazało, że jestem opętany i wygonili mnie, obrażając i szkalując na koniec, jak na prawdziwie rozwiniętych duchowo przystało. O tym, jak nauczyciele regresingu nauczający za grube pieniądze jak być bogatym, dobiegając czterdziestki mieszkają z rodzicami, bo ich nie stać na własne mieszkanie. Albo gdy nauczyciel Cię obraża, a Ty się bronisz i słyszysz wtedy, że boli Cię to, ponieważ jest to w Tobie (czyli słynna świadomość lustra) - czyli że to tak naprawdę Ty jesteś winna sytuacji. Czemu facet polecający i zachwalający zajęcia z chirurgii fantomowej za grube pieniądze, idzie do szpitala na zabieg krzywej przegrody nosowej? Nie wiecie? Ja też nie wiem. Nigdy oprócz wyzwisk nie uzyskałem odpowiedzi na te i na inne pytania. Takich perełek, które poznałem w tym świecie jest wiele, o wiele za wiele i cały czas łapią się na ten lep naiwne rybki. Ale wróćmy do tematu.

Osioł materialny widząc bogatego, zaradnego człowieka, myśli tak: i na co mu kasa, jak dostanie raka, umrze jak biedak. Nie widzi, że śmierć w prywatnej klinice pod morfiną jest o niebo lepsza niż śmierć w państwowym szpitalu, gdzie morfina idzie na handel, a bełkoczącego biedaka w obsranym łóżku nikt nie zrozumie nawet, ot jęczy mimo morfiny, normalne. A zresztą, czemu ma mieć raka? Rak nie jest ani antysemitą, ani rasistą, ani też nie uznaje różnicy klas, zabija żyda na równi z murzynem czy też katolika albo buddystę, a nawet biedaka lub bogacza. Ale nieważne argumenty - jest bogaty, więc gdy będzie umierać na raka będzie ubierał jak biedny. Osioł uduchowiony argumentuje, że kiedyś był potężny i bogaty, i zmiażdżyłby szefa jednym spojrzeniem. Racjonalizowanie swoich wad czy podłości jest u rodzaju ludzkiego doprowadzone do perfekcji. Spojrzenie prawdzie w oczy to największe wyzwanie.

Jeśli chcesz doznać wyzwolenia, musisz przejść pierwszy stopień wtajemniczenia. Uznać fakt że jesteś brzydki i jesteś nieudacznikiem życiowym, zostałeś wykluczony ze stada, które szarpie się i bije o śmierdzącą kość. W związku z tym szukasz łatwiejszej drogi do dowartościowania się i dlatego wchodzisz na ścieżkę rozwoju duchowego. Proszę, oto ja wyznaję przed światem tą prostą prawdę: nie dałem rady w życiu, więc sięgnąłem w stronę mistyki, by tu poszukać sukcesu. I co, spadła mi korona z głowy? Kto teraz przed Państwem obnaża się ze swojej słabości? Ja nie, ja prawdziwy jestem poza tym wszystkim. Mówi to Marek, osobowość na to życie, która zniknie, gdy przyjdzie jej czas, ale która nie jest mną. Gdy tego nie uznasz, nie łudź się, że coś osiągniesz na tej ścieżce. Nie możesz być trochę po stronie świata i trochę po stronie ducha. Musisz się zdecydować na jedną ze stron. Gdy wchodzisz na tę ścieżkę, uczciwość jest najważniejsza. A więc - tyję nie z genów i energii kosmicznej, a z jedzenia; kobiety, które ode mnie uciekły, to nie tchórzliwe, egoistyczne suki, lecz osoby, którym nie odpowiadało moje podejście do życia; nie mam pieniędzy nie dlatego, że świat jest podły i złodziejski, a dlatego, że jestem niezaradny. I pamiętaj, to Twoja osobowość jest taka - a osobowość to nie Ty. Możesz ocenić surowo osobowość, czemu nie? Ty jesteś czymś więcej, jesteś poza tymi plakietkami, nalepkami z tytułami.

Twoim błędem w myśleniu o wyzwoleniu, jest zawsze Twoja wyobraźnia, która kreuje obraz tego co masz, plus szczęście. To nieprawda, ponieważ to co sprawia, że żyjesz w iluzji i w nieszczęściu, to właśnie wszystko to, co masz - Twoje przekonania, wierzenia, wykształcona osobowość. Opisał to doskonale Harding w ćwiczeniu, w którym adept wizualizuje, że nie ma głowy - i czuje wielką ulgę. Głowę utożsamiasz z sobą, więc gdy nie ma głowy, nie ma problemu. W życiu nie ma problemów, tworzy je Twoja głowa. Masz problem? Wystarczy katowski miecz w pewnym ręku, a problem sam zniknie. Nie ma Ciebie, nie ma problemu, rozumiesz? To, co Cię męczy, jest w Tobie, nie w świecie. Tak Przyjaciele, jestem katem. Ścinam głowy waszym osobowościom, a moim mieczem jest brudna, upaćkana jedzeniem klawiatura tracer i tańczące po niej delikatne, acz silne paluszki, z doskonałym manicure. Wyzwolenie to pozbycie się wszystkiego, co masz, by zyskać prawdziwego siebie. Zadaj więc sobie pytanie i odpowiedz szczerze - czy jesteś gotowy na stratę? Czy swoje przekonania cenisz wyżej niż prawdę? Jeśli nie chcesz stracić tego, co masz w głowie, nie jesteś gotowy na wyzwolenie. Chciałbym, byście mnie zrozumieli. Gdy twierdzisz, że chcesz się pozbyć siebie, czyli np. niechcianego nawyku, nie to mam na myśli - mówię o wszystkich Twoich przekonaniach, wierze, światopoglądzie. Bez straty tych wszystkich śmieci nie ma wyzwolenia. Spójrz proszę:

Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyniosłem pokoju, ale miecz. (Mt. 10,34)

Zawsze o tym pisałem i Jezus potwierdza moje słowa. Jezus to oczywiście metafora szczęścia, nieba. Ale to nie wszystko, przyjaciele, czytajcie dalej:

Do innego (Jezus) rzekł: Pójdź za Mną! Ten zaś odpowiedział: Panie, pozwól
mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca! Odparł mu: Zostaw umarłym
grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże! Jeszcze inny rzekł:
Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w
domu! Jezus mu odpowiedział: Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz
się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego (Łk 9, 59-62).

Wszystko co masz w sobie, wszelkie poglądy i przekonania dotyczące świata, musisz zostawić, to tylko bełkot. Jeśli tak uczynisz i nie będziesz oglądać się za siebie na to, co zostawiłeś, zyskasz królestwo Boże - w sobie. Nie zostaniesz prezydentem ani nawet ministrem. Ale w sobie poczujesz wielką radość i spokój, czyli coś, o czym prezydent nie może marzyć w najśmielszych snach. Gdy to poczujesz, uznasz, że zrobiłeś naprawdę dobry interes, życiowy interes, aj waj. Czytajmy dalej kamraci:

Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już
zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy
myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam.
Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie
przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw
ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej,
a synowa przeciw teściowej. (Łk 12, 49-53)

Twoi rodzice chcą, byś poszedł na dobre studia, ożenił się z porządną dziewczyną i spłodził dzieci. Twoje wewnętrzne przekonania chcą, byś o nie walczył. Wszyscy czegoś od Ciebie chcą, więc spójrz na tych wszystkich, co osiągnęli? Szczęście mają? Nie. Spokój? Nie. Radość z życia? Na Boga, nie! Więc wyprzyj się tych, którzy nie nauczą Cię niczego wartościowego i szukaj szczęścia w sobie, a nie w osłach, którzy marnują Ci życie wykorzystując rodzinne i przyjacielskie więzy. Rodzicom jesteś winien szacunek za wychowanie, ale nigdy nie przejmuj od nich ich wiedzy i przekonań, gdyż to są ich wartości, nie Twoje. Alegoria obrazująca syna i ojca to oczywiście konflikt podświadomości i świadomości. Twoja podświadomość wierzy, że związek rani, więc broni Cię przed nim powodując że masz nadwagę. Twoja świadomość chce być szczupłym, ale to nic nie pomaga, gdyż to podświadomość zarządza organizmem i emocjami. Ale oto czytajmy jeszcze dalej:

Wtedy Piotr zaczął mówić do Niego: Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy
za Tobą. Jezus odpowiedział: Zaprawdę, powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu,
braci, sióstr, matki, ojca, dzieci i pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii,
żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr,
matek, dzieci i pól, wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie
przyszłym. Lecz wielu pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi.
(Mk 10, 28-31)

Zamiast chaosu i żebrania o miłość i zainteresowanie ludzi, masz miłość, spokój, radość, poczucie wolności, wielkie szczęście i to całkowicie gratis, nie musisz nic zrobić, nic udawać - sam fakt, że istniejesz, upoważnia Cię do odczuwania szczęścia i radości. Jezus mówi, że dostaniesz w życiu stokroć więcej, a ja Go przebiję i stwierdzę że po tysiąckroć więcej. Prześladowania wcale nie oznaczają prześladowań w świecie zewnętrznym (więc nie podniecaj się i nie biegnij do blokersów siedzących na ławce pod blokiem nauczać ich dobrej nowiny), a Twój własny wewnętrzny chaos, Twoje myśli. Gdy czujesz się wolny, szczęśliwy, przychodzi myśl o zdarzeniu sprzed lat, które Cię zraniło. Poświęcasz więc spokój i radość dla jakiejś mrzonki, wspomnienia, którego już dawno nie ma - ta właśnie myśl jest Twoim prześladowcą. Znacznie gorszym od okrutnej, otyłej małżonki wrzeszczącej, że mogła mieć szejka, a nie Ciebie i żyć jak królowa. Życie wieczne to oczywiście wyjście poza krąg karmy i nie wcielanie się, istnienie w rozkosznej błogości.


Marek Samiec

pisane: 08 marca 2010



UWAGA - ogłoszenie:

Szukam wydawcy książki z artykułami z mojej strony
ecoego.pl.




komentarze

1. Pytanie • autor: Nierozpoznany#10542010-03-13 18:08:02

Czy to Pan jest na fotografii? Jeżeli nie to dobrze byłoby podać źródło. pozdrawiam MB PS. Lem pisał kiedyś o tym dlaczego ludzie pasjonują się ezoterą, astrologią i duchowością. Konkluzja była taka, że przeciętny Kowalski, nieudacznik i popychadło, woli nie wierzyć, że wziął się na świecie stąd, iż jego ojciec nie wycofał się w porę, a matce nie udało się pozbyć go poprzez skakanie na proste nogi z szafy, tylko z woli bożej i stąd, że planety osiągnęły odpowiedni układ. Innymi słowy: "Znowu w życiu mi nie wyszło, uciec pragnę w wielki sen".
[foto]

2. Uwaga Wydawcy • autor: Wojciech Jóźwiak2010-03-14 09:18:06

Zdjęcia, o które Maria pytała w poprzednim wpisie, już nie ma, na życzenie Autora.
[foto]

3. Mnie też było żal... • autor: Wojciech Jóźwiak2010-03-14 11:30:16

...Ale życzenie Autora siła wyższa. Ta osoba na zdjęciu była jak Dobry Anioł Tantryczny zapraszający do Duchowego Wyzwolenia. Nie (całkiem) żartuję.
[foto]

4. Niestety, to nie Ja • autor: Marek Samiec2010-03-15 09:31:33

Pani Mario, ze smutkiem przyznaję że to nie ja byłem na tym zdjęciu. Jestem znacznie mniej atrakcyjny, ale ponoć ciut przystojniejszy od diabła :) tak, Lem wydaje mi się że słusznie napisał, jednak niektórzy mają do duchowosci "miętę" niezależnie od tego czy są ludźmi sukcesu czy nie.
[foto]

5. Dziękuję • autor: Marek Samiec2010-03-15 09:35:09

Dziękuję. Lubię czasem pisać coś o polityce delikatnie, i pluję sobie w brodę, przez to wiele straciłem, a każdy głos sympatii się liczy, chcę wydać książkę z moimi artami. Niestety, ludzie w rozwoju duchowym są niezwykle podatni na społeczne hipnozy, stąd ktos kto nie jest za modną PO jest oszołomomem. A ja nie mogę przejść obok tego oszustwa na gigantyczną skalę obojętnie, tak jak nie mogę tolerować plucia na ludzi pokroju Pileckiego. Pozdrawiam zimowo :)
[foto]

6. :) • autor: Marek Samiec2010-03-15 09:36:59

Drogi Wojtku, wydaje mi się że ta Pani ze zdjęcia pierwsze co by dokonała, to wyzwolenie mnie od pieniędzy i spokoju ducha :) są chwile kiedy cieszę się że nie jestem bogaczem :)

7. Czysta radość! • autor: Nierozpoznany#14622010-03-19 09:04:03

Samoekspresja najwyższych lotów! Błyskotliwy, mocny, cięty umysł, który jest sługą a nie panem :-), porywająca, wyrazista osobowość, która umie być transparentna na tyle, by przebijało przez nią Światło, za którym można pójść! Krzycz, Piękny Chłopaku, krzycz sobie i nam, bo trafia :-)!

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)