Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

06 maja 2019

Małgorzata Ziółkowska

Z Davidem Thomsonem w Kornatce

David_Thomson_2019.jpg

To było moje trzecie spotkanie z Davidem, szamanem i uzdrowicielem z USA, który przyjeżdża do nas od lat. Słynie z budowania szałasów potu (tak zwanej sauny indiańskiej) oraz przekazywania tradycji rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej związanej z uzdrawianiem. Poprzednio był tu z Matti w Kikowie. Miałam okazję uczestniczyć wraz z nimi w ceremonii szałasu i po raz pierwszy przeszłam po rozżarzonych węglach. Ogniowa ścieżka wydawała mi się nie do przejścia, ale okazało się, że dałam radę pokonać trudność jak wielu innych. To dowód, że często pokonujemy trudności, które wydają się nam nie do przejścia.

Teraz po raz pierwszy miałam obserwować jak David pracuje sam. Poprzednio dużo działo się w kręgach oddzielonych od siebie, kobiecym i męskim. Grupa można powiedzieć kameralna, bo 24 osobowa, w porównaniu z kilkudziesięciu osobowym tłumem z Kikowa. Można powiedzieć, że było rodzinnie, bo większość osób już wcześnie spotkała się. Ubarwiała spotkanie Emilka Mała Fajka, córeczka przyjaciół Davida. On sam przyjechał ze swoim imiennikiem, towarzyszem i uczniem.

Kiedy przybyłam do niewiele od Krakowa oddalonej miejscowości Kornatka, okazało się, że to miejsce z historią. I to jak ciekawą. Mieszał tu Srebrny Lis pochodzący z plemienia Cherokee (Czirokezów) wraz swą żoną Danutą Ogaoeno, dla której przeprowadził się do Polski. Byli oni inicjatorami wielu kręgów w Polsce. To bardzo ciekawa część historii polskiej tradycji spotkań w kręgach i kultywowania tradycji rdzennych Indian Ameryki Północnej. Danutę poznałam przez przypadek na jednym z wakacyjnych wyjazdów do Pupek, na które tajemniczo zabrała mnie wiele lat temu koleżanka. Srebrnego Lisa spotkałam na Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie miał wykład na temat uzdrowicielskich nauk Indian. Do Alma Mater przybyło wówczas wielu terapeutów i psychologów. Wtedy dowiedziałam się, że to co robią uzdrowiciele wykorzystywane jest często w psychoterapii. Wszystko to się miesza i przeplata. Chodzi o zdrowie pacjenta. Jak usłyszałam kiedyś na wykładzie jednego ze znanych francuskich psychologów, jest wiele metod terapeutycznych i tak naprawdę nie wiadomo jaki rodzaj leczenia będzie skuteczny dla pacjenta. Działający w Polsce uzdrowiciele krzewili wiedzę i rytuały Indian w naszym kraju, gdzie wszystko to kojarzyło się z zabawą w Indian i było całkowicie odmienne od polskich zwyczajów i rytuałów leczniczych – w naszym kraju przepełnionym lękiem i zabobonami. Przyznaję, że ja na tamtym pierwszym spotkaniu też byłam wystraszona. Teraz po studiach coachingowych i poznaniu wielu rodzajów ścieżek rozwojowych wiem, że lęki te są starannie budowane przez naszą kulturę i pielęgnowane mocno w rodzinach, w których homeopatia miesza się z nabożnym katolicyzmem. Daleko nam do nowoczesności i otwartego patrzenia na świat. Kiedyś porwana przez Danutę w świat rytuałów i odmiennej kultury uciekłam przed tym. Po wielu latach okazało się, że sny to świat nie tylko mój, ale od pokoleń całej mojej rodziny. Na pewno rodziny ze strony ojca, w której prababcia była zielarką i uzdrowicielką. My z ojcem śniliśmy jak w indiańskiej wiosce, gdzie kolejne osoby śnią dalszy ciąg ważnej opowieści. Również rodzina mamy zapewne miała sporo talentów w tym względzie. Nie przez przypadek byli to ludzie z duszami artystów.

Teraz David prowadził nas przez opowieści, pieśni, tańce i szałas potu. Przez cztery dni słuchaliśmy jego nauk o życiu i ludziach. Spotkania zaczynały się rano wypaleniem fajki, która krążyła indiańskim zwyczajem wokół kręgu. Kończyły różnie: tańcami lub szałasem potu, w którym w ciemności i upale wychodziły z nas złe toksyny i oczyszczał się umysł. Jest to niezwykłe doświadczenie. Nie wytrzymałam wszystkich rund w upale, a mimo to część moich zawalonych zatok uwolniła się od zbędnego balastu.

Ktoś zapyta czy nie wystarczy zwyczajna sauna? Myślę, że nie. Tu poczucie wspólnoty bardzo pomaga. Na naszym spotkaniu w kręgu z Davidem było większość tych, którzy pamiętali Danutę i Srebrnego Lisa. To tak jak w kultowej książce z mojego dzieciństwa Ania z Zielonego Wzgórza mówiła o tych, którzy znają przysłowiowego Józefa i rozumieją się bez słów. Tu wielu znało parę, która niegdyś gospodarzyła w Kornatce. Jemu ponoć było za zimno w naszych polskich warunkach. Rozumiem to doskonale, bo mnie nasz klimat również nie odpowiada. Ciągłe zmiany pogody i chłód. Ja również wolę gdy jest cieplej, ale tu duch wspólnotowy wypełniał zebranych.

Po czterech dniach nasze warsztaty dobiegły końca. Dym wypalanej białej szałwii i dźwięki muzyki z wielu kultur, trzask ogniska wokół którego tańczyliśmy i śpiewaliśmy i rozżarzone kamienie do szałasu potu jeszcze długo zostaną w pamięci. Na pamiątkę każdy zabrał ze sobą prezent, który przywieźliśmy na wymianę zgodnie ze zwyczajem. Nadano również zwyczajowo wspólnotowe imiona. Czas było się pożegnać z Davidem. Wrócił do USA do swej rodziny i rdzennej indiańskiej ziemi. Zapewne jednak zostawił tu kawałek serca i wielu przyjaciół. Przypuszczam, że dopóki wystarczy sił będzie tu wracał. Będzie uczył tolerancji i zwyczajów odmiennej kultury dla zdrowia naszego ciała i ducha.

Małgorzata Ziółkowska
Kobieta Wojowniczka

David imienia nie chciał mi zmienić twierdząc, że skoro nadała mi je Matti, on w tym mieszać nie chce.

zDTwK_Kornatka.JPG
Dom w Kornatce

zDTwK_szalas.JPG
Szałas potu


komentarze

[foto]

1. David Thomson o sobie -- więcej w Tarace • autor: Wojciech Jóźwiak2019-05-07 08:57:19

Polecam obszerny wywiad z Davidem Thomsonem z 2014 r., krótko przedtem, zanim po długiej przerwie odwiedził na nowo Polskę:
Wędrując po Świętym Kręgu. - wywiad z Davidem Thomsonem przez Michała (de) Molkę
Także oryginalnie po ang.: Walking around the Sacred Circle
[foto]

2. Przeczytałam z pomocą... • autor: Małgorzata Ziółkowska2019-05-07 18:36:11

Przeczytałam z pomocą tłumacza google . To esencja nauk Davida Thomsona
[foto]

3. Dlaczego z pomocą translatora? • autor: Wojciech Jóźwiak2019-05-07 20:39:33

Przecież ten tekst jest całkiem po polsku: Wędrując po Świętym Kręgu.
[foto]

4. To dowód, że... • autor: Małgorzata Ziółkowska2019-05-08 00:22:58

To dowód, że kobieta taka jak ja , widząc trochę techniki gubi się. Okrężną drogą ale przeczytałam!
[foto]

5. Bardzo ciekawa koincydencja.... • autor: Małgorzata Ziółkowska2019-05-15 18:48:39

Bardzo ciekawa koincydencja. Chwile temu byłam na warsztatach z Davidem i przeczytałam o jego duchowych chrześcijańskich korzeniach. Teraz sobie myślę w czasie medialnej burzy i dyskusji na temat Kościoła katolickiego , że wielu szuka drogi a korzenie ich duchowości są w wierze chrześcijańskiej a u nas w Polsce w wierze katolickiej. Niestety w naszym polskim,światowym kościele wielu było poprostu okłamywanych  kiedy mówiono o moralności i miłości. Zyjąc tak jak uczą na religii trudno jest przetrwać w realnym świecie więc wielu księży stworzyło swój własny kodeks moralny(katolicy też) lub raczej pokazali, że w ich życiu kodeksu moralnego brak. Jak przetrwać w 21 wieku. trzeba chyba jednak zostać szamanem!

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)