Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

14 stycznia 2013

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki 2 (odcinków: 151)

Zacofanie i odcofanie, 21 grudnia 2012, żubr, angielski i przemysł rozwojowy

Kategoria: Projekt Taraka

« Niewykorzystane możliwości O pisaniu komentarzy w Tarace »

Pozornie rozbieżne tematy poruszane teraz w Tarace związują się w jeden węzeł, a z tego węzła robi się wręcz jeden punkt skupienia, jeden „focus”. Zaczęło się (u mnie) od lektury książki „Russia and the Small Peoples of the North” Yuri Slezkine'a – o stosunku Rosji do swoich syberyjskich mało-licznych narodów, czyli Nieńców, Mansi, Ewenków, Jukagirów, Czukczów, Niwchów i innych szamanistów, gdzie jak uderzający refren powtarzało się słówko „zacofanie” i od tego sam zacząłem się zastanawiać, czy MY (jakkolwiek to „my” rozumieć) jesteśmy lub możemy być pod jakimś względem zacofani. Zacofani, czyli w tyle, poza rozwojem, nienadążający za światem, no i wyszło mi, że jednym z aspektów tego nienadążania, które jest nie tylko czymś ogólnym, „narodowym”, ale bije przynajmniej niektórych z nas osobiście, jest niedostateczna znajomość języka „świata” czyli angielskiego. Co zauważywszy, zacząłem pisać nowy blog pt. „Jak nauczyć się angielskiego?

Nauka, znajomość, nieznajomość i niedostateczna znajomość angielskiego ma związek z rangą (także tu), czyli tą niewidoczną farbą (także i przede wszystkim niewidoczną „w lustrze”! - czyli nieuświadamianą), którą oznakowani są wszyscy ludzie i którą wszyscy sami się nadzwyczaj gorliwie i nieustannie smarujemy. Mindell, odkrywca rangi, widział rangę jako czynnik „polityczny”, grający rolę (zwykle skrajnie negatywną) w stosunkach między-grupowych. Ja jednak obstaję przy widzeniu rangi (z jej równie upiornymi skutkami) – także - w dziedzinie osobistej. Żyjemy, chodzimy po świecie... jako ludzkie ogryzki, ogryzione z mięsa i duszy przez swoje rangi – przez rangi, którym pozwoliliśmy siebie osiodłać i ujeździć.

Wracając do angielskiego, to jego znajomość, uczenie się i niewystarczająca znajomość są warte rozpoznania także jako dobry model dla wszelkiego osobistego rozwoju. Wiem, że angielski jest konieczny, i że bez niego znajdę się w trzecim-czwartym szeregu, że znakomicie obniżę sobie rangę – więc próbuję coś z tym zrobić, czyli jakoś się nauczyć, chodzę na kursy, wyjechawszy gdzieś dalej próbuje się dogadywać, próbuję czytać książki, oglądać filmy bez napisów – suma tych mało udanych prób podwyższa mi próg na dalsze próby, utwierdzam się w przekonaniu, że nie dam rady, po czym w momentach nagłego ADHD próbuję coś z tym zrobić jeszcze raz, i tak w (neurotyczne) kółko, jak powiedział był Bert Hellinger: „Jest to podstawy wzorzec neurozy. Neuroza to znaczy ktoś nie chce iść ku, zamiast tego się zatrzymuje, a potem rozpoczyna ruch dookoła, który powtarza się przez całe życie. (Fragment od 1:28:35.) I to jest jak powiedziałem, dobry model dla wszelkiego rozwoju duchowego i nie tylko duchowego, ale o tym za chwilę.

Z tamtych wspomnianych na początku rozważań o zacofaniu wynikło mi, że żyjemy w czasach parcia na rozwój – Drang nach Entwiklung – chciałoby się powiedzieć dowcipnie po niemiecku. Bo to już nie chodzi o jakieś zaledwie „zacofanie” - samo to słowo już jest passé, zacofane. Bo zadziało się coś więcej: oto nasze osobowości, te które dostajemy w wyniku współpracy (a) genów, (b) wychowania i przekazu ( c) rodzinnego, (d) szkolnego, (e) ogólnokulturowego – nie wystarczają. Konieczne okazuje się coś więcej: PRZEMIANA. Przemiana, w wyniku której wykreujesz siebie jako nową osobowość, nowego człowieka. (Jeśli komuś „człowiek” za bardzo przypomina „mężczyznę” to dopowiem: „nową kobietę”.) Stworzysz siebie na nowo. To jest aktualny paradygmat. (A przynajmniej tak to mi się subiektywnie wydaje.) Już nie „oświata”, nie „wykształcenie”, nie „umiejętności, sprawności”. Poprzeczka została podniesiona wyżej: musisz stać się kimś, kim nie byłeś i z urodzenia nie jesteś.

Kiedy sprawa ta zaczęła coraz bardziej prześwitywać, kiedy to zaczęło docierać do ludzi, zaczęło się przeszukiwanie arsenałów kultur całego świata, czy przypadkiem już odpowiednie zręczne środki na to nie zostały gdzieś wynalezione. I znaleziono: oto joga, która przez „powściągniecie zawirowań na umyśle” prowadzi do „skupienia”, do samadhi. Buddyzm, w którym przez wytrwałe praktyki osiąga się wyzwolenie. Karate, kungfu itd., gdzie człowiek bez broni, gołymi rękami uzbrojonego przeciwnika. Jeszcze tantra... Szamanizm... Widać, że różne szkoły przemiany, w tym religie przemiany, istniały już dawniej, ale nigdy konieczność przemienienia się nie była tak powszechna i tak nagląca jak to mamy teraz. Odnowione szkoły dawnych praktyk rozwojowo-przemianowych nie wiadomo kiedy przeszły w nową jakość, czyli w to, co nazwałem przemysłem rozwojowym. Zawołaniem tego przemysłu jest: nie wolno ci pozostać taki, jakim i kim jesteś – musisz się Przemienić, musisz stać się kimś innym niż dotąd, i w domyśle: poprawionym, naprawionym, ulepszonym, rozwiniętym. O psychoterapii bym zapomniał – oczywiście też włączyła się do tego przemysłu.

Ale jak pisałem wyżej, nauce angielskiego jak cień towarzyszy uporczywa niemożność nauczenia się go, a nauka angielskiego jest dobrym modelem praktyk rozwojowych i samo-nowo-kreacyjnych, więc nie dziwi, że tak samo jak przy angielskim, także przy praktykach rozwojowych widzimy ich cień, czyli niemożność posunięcia się naprzód, brak sukcesów w wyciszeniu umysłu, w przybierania pozycji lotosowej, w tym, żeby codziennie posiedzieć pół godziny w zazen, żeby skończyć dziesięć tysięcy pokłonów albo mantr brakujących do nyndro. Więc warto przyglądać się nauce angielskiego wraz z jej niepowodzeniami, bo to jest dobre zwierciadło innych bardziej duchowych rozwojów z ich cieniami i neurozami.

21 grudnia 2012, jako data rzekomej „wielkiej zbiorowej przemiany”, też coś tu odzwierciedla: tak jak żadna społeczność w wyniku zbiorowej przemiany nie nauczy się angielskiego (ani innego), ani przez to, że zapisałeś się do pewnej grupy, albo przez to, że mija w kalendarzu pewna data - też się nie nauczysz, a tylko może ci się to udać „głupią” codzienną pracą – to podobnie jest z rozwojem w ogóle, osobistym czy duchowym – nie przyjdzie ani cudem, ani grupą, ani z datą; jedyna droga to własna mniej lub bardziej mrówcza praca. (Tak mi się przynajmniej banalnie wydaje...)

Z rzeczy wyliczonych w tytule pozostał żubr – odsyłam do bloga o zwierzętach mocy. Możliwe, że przyda się i taki sojusznik. Jeszcze jeden temat pojawił się: sny, a właściwe duchowe oneironautyczne doświadczenia we śnie, o których Jarosław Bzoma napisał już drugi artykuł (po pierwszym).

Auto-promo Taraki 2: wstęp na końcu

Starsze teksty z tego cyklu w blogu Auto-promo.


« Niewykorzystane możliwości O pisaniu komentarzy w Tarace »

komentarze

1. Wojtek angielski mozna Ustawic • autor: Nierozpoznany#61032013-01-14 18:11:50


Prowadze Ustawienia wkrotce  wpadnij . Zapraszam
[foto]

2. Kiedy, gdzie • autor: Wojciech Jóźwiak2013-01-14 18:20:36

Karolu - Kiedy, gdzie?
[foto]

3. Inna płaszczyzna myślenia • autor: Wojciech Suchomski2013-01-15 02:40:38

W kwestii praktyki rozwojowej dzięki obcemu językowi (nie tylko angielskiemu) przeczytałem niedawno na Lumosity taką poradę:

Spróbuj wyrazić swoje poglądy w innym języku. Stwierdzono bowiem, że nawet najbardziej radykalne poglądy stają się rzeczowe i obiektywne, kiedy wyrazimy je w obcym języku.

Moje domysły są takie, że angażujemy wtedy bardziej lewą półkulę mózgową i dystansujemy się od emocji. Ma to sens?

Spróbuję zyskać trochę dystansu do swojego przekonania: Politycy to cholerne pasożyty, które wrosły w tkankę społeczną. Bezużyteczne próżniaki, które służą swoim kolesiom z partii, a nie zwykłym ludziom.

"Politicians are our representatives, chosen to organise the economic and social system. I think they tend to forget about their voters and making our life easier."

Rzeczywiście, po angielsku trudno było mi sobie wyobrazić Tuska i Kaczyńskiego jako tłuste robaki, ale to wyobrażenie właśnie wróciło po przełączeniu się na polski...

4. USTAWIENIA RODZINNE - według BERTA HELLINGERA/ Skrajna 10 / Niepubliczna Szkola Podstawowa 38 / Warszawa/ Bródno/ 19 Styczeń 201 • autor: Nierozpoznany#61032013-01-15 08:16:03


Zaczynamy o 8.30 / Wazne jest tez to, wydaje mi sie ze wladam angielskim rownie dobrze jak polskim a moze lepiej:)

Moze zrobic to Ustawienie po ang?:)

Pozdrawiam:)

PS Mialem dzis sen i w tym snie Ty Wojtku pytałeś o detale tych Ustawien:)
Who knew:)!
[foto]

5. Dzięki, Karolu! • autor: Wojciech Jóźwiak2013-01-15 09:34:35

Ciąg dalszy na priva :)

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)