zdjęcie Autora

08 kwietnia 2020

Sandra Dumroc

z cyklu: Dziennik Sandry Dumroc (odcinków: 101)

Zaczęło się moje pięciodniowe wesele - Zapis 65

Kategoria: Sny i wizje
Tematy/tagi: defekacjarodzinauroczystość

« Duch za oknem i perłowa spódnica - Zapis 64 Rower nie ma hamulców, a na łące mam ołtarz - Zapis 66 »

Sen z 07.04.2020

Prawie nic nie pamiętam, tylko tyle, że widziałam te moje dwa Anioły, rozsypały jakiś proszek i ludzie przez to umierali.

 

Drugi sen, nad ranem już wyraźny, byłam u jakichś ludzi, przygotowywali się do mojego wesela, ale za cholerę nie wiem, z kim miałam brać ten ślub. Mój Partner gdzieś tam łaził, a moja córka miała być moją druhną, ale miała straszne "fochy". Dom, w którym miało odbywać się to wesele, był niesamowicie luksusowy, jak pałac szejka. Była tam olbrzymia łazienka, do której weszłam, bo miałam pilną potrzebę, żeby skorzystać. I niby zamknęłam drzwi, ale wszedł za mną właściciel z jakimś gościem, którego oprowadzał po domu. Te drzwi nie były z drewna, to była jakaś ciężka tkanina, bo falowała, jak ją otwierali. W łazience wyposażenie było z czarnego marmuru chyba, rosły  tam cztery drzewa figowe albo oliwki i na każdym z nich, w gałęziach, była rolka fioletowego papieru toaletowego. Wzięłam jeden papier i popatrzyłam na nich wymownie, zrozumieli i wyszli. Panowie wyglądali jak Hindusi czy Arabowie.

Trzeba było udać się do fryzjera, moja córka cały czas była obrażona i nie chciała czesać włosów. Znalazłyśmy się na moście. Most - to było jedno cienkie srebrno-metalowe przęsło po lewej stronie i szczebelki, pomimo tego, że nie było drugiego przęsła, to szczebelki były stabilne. Córka szła pierwsza, ja za nią, a za nami jeszcze parę osób. W pewnym momencie, jak już byłyśmy blisko zejścia, rzuciła jakieś ubranie na dół, żeby opóźniać to wesele i jeszcze "cwaniakowała" na tej linie, trochę mnie wkurzała, bo mówiłam, że trzeba uważać i że może spaść przez takie zachowanie, wiedziałam, że specjalnie tak się zachowuje, bo nie chce, żebym "wyszła za mąż". Później jak byłyśmy w domu, to zajmowała mi cały czas łazienkę. Widziałam, że goście siedzą już przy stole, a ja jeszcze nie jestem ubrana, ani nie jestem uczesana. Pani domu doglądała tych gości weselnych (blondynka w jasno-beżowym wizytowym kostiumie). Ale za chwile się zreflektowałam, że wesele ma trwać 5 dni, więc nie ma czym się przejmować. Znalazłam się na zewnątrz, chyba był śnieg, znalazłam 3 srebrne monety, dwie duże i jedną mniejszą, weszłam do domu, bo kręciło się tam dwóch młodych Cyganów, jeszcze specjalnie zwróciłam uwagę, czy zamek zadziałał, usłyszałam jak szczęknął, dom był zamknięty.

Dziennik Sandry Dumroc: wstęp na końcu

Od 2017 dokumentuję drogę w snach.
Na początku była trochę wyboista, ale zaczyna być coraz bardziej spójna i zamknięta w konkretnej formie.
Sandra Dumroc jest moim awatarem w snach.

Korekta przez: Radek Ziemic (2020-04-16)



« Duch za oknem i perłowa spódnica - Zapis 64 Rower nie ma hamulców, a na łące mam ołtarz - Zapis 66 »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)