Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

03 grudnia 2015

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Czytanie... (odcinków: 177)

Zamiatanie pod dywan

Kategoria: Pytania i granice
Tematy/tagi: cywilizacjademonyregiony

« Penrose'a: Smutek fizyki Ledera, Króla, Malii: Homoseksualizm, lewica, rewolucja »

Klasyczna psychoanaliza, ta, którą skomponował Sigmund Freud, polegała na tym, że odsłaniała coś, co zostało zamiecione pod dywan – odsłaniała zamiatane pod dywan pożądanie seksualne i splecione z nim emocje, fantazje, napięcia i urazy. (Pomijam, czy Freud robił to prawidłowo – czy „miał rację”.)

Zamiatanie pod dywan seksu nie było/nie jest jedynym zamiataniem pod dywan. O tym (właściwie) napisał Piotr Jaczewski w swoim wczorajszym odcinku bloga pt. „Yin-Yang śnienia: Klątwa demona”. Yin to jest to ważne, żywe i bolesne zamiecione pod dywan, Yang to są te eleganckie fałszywe resztki pozostawione po tej widocznej stronie dywanu. Klątwa demonów obkłada wielki obszar życia, którego nie rozumiemy i co do którego ogłupiamy się. To, co zamiecione pod dywan, karmi demony, które potem robią z nami, co chcą. Piotr pisze: „Ucieczka przed tym spektrum yin, niebytu przydarzania się życia, czyni nas głupimi. Łykamy narrację yang z otoczenia, nie zauważając jej ubogości, nieadekwatności, nonsensowności i płycizny. Łykamy z nią całe kulturowe szaleństwo...” – No właśnie.

Piotr radzi na to mieć – rozwinąć – imaginerium. Czyli przestrzeń obrazów, wyobrażeń, skojarzeń... a może mitów? Może, po prostu, literatury? – która wchłonęłaby i zbuforowała demoniczną zawartość tego, co pod dywanem... Jak żyzna gleba buforuje lane w nią trucizny, jak żyzne mokradło buforuje lane w nie ścieki.

Joanna Teglund w serwisie Euroislam.pl – pod tytułem „Szwecji, jaką znali Polacy, już nie będzie” – mówi (bo to wywiad, pytał Grzegorz Lindenberg) o tym, co dzieje się w Szwecji, do której tłoczą się imigranci z Bliskiego Wschodu i Afryki, przeważnie muzułmanie. Głównym problemem Szwedów (wg JT) jest wielkie zamiatanie pod dywan fatalnych rzeczy, które ta imigracja powoduje. Programowe niewidzenie i wypieranie nieprzyjemnej rzeczywistości. Nie stało się to nagle, bo okazuje się – korespondowałem o tym z Joanną – że Szwedzi wcześniej, przez dziesięciolecia, przeszli skuteczny trening w niewidzeniu lub skutecznym udawaniu, że się nie widzi pewnych przykrych rzeczy, które tam się działy. Np. wdrażano tam eugenikę: pewnym obywatelom/obywatelkom urzędnicy w ramach rządowego programu perswadowali, że nie powinni mieć dzieci, po czym te podpadłe osoby sterylizowano. O tym jest książka „Higienisci”, 2011, przez Wydawnictwo Czarne – na razie wpisałem ją na listę książek do przeczytania.

W Tarace jest w dwóch odcinkach duży artykuł Wenezuelczyka Gabriela Andrade o tamtejszej dość nowo powstałej bogini Marii Lionzie. Andrade poddaje jej mity „girardiańskiej analizie”. To blisko psychoanalizy, a właściwie nawet psychoanalizy samo serce lub jądro, jak u Conrada z jego „Jądrem ciemności” vel „Heart of Darkness”. René Girard stworzył własną gałąź psychoanalizy, czyli odsłaniania tego, co pod dywanem, ale swoją wiązkę światła (czyli tę właśnie analizę) kierował nie na to, co pod dywanem trzyma jednostka, jak Freud, lecz pod dywan całej społeczności z jej kulturą i religią. Co odkrył? – Że kult bogów jest „nad-dywanowym” śladem po dawnych morderstwach. Bogowie są zmitologizowanymi ofiarami mordów – ofiarami zbiorowych linczów, jako kozły ofiarne. Andrade cytuje słowa Girarda: „... o ile [bogowie] nie zostaną najpierw zamordowani, to nigdy nie będą istnieć ... bogowie zaczynają istnieć jako bogowie, przynajmniej w oczach ludzi, dopiero po tym, jak zostali zamordowani”. Mitologie, święte opowieści, okazują się sposobem na zamiatanie pod dywan.

Co zamiatamy? Co z tego zamiatania nie zostało odkryte i zdekonstruowane przez psycho-, socjo- i mito- analizy? Nie zostało ujawnione, przegadane, umysłowo przetrawione, dostatecznie? Oto krótka, prowizoryczna i chaotyczna lista tego, co mi dzisiaj rano przyszło na myśl:

Śmierć. (Beznadziejna sprawa, właściwie.) Nieustannie zamiatamy pod dywan to, że umrzemy. Taki jest nasz kulturowy kod. Nie znam analiz, które by to odkrywały i oświetlały tak, jak ta sprawa na to zasługuje.

Skoro to sobie już powiemy, to dalsze „poddywanizmy” wydają się znacznie lżejsze.

Przemoc doświadczana przez dzieci. Przemoc polegająca na biciu, zastraszaniu, groźbach, szantażach, wymuszeniach, zawstydzaniu i uporczywym prześladowaniu. W tym przemoc z seksem w tle. Ze strony rodziców, ale bardziej już poza rodziną, ze strony rówieśników (oni chyba najgorszymi wrogami-prześladowcami dziecka), nauczycieli, przedszkolanek, katechetów, spowiedników, różnych instruktorów. Wejście w dorosłość polega głównie na tym, żeby młody mężczyzna/kobieta jakoś sobie dała radę z tą masą cierpienia, w tym ukrywanego cierpienia i właśnie zamiatanego pod dywan; a niektórzy z tym sobie nie dają rady. (Enneagramowe Ósemki-szefowie-twardziele to ci, którzy nauczyli się doznawaną przemoc oddawać młodszym słabszym kotom w ramach fali.)

Seksualne inicjacje. Wśród masy innych spraw, tutaj, myślę, w tej zalewającej niejasności, między innymi kryje się mroczny początek homoseksualizmu – ale nie tylko tego. Seksualność "wczesna", tj. dziecięca i młodzieńcza, jest czymś niewyobrażalnie dzikim i pomieszanym, przez to niejasnym – aż dziwne, że większość (chyba? czy na pewno?) z tym sobie jakoś radzi. Ale jak sobie radzi, jak następuje to seksualne udomowienie - o tym też nie wiemy, milczymy, nie mamy wsparcia w dyskursie itd.

Polski problem: poddaństwo wobec Kościoła Katolickiego i jego funkcjonariuszy. Zamiatane pod dywan uporczywie... Temat osobny i długi.

Problem pokolenia, które było dorosłe w PRL'u: kolaboracja z Komuną. To pokolenie (do którego ja sam się zaliczam) wkrótce wymrze, ale smród życiorysów gnijących pod dywanem zostanie.

Zagrożenie „bronią” jądrową. Na rozmiar zamiecenia pod dywan tej sprawy wskazuje słówko „broń” – które napisałem i długo mu się przyglądałem, jakim właściwym go zastąpić – i nie ma. Przecież to nie jest broń, tylko środek masowej zagłady. Za Komuny ukrywano to, że Polska według planów obu supermocarstw ma być miejscem pierwszego jądrowego uderzenia, od czego zostanie wypalona do gołych piasków. Teraz zmieniło się to o tyle, że tylko jedno państwo – Rosja – nieustannie grozi nam jądrowym holokaustem. My zamiatamy, zamiatamy.

Przemoc urzędowa. Zaczynająca się od niby-drobiazgów, np. tego, że jesteśmy zmuszani do szarwarków, czyli robót przymusowych, przykład: segregowanie śmieci (bez sensu, bo taniej, gdy robią to zatrudnieni zawodowcy, a nie my, wkurzeni amatorzy) czy odśnieżanie chodników. Wiele takich przymusowych czynności służy chyba tylko temu, żeby obywatela podtrzymywać w stanie tej usłużnej zgody na bycie wyzyskiwanym i upokarzanym. Czy jacyś wolnościowcy kiedyś zestawią listę tych szarwarków? Dalej idzie iście kafkowska bezradność obywateli. Co w sumie składa się na obowiązujący u nas model państwa-drapieżcy, predatory state – wciąż niedostatecznie z'analizowany.

Myśliwi. Zamiatamy pod dywan to, że grupie dwustu tysięcy (tylu chyba ich jest) patologicznie uformowanych mężczyzn pozwalamy bezkarnie dawać upust ich chorym namiętnościom. Mężczyznom, którym przyjemność, ba, radość, dobre samopoczucie i entuzjazm, sprawia mordowanie cierpiących żywych i czujących istot. I jeszcze uważają to za powód do dumy i ostentacyjnie się z tym obnoszą. Ta patologiczna grupa jest silnie nadreprezentowana we władzach: wśród ogółu dorosłych myśliwych jest około 1 na stu, wśród posłów i senatorów było (na początku lat 2000-ych) jeden na sześciu! Do tego zabijacz-przyjemnościowiec wybrany prezydentem. W ramach naszego poddywanizmu oddajemy im ponad połowę terytorium Polski (tyle zajmują obwody kół łowieckich) na swobodne wyżywanie się w zabijaniu. Bez względu na to, że ta ziemia ma już właścicieli, a pozostałe 99% ludzi może nie życzyć sobie dzielić lasów i pól z facetami strzelającymi im nad głową i zabijającymi podziwiane przez nich sarny i słonki.

Będę wdzięczny (może Tobie, tak, Tobie?) za wskazanie i przypomnienie dalszych problemów-poddywanowych zamiatań. Bo chyba jest tak, że każdy z nas o nich wie, w sobie nosi, tylko zapomina – zapomina z tym akcentem celowego zapominania, bo jeśli się nie zapomni, to jak tu żyć?

Czytanie...: wstęp na końcu

Czytanie różnych książek i internetów, i uwagi o nich.


« Penrose'a: Smutek fizyki Ledera, Króla, Malii: Homoseksualizm, lewica, rewolucja »

komentarze

[foto]

1. Wojtku! • autor: Katarzyna Urbanowicz2015-12-03 11:31:39

To są bardzo ważne progi - zwłaszcza pierwszy i drugi. Dziękuję za wyartykułowanie!
[foto]

2. Dodawanie do listy • autor: Katarzyna Urbanowicz2015-12-03 11:43:37

Ja dodałabym do listy jeszcze przemoc doznawana przez ludzi starszych. Jeśli nie bezpośrednia to traktowanie ich jako gorszy rodzaj człowieka przez rodziny, otoczenie, sprzedawczynie w sklepach, polityków itp.  jako tych, co nic nie dają, a jeszcze biorą, wymagają opieki, poprawności politycznej w stosunku do nich i wreszcie skażonych pamięcią, której na szczęście młodsi nie posiadają. Ja osobiście czuję się upokorzona gdy traktują mnie jako kogoś umysłowo niepełnosprawnego, domagającego się swoich praw jako członka społeczeństwa (nie chcę ustawicznie sprawdzać czy kiedy i kto mnie oszukuje i potem przepraszać, że to dostrzegam). Przykład z dzisiejszego poranka: Z odkładanej dla mnie w sklepie gazety permanentnie wyciągane są dodatki w nadziei, że gdy ich brak zauważę nie będzie mi się chciało kuśtykać o kulach z reklamacją. Kiedy jednak dokuśtykam i zareklamuję zarzuca mi się nieuprzejmość, choć w ciągu ostatniego tygodnia trzy razy musiałam reklamować. Na całe szczęście zamawiam sobie prenumeratę internetową, ale ile takich jak ja babć odchodzi łykając łzy? Ja też chciałabym czasem pójść sobie na spacer nie czując konieczności rozglądania się, żeby mnie nie przejechał jakiś szalony rowerzysta jadący po chodniku, uśmiechając się do otaczających mnie ludzi w przekonaniu, że ktoś uważa na mnie, jeśli ja przypadkiem go nie zauważę.

3. o przemocy i age-izmie • autor: Nierozpoznany#5222015-12-03 12:41:24

Poruszył mnie twój komentarz.
Jestem do dyspozycji, aby coś zrobić.
Mam na myśli np. Otwarte Forum Głebokiej Demokracji  na ten temat bardzo mocno nagłośnione - aby wydobyć rzecz spod dywana ...

Moja dyspozycja - to oczywiście współ-organizowanie i współ-facylitowanie tgeo przedsięwzięcia ...

ps. i nie jest to stricte altruizm - każdy/a ma duże szanse być osobą starszą i mniej sprawną niż 30 - 50 lat wcześńiej ...

pozdrawiam
Robert

4. Codziennie świeża cielęcina... • autor: Nierozpoznany#79282015-12-03 13:16:29

W moim odczuciu jedną ze spraw społecznie "poddywanowych" jest np. skąd się bierze "codziennie świeża cielęcina" - taki napis widuję na samochodzie dostawczym z wizerunkiem miłego cielaczka, itp. Zakłamywanie tematu reklamami np. uśmiechniętej świnki nad sklepem mięsnym, która ma zachęcać do kupowania jej wlaśnie. Konsumęci jakby udawali, że nie chcą wiedzieć i wszystko w porządku...
[foto]

5. Bardzo chętnie • autor: Katarzyna Urbanowicz2015-12-03 13:45:40

Bardzo chętnie będę współdziałała, ale z powodu trudności w poruszaniu się muszę ograniczać swoją aktywność. Zamiast chodzić do sklepu będę zamawiać dostawy do domu, zamiast udzielać się publicznie muszę ograniczyć się do komputera. To jest podstawowy problem starszych ludzi, nawet tych którzy nadążają za współczesną techniką, a cóż mówić o tych, którzy nie mają wystarczających zdolności do utrzymywaniu się w bieżącym rozumieniu spraw. Najgorzej, że instytucje powołane do opieki nad starszymi osobami lekceważą własne obowiązki. Najlepszym przykładem jest tu Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Na złożony w styczniu 2014 r. wniosek o dofinansowanie w sprawie likwidacji barier architektonicznych w marcu 2014 roku odpowiedziano mi, że nie są w stanie rozpatrzyć wniosku z powodu dużej ilości wniosków, które wpłynęły w r. 2012 i 2013. Podkreślam: nie chodzi tu o samo dofinansowanie, a o rozpatrzenie wniosku, do czego PFRON ( a konkretnie Warszawskie Centrum jest zobowiązane w terminie 3 miesięcy. Oczywiście nie jestem w stanie udać się do siedziby Centrum i odczekać na stojące w kilkugodzinnej kolejce, żeby czegokolwiek się dowiedzieć. Rzecz więc bardziej tkwi nie w braku możliwości ,a w obyczajach pozwalających lekceważyć prawo, a co za tym idzie przyswajanych z łatwością przez sklepowe, rejestratorki w przychodniach, a także lekarzy. Obawiam się, że w świetle ostatnich wydarzeń politycznych problem starszych ludzi może wydawać się całkowicie wydumany. Wszak istnieją ważniejsze sprawy na świecie i w kraju...
[foto]

6. Do GaB • autor: Wojciech Jóźwiak2015-12-03 15:15:15

Tak! Mięso = kłamstwo.
[foto]

7. Chciałabym • autor: Katarzyna Urbanowicz2015-12-03 15:33:46

Chciałabym doczekać tych czasów kiedy troska obejmie także los ludzi, a nie tylko zwierzątek. Cóż, los piesków i kotków łatwiej zagospodarować niż los ludzi, ci ostatni bowiem mają nieprzyjemny zwyczaj artykułować swoje potrzeby, zamiast merdać ogonkami w podzięce za miskę zupy czy możliwość przekimania na krześle w schronisku dla bezdomnych.

8. nie przedłużajmy listy demonów • autor: Jerzy Pomianowski2015-12-03 21:00:38

Sądzę, że zamiatanie pod dywan rozumiane klasycznie dotyczy pewnych milczących umów społecznych. Gdy udajemy że czegoś nie dostrzegamy, udajemy że to nam nie przeszkadza, robimy coś co jest ogólnie przyjęte, choć tłumione wątpliwości nas chwilami dręczą.
Jednak gdy zjawisko, czy sposób zachowania nie budzi u "sprawców" żadnych rozterek, i  jest przez nich uważane za dobre i  całkowicie akceptowalne, to trudno tu mówić o jakimkolwiek zamiataniu. Problemy mają wówczas tylko ci  inni, zmuszeni albo do "zamiatania" albo do buntu.

[foto]

9. Dokładnie tak. • autor: Wojciech Jóźwiak2015-12-03 21:05:35

Masz rację, Jerzy. Problem jest wtedy, gdy milczenie pokrywa cierpienie, albo gdy "zamiatanie pod dywan" łączy się z fałszem.
[foto]

10. Pytanie podstawowe • autor: Katarzyna Urbanowicz2015-12-03 21:05:54

Kim są owi MY? Zamiatacze czy ich zamiatane śmieci?

11. i to, i to • autor: Jerzy Pomianowski2015-12-03 21:32:57

To się niestety może przenikać. Ktoś kto się zapisuje do koła łowieckiego gdyż chce wstąpić do elitarnego  klubu właścicieli Polski, lecz prywatnie lubi zwierzęta, jest "zamiataczem", lecz jednocześnie  może być obiektem społecznie przyjętego zamiatania pod dywan na innym polu działalności.

[foto]

12. Na szczęście żyję;) • autor: Piotr Jaczewski2015-12-03 21:35:39

I mogę sprostować pt. radzę rozwijać imaginarium tj. aktywną sensoryczną eksplorację wnętrza:. celowe samodzielne wkraczanie do obszaru wyobraźni,odkrywanie, rozbudowywanie, wywoływanie, reżyserowanie, przekształcanie i interpretacja i reinterpretacja sensoryczności wewnętrznych metafor.
Inaczej łykamy  narrację yang z otoczenia  i ją powielamy, pomnażamy, zniekształcamy nie zauważając jej ubogości, nieadekwatności, nonsensowności i płycizny.  (co dopisuję)
Imo zarzut w stronę otoczenia, że zamiata pod dywan JEST  płytki (emocjonalnie)) tj. bazuje na trywialnym fakcie, że  nie zawsze, nie wszystko, nie to samo, nie w tym samym czasie  jest dla nas równie szczególne, ważne i wyjątkowe.
[foto]

13. Następne pytanie • autor: Katarzyna Urbanowicz2015-12-03 21:40:41

Po czyjej więc stronie jesteśmy - zamiataczy czy zamiatanych? To, co nie zostało - słowami artykułu - umysłowo przetrawione "odkryte i zdekonstruowane przez psycho-, socjo- i mito- analizy? Nie zostało ujawnione, przegadane, umysłowo przetrawione, dostatecznie? " chyba dotyczy obu stron, ale potrzebne jest tej słabszej stronie, dla której nie jest to zabawa zgodnie z cytatem z bajki: "wy się bawicie, a nam chodzi o życie"

14. nie wiem • autor: Jerzy Pomianowski2015-12-03 21:53:09

Nie potrafię znaleźć reguły. Czasem przyjęte jest niedostrzeganie szkodliwej działalności grup silniejszych niż reszta społeczeństwa, czasem fałszywie akceptuje się pomiatanie słabszymi, np jeśli jest promowane "stawianie na młodych", a starzy powinni zniknąć lub przynajmniej zachować pokorną postawę.
[foto]

15. proszę o źródła • autor: Radek Ziemic2015-12-04 00:45:06

Z chęcią dowiedziałbym się, na jakiej podstawie twierdzi się, że źródłem homoseksualizmu jest homoseksualne uwiedzenie. Jakie badania o tym mówią. To jakiś taki sąd w stylu księdza Oko. Tymczasem zacytuję Wikipedię: "Homoseksualizm wbrew promowanej przez kilkadziesiąt lat teorii nie jest wynikiem uwiedzenia, bo jak wykazały badania zdecydowana większość osób homoseksualnych, aż do dorosłości nie miała żadnych kontaktów z innymi homoseksualistami. Tak samo wykluczono teorię na temat wpływu wychowania na orientację, gdyż homoseksualiści w zdecydowanej większości przypadków mają heteroseksualne rodzeństwo." http://www.homopedia.pl/wiki/Przyczyny_homoseksualizmu
Ciekawe jakie są skutki uwiedzeń heteroseksualnych? Zostaje się heteroseksualistą? 
I kolejne pytanie bym zadał: jakie wyparcie (= czego zamiecenie pod dywan) może tkwić u podstaw takiego sądu? Skąd niechęć do homoseksualizmu?  Niechęć, która jest odwrotnością chęci, ale zarazem kategorią jakby z tego samego poziomu? Żeby czuć niechęć, trzeba jednak traktować coś jako obiekt seksualny (niekoniecznie w świadomy sposób) (tak samo jest z chęcią). Wcale nie sugeruję wyparcia homoseksualizmu. Ten rodzaj wyparcia jest moim zdaniem jedną z wielu przyczyn "nie-chęci", wrogości itd. Jeśli imaginarium tworzą również lektury, to w przypadku przekonania o uwiedzeniowych przyczynach homoseksualizmu jakoś nie widać ich śladów. Nie dostrzegam tu gotowości do rozwijania imaginarium, a to mogło by ułatwić dostrzeżenie, jaki rodzaj wyparcia zasłania ten "dywan" niewiedzy. 

[foto]

16. słodycze • autor: Arkadiusz2015-12-04 14:59:26

Kocham Cię więc podaruję Ci coś słodkiego: mleczną czekolado-kanapkę, cukierki, torcik itd. Wszystko pięknie zapakowane, z piękną wstążeczką, w tle reklamy pięknych mam i szczęśliwych dzieci. 
A każdy dietetyk czy lekarz wie, że cukier to trucizna, kończy się nadwagą, fałdami tłuszczu, kalafiorem na udach, zamulonym umysłem, cukrzycą i poczuciem niższości w stosunku do zgrabnych.
Obdarowujemy się trucizną a udajemy, że jest inaczej.
[foto]

17. Homo? Initio? • autor: Wojciech Jóźwiak2015-12-04 15:15:53

Sceptyku: pytanie, czy homoseksualizm jest/nie jest skutkiem homoseksualnego uwiedzenia, nie było w tamtym punkcie najważniejsze. Skoro wiesz (znasz odpowiednią literaturę itd.) że nie jest (h. nie jest skutkiem h. uwiedzenia), to ok, przyjmuję to do wiadomości. Co nie zmienia sensu tamtego punktu, w którym podkreśliłem "seksualne inicjacje", jako proces/y w wysokim stopniu niejasne oraz ukrywane, "niemówione". Wzmianki o h. mogę wykasować, a sens tamtego punktu pozostanie.

18. najnowsze badnie pokazują ze nieobecny ojciec lub brak • autor: Nierozpoznany#61032015-12-05 08:03:36

silnej więzi plus geny plus srodowisko mają wplyw.
[foto]

19. Rosja... • autor: Wojciech Jóźwiak2015-12-05 09:27:32

Napisałem: "Rosja nieustannie grozi nam jądrowym holokaustem. My zamiatamy."
Wyobraźmy sobie interpelację poselską adresowaną do rządu (obecnego lub poprzednich): "Co rząd zrobił/robi, żeby uchronić mieszkańców Polski przed możliwym atakiem jądrowym przez Rosję?"
Nikt się na to nie odważył, bo trwa -- i na tym polega -- zamiatanie pod dywan.

@Karol: -- Czyli przyczyną h. może być cokolwiek: jak nie gen, to środowisko, jak nie to brak ojca, albo ów "nieobecny". Czyli nikt nic nie wie, co jest typowym objawem zamiatania pod dywan.
[foto]

20. Budda a zamiatanie pod dywan • autor: Wojciech Jóźwiak2015-12-05 09:37:44

O życiu Buddy, kiedy jeszcze nie był Buddą a młodzieńcem, powiadano, że ojciec stworzył mu w pałacu cieplarniane warunki i życie bez trosk. Ale w końcu Budda opuścił pałac i zobaczył starca, chorego i nieboszczyka. Na ich widok zrozumiał, że świat jest pełen nieusuwalnego cierpienia. Po czym zobaczył medytującego jogina, zrozumiał, że są tacy, którzy się tamtemu fatum nie poddają i postanowił pójść tą drogą i to zrobił.
Na tę historię (jeśli ją brać dosłownie - nieprawdopodobną) można patrzeć jak na metaforę zamiatania pod dywan. Budda dorasta w otoczeniu, gdzie panuje totalne zamiatanie pod dywan, w otoczeniu obłudy i milczenia-o niewygodnych sprawach, udawania, że ich nie ma. Kariera Buddy zaczyna się od tego, że zagląda pod dywan i widzi, co tam zamieciono.

21. no nie. Mozna obejrzec jadra plciowe w mózgu • autor: Nierozpoznany#61032015-12-05 10:00:39

ludzi czyli skupiska neuronów odpowiedzialne za poczucie bycia mezczyzna lub kobieta, to u H. wyglada to posrednio miedzy kobieta i mezczyzna. Genetyka plus brak wiezi z ojcem wyłaniaja sie jako dwa podstawowe bezposrednie przyczyny. Prawdziwych przyczyn pewnie nie poznamy:)

Historia Buddy jest prawdopodobna. Wielu ludzi czuje potrzebę, mniejszą lub większą, zakończenia tego obłędnego tańca.



[foto]

22. W przypadku • autor: Katarzyna Urbanowicz2015-12-05 10:08:41

W przypadku bliźniąt może być też poczucie zerwania więzi z bratem, rozdzielenie fizyczne dzieci po urodzeniu, wieczna tęsknota do pierwotnej jedności. Często bliźnięta mają o wiele mniejszą potrzebę bycia z rodzicami czy ojcem niż ze sobą, zwłaszcza w najmłodszym dzieciństwie.

23. Duch Homo... • autor: Nierozpoznany#79282015-12-05 10:54:21

Chiński duchowy mistrz Li Hongzhi tak przedstawił tą kwestię w swojej książce "Dzuan Falun":
Poza duchem głównym (świadomością główną), człowiek posiada jeszcze ducha pomocniczego (świadomość pomocniczą). Niektórzy posiadają jednego, lub dwa, trzy, cztery, a nawet pięć duchów pomocniczych. Płeć ducha pomocniczego niekoniecznie jest taka sama jak danej osoby. Niektóre są męskie, a niektóre żeńskie. Mogą być różne. W rzeczywistości również duch główny niekoniecznie jest tej samej płci, co ludzkie ciało, gdyż odkryliśmy, że obecnie jest wyjątkowo dużo mężczyzn z żeńskim duchem pierwotnym i wyjątkowo dużo kobiet z męskim duchem pierwotnym. Zgadza się to dokładnie z przedstawianym obecnie w szkole tao zjawiskiem niebiańskim odwrócenia yin i yang, gdzie yin dominuje, a yang chyli się ku schyłkowi.
[foto]

24. Co wypieramy? • autor: Radek Ziemic2015-12-05 17:36:31

Wojtku, z homoseksualnych uwiedzeń wywodziłeś homoseksualizm, więc jak usuniesz wzmianki o homoseksualności to bez wątpienia zmieni się sens. Poza tym piszesz: "Skoro wiesz (znasz odpowiednią literaturę itd.) że nie jest (h. nie jest skutkiem h. uwiedzenia), to ok, przyjmuję to do wiadomości." Problem polega na czymś innym: dlaczego Ty, nie mając odpowiedniej wiedzy, konstruujesz taki sąd? (Dodam zarazem, że ja nie mam pojęcia jakie są seksualne inicjacje tak homo-, jak i heteroseksualistów.)

A co do wiedzy na temat źródeł homoseksualizmu: nie ma żadnej, ostatecznej, pewnej wiedzy. Zastanawia jednak, że spośród różnych, licznych zresztą zjawisk seksualnych wybrałeś sobie "ciemne" źródła homoseksualizmu.

 
Natomiast co wypieramy?


Wypieramy swoją obojętność wobec słabszych, potrzebujących pomocy, dyskryminowanych (w tym homoseksualistów, ale nie tylko naturalnie).


Kolejną sprawą jest wypieranie seksualnego wymiaru wyobraźni, tego, że jest ona silnie zseksualizowana (nie twierdzę, że nie ma od tej reguły wyjątków). To jest o tyle normalne, że zseksualizowana wyobraźnia jest de facto jedną z form uzależnień, te zaś bardzo często rodzą się z różnych ran i traum młodości i dzieciństwa. 


Nie łudźmy się, wyliczając różne formy zamiatania pod dywan, że my tego nie robimy. Zamiatania pod dywan jest czynnością niezbędną do normalnego funkcjonowania. Nie da się usunąć całkowicie tego, co mroczne, czy mówiąc inaczej: cienia. Jak mówi poeta: Co nie ma cienia, istnieć nie ma siły.

I jeszcze a propos homoseksualizmu: podział na mężczyzn, kobiety i homo jest bardzo niedokładny i daleki od rzeczywistości, nie tylko ludzkiej. Warto obejrzeć np. film "Wielość płci". Jest w sieci.


[foto]

25. Zmieniłem • autor: Wojciech Jóźwiak2015-12-05 18:01:33

Zmieniłem tamten fragment o h., bo akurat nie na tym mi w tym tekście najbardziej zależało.
Przy okazji napisałem (w tamtym miejscu w tekście) o przejściu od seksualności wczesnej (dziecięco-młodzieńczej) czyli dzikiej do seksualności udomowionej. Ciekawe zjawisko, bo znów podejrzewam, że przeważnie nie odbywa się to łatwo, lekko ani samoczynnie, tylko w kolejnych biedach. I znów jest to coś, o czym się nie mówi, ani nie wiadomo jak o tym mówić, czyli mamy kolejny temat pod cenzurą.
[foto]

26. Większość heteroseksualistów • autor: Radek Ziemic2015-12-05 21:45:00

nie zdaje sobie sprawy, że każdy SEKSUALIZM, w tym również heteroSEKSUALIZM, jest mroczny i ma mroczne początki. Nie zawsze są to nadużycia seksualne, mogą być psychiczne lub fizyczne. Zazwyczaj jest to związane z jakimiś deficytami emocjonalnymi (tak mi się wydaje). Choć nie zawsze ma to postać seksualnych zachowań, niekiedy przejawia się w fobiach, w niektórych formach ascezy (które byłyby też zamiataniem pod dywan). 

Pożądanie (czy tylko seksualne?) ma mroczne początki. Jest przeciwieństwem miłości, adoracji, współczucia, czułości dla istnienia.

Ale - problem zamiatania pod dywan ma jeszcze inny wymiar. Oprócz tego, co wypieramy, jest i doświadczenie pozytywne, jasne, ono pozwala nam, raczej nieświadomie, mierzyć się z traumami, znosić je. Oczywiście, kiedy jest lub jest go więcej niż ciemnego.

27. sąd, komornik, i funkcjonariusz od genderu • autor: Jerzy Pomianowski2015-12-06 18:08:45

Od kilku lat spór o przyczyny homoseksualizmu jest przedmiotem wojny ideologicznej, więc na jakieś wolne naukowe badania nie ma co liczyć. Gdzieś daleko  organizacje biznesowe decydują co aktualnie ma być "modne" czyli politycznie poprawne, a co nawet nie może być dyskutowane. Zaś celem tej wojny jest zniszczenie ′klasycznych" więzi rodzinnych.
Nie wiem właściwie dlaczego jest to tak ważne dla globalistów. Dlaczego ich ideałem (dla Europy) jest dwójka tatków lub dwie mamusie wychowujące dziecko zabrane staroświeckiej ubogiej rodzinie, puszczonej z torbami przez banki.
W każdym razie na tym etapie nauka już nie ma nic do gadania.

28. 'ideały' • autor: Nierozpoznany#2562015-12-06 18:55:37

Nie wiem czy akurat o taką narrację im chodzi w walce o ′ideały′, raczej podejrzewam coś w stylu lepiej dwóch ojców czy dwie matki niż dom dziecka albo rodzina z problemem alkoholowym i przemocowym.
Jeżeli ′klasyczne′ wiezi rodzinne są tak kruche, że może je zniszczyć możliwość adopocji dzieci przez pary homoseksualne to jest z tym wieziami coś nie tak, i nie jest to problem wprowadzania innych sposobów definiowania rodziny przez ustawodawców czy jakieś establishmenty.

29. na szczęście mało czasu zostało • autor: Jerzy Pomianowski2015-12-06 19:18:51

Nie wiem. Nie wiadomo co będzie politycznie poprawne za dwa lata. Może jeden ojciec i trzy matki? Nie wiem dlaczego o tym jaki model rodziny jest bardziej nowoczesny, czyli lepszy, decydują środowiska multiseksualne, seksosceptyczne lub internacjonalistyczne. Dlaczego jakiekolwiek środowiska tym się zajmują.
[foto]

30. TRADYCYJNA RODZINA • autor: Radek Ziemic2015-12-06 20:49:10

jest często rodziną toksyczną, a bywa, że i patologiczną. Gdyby chcieć wyliczyć i krótko opisać jej wszystkie ciemne strony, to zajęłoby to nam niemało czasu. To jest właściwie mit "tradycyjnej rodziny" (′klasycznych więzi rodzinnych′), którą rzekomo chce zniszczyć ideologia gender (która notabene jest wymysłem prawicowych publicystów). Inna sprawa: ci, którzy bronią klasycznej rodziny, bronią jej heteroseksualnego modelu. To jest nadrzędne, heteroseksualność, a nie jakość relacji międzyludzkich.

To nawet ciekawe, że właśnie ten problem powraca. Ale ciekawe jest to, że spośród różnych grup napiętnowani zostali w artykule właśnie homoseksualiści, bo to oni, a nie kto inny, ma "ciemny początek". Nie mówi się o "ciemnym początku" gwałtu małżeńskiego, molestowania dzieci (nie tylko własnych), alimenciarstwa, różnych form promiskuityzmu, itd. itd. Właśnie homoseksualizm został napiętnowany przez autora tego tekstu wskazaniem na jego ciemny początek, choć nie podano źródeł, które by czegoś takiego dowodziły. Jest to o tyle zrozumiałe, że różne patologie heteroseksualne w kulturze heteroseksualnej są bagatelizowane kosztem homoseksualizmu. Ten dualizm - hetero / homo - jest zresztą mało subtelny.   
[foto]

31. A ja zamiatam • autor: Przemysław Kapałka2015-12-08 21:45:58

A ja wiele spraw zamiatam pod dywan. Mówiąc najogólniej, różne zagrożenia, które na mnie czyhają, z których na pewno część jest realna (na przykład zagrożenie, że stracę pracę). I stwierdzam, że dobrze na tym wychodzę. Wręcz, że wiele zagrożeń właśnie dlatego mnie omija, że zamiatam je pod dywan. A już na pewno mam lepiej niż ci, którzy o tych zagrożeniach ciągle mówią, bo to po prostu widzę. 

Co oczywiście nie znaczy, że zamiatanie pod dywan uważam  za dobre w każdym przypadku.

P.S. Radku, skąd ta pasja w obronie homoseksualizmu?

[foto]

32. Czy ja bronię homoseksualizmu? • autor: Radek Ziemic2015-12-08 22:13:13

W pewnym sensie tak, sam się sobie nawet trochę dziwię, ale odzywam się wtedy, gdy dostrzegam jakieś nieprawdziwe informacje na jego temat. Może stąd, że trochę na ten temat wiem, nawet nie na temat homoseksualizmu, ale na temat LBGTQ, i dowiaduję się coraz więcej. Ale zauważę - zarzucałem Adrianowi Leszczyńskiemu antysemityzm jego wypowiedzi, też z pewną pasją.
Polecam ten film: https://vimeo.com/93598429
On niemało mówi o problemie płci.
Ja poza tym lubię "mieszańców", nieczystych: https://pl.wikipedia.org/wiki/Ewa_Ho%C5%82uszko

33. szaleństwo bez końca • autor: Jerzy Pomianowski2015-12-08 23:30:59

Jak widać skrót stale się wydłuża. Kiedyś było tylko LBGT, teraz doszło Q, czyli wkrótce kącik dla miłośników dzieciątek, zwierzątek, i bliskiej rodziny też tam się znajdzie. Kwestia paru lat.


34. wypieranie, tłumienie to przykłady • autor: Nierozpoznany#61032015-12-09 03:53:25

b. szkodliwego zamiatania pod dywan. Wcześniej czy póxniej te smieci eksplodują, zapalą się. Intelektualizacja, sublimacja, projekcja to tez zamiatanie, być moze w jakis sposob mniej szkodliwe dla operatora systemu. Jednak zamiatanie nie jest zadnym rozwiazaniem, podobnie jak rozpamiętywanie zagrożeń. Praca nad sobą, podnoszenie pozomu świadomości, pozwolenie Atmanowi na przejęcie sterów wydaje się takim rozwiązaniem
[foto]

35. @Jerzy Pomianowski • autor: Radek Ziemic2015-12-09 09:33:55

Tak, skrót się wydłuża, bowiem zachowań i osób nie(hetero)normatywnych jest dużo więcej (są to także niehomofobiczni heteroseksualiści). A cóż pozostaje tym, którzy pewnych rzeczy nie chcą przyjąć do wiadomości i przyjrzeć się temu, co sami zamietli pod swój dywan? Łatwe, bezmyślne ironie.
[foto]

36. cytat de Mello • autor: Arkadiusz2015-12-09 10:39:22

Nigdy nie wzniesiesz się ponad to, czemu nie chcesz spojrzeć w oczy.
[foto]

37. De Mello • autor: Radek Ziemic2015-12-09 10:43:57

O! Właśnie!

:-)))

[foto]

38. Komentarz Marka Raczkowskiego • autor: Wojciech Jóźwiak2015-12-14 20:58:59

...z 2013 r.:

Marek Raczkowski 2013

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)