Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

21 sierpnia 2019

Andrzej Gąsiorowski

z cyklu: Dlaczego ludzie wycinają drzewa? (odcinków: 30)

Zamyślenie
Kryzys klimatyczny: miejsce, w którym jesteśmy


« Atom: nadzieja i rozum Three Mile Island – How dare you? »

Przyznam szczerze, że długo nie mogłem znaleźć tytułu dla tego niezbyt istotnego wpisu, więc jest on dość przypadkowy i nie należy wywodzić z niego daleko idących wniosków. Sam wpis również nie jest szczególnie przejrzysty i nie zawiera konkretnego przekazu. Właściwie jest to wpis zawierający same pytania i niemalże żadnych odpowiedzi. Wpis niemalże o niczym.

Na swoje usprawiedliwienie powiem tylko tyle, że chyba udziela mi się atmosfera całkowicie nieudolnej „walki” z katastrofą klimatyczną i antropogeniczną degradacją biosfery, jaką prowadzimy od jakichś trzydziestu lat, ale przede wszystkim atmosfera toczącej się wokół tych spraw debaty.

Proszę mnie poprawić, jeśli się mylę, ale wydaje mi się, że problem globalnego ocieplenia, który całkowicie słusznie zaczęliśmy wreszcie nazywać klimatyczną katastrofą, jest problemem który można  by określić mianem problemu wielkoskalowego, a nawet jeśli, to jest to problem o skali tak dużej, jakiej jeszcze w historii ludzkości nie mieliśmy. Dziura ozonowa była problemem ogromnym, ale jednoczynnikowym, pewnie dlatego udało się w miarę szybko ów problem rozwiązać.

Jeśli jakiś problem ma taki charakter, to wydaje się (podkreślam słowo „wydaje się”, bo naprawdę sam nie wiem), że wymaga wielkoskalowych rozwiązań.

Jeśli problem jest z kolei palący (a ten wydaje się, że ma właśnie taki charakter – dosłownie i w przenośni), to również wydaje się, że powinno się działać szybko.

W przypadku katastrofy klimatycznej i ściśle z nią związanej katastrofy biosfery, nic takiego się nie dzieje. Wydaje się nawet, że im więcej mówimy na ten temat i im bardziej uświadamiamy sobie powagę sytuacji, tym bardziej dopalamy jako przedstawiciele specyficznego gatunku procesy przyspieszające zniszczenie.

Dobrze obrazuje to już tylko zamieszczony jako ilustracja do wpisu wykres. Kolejne szczyty klimatyczne nie doprowadziły do jakiejkolwiek poprawy sytuacji w zakresie emisji. Co więcej, stężenie CO2 rośnie, jak rośnie dynamika przyrostu CO2 w atmosferze.

emisje_2

Do czego zmierzam?

W zasadzie do niczego, ale zanim do owego niczego dojdę, chciałem zwrócić uwagę na kilka podstawowych pomysłów, działań i idei, które przez ostatnie trzydzieści lat próbowaliśmy wcielić w życie.

Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że wdrożenie to albo nie nastąpiło, albo (mimo częściowego wdrożenia) nie osiągnęło istotnych dla klimatycznej sytuacji skutków. Kolejność, w jakiej te idee i pomysły przedstawiam jest całkowicie przypadkowa. Zamieszczam je z krótkimi komentarzami, z którymi można się zgadzać lub nie. Jeśli ktoś się z nimi nie zgadza, może dać temu wyraz, nawet w gwałtowny sposób. Ostatnio uraziło mnie sformułowanie „atomowy troll”, którego wobec mnie użyto, ale po przemyśleniu i wyjaśnieniu mi tego przez kolegów, nie będę się gniewał nawet za „trolla”.

  1. Zwiększanie klimatycznej i ekologicznej świadomości mieszkańców Ziemi – powoli, ale zwiększa się. Jego wpływ na podejmowanie zbiorowych i indywidualnych decyzji nie wydaje się być do końca ustalony i zbadany. Nie wiemy nawet, czy wzrost świadomości skutkuje dopalaniem procesów zagłady, czy ich spowalnianiem. Zakładając, że w ogóle jest to w jakikolwiek sposób mierzalne.
  2. Międzynarodowe porozumienia klimatyczne – najważniejszym i w pewnym zakresie realizowanym jest dziś tak zwane porozumienie paryskie. Porozumienie to nie przynosi rezultatów. Od czasu jego zawarcia emisje rosną, co widać na załączonym wykresie.
  3. Raporty Międzyrządowego Zespołu do Spraw Zmian Klimatu (IPCC) – niezwykle rzetelne, choć prawdopodobnie zbyt zachowawcze. Gdyby wdrażano w życie którykolwiek z prezentowanych w nich scenariuszy, pomysłów, programów, idei, moglibyśmy mówić o minimalnym i mierzalnym postępie. Są najjaśniejszym punktem na mapie mitygacji, ale ogromy wysiłek wkładany w ich przygotowanie jest trwoniony. Pozostają lekturą dla znawców tematu i aktywistów ekologicznych. Brak jest pomysłów, jak przekazać je do wdrażania politykom. Wobec ich szczególnej budowy, każdy bierze z nich to co chce, mniej więcej tak, jak wyznawcy świętych ksiąg biorą sobie z nich to, co im się żywnie podoba i interpretują jeszcze bardziej dowolnie.
  4. Dekarbonizacja światowej energetyki w oparciu o tak zwane odnawialne źródła energii. – Nic takiego nie następuje. Wybrane kraje inwestujące w OZE, w szczególności bez energetyki jądrowej lub z jej zwalczaniem, dekarbonizują się w tempie zbyt wolnym (o ile w ogóle), a by miało to wpływ na cokolwiek. Pod szyldem „zielonej energii” spala się gaz, węgiel i biomasę, z której pokaźną część stanowią drzewa. Zużycie energii cały czas wzrasta i nikt nie ma pomysłu, jak powstrzymać ten proces. Najistotniejsi gracze nie są w ogóle zainteresowani tego typu działaniami.
  5. Namawianie ludzi do przejścia na weganizm, ograniczenie jedzenia mięsa etc. – Aby było skuteczne, musiałoby objąć drastyczny spadek produkcji w ciągu dwóch, może trzech lat. Nic takiego nie następuje. Wskaźniki są różne, niektóre wskazują na spadek spożycia, inne na jego nieznaczne zwiększenie. Ostatecznie nieistotne wobec całkowicie pomijalnej skali zjawiska. Postulaty te, choć ze wszech miar słuszne, nie wpływają na nic.
  6. Tak zwany podatek węglowy „carbon tax” czy systemy handlu emisjami. Nie wydaje się, aby w istotny sposób ograniczyły emisje, choć zakresie ich wprowadzenia (wybrane kraje i części świata) jest zbyt mały, aby mogły osiągnąć takie cele.
  7. Wiara w konieczność zastąpienia istniejącego „systemu” innym systemem. – To najbardziej niejasna z mitygacyjnych idei. Ma liczne składowe jak wiarę w konieczność „upadku kapitalizmu”, postulat „sprawiedliwości klimatycznej”, a nawet takie jak „genderowe aspekty energetyki”. Nie negując konieczności rozpatrywania (prawdopodobnie terminalnego) kryzysu ludzkości w aspekcie sprawiedliwości, kultury czy płci, nie bardzo wiadomo, jak owe ustalenia mają przekładać się na szybką akcję klimatyczną (a tylko taka zdaje się mieć dziś sens). Ich orędownicy nie wskazują zresztą najczęściej żadnych sposobów dochodzenia do „nowego” lepszego systemu, ani w ogóle założeń systemu. Na czym miałby on polegać. Czy schodzimy z rozwojem do epoki przedprzemysowej, czy trochę wyżej, czy możemy używać respiratorów, inkubatorów, czy nie, samochodów, samolotów etc. Ile na każdą osobą ma tych dóbr przypadać, ile energii może zużyć dana osoba, jak to mierzyć, kto ma być strażnikiem przestrzegania owych (na razie nieistniejących ustaleń). Czy władza oparta na takich założeniach może się utrzymać. Nie chciałbym sprowadzać tej szlachetnej idei do absurdu, tym niemniej absolutny brak konkretów przynajmniej wydaje się być jej istotą wadą.
  8. Klimatyczne stany wyjątkowe. – Nie potrafię ustalić, co zmieniają. Kraje, które je wprowadziły, często nadal subsydiują paliwa kopalne i nie robią niczego, co ma powstrzymać niszczenie przyrody.
  9. Protesty i happeningi klimatyczne. – Sam w nich uczestniczę, więc nie mogę narzekać. Czasami coś zmieniają. Czasami coś lokalnie udaje się uratować. W odniesieniu jednak do wielkoskalowego problemu, jakim jest wielkoskalowe globalne ocieplenie, wadą owych protestów jest to, że protestując i wskazując na istnienie problemu, nie wskazują co do zasady rozwiązań, które należałoby wcielać w życie, żeby problem rozwiązywać. Innymi słowy politycy obserwując protestujących przeciwko „wyginaniu” nie mogą nie zadać sobie pytania, czego domagają się protestujący. Nie sposób również dokonywać krytyki owych ruchów, niewskazujących rozwiązań, ponieważ jest się wtedy posądzanym o moralny upadek, zazdrość, zawiść i wiele innych niezbyt przyjemnych rzeczy. Nie zmienia to faktu, iż główne nurty światowych protestów klimatycznych niczego konkretnego, prócz sprzeciwu wobec tego co jest, nie popierają i nie proponują, obarczając koniecznością wyboru metod ratowania się polityków, którzy z jednej strony nie mają o nich zielonego pojęcia, z drugiej, kiedy zaczynają wybierać jakieś rozwiązania, są oskarżani o dalsze podtrzymywanie „systemu”.

Do czego zmierzam?

Chyba do czegoś bardzo prostego. Nie chcę stawiać kategorycznych tez, ale wydaje mi się, że jeśli mamy wielkoskalowy palący problem, musimy przyjmować jako ludzkość wielkoskalowe, dające się szybko wdrożyć rozwiązania. Tradycyjne procedury polityczne nie są dostosowane do tego typu problemów, ponieważ nigdy wcześniej ich nie mieliśmy.

Innymi słowy, być może warto działać tak, żeby wymusić na światowych elitach władzy i finansów (póki pieniądze coś znaczą, bo za chwilę przestaną znaczyć), współdziałanie w miejsce potencjalnego konfliktu i kilka prostych, możliwych do wcielenia w życie i objęcia zbiorowa wyobraźnią działań (część z nich zawierają raporty IPCC), które cokolwiek by zmieniały, a jednocześnie nie kładły od razu całego systemu, bo na to nie zgodzą się ludzie. Po prostu.

Nie domagać się od nich przebudowy całości świata (bo ta nie wydaje się możliwa), ale zrobienia kilku istotnych rzeczy, z których przykładowy intensywny rewilding (przywracanie przyrody) nie powinien nikogo zabić, rozwalić kapitalizmu, systemu etc.

Być może domaganie się czegoś mniej, w tym konkretnym przypadku, wyzwoliłoby reakcję, że udałoby się osiągnąć coś więcej. Natomiast protestowanie jedynie „przeciw” w celu „podniesienia świadomości” (chyba) niewiele już zmienia. Świadomość problemu z grubsza mamy. Nie potrafimy się dogadać co do środków przeciwdziałania.

Idee i pomysły, które przywołałem wyżej, jak mi się wydaje, nie mają takich cech. Cech prostoty łatwej do wcielenia w życie. Być może dlatego są nieskuteczne. Ale mogę się oczywiście mylić.

Być może są skuteczne, a ja po prostu o czymś nie wiem.


Źródło grafik i zdjęć:

  1. Pixabay (na górze wpisu)
  2. National Oceanic and Atmospheric Administration, U.S. Department of Commerce (w tekście).

(Podtytuł od red. Taraki.)


Dlaczego ludzie wycinają drzewa?: wstęp na końcu

Teksty re-publikowane z bloga Autora pod tym samym tytułem. W Tarace za uprzejmą zgodą.


« Atom: nadzieja i rozum Three Mile Island – How dare you? »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)