Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

22 marca 2014

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: Prababcia ezoteryczna (odcinków: 94)

Zapieczona zaciekłość


« Uwięziona w grobowcu Proście a będzie wam dane »

         Zawsze wydawało mi się, że miłośnicy literatury science fiction albo fantasy chodzą po świecie z głową w chmurach, a ich wyobraźnia pracuje nieustannie przeszukując zakamarki ich umysłów w nadziei na to, że trafią na złoty samorodek wielkości pięści. Rozczarowałam się okrutnie. Zaproszona na jakiś spęd autorów i miłośników przekonałam się, że walczą ze sobą z siłą równą zmaganiom PO i PIS i podobnie jak oni nie o principia, a o jakieś rzeczy dla nikogo z zewnątrz nie do pojęcia.

         Podobnie rozczarowałam się ostatnio do miłośników zwierząt. Ich usilne starania o zapewnienie mniejszym braciom godnego życia, a jeśli to nierealne i niemożliwe — godnej śmierci bez wielkich cierpień, wydawały mi się szczytem ludzkiej empatii. Nie sztuka bowiem upominać się o los istot nam podobnych, sztuka zaś przejmować się losem kogoś, kto jest od nas odmienny, kogo nie wszyscy rozumieją, aż wreszcie czynić to często wbrew własnym doraźnym korzyściom. Zapewnienie godnej „emerytury” starym koniom na przykład, co pociąga znaczne koszty a nie przynosi raczej korzyści.

         Moje rozczarowanie wzięło się z tego, że w imię jakiejś słusznej zasady czy idei deptane są prawa innych, że traci się w tym umiar i rozsądek, aż wreszcie że posuwa się do agresji, której w dodatku się nie wstydzi, nie reflektuje, że się zagalopowało, czym przecież wyrządza się krzywdę także swojej skądinąd słusznej sprawie.

         Przyzwyczaiłam się do tego, że można być jednocześnie obrońcą życia poczętego i piewcą kary śmierci, że można głosić dobrodziejstwo posiadania dużej rodziny z wieloma dziećmi i jednocześnie katować i upokarzać te dzieci, że można wreszcie wierzyć w Boga i to, iż stworzył najlepszy ze światów i jednocześnie każdym postępkiem zaprzeczać tej zasadzie, upodlając ten świat i obrzydzając go innym. Cóż ludzie nie są bardzo logiczni. Nikt nie jest świętym – mówi się.

         Ale zaskoczyło mnie używanie agresji w obronie idei łagodności i afirmacji wszystkiego, co żyje, bez zważania po drodze jakie ważniejsze zasady moralne się przekracza.

         Pewien człowiek zamieścił na FB zdjęcie starszych pań, prawdopodobnie jakichś arystokratek z jakiejś milionerskiej imprezy odznaczającej się paradą kapeluszy. W tym przypadku futrzanych.

Jednak nie o futra tu poszło w zasadzie. Poszło o stwierdzenie:

„TE PIĘKNE FUTRA ZWIERZĄT W ZESTAWIENIU Z FACJATAMI STARYCH RUPCI JESZCZE BARDZIEJ UWYDATNIAJĄ ICH BRZYDOTĘ . ŻAL PATRZEĆ !” 

         Inna pani dołożyła swoje w dyskusji, która się wywiązała. Generalnie rzecz biorąc nie kwestionowano (możliwe że wskutek środowiska, w którym toczyła się dyskusja) potrzeby ochrony zwierząt, zastępowania prawdziwych futer sztucznymi i tak dalej. Kwestionowano wypowiedzi związane z „starymi rupciami” jako obrażające osoby wiekowe (niektóre dyskutantki podsumowały je nawet jako „ohydę”). Oczywiście młodość rzadko kiedy aprobuje starość i do tego dawno się przyzwyczailiśmy, ale potępiać brzydotę tylko dlatego, że nie da się wyretuszować, to jednak pewna przesada!

         Dyskusja zaostrzała się. Pewien mizogin napisał: „ważne że te stare kury lepiej się czują” Wtórowali mu inni choć dyskusja jeszcze nie wymknęła się poza rozsądne (czasami) argumenty. Wtórowała mu pewna pani (zapewne młoda i śliczna – na razie) stwierdziła wręcz: „No i nie wiem kto ma większą wartość dla naszego ludzkiego świata: stara kobieta czy anonimowe zwierzę. Szczerze, dla mnie ważniejsze jest anonimowe zwierzę. Bez dwóch zdań”

         Temperatura dyskusji rosła. Niektóre panie usiłowały wytłumaczyć dyskutantce: „Jestem przeciwniczką brutalnego i niepotrzebnego cierpienia zwierząt ale nade wszystko i przede wszystkim człowiek” dodając: „życie cię kiedyś zweryfikuje”

         Padły inne argumenty: „Zabijane zwierzę odchodzi z tego świata w emocji gniewu i żalu do oprawcy. To nakręca karmę. Ono wróci wyrównać rachunki. Stanę więc w obronie zwierzęcia, gdyż ono jest słabsze, nie potrafi przerobić emocji, wybaczyć oprawcy (z intencją: nie chcę wrócić żeby zrobić ci to samo). Człowiek potrafi, dlatego stawiam go na drugim planie. Są oczywiście ludzie, którzy tego nie robią (bo nie chcą) ale liczy się to, że mogą. Zwierze tego nie potrafi” „Powtarzam, jeżeli mam do wyboru: starą (lub jakąkolwiek) kobietę i zwierzę, wybieram zwierzę. Człowiekowi życie dane jest po to, żeby wskoczyć na jak najwyższą półkę rozwoju. Zwierzęciu natomiast należy czasami można pomóc, żeby nie spadło niżej, pozbyło się lub obyło się, nie fajnych karmicznie emocji”

         Rozmowa zeszła na duchowość i tu już rozsądek przestał obowiązywać. Logiczne spostrzeżenie że: „…Ci, natomiast, co mordują i znęcają się nad innymi ludźmi i zwierzętami sami sobie szykują psie (albo innego gada) życie w następnym wcieleniu. Pozwólmy zatem, żeby każdy "odsiedział" swój wyrok i nie bądźmy bardziej mądrzy od przysłowiowego cesarza. Jeśli ktoś morduje kogokolwiek, niech będzie świadomy, co go czeka w następnym wcieleniu...Każdy "pracuje" sam na własną karmę...Pomagać trzeba, ale znać prawo pierwszeństwa i odpłaty za dobre i złe też. Człowiek ponad wszystko!” nie spotkało się ze zrozumieniem. Dyskusja już przerodziła się w pyskówkę

         Zastanawia mnie od jakiegoś czasu skąd bierze się pewność, że w imię własnych przekonań nie do końca pewnych (póki co istnienie karmy nie jest obowiązującym światopoglądem ani w żaden sposób nie zostało udowodnione , najwyżej dyskutuje się o pewnych doświadczeniach mających związek z nią) można z pełnym przekonaniem uznać, że na przykład stara kobieta, jej życie, samopoczucie nie stanowi żadnej wartości dla społeczeństwa w przeciwieństwie do anonimowego zwierzęcia. Zastanawiające jest też, że podobną zapiekłość okazują głównie kobiety w stosunku do swojej płci. I że brak w tym wszystkim logiki: o piękny wygląd dbają przede wszystkim młode kobiety i one znacznie częściej widujemy w futrzanych czapkach

         Wnioskować stąd należy, że winną jest starość, brzydota, nadmiar kilogramów – każde odstępstwo od założonego wzorca. Oczywiście, może się to nam nie podobać, ale na tyle, żeby stawiać wartość ich życia niżej niż zwierzęcia?

          Humanizm wyszedł z mody. Humanitaryzmem wbrew etiologii tego słowa nazywamy miłość do zwierząt. Agresję ochrzczono asertywnością zapominając, że zawiera w sobie postulat nie ranienia innych, wydumane teorie nazwano autentycznością. Ale przede wszystkim z mody wyszedł rozsądek.

         Jeżeli pewna dziewczyna twierdzi, że dopadają ją złe energie powodując bóle głowy i wysysanie sił życiowych; nie słucha głosu rozsądku, nakłaniającego ją do przeprowadzenia badań, wierzy natomiast bez zastrzeżeń pewnej wróżce obiecującej, że uwolni ją ona od złych energii przesyłanych przez jej „byłego”, (czego dowodem ma być, że siły te kończą swoje działanie o 23-iej, gdy „były” zazwyczaj idzie spać). Sugestie, że wrażenia te mogą nastąpić za sprawą ambiwalentnych uczuć żywionych do owego mężczyzny, a głównie tego, że nie może ona zdecydować się czy ma do czynienia z przyjacielem czy wrogiem są przyjmowane z niechęcią.

         Umiar i rozsądek staniał bardzo i coraz mniej jest widoczny w naszej codzienności. Pewna pani powiedziała: „ludzie mają za dobrze i nie mają prawdziwych zmartwień”. I coś w tym chyba jest. Nie chodzą głodni i zziębnięci – całą resztę brakujących problemów wymyślają.

         Na przykład z czego zrobione są czyjeś kapelusze.



« Uwięziona w grobowcu Proście a będzie wam dane »

komentarze

[foto]

1. Cóż... w średniowieczu wierzono że jedną z • autor: Piorun2014-03-23 16:58:23

"radości niebiańskich" dla "sprawiedliwych" będzie obserwowanie piekielnych cierpień "grzeszników" 

Jak widać od tamtych czasów niewiele - zapewne NIC - się nie zmieniło... zwłaszcza w kwestii tych "sprawiedliwych"

W sumie to zauważyłem ciekawą sprawę: 
ze względu na moją drogę życiową (zostawmy kwestię czy wybraną, czy narzuconą przez jakieś kwestie zewnętrzne) często wpadam na ludzi związanych z "duchowością" i "ochroną przyrody"

Zażyłem że osoby na prawdę uduchowione to osoby bardzo tolerancyjne, ciepłe, mające do siebie (i innych) bardzo luźne, czasem aż żartobliwe podejście.  
Zauważyłem też że te osoby bynajmniej nie uznają siebie za wszechwiedzące, a rady dają w formie sugestii, nie w formie zakazów. W dodatku są to osoby ustawiające siebie na równi - lub czasem niżej - z innymi ludźmi.

Zauważyłem też że osoby chcące uchodzić za "sprawiedliwe", "uduchowione" (wliczam tu też część "obrońców przyrody) et cetera - to osoby pełne hipokryzji, gniewu, zawiści, jadu... W dodatku to osoby przekonane że tylko ICH droga jest słuszna - a kto myśli inaczej, tego dosięgnie Kara. W dodatku są to osoby uważające ze ze względu na swoje zachowania, pomysły - są lepsze od innych.


Myślę że coś w tym jest  

2. Ta młoda kobieta • autor: Miluszka2014-03-25 16:17:49

...zdaje się, że jest w czapce ze sztucznego futra.
A jak mówił jeden wielki lama " fanatyzm bycia dobrym jest lepszy niż fanatyzm bycia złym, ale fanatyzm pozostaje fanatyzmem"

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)