Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

26 listopada 2019

Sandra Dumroc

z cyklu: Dziennik Sandry Dumroc (odcinków: 26)

Biały tygrys i wielka trójca. Zapis 16

Kategoria: Sny i wizje

« Skalne głowy i pierścień z morganitem. Zapis 15 Sandrę chronią Anioły. Zapis 17 »
Sen  10.10.2019
Widziałam kogoś, kto udawał topielca, żeby wzbudzić moje współczucie i rozpacz, ale ożył i wszystko, co czułam, zniknęło bezpowrotnie, bo poczucie oszukania zabiło wszystko. Później znalazłam się znowu w jakiejś poczekalni, były tam "boksy", z których można było coś kupić, albo ubranie, albo biżuterię, zobaczyłam, że jeden jest bez opieki i nie zabezpieczony i znalazłam właściciela, ale to był jakiś cham. Prowadził biznes z żoną. 
Powiedziałam, żeby się nie pieklił, bo uniknął strat na kilkadziesiąt tysięcy w towarze, bo przecież ktoś mógł to zabrać. Znalazłam się w pomieszczeniu, gdzie był prowadzony ten ich biznes, wyglądało to jak szwalnia, zaczęłam oglądać te ubrania i biżuterię z "boksu", ubrania były bez metek, ale jeszcze niezniszczone, a biżuteria to mnóstwo pierścieni (z turkusu) i dwa olbrzymie naszyjniki, jeden prawie do pępka z turkusu i korala, wszystko na srebrze. Jak oglądałam, to pomyślałam, że już bym nic stąd nie założyła, bo nie mam miejsca na sobie. A ubrania nie w moim stylu, zwyczajnie. Kobieta była ok, przyglądała mi się i była wdzięczna, że przyniosłam to pudło, gość mnie drażnił, chyba przeszkadzało mu to, że tak beztrosko sobie grzebie w tych ich skarbach, widać było, że nic nie może zrobić, a strasznie nie chce żebym to oglądała. Po chwili byłam już w autobusie i odjeżdżałam z tej poczekalni, przezroczysty boks, o którym mówię, stał już z innymi i prezentował zawartość innym ludziom. Tylko że był zabezpieczony przed ewentualną kradzieżą, w boksie siedział duży biały tygrys i pomyślałam, co za ludzie, dla kilkudziesięciu tysięcy tak męczą takie piękne zwierzę. Tygrys to prawdopodobnie zwierzę mocy Kobiety, a oni razem to uzdrowicielce, tak stwierdzam po naszyjnikach (piękniejszy należał do kobiety). 
Ważne. Kobieta cały czas siedziała, nie wstała nawet na moment, nie mogła się przemieszczać, a gość był mobilny, pojawiał się i znikał.

Sen z 11.10.2019 
Wykonywałam jakieś prozaiczne czynności, rozmawiałam ze starszą kobietą, coś jej prezentowałam. Miałam białą opaskę na lewym ramieniu, to zwróciło moją uwagę.

Sen z 12.10.2019 
Widziałam geparda albo lamparta albo jaguara, siedział skierowany do mnie przodem i patrzył mi w oczy. Po bokach miał dwie sowy, tylko że różne, jedna bardziej puszysta i okrągła, druga smuklejsza i mniejsza. Kot cały czas utrzymywał spojrzenie, ale nie było groźne, tylko takie taksujące jakby patrzył człowiek. Tak pomyślałam, bo identycznie czasami przeglądam się w lustrze, jak chcę sprawdzić dokładnie swoje tęczówki.
 
Sen z 14.10.2019
Widziałam twarz kobiety z bardzo bliska, oglądałam jej skórę prawie jak przez szkło powiększające.
Pomimo że była parę lat po czterdziestce, była niesamowicie gładka i odżywiona (wiek określam na poniżej 20 lat), jedynie w okolicach oczu była delikatna siateczka, geometryczna, ewentualnie zobaczyłam wewnętrzną strukturę skóry. Wyglądało to jak animacja komputerowa, bo to było podświetlenie (błyszczało), struktura przypominała plaster miodu.
Kobieta była biała, szatynka, i pokazała mi linie podbródka, policzek, czoło i okolice oczu.
Niesamowita kondycja skóry, praktycznie zerowe procesy starzeniowe.

Sen z 15.10.2019
W śnie towarzyszył mi partner (51/6), mówił, że właśnie wrócił z jakieś imprezy w lesie, ale nie była to taka grzeczna impreza (bo pomyślałam o niej "diabelska"), więc ja też chciałam zobaczyć. Powiedział, że można by tam dojechać wozem. Wóz był ogromny i masywny, mógł ważyć nawet tonę, ale bardzo dobrze się nim prowadziło, wzięłam lejce do rąk i zaczęłam powozić. Do wozu zaprzęgnięty był mój pies, rudy, dziesięciokilogramowy "piesio". 
Ciągnął jak szalony, najsilniejszy pies na ziemi, musiałam się skupiać, żeby nie zjechać z drogi, bo był trochę narowisty, jechaliśmy polnymi drogami do tego lasu i krajobrazy były mi znajome, moje rodzinne, ale w pewnej chwili dojechaliśmy do torów kolejowych i to miejsce nie było mi znane, zatrzymaliśmy się na światłach, by przepuścić stary odrapany pociąg jak z lat 90., jechał na Węgry, miał kilka wagonów, 2 może z ludźmi, resztę, takie beki jak na paliwo. Trzymałam mocno piesia, żeby przypadkiem nie wpadł pod pociąg który przejechał z niesamowitą prędkością jak na takiego trupa. Jak wyłączyła się sygnalizacja, ruszyliśmy dalej.

Dziennik Sandry Dumroc: wstęp na końcu

Od 2017 dokumentuję drogę w snach.
Na początku była trochę wyboista, ale zaczyna być coraz bardziej spójna i zamknięta w konkretnej formie.
Sandra Dumroc jest moim awatarem w snach.

Korekta przez: Radek Ziemic (2019-11-27)



« Skalne głowy i pierścień z morganitem. Zapis 15 Sandrę chronią Anioły. Zapis 17 »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)