zdjęcie Autora

15 stycznia 2013

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: Babcia ezoteryczna (odcinków: 128)

Jak zdobyć forsę metodą Sigili

Kategoria: Twórczość

« Leczenie woli manii samobójczej Wszechogarniająca miłość pozbawiona ...izmów »

W grudniu komornik potrącił mi ¼ mojej emerytury, potem mu się odwidziało, bo przypomniał sobie że wygrałam przeciwko niemu sprawę w sądzie i zwrócił forsę nie mnie, ale ZUS-owi, a czy i kiedy ZUS się doliczy i zwróci mnie,  sam Pan Bóg raczy wiedzieć. I tak się cieszę, bo mógł mi tak potrącać jeszcze cztery miesiące. Osoba, która spowodowała dług, ma jeden prosty argument: nie mam forsy. Ja też nie mam.

Postanowiłam więc sięgnąć po metody magiczne . Nie przyśnił mi się żaden sen proroczy, który pozwalałby spodziewać się wygranej w totka, więc nie poszłam do kolektury i nie wykupiłam losu. Szkoda mi było zresztą resztki pieniędzy, którymi dysponowałam. Zaplanowałam sobie wydatek 20 zł i zakupiłam kurę, którą nadziałam sercami i wątróbką i upiekłam. Przy oszczędnym gospodarowaniu będą jadła ją 6 dni: po 3 dni każdą połówkę. Mam w domu kaszę i kartofle z lepszych czasów, trochę tostów, kapustę i ogórki własnego kwaszenia, nie umrę więc z głodu. Siódmego dnia będę odpoczywać i wproszę się do kogoś na obiad.

            Przez te 6 dni muszę wyjść z finansowego dołka, ponieważ do limitu debetu na koncie zostało mi zaledwie 5 złotych. Magia jest tu niesłychanie pożądana, zwłaszcza, że w księgarni upatrzyłam sobie książkę, którą pragnę mieć, a kosztuje całe 69 złotych. No i przydałoby się jeszcze w domu to i owo, nie będę wymieniać, żeby nie zapeszyć. Nie mówiąc o tym pragnieniu, żeby w portmonetce brzęczało.

Przeczytałam (przyznaję dość pobieżnie) pewną pożyczoną książkę, pod tytułem „Osobiste symbole sukcesu”. Poniżej kopia okładki:

Książka traktuje o tworzeniu symboli, tzw. sigili metodą angielskiego maga i malarza Augustina Osmana Spare`a, która jest ponoć jedną z najskuteczniejszych i najwydajniejszych dyscyplin magicznych; nie wymaga przy tym żadnych akcesoriów, a nauczyć się jej jest prosto i łatwo. Coś całkiem dla mnie, mało zachodu, żadnych wydatków i natychmiastowe skutki.

Postanowiłam więc utworzyć swój osobisty sigil/a (?). Jak go zwał tak zwał, przede wszystkim trzeba sformułować zdanie wyrażające pragnienie i zapisać je drukowanymi literami. To proste!

CHCĘ DOSTAĆ DUŻO FORSY

W języku polskim należy pozbawić litery wszelkich ogonków i kropek. Już się robi!

CHCE DOSTAC DUZO FORSY

Potem należy wykreślić litery występujące więcej niż jeden raz. Proszę bardzo!

HCETA DUZ FORSY

Nie bardzo mi się to podoba. Wygląda jakby coś ze mnie drwiło zadając głupie pytanie. Ale oryginalna magia jest po angielsku, więc może w języku polskim tak drwiąco to brzmi, ale nie jest to oznaką, że drwią ze mnie siły wyższe? Idę więc dalej w magicznym przedsięwzięciu.

            Teraz należy każdą z tych 3 zbitek liter przekształcić w rysunek pamiętając o tym, że np M może być też literą W – jak napisze się więc 2M czy 2W to będzie ok. Ja wykorzystałam tak literę D i U w drugiej zbitce.

Poniżej sigile trzech zbitek

Hceta (C jest niebieskie, może nie szkodzi, że zaostrzone, a nie zaokrąglone, bo moje pragnienie jest ostre jak brzytwa), duz, forsy (Y niebieskie)

 

Teraz należy je scalić w jeden

 

A na końcu uprościć

 

i wersja ostateczna wygląda jak kielich z monetą na której  narysowano mandalę, w którą z kolei wpisano litery R, F i Y. Złośliwa wyobraźnia podpowiada mi, że może oznaczać to RAFY na mojej drodze do forsy, ale nie słucham złych duchów komorników. Kielich wygląda trochę jak tarcza, a podstawka jak przewrócony półd...ek, z przeciwwagą S na drugim końcu kielicha. Co to może oznaczać? SR...na półd...ek? No nie, już moja wyobraźnia kieruje się w nie całkiem te strony, które powinna. CHCĘ DOSTAĆ DUŻO FORSY! I tyle. Sięgam po karty tarota dla wspomożenia mojej imaginacji i odczytuję znaczenie asa kielichów i asa monet. Jak pisze WJ w jednym ze swoich wykładów, asy oznaczają energetyczne poparcie pewnej tendencji i że „as to jak garść pieniędzy w kieszeni”. Nareszcie coś pozytywnego!  As monet to zasobność materialna, a  as pucharów to siła uczuć i fascynacji. Hurra!!!

Po stworzeniu sigili należy nad nimi medytować najlepiej w stanie euforii, ekstazy wywołanej za pomocą magii seksualnej, masturbacji, stosunku seksualnego lub rytuału albo wyczerpania fizycznego lub po zażyciu narkotyków. Nie mam narkotyków i nie używam ich, w transy nie wpadam, magii seksualnej nie uprawiałam i nie uprawiam, euforii nie mam powodu odczuwać. W związku z tym wyciągam 100-gramową flaszeczkę znakomitej własnej nalewki na pigwie i wypijam do lustra (nie wolno mrugać) skupiając się maksymalnie na sigilu i mając nadzieję, że to wystarczy. Gdzieś w podświadomości kołacze mi się słowo „figiel”, mam nadzieję, że to znowu nie mieszają się w moje sprawy finansowe złe duchy wszystkich komorników, robiące mi na złość. Usiłuję więc sobie wmówić, że to ja robię figiel komornikowi, a nie on zrobił go mnie. Wszakże Sąd na 4 bite strony w błahej sprawie wytknął komornikowi błędy, jak nie przymierzając inny Sędzia pewnym służbom. Tak ma to wbić się w podświadomość, że CHCĘ DOSTAĆ DUŻO FORSY! Na pohybel komornikom!

Jeżeli to może być formą zastępczą transu, to już osiągnęłam właściwy stan. Rozmyślam nad sigilem-figlem, przyswajam go, wchłaniam zamiast kolacji i mam zamiar przywoływać go kilkakrotnie przed snem, a zwłaszcza tuż po proszkach. Szkoda, że pigwówka już się skończyła, ale trudno, musi wystarczyć. Sama w sobie jest magiczna.

Pigwę zbierałam w pośpiechu podczas ostatniego pobytu na działce z zapomnianych krzaków cudem ocalałych spod kosiarki obecnych zarządców działki ścigając się przed nadchodzącą wichurą i deszczem. Nawet podkradłam sąsiadce kilka sztuk. Żegnałam się z moim dawnym królestwem krzewów i drzew brzydkich, niemodnych i kłujących. Dlaczego ktoś trzyma takie wredne krzaczki czepiające się spodni, podczas gdy na rynku można kupić za jedne 15 złotych dorodne pigwy, wielkie jak jabłka? A że nie mają aromatu? Po co komu aromat, można kupić wodę perfumowaną jeśli chodzi o to tylko! Na szczęście aromat został zaklęty w pigwówce, a  wytłoczone połówki mogę dodawać jeszcze do herbaty.

Potem palę sigila nad zlewozmywakiem używając zapałki, a nie zapalniczki. Mam nadzieję, że zeskanowanie go przed spaleniem nie zaszkodzi magicznym celom i jednak przyniesie mi ten magiczno-artystyczny wytwór forsę w zębach wraz z aromatem pigwy. Daję mu na to tydzień. Do zjedzenia kury magicznie nadzianej sercami i wątrobami.

Babcia ezoteryczna: wstęp na końcu

Ten blog ma opisywać zwyczajne doświadczenia w zwyczajnym życiu. Świadomie sterując swoimi zachowaniami (np. tzw. świadome śnienie) czy narzucając sobie pewne praktyki, zazwyczaj ma się na oku jakiś cel, w ostateczności zmierzenie się z nowymi doświadczeniami. W naszym wysterowanym do przesady życiu, możliwość naturalnych, nowych i silnych doznań jest ograniczona, poszukuje się ich wszakże dla lepszego zrozumienia siebie. W moim życiu przeszłam wiele krańcowych doświadczeń i dlatego, być może już ich nie poszukuję. Prosto mówiąc: boję się ich gorzej, niż diabeł święconej wody. Życie nauczyło mnie, że żadnym procesem nie można bezkarnie sterować. Niewinne wysłuchanie „kasety odchudzającej” zaproponowanej przez psychologa czy udział w tzw. „muzykoterapii” może pociągnąć za sobą nieoczekiwane skutki, z których niepożądanymi wpływami walczyć trzeba nawet kilka miesięcy. Jednak zarówno mnie, jak i innym ludziom doświadczenia takie przytrafiają się niosąc ze sobą NIEZROZUMIANE I NIEOCZEKIWANE, co próbujemy zrozumieć i ocenić już po fakcie. Często jednak ocena ta jest nieudolna z braku wiedzy. W tym blogu zajmuję się tylko opisem, niech ocenia ktoś inny. Dlaczego więc ezoteryczna babcia? W tym roku kończę 70 lat, jestem Słonecznym Strzelcem i Księżycowym Rakiem. Neptun, który właśnie wszedł do znaku Ryb niedługo będzie tranzytował mój ascendent i od jakiegoś czasu odczuwam potrzebę porządkowania pewnych zjawisk w moim życiu. Kilka lat studiuję astrologię ale ona nie wystarcza mi do interpretacji niektórych zjawisk czy wydarzeń w moim życiu. Każde z nich osobno daje się zazwyczaj wytłumaczyć, ale razem, jako całość... Z podsumowaniem ich już znacznie gorzej. Pozostaje więc na razie tylko opis.


« Leczenie woli manii samobójczej Wszechogarniająca miłość pozbawiona ...izmów »

komentarze

1. Uparta • autor: Barbara2013-01-15 10:01:02

Mnie wystarcza chęci tylko na chęci.
Ale podobno nie wolno tak ogólnie - dużo to pojęcie względne. Trzeba na przykład określić:  5 milionów złotych polskich ( albo inną magiczną cyferkę przed tymi zerami :D).
Życzę spełnienia. Jak się powiedzie to jakaś nadzieja dla nas :)

2. magiczne zrywy • autor: Nierozpoznany#35272013-01-15 10:12:21

Też kiedyś miałam tak, że wycięłam jakiś sigil z gazety i nosiłam w portfelu, potem o nim całkowicie zapomniałam, innym razem  idąc na umówione spotkanie do klienta patrzyłam kiedy jest pusty kurs księżyca, by sprzedać produkt. W jednym przypadku podziałało tzn. wiem, że mój produkt nie był potrzebny tej kobiecie ale jak już przyszłam…to kupiła. Było to przed czasem kursu pustego księżyca.

Mam nadzieję, że pomoże ten rytuał…

Pozdrawiam

[foto]

3. Kasiu, genialnie piszesz!... • autor: Ela Bazgier2013-01-15 12:17:27

Kasiu, genialnie piszesz! Staję się Twoją fanką :))
ja w temacie pieniędzy bardzo dawno temu w ostrym kryzysie przerabiałam książkę "Jak zdobyć pieniądze będąc leniwym". Tytuł beznadziejny, sugeruje oświecenie w trzy dni albo nnaukę języka w tydzień, ale uczy jak krok po kroku nastroić się na przyciaganie pieniędzy i sspełnianie różnych pragnień i marzeń - nie tylko finansowych. Rzeczywiście tak jak napisała Barbara trzeba myśleć konkretami, bo podświadomość nie rozumie ogólników. robiłam to wszystko co tam każą, wizualizję, medytacje, programowanie podswiadomości itd, prowadziłam przy tym dziennik. po pewnym czasie (troche to trwalo), kiedy go sobie przeczytałam, to okazało, że wszystko czego wtedy chciałam i czego mi brakowało, dostałam, i jeszcze o wiele więcej!
[foto]

4. Elu, Basiu i Viki • autor: Katarzyna Urbanowicz2013-01-15 12:32:39

Bardzo dziękuję za uznanie i zrozumienie. Tematem tym zajęłam się ot, tak, z przypadku, na żartobliwie- kpiąco, jakby co. Czułam potrzebę pożalenia się przed całym światem i pochwalenia jednocześnie, jaka to jestem dzielna, że nawet kurę dzielę na sześć części. Tylko... Wcale nie jestem pewna, czy ja tak naprawdę chcę pieniędzy. Kiedy się nad tym zastanawiam, to najbardziej mi zależy, żeby nikt mi nie zawracał głowy takimi sprawami jak cudze długi, komornicy, ZUS i telefoniczne pogaduszki z paniami (o ile uda się którąś ściągnąć myślami aby odebrała telefon.) Nie wiem czy w związku z tym zasługuję na duże pieniądze (a nawet dużo mniejsze). Dużych pieniędzy nie potrafiłabym wykorzystać na siebie z powodu trudności w podróżowaniu, a ile pieniędzy można wydać na książki!?
Nie zdziwię się więc jak nic nie dostanę. A i tak dostanę za jakiś czas emeryturę w przeciwieństwie do tych, co nie zawsze mogą oczekiwać wypłacenia poborów i którzy zasługują na chwile oddechu w swoim zniewoleniu. 
[foto]

5. I jeszcze • autor: Katarzyna Urbanowicz2013-01-15 12:34:35


muszę podzielić się z Wami takim odkryciem: kochamy to, czego nie mamy, gdy to dostaniemy, rzecz nam obojętnieje. Kochamy forsę, gdy jej nam brakuje.
[foto]

6. oj, Kasiu, nikt... • autor: Ela Bazgier2013-01-15 12:46:13

oj, Kasiu, nikt cię nie podejrzewa o tępy materializm :) to nic złego chcieć pieniędzy i je mieć. No nie podzieliłabyś takiej kury na cztery zamiast na sześć? a do tego jeszcze jakiś budyń albo i kisielek...?

7. to chcesz czy nie? • autor: Barbara2013-01-15 12:48:27

Kasiu
Z takim nastawieniem to raczej pieniędzy mieć nie będziesz. Trzeba zdecydować bo los ( Wszechświat) nie lubią takich co okrakiem stoją.  Lepiej jednak je mieć - wtedy nawet komornikowi można pogwizdać, a i mieć gest wobec "ubogiej" koleżanki.
Ja tam chcę i to sporo, bo i rysie chciałabym ratować, i niedźwiedzie, wilki, bobry i wszystkie inne zwierza, którym przestrzeń życiową zabieramy. A i koty te domowe i podwórkowe  - nie mówiąc o ptakach - nawet nie wiedziałam, że tyle muszę wydać na ich dokarmianie. Sobie i innym dwunogim też bym coś odpaliła - co mi tam. Dlatego czekam na wynik Twoich działań - potem sama może się zmobilizuję.

[foto]

8. Obawiam się • autor: Katarzyna Urbanowicz2013-01-15 13:25:16


Obawiam się, że rzecz nie w nastawieniu leży. Tak naprawdę, bez żadnych żartów chcę najbardziej w świecie, żeby przestała mnie boleć noga i żebym mogła chodzić jak człowiek. Tak najbardziej chcę już drugi rok bez rezultatów. Ba, nawet chodzę po rozmaitych lekarzach i fizjoterapeurach i znoszę rozmaite katusze i nic. Żeby mocne pożądanie czegoś (pieniędzy, zdrowia) działało, większość ludzi miałoby już to, co chcą. A jeszcze do tego odkryłam, że czasem dostaje się wcale nie to, czego się chce, tylko coś innego, czego inni równie mocno pożądają, a tobie jest to obojętne.

9. Jednak pokomentuję, bo właśnie nastawienie jest najważniejsze • autor: Barbara2013-01-15 13:47:41

Aktualnie jestem chyba najszczęśliwszym człowiekiem - przestał boleć mnie kręgosłup. Biustonosza jeszcze sama nie zapnę, ale majtki już podciągnę. Ostania akcja bólowa trwała ponad pół roku i jeszcze do niedawna czułam bezsilność wobec tej "nagrody" . Ale kiedy minęło mi "niechcenie" tego bólu, a zaczęłam myśleć jak fajnie byłoby wreszcie zrobić to czego od dawna nie mogłam, i jeszcze gdy tak bardzo tego zachciałam - w niedzielę stwierdziłam, że nie boli. I łzy mi popłynęły. Nie jest to stuprocentowa sprawność, ale nie boli. I można żyć.
Nie pamiętam kto to powiedział - gdy myślisz o chorobie masz chorobę, gdy myślisz o zdrowiu - masz zdrowie. Coś w tym jest. 
A "mocne pożądanie" czegoś to dość trudna sprawa. Trzeba siebie rozgryźć jakimi lękami się blokujemy.

10. Obawiam... • autor: Nierozpoznany#68902013-01-15 15:29:52

"Obawiam się, że rzecz nie w nastawieniu leży. Tak naprawdę, bez żadnych żartów chcę najbardziej w świecie, żeby przestała mnie boleć noga i żebym mogła chodzić jak człowiek."

Nie wiadomo jaka dolegliwość jest powodem, że twoja noga boli.
Kiedy moje kolano odmawiało współpracy i było już naprawdę cienko, "wpadł" mi do głowy pomysł, który zrealizowałem. Kupiłem co trzeba i zrobiłem, co pomysł chciał. Teraz, tylko pamiętam, jak było, kiedy bolało. Noga jak nówka, prawie nie śmigana.

11. Pieniadz to energia wymienna • autor: Nierozpoznany#62012013-01-15 18:37:19

wiec dobrze go miec.Mam tez pewien przepis na przyciaganie pieniedzy.17.01 tego roku jest dobrym dniem na ten rytual.Przepis z ksiazki A.A.Chrzanowskiej "Magiczne Kalendarium""... skladniki do wykonania tej prakryki nic nie kosztuja,a nawet konieczne jest,aby zdobyc je w naturze:-dwa srednie zolte lub brazowe krzemienie,-ziele dziurawca -garsc zoltego piasku,-niewielkie tekturowe pudelko.Na poczatku przygotuj "gniazdo" dla swoich kamieni,w ktorym beda sie "rozmnazac",czyli "znosic" ci pieniadze.W tym celu wysyp pudelko zoltym piaskiem,a nastepnie posyp pokruszonym zielem dziurawca.Teraz wez oba krzemienie,poloz je na otwartych dloniach i skieruj je ku gorze,ku Sloncu,wypowiadajac jednoczesnie nastepujace slowa mocy  -  Jak Slonce darzy wszystko swa zyciodajna sila,tak niech mnie los,dzieki waszej mocy obdarzy bogactwem i dostatkiem.Zgodnie z wolna wola wszystkich.Niech tak sie stanie.Teraz poloz oba krzemienie na 4-8 godz.na  sloncu,aby sie naladowaly jego energia,a nastepnie przeloz je do wczesniej przygotowanego pudelka i odstaw w bezpieczne  miejsce.Pamietaj,aby przynajmniej raz w miesiacu oczyszczac je i ladowac energia sloneczna..."

.Wiem co to bol od 2-ch lat cierpie na fibromyalgi (wczesniej nazywano to reumatyzmem miesni )Nawet jak wzielam wszystkie tabletki a mimo to jeszcze bolalo, bo i tak sie zdazalo,zaczynalam obserwowac ten bol, jakie jest jego natezenie jaki on jest klujacy,piekacy,szarpiacy..itd bywa,ze tak bardzo zatopie sie w analizie tego odczucia,ze zapominam o nim.Sprobuj moze pomoze.

 Pozdrowienia Bozena.

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)