Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

16 lutego 2019

Paweł Droździak

z cyklu: Psychologia i polityka (odcinków: 45)

Zen a sztuka posiadania Dacii
Recenzja filmu „Pociecha”


« Pożegnanie jesieni. Cz. 11: Niemożliwość Orkiestry Ukryte pragnienie Demona »

foto Pociecha
Aleksandra Grącka, Paweł Podlejski


Oryginalnie na stronie Autora, w Tarace za uprzejmą zgodą.

Lin Chi był mistrzem buddyjskiej tradycji Zen. Żył około osiemsetnego roku naszej ery i z jego osobą wiąże się wiele zabawnych historii. Jedna z nich głosi, że pewnego dnia odwiedził wojskowy obóz, gdzie miał poprowadzić uroczystości. Przez chwilę obserwował kilku żołnierzy, montujących jakąś konstrukcję, po czym podszedł do nich i z wielce poważną miną zadał pytanie ich dowódcy:

– czy to jest świeckie, czy święte?

Dowódca nie potrafił oczywiście odpowiedzieć i tylko przerażony wpatrywał się w dostojnika. Ten pomyślał jeszcze chwilę, popukał w drewno i oświadczył

– co byście nie powiedzieli, to tylko drewniany pal.

Do recenzji Pociechy szykowałem się prawie rok i z góry przyznać trzeba, że zachodzi tu wyraźny konflikt interesów. Osobiście znając twórców filmu miałem możność oglądać go bardzo wcześnie, zanim jeszcze przeszedł po krajowych i zagranicznych festiwalach i zebrał nagrody. A nie było ich mało i słusznie. I mnie film się od razu spodobał, co w przypadku twórczości osób sobie znanych zawsze witane jest z ogromną ulgą.

O czym to jest właściwie? Nie spoilerując filmu powiedzieć można tyle, że główny bohater jeździ Dacią i fakt ten mówi o nim właściwie wszystko. Czym jest Dacia i decyzja nią jeżdżenia? Odwołując się do mądrości mistrza Lin Chi, Dacia to po prostu samochód. Przód, tył, cztery koła, drzwi i silnik. Wsiadasz i jedziesz, poruszasz się z punktu A do punktu B zgodnie z tym, czego potrzebujesz, a potrzebujesz tylko tego, co najbardziej dosłownie tu można powiedzieć. Przemieścić się. Do tego bowiem służą samochody. Oczywiście tylko pozornie, bo gdyby tylko do tego służyły, wszyscy jeździliby tylko Daciami, filmu Pociecha nie byłoby o czym zrobić a stary Lin Chi byłby po prostu jakimś panem, który sobie stoi i patrzy na żołnierzy. Świat wypełniony jest masą znaczeń, czasem jednak chcemy od nich odejść, by poszukać „po prostu tego, co jest” i wówczas Dacia jest dobrym wyborem. Nie ma w tym samochodzie nic, co symbolizowałoby sferę ludzkich pragnień, jest za to wszystko, co odpowiada sferze potrzeb. Czego bowiem potrzebuje kierowca? Dostać się z punktu A do punktu B w przyzwoitym czasie i żeby nie wyszło to drogo. Nie cierpieć przy tym hałasu, tłoku ani spalin, co pokazana na filmie Dacia doskonale zapewnia. Nie daje jednak żadnej przestrzeni dla celebracji własnej wyjątkowości, bo na coś takiego w umyśle bohatera nie ma miejsca. Samochód ten nie jest ramką, w którą się człowiek oprawia, by się stać dziełem sztuki, obrazem ze snu, albo reklamy. To po prostu samochód. I taka jest też cała rzeczywistość filmu i taki się wydaje wewnętrzny świat bohatera. Jest to, co jest. Można pojechać do Niemiec i pracować tam, ale nic z tego nie wynika. Można zapalić skręta, ale z tego nic nie wynika także. Ma się związki, ale mijają. Można mówić po śląsku, ale to także nic specjalnego. Tak tu po prostu się mówi. Rzeczywistość jest po prostu taka, jaka jest, nie prowadzi do niczego, niczego nie znaczy, nie symbolizuje, nie zyskuje się stopniowo niczego, ani do niczego nie dojrzewa. Potrzebując samochodu, kupujesz Dacię. Potrzebując mieszkania mieszkasz w bloku. Rano kupujesz chleb, robiąc herbatę wrzucasz torebkę do szklanki. Nic nie ma dodatkowego znaczenia.

Bohater jest z pewnością człowiekiem inteligentnym i to, że inteligencja jest mu w jego życiu całkowicie zbędna, doskonale podkreśla ten fakt. Prowadzi życie mnicha doskonałego, a doskonałym mnichem ten tylko może być, kto nie ma żadnego w ogóle zakonu i kogo mnisie życie nie prowadzi do żadnej świętości. Nawet wypowiadane słowa znaczą tylko tyle, ile znaczą najbardziej dosłownie, co doskonale podkreślono w filmie brawurową aktorską grą Podlejskiego. Czemu brawurową? Bo on nie gra w ogóle. Po prostu mówi, co ma powiedzieć. Przywodzi to trochę na myśl bohaterów ekranizacji Siekierezady, bo i oni mówili jakby z innego miejsca, negując wszystkie zasady aktorskiej gry. O ile jednak bohaterowie tamtego filmu mówili, wskazując swym sposobem wyrażania na jakąś symboliczną podporę, o tyle bohater Pociechy mówi nie wskazując absolutnie na nic. Mowa jest po prostu słowami, tak jak Dacia jest po prostu samochodem. Nie ma po co się wysilać, ostatecznie bowiem wszystko i tak kończy się w mieszkaniu w bloku, gdzie czeka chleb, herbata i może jakieś jajko.

Jest ponoć takie przysłowie francuskiej policji od zabójstw: szukaj kobiety. Chodzi tu właśnie o to, że gdziekolwiek jest zabójstwo, zrozumiesz je i pojmiesz wszystkie mechanizmy, jeśli zlokalizujesz w układance właściwą kobietę i jej w tym wszystkim rolę. Nie znaczy to oczywiście, że kobieta zleca zabójstwo, lub go dokonuje. Tak też przecież bywa, najczęściej jednak jest widziana raczej jako coś w rodzaju środka. Oka cyklonu. Popędy i dramaty kręcą się wokół tej postaci i jeśli, jak to mówią francuscy inspektorzy od zabójstw „znajdziesz kobietę” zrozumiesz o co tu chodzi. Kobieta nie musi popełniać przestępstwa, by być jego przyczyną. Jeśli coś może rozbić duchową wspólnotę mnichów, albo duchową równowagę mnicha pojedynczego, bez zakonu i religii nawet, to będzie to właśnie ten czynnik. Zatem – szukaj kobiety. I podobnie jest w tej tu historii. Co może rozbić doskonałą układankę zenistycznej „takości” nie prowadzącego donikąd życia doskonałego mnicha? Pojawienie się postaci z zupełnie innego porządku. Jak śpiewają też trochę zdaje się z buddyzmem flirtujące Elektryczne Gitary „wytrąciłaś mnie z równowagi” i mają tu sto procent racji, a w roli tej występuje Aleksandra Grącka, która w pełni sprostała trudnemu zadaniu.

I tu dochodzimy do sedna. Czemu bowiem Zen jest niemożliwy? Czemu w żadnej części świata na tej ponoć najbardziej życiowej filozofii nie ufundowano nigdy państwa? Bo można zrezygnować ze znaczeń nakładanych na rzeczy, ale niestety tylko czasowo. Jako samochód wystarczy Dacia i sprawdzi się świetnie, odpowiedzią na „światowe czy święte” będzie „drewniany pal”, mieszkać można w gierkowskim bloku i żyć z dnia na dzień, ale nie da się sprawić, by każda kobieta była „po prostu tym, czym jest”. Niektóre kobiety są z wielu powodów szczególne, a powody te zawsze tkwią w sferze, o której zenistyczna „takość” wie bardzo niewiele. Bo chodzi tu o sferę znaczenia. Niektóre drewniane pale nie są „ani światowe ani święte, tylko po prostu drewniane”. Należą do pewnych kategorii w sposób nieodwołalny i od pewnych kategorii nie sposób uciec. Nie wiedząc tego, można łatwo doprowadzić do kraksy.

Na szczęście jednak wszystko skończy się dobrze i Dacia szczęśliwie dojedzie tam, gdzie ma dojechać. Coś czuwa nad nami. W tym pociecha.

Dodatkową zaletą filmu jest, że Twórcy umieścili go na darmowej platformie Vimeo, gdzie każdy może go obejrzeć choćby zaraz, do czego bardzo zachęcam i przecież nie tylko buddystów. Warto.


Psychologia i polityka: wstęp na końcu

Re-publikowane z bloga Autora pod tym samym tytułem.


« Pożegnanie jesieni. Cz. 11: Niemożliwość Orkiestry Ukryte pragnienie Demona »

komentarze

[foto]

1. Warto! • autor: Wojciech Jóźwiak2019-02-16 09:22:45

Taraka potwierdza: warto!
https://vimeo.com/242548030

2. Wczoraj razem z... • autor: Tomasz Ehecatl23 Sagara2019-02-17 18:48:17

Wczoraj razem z żoną obejrzeliśmy film, proste minimalistyczne przesłanie, coś co cenię sobie w czasach gdy forma gubi często treść. No i pełne zaskoczenie : epizod z Romanem Nachtem w szklarni ! Polecam :) Nic nie jest takie jakie się wydaje, i nic nie trwa wiecznie.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)