Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

30 września 2009

Mirosław Miniszewski

Na zgliszczach starego świata od nowa wymyśla się koło
O poglądach będących wyrazem niezawinionej niewiedzy

Kategoria: Pytania i granice
Tematy/tagi: Wittgenstein

Kiedy 4 września 476 roku okrutny Odoakr zdobył Rzym i pozbawił władzy młodziutkiego cesarza Flawiusza Romulusa Augustulusa, nikt ze współczesnych nie uznał, że oto nadszedł kres starożytnego Zachodu. Wielka cywilizacja upadła, ale ludzie rano dalej wstawali do pracy, na bazarach tętniło życie, urzędnicy pobierali podatki i sporządzali dokumenty, a legioniści ostrzyli w koszarach swe miecze. Wrześniowe słońce oświetlało Rzym tak samo, jak za jego wielkich dni i nic nie wskazywało na to, że nadszedł kres wspaniałej kultury.

Współczesne kino akcji przyzwyczaiło nas swymi apokaliptycznymi wizjami końca, że fundująca koniec naszej cywilizacji katastrofa będzie czymś spektakularnym i potwornym. Czekamy, że oto Ziemia pęknie, a z nieba spadnie rój asteroid, oceany zaleją wielkie metropolie i bieguny zmienią położenie. Część czytelników Taraki czeka na sławny rok 2012, kiedy ma nadejść ów koniec.

Slavoj Žižek, kontrowersyjny słoweński filozof ze szkoły Lacanowskiej[1], w wydanej niedawno po polsku książce Kruchy absolut[2] pisze o Schelingiańskim[3] pojęciu potworności. Prawda ma być znacznie bardziej potworna niż się nam wydaje, a drastyczne i mrożące krew w żyłach jej przedstawienia mają tylko zasłonić prawdziwy jej widok. Obrazy całkowitej katastrofy mają, według Žižka, stanowić tarczę ochronną przed tym co jest prawdziwą katastrofą.

Nasze fantazje na temat roku 2012, filmy o końcu świata, opowieści mrożące krew w żyłach o potwornościach czasu końca są tylko zasłoną dla faktu, że ten koniec już jakiś czas temu nastał. Tylko, że ów kres wcale nie miał natury eschatologicznej i dotyczył tylko naszego świata Zachodu. Żyjemy na jego zgliszczach. Tak, jak za czasów Romulusa Augustulusa wszystko trwa siłą rozpędu: samochody nadal jeżdżą po autostradach, ropa i gaz płyną rurami, listonosz roznosi listy i rano ludzie kupują chleb w sklepie. Tylko, że nikt nie dostrzega tego, iż jest to czas po końcu.

Wdzięczny to temat i dużo by o tym pisać. Ale tutaj chciałbym tylko odnieść się do jednej kwestii, jaką są próby tworzenia od nowa humanistyki, co od jakiegoś czasu trwa na łamach Taraki w najlepsze. Nie będę wskazywać konkretnych autorów, bo potem się mi zarzuca, że tylko mącę i przeszkadzam, że ludziom spokoju nie daje. Atoli jak tu dawać spokój ludziom, który sami mącą i nie dają spokoju innym pisząc rzeczy, od których dostaje się niestrawności. Zastanawiam się jednak, czy jednak ten stan rzeczy jest w jakiś sposób usprawiedliwiony.

Centrum intelektualnego świata starożytności była Akademia Platońska. Istniała 900 lat! W 529 roku n.e. została zamknięta edyktem wschodniego cesarza Justyniana I Wielkiego. Wszyscy jej filozofowie, wraz z księgami i dorobkiem intelektualnym całych pokoleń, wynieśli się na pogański Wschód. Na Zachodzie nadchodziły ciemne wielki średniowiecza. Przez kilkaset lat ludzie Nowego Zachodu nie mogli czytać dzieł Platona, Arystotelesa i innych, bo ich po prostu nie było. Dopiero kilkaset lat później odkryto je na nowo dzięki światu arabskiemu, gdzie przetrwały.

Nasz Nowy, kolejny już w dziejach Zachód, oddziela od Starego Zachodu bariera innego rodzaju. Jeszcze możemy czytać to i owo, ale wielu tego nie robi, bowiem nie mają niektórzy współcześni twórcy świadomości tego, że pewne rzeczy zostały napisane, rozwiązane i głęboko przemyślane. Siedząc na zgliszczach starego świata, wynajdują więc od nowa "koło", nie wiedząc tego, że zrobiono to wcześniej. Nowe pokolenie intelektualnych twórców zachowuje się tak, jakby niczego wcześniej nie było. I pewnie słusznie, bo ich świat jest Nowy i oni zapełniają go od nowa. Odizolowani są od starej kultury czymś w rodzaju szyby.

Tymczasem, za ta "szybą", cały czas w zasięgu ich ręki jest dorobek intelektualny ponad 2500 letniej historii. Póki co wystarczy jeszcze przeczytać tych maksymalnie 30 pozycji, których lektura uświadomiła by im, że pewne rzeczy są (były kiedyś) oczywiste. Wtedy może by wpadli na to, że dawno wymyślone "koło" domaga się cały czas ulepszeń, ale ludziom Starego Świata próby wymyślania go od nowa muszą wydawać się co najmniej żałosne. Czas po końcu jest długim procesem, jeszcze przez jakiś czas zgliszcza dawnej rzeczywistości będą w pełni funkcjonalne i nowe będzie przenikać się ze starym, aż zniknie ono na jakiś czas zupełnie. Być może kiedyś, ktoś odkryje je na nowo, jak ongiś mężowie Renesansu weszli w posiadanie wspaniałych dzieł starożytnej filozofii. Tak samo może kiedyś, ludzie przyszłości, odkryją, że byli tacy, jak Ludwig Wittgenstein, Immanuel Kant, Thomas Hobbes, Theodor W. Adorno, Max Horkheimer, Walter Benjamin, Goethe, Schiller, Hegel, Schelling, Gadamer, Heidegger, Husserl, Levinas, Sartre i wielu innych, dla których intelektualne "koło" było czymś oczywistym, co nie oznacza, że było czymś doskonałym i ukończonym. Nawet jeśli ktoś będzie chciał tworzyć nowe "koło", to powinien zapoznać się z ideą konstrukcji starego. Bo tu nie chodzi wcale o kult starego i jego ojców, nie chodzi także o to, żeby niczego nie zmieniać czy też nie przewracać do góry nogami. Trzeba siać ferment i w umysłowym tyglu tworzyć nowe rzeczy, nowe "koła" - bo na tym polega potęga ludzkiego umysłu - ale nie można robić tego tak, jakby wcześniej nic się nie wydarzyło.

Rozumiem, że część twórców Taraki to owe dzieci Nowego Świata, ale apeluję do nich, żeby wzięli pod uwagę to, że my, ludzie Starego Świata, jeszcze żyjemy i na półkach mamy te kilka książek, które warto poczytać, aby uchronić się od niezawinionej niewiedzy. Tym się różni autentyczna twórczość od grafomanii, że bierze pod uwagę to, że raz wykorzystane formy nie dają się powielić i powtórzyć.


Mirosław Miniszewski

Białystok 30.09.2009






[1] Jacques Lacan (1901- 1981) - psychiatra i psychoanalityk francuski, filozof oraz twórca i reformator francuskiej szkoły psychoanalizy.

[2] Slavoj Žižek, Kruchy absolut, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2008, s. 78-90.

[3] Friedrich Wilhelm Joseph von Schelling (1775- 1854) - niemiecki filozof, przedstawicieli klasycznego idealizmu niemieckiego, jeden z inicjatorów romantyzmu.


komentarze

1. po latach • autor: Nierozpoznany#90792015-11-27 00:00:52

tyle czasu minęło od powstania tego tekstu, a wciąż jakże aktualny :)
[foto]

2. Złote lata • autor: Wojciech Jóźwiak2015-11-27 11:46:38

Ale też to były złote lata Mirosława Miniszewskiego. Jako autora.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)