Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

13 lipca 2014

Anna Szymańska

z cyklu: Sny i wizje (odcinków: 2443)

Zgubione dziecko

Kategoria: Sny i wizje
Tematy/tagi: dzieckogóramiasto

« Spotkanie w klasie Trzy części przedmiotu »

Zaczynam jakąś podróż, czy też, tak po prostu, gdzieś idę miastem...

Jest ze mną kobieta. Chyba ją znam, bo rozmawiamy jak stare znajome, ale nie widzę jej twarzy. Mam pod opieką jakieś dziecko. Nie wiem czyje, nie wiem dlaczego ja, ale nie spuszczam go z oka, jakby w obawie, że może się oddalić, a wtedy... Co wtedy? Też nie wiem, ale czuję, że powinnam, bo to ważne. Co jakiś czas muszę się zatrzymać, bo mały (tak pomyślałam, więc pewnie to chłopczyk) zostaje w tyle; wszystko go interesuje, wszystkiego dotyka... Kobieta zaczyna być trochę poirytowana tymi moimi przystankami i zaczyna małego poganiać, ja też, zresztą, bo robi mi się głupio, że przez nas może gdzieś nie zdążyć. Ale tak naprawdę - to mam ochotę powiedzieć jej wprost, żeby dała nam święty spokój i poszła sobie, jeśli się jej śpieszy, ale nie mam odwagi...

Kobieta bierze małego za rączkę i coś do niego mówi. Potem zapada milczenie. Wyprzedzam ich o kilka kroków, ale co jakiś czas się odwracam i sprawdzam, czy wszystko w porządku. Za kolejnym razem spostrzegam, że ona jest, ale dziecko zniknęło. Zaczynam krzyczeć, ona też. Wołamy go po imieniu, którego nie pamiętam, zaczepiamy ludzi...

Jestem przerażona. W którymś momencie i ona znika.

Miasto - mam wrażenie - zaczyna mnie osaczać. Gdzie bym się nie ruszyła - tam nie ma wyjścia. Bez przerwy pytam napotkanych ludzi o drogę do dworca. Nikt nie wie.

Chyba tracę zmysły, bo przecież znałam to miasto jak własną kieszeń, więc co się dzieje? Jest moment, że rozpoznaję znajome kąty, ale widzę to tak, jakbym patrzyła na mapę - żywą mapę, bo ulice są oświetlone, tu i tam błyszczą światła okien...To już wieczór - myślę przerażona - teraz to już w ogóle nie znajdę drogi... Co robić? Ludzi coraz mniej, a ci, co jeszcze się kręcą - nie widzą mojego strachu i mijają mnie obojętnie.
I wtedy zapala mi się w mózgu jakaś "lampka" i już wiem, gdzie jestem... Wiem i widzę tę drogę do dworca oczami wyobraźni...
A potem dzieje się coś, czego nie rozumiem - jakbym była na planie filmu, tzw. stop-klatka i znowu jest dzień, jakieś drzewa, trawa... Pewnie las, bo dużo tego, a ja w tym wszystkim wciąż uparcie szukam wyjścia, bo muszę do tego dziecka...

Tym razem, jak w bajce, wyrasta przede mną góra porośnięta trawą, płaska na szczycie. Rozglądam się w nadziei, że ktoś mnie podsadzi, a wtedy już sobie poradzę. Przez prawe ramię widzę zbliżającego się mężczyznę. Proszę o pomoc. Nie jest zdziwiony. Podsadza mnie do góry, moje ręce łapią się trawy - jest śliska, więc zsuwam się w dół... I tak kilka razy z rzędu, ale mężczyzna nie daje za wygraną - wciąż mnie podtrzymuje, a ja próbuję od nowa. Wysiłek ogromny. Jestem coraz wyżej. Przez moment pomyślałam, że musi być bardzo wysoki i pewnie ma długie ręce, bo jestem już w połowie drogi i wciąż czuję, że mnie trzyma - to było dziwne, ale szybko o tym zapomniałam, bo ostatkiem sił "wgramalałam" się na ten nieszczęsny szczyt. Złapałam głęboki oddech, odwróciłam się, by podziękować, ale facet znikł.

Pojawiła się kolejny raz myśl o dziecku, którego szukałam i niepokój, że jeśli musiało przejść tę samą drogę co ja, to na pewno nie dało rady, chyba że... Obudziłam się bardzo zmęczona.

                   B.

       15.02.2013 - godz. 06:40

Sny i wizje: wstęp na końcu

Każdy, kto ma profil w Tarace, może swoje sny i wizje tu zapisywać.
Każdy, kto jest zalogowany, może sny i wizje komentować.

Korekta przez: Lisiako Lisiako (2014-07-14)



« Spotkanie w klasie Trzy części przedmiotu »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)