Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.

09 sierpnia 2002

Paweł Możdżyński

Zielony dzban, ognisty dzban
Uwagi na marginesie wiersza 'Zielony Dzban' Leśmiana

Zobacz też w "Tarace": Woda dla umarłych"

Kobiecość i męskość, życie i śmierć

W wierszu Leśmiana "Zielony dzban", odnajduję wyraźny podział na to co żywe i umarłe, kobiece i męskie podobnie jak to czyni Wojciech Jóźwiak, któremu jestem wdzięczny za inspirację do spisania poniższych uwag.

Sam podział oczywiście nie jest nowy. Postrzeganie rzeczywistości jako przestrzeni rozpiętej pomiędzy biegunami bytu towarzyszy człowiekowi od zarania. Mircea Eliade w "Sacrum i Profanum" wywodzi tę właściwość z samej podstawy: budowy ludzkiego ciała (symetryczność ciała, linie głowa - nogi, lewa - prawa ręka itp.). Antropologowie i badacze religii twierdzą, że świadomość śmierci była podstawowym impulsem rozwoju kultury duchowej i materialnej. Strach przed śmiercią i utraceniem jednostkowej tożsamości miał wg Georgesa Bataille'a stworzyć świat pracy - sferę ucieczki od tego co dynamiczne, cykliczne, całościowe w to co statyczne, linearne, fragmentaryczne. Niepersonalny Chaos i Personalny Porządek prawdopodobnie były od "początków" ludzkości biegunami (dez)organizującymi ludzką egzystencję.

Podział dokonany przez Leśmiana jest dosyć osobliwy: kojarzy on jednostkowość (a więc i personalność) z kobiecością. Jednostkowość zazwyczaj pojawia się w kompleksie mitycznym mężczyzna - słońce - dzień - oko - wertykalność - fragmentaryczność - jednostkowość - aktywność - racjonalność - etc. Przeciwstawiony temu bywa kompleks kobiecość - księżyc - noc - ucho - horyzontalność - całościowość - pasywność - emocjonalność - etc. Rozróżnienie na oba te ciągi archetypalne ma charakter "podręcznikowy", w wielu kulturach pojawia się (m.in. w europejskiej), choć nie w każdej. Np. w jodze Kundalini układowi kobiecość - ziemskość przypisuje się aktywność: energia Śakti skumulowana w pierwszej czakrze w postaci energii wężowej wspina się wzdłuż kręgosłupa, budząc kolejne ośrodki energetyczne, by w końcu dotrzeć do Śiwy uśpionego w czakrze korony, i pobudzić energię duchową, męską, która z kolei zstępując w dół sublimuje kobiecość.

Nie uważam, żeby którykolwiek ciąg skojarzeń był prawdziwszy lub lepszy w sposób obiektywny. Różnice w percepowaniu przeciwnych biegunów egzystencji, których symbolem i materializacją zarazem jest mężczyzna i kobieta są uwarunkowane kulturowo. Nawet w ramach tej samej kultury (np. nowożytna Europa i współczesna cywilizacja globalna) występują bardzo silne zróżnicowania w pojmowaniu, symbolizowaniu i aktywizowaniu przeciwnych biegunów egzystencji. Owo zróżnicowanie bywa wynikiem posiadania przez jednostki odmiennych statusów społecznych, właściwości psychicznych itp.

Częstokroć podział na męskie (uporządkowane) i kobiece (chaotyczne) wiąże się z rozróżnieniem sfery życia i śmierci. Problem śmierci jest ponadkulturowy: rytuały grzebania zwłok - przechodzenia człowieka z tego na tamten świat są powszechnikiem kulturowym. Niektórzy twierdzą, że zjawisko to jest już zauważalne w świecie zwierząt wyżej uplasowanych w hierarchii ewolucji.

Śmierć jest bliska każdemu szamanowi, joginowi, mistykowi, magowi. Śmierć, jak Eliade wskazuje, była percepowana i przeżywana jako ostateczna (ta prawdziwa) inicjacja. Z kolei każda udana inicjacja była przeżywana jako śmierć starego ja. Prawdopodobnie bliskość, powszechność i nieuchronność jej przeżywania ratowała człowieka przed kłopotami tożsamości. Elementem każdej udanej inicjacji (wtajemniczenia, wprowadzenia) jest totalna przemiana. Ryty przejścia towarzyszyły człowiekowi - a właściwie wyznaczały najważniejsze momenty jego życia (narodziny i włączenie do społeczności, dojrzewanie i wprowadzenie do świata dorosłych, wprowadzenie w małżeństwo, wtajemniczenie do stowarzyszeń tajemnych, włączenie do rzeszy wojowników, nadanie kondycji szamana, czarownika, mistyka, jogina...). Elementem każdego wprowadzenia oprócz anihilacji starego ja były pouczenia. Człowiek przechodząc rytuał inicjacyjny nie tylko nie miał kłopotów z określeniem swej tożsamości (np. młodzieniec po inicjacji dojrzałościowej wiedział, że jest mężczyzną) ale także był wyposażany na dalszą podróż przez życie w konieczną wiedzę.

W wierszu Leśmiana odnajduję obraz inicjacji. Jednakże omawiany wiersz ukazuje obraz inicjacji właśnie rozgrywającej się. Obronić można to stanowisko posługując się dwiema interpretacjami: inspirowaną myślą Karola Junga i Stanisława Grofa.

Interpretacja inspirowana myślą Karola Junga

"Wiosna się zaczyna" - a więc kolejny etap, kolejny cykl. Początek roku jest też początkiem cyklu wegetatywnego Wszechświata. Odrodzenie przyrody jest wzorowane lub też jest wzorcem archetypalnego początku świata. Wiosna to kolejny nowy początek, moment regeneracji - odrodzenia Kosmosu.

Logos-animus leży w grobie nieobudzony. Eros-anima dopiero próbuje go obudzić tj. ożywić wodą (typowo erotyczo-animiczny symbol). Eros/animus leży w Ziemi - w łonie - w nieświadomości. Kierując się ustaleniami Eliadego można odnaleźć tu dwa aspekty kobiecości - lunarno-podziemny (ziemia) i płodnościowy (kobieta z wodą).

Rycerze umarli, lecz (jeszcze) nie zmartwychpowstali. Przypomina to etap procesu alchemicznego - śmierć materii i rozpad, który poprzedza zmartwychwstanie i integrację.

Pojawiająca się tutaj Kobieta z wodą przypomina pierwotnego alchemika: górnika. To górnicy, jako ojcowie (i matki?) alchemii współdziałali z Ziemią, przyspieszali proces dojrzewania materii (metali) pomagali jej porodzić (Patrz: "Kowale i alchemicy" Eliadego).

Rycerze mówią: "Wypijemy, ale nie ożyjemy". Dlaczego? Czas jeszcze nie nadszedł. Wszystko, co zawiera i wydaje Ziemia jest podporządkowane cyklowi dojrzewania. Rycerze jeszcze nie dojrzeli do powstania z martwych (psychologicznie: z pasywnej kobiecości) i integracji z Kobietą (psychologicznie: dynamiczną kobiecością) tworząc pełnię Męskości i Kobiecości, Życia i Śmierci. Na odrodzenie się umarłych trzeba będzie czekać okrągły rok - najbliższa okazja nadejdzie dopiero następnej wiosny.

Co jest przyczyną? Aby na to odpowiedzieć, warto - pamiętając o alchemii i żywiołach - przypatrzeć się kolejnej interpretacji.

Interpretacja inspirowana myślą Stanisława Grofa

W wierszu Leśmiana mamy symbole trzech matryc okołoporodowych:

  • I matryca - symbol: kobieta, woda; stan: zjednoczenie ze światem (z łonem), niezróżnicowanie.
  • II matryca - symbol: ziemia, śmierć, zamknięcie w grobie, brak wyjścia; stan: uwięzienie (w łonie, przeżywającym skurcze, lecz z zamkniętym wciąż wyjściem - macicą).
  • IV matryca - symbol: wiatr (powietrze).

Widać już na pierwszy rzut oka brak jednego żywiołu: ognia i śladów związanej z nim III Matrycy Perinatalnej, której znakiem jest ogień.

Jak widać woda tu na wiele się nie zda. Rycerze się napiją lecz nie ożyją. Napicie się wody (cofnięcie się do stanu niezróżnicowania; I BPM) byłoby regresją, zaburzeniem naturalnego, alchemicznego i psychicznego cyklu wzrostu i dojrzewania.

Proces alchemiczny również opiera się na koncepcji żywiołów i ich wykorzystaniu. By dojść do Kamienia Filozoficznego, trzeba podgrzewać Materia Prima (zarówno w tzw. alchemii wewnętrznej jak i zewnętrznej).

U Leśmiana Materia Pierwsza już umarła. Ale nie koniec to podróży. Nieodłącznym etapem inicjacji jest przejście przez piekło (III BPM). Rycerze są dopiero w pierwszej części II matrycy okołoporodowej. Umarli już, choć ich śmierć nie jest jeszcze absolutna. Leżą w Ziemi, lecz jeszcze nie dotarli do Piekieł. Nie przeżywają tortur, niewyobrażalnego cierpienia, które mogłoby wyczyścić w pełni ich pamięć, anihilować starą tożsamość i nadać nową. Ich cierpienie musi na tyle się zintensyfikować, by owo cierpienie mogli transformować w gniew. Rycerze walczyli, ale celem ich walki być może było utrzymanie się przy życiu (w łonie, w Starym Ja, w stanie pierwotnej integracji). Dopiero po fazie tortur i walki - totalnej dezintegracji, rozpadu może nadejść odrodzenie w Nowym Ja - reintegracja na wyższym poziomie.

Opisywany proces inicjacyjny jest niedokończony (lub zaburzony). Woda z Zielonego dzbana (symbol obfitości natury - I BPM) już na nic się nie zda. Dzban jest rozbity. Powietrze (tutaj: "A wiatr znikąd ku nim bieży", IV BPM) jeszcze jest nieprzydatne.

Ognisty dzban

Koniec dziewiętnastego wieku i cały dwudziesty, czy też początki nowego stulecia - jak pokazują nam wydarzenia - jest czasem wojen, dynamicznych zmian, kryzysów. Spopularyzowano elektryczność i telefon. Wymyślono kino, telewizję, płytę kompaktową, komputer. Temu okresowi towarzyszą częste i masowe eksplozje - tak pojmowane metaforycznie (np. demograficzna) jak i całkiem dosłownie (np. w Hiroszimie). Zdanie Trockiego: "Jeśli ktoś pragnie spokoju, nie powinien był rodzić się w dwudziestym wieku" jest jak najbardziej na miejscu.

Rzeczywistość zewnętrzna z pozoru stoi w sprzeczności z obrazem Leśmiana. Żywiołu ognia mamy pod dostatkiem, podczas gdy Leśmianowskim bohaterom właśnie tego brakuje. Być może rzeczywistość wyprzedziła jego poezję. Być może Poeta była zapatrzony w to, czego nie ma, lub też po prostu widział wszystko, lecz nie to czym "oddychał".

By pojąć (w dwóch sensach: zrozumieć i zdobyć) "Zielony Dzban" trzeba rozejrzeć się po swoim pokoju, wyjrzeć za okno, przejść się ulicą. Z kolei, by pojąć (w dwóch sensach) to, co tam zobaczymy, Ognisty Dzban, warto to skonfrontować z poezją Leśmiana. Dwa dzbany: Zielony i Ognisty.

Czy już umiemy się napić Powietrza z kolejnego Dzbana? Czy już umiemy się odrodzić w nieograniczonej, klarownej Przestrzeni?

Paweł Możdżyński

pawmoz@wp.pl

9 sierpnia 2002


Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)