zdjęcie Autora

15 sierpnia 2012

Piotr Jaczewski

z cyklu: Okiem Hipnotyzera (odcinków: 299)

Zmiennokształtność

Kategoria: Techniki rozwoju

« Tajny Agent 007 James Bond jest bogiem! Totemizm - Ishtadevatyzm, Yidamizm ? »
Na razie zmiana tytułu, bo to szeleszczenie szapeshift szaszszift już prawie szumi w głowie:)
Tymczasem ciąg dalszy rozważań o zmianie formy. Poprzednio doszedłem do wniosku, że to odrębna kategoria doświadczenia odmienna od transu. Podobnie, że poszczególne metodologie zmiany kształtu to wybrane aspekty dojrzewania psychologicznego w czasie, czy też raczej socjalizacji.
Początkowo rzuciły mi się w oczy okrycie zmiennokształtności społecznym tabu  pozwalającym zachowywać ciągłość i trwałość poczucia tożsamości grupowej i indywidualnej. W tym znaczeniu zmiana tożsamości związana siłą rzeczy była z transem. Tak dla nas się postrzega osoby podtrzymujące silne odmienne od społecznych przekonania.  Komunikacja zwykle przebiega w takiej śmiesznej formie sugerującej odmienne stany świadomości obu stron Np. (szukam)
Młody człowiek wierzył irracjonalnie acz mocno, że umarł i jest trupem.
Inny młody człowiek, stwierdził, że wytrąci go z tego przekonania i użył podstępu, zapytał bardzo sprytnie:
-Czy trupy krwawią?
-Oczywiście, że trupy nie krwawią. - Padła zdecydowana odpowiedź.
Na to ten drugi człowiek ukuł go w palec.
Au! Myliłem się, trupy jednak krwawią! - powiedział młody człowiek wierzący, że jest trupem obserwując z fascynacją czerwoną kroplę krwi.

Jeśli jednak bierzemy pod uwagę wewnętrzne doświadczenia, siłą rzeczy nie podlegające weryfikacji w OFICJALNEJ komunikacji lub też komunikowane w sprzyjających warunkach to sprawa nie wymaga transu. W każdym razie nie szczególnie odmiennego od tych znanych, składających się na świadomość. Zmiennokształtność jawi pewna oś postrzegania własnych doświadczeń.
Wyróżniłem tutaj "oficjalną komunikację", bo siłą rzeczy nieoficjalnie komunikujemy wewnętrzne doświadczenia na wiele sposobów. I znamy to również z innego fenomenu przenikającego do popkultury:

Tj komunikujemy na wiele sposobów "kim jesteśmy" i to jeden z wielu składników naszej komunikacji. Uproszczając:Jakoś to wyczuwamy i  inaczej kontaktuje się z "kociarzem/kotem" i z "psiarzem/psem", "wilkiem" czy "niedźwiedziem" ;) Zwierzęce metafory(patrz: teriantropia) w dużej ilości mamy wpisane w potoczny język. Siłą rzeczy posługuję się też tu założeniem, że ucieleśniona, sensorycznie przeżywana metafora jest podstawą naszego przetwarzania. Innym słowem: "Silny obraz własny" związany jest z widzeniem czegoś, co określamy jako JA.
Wróćmy do owej zmiennokształtności i jej psychologiczno/szamańskich zastosowań. W tej powszechnej formie wydaje się ona być sposobem na podtrzymywanie właśnie "Silnego obrazu własnego". Tabu na zmiennokształtność ma funkcję społeczną tj. umożliwia uelastycznienie i upłynnienie zachowań grupowych.
Pofilozofujmy:)

Jeśli w normalnych warunkach jestem "SOBĄ" (czymkolwiek to jest), a od czasu do czasu jestem rytualnie, ceremonialnie, medytacyjnie "niedźwiedziem", oznacza to tylko tyle, że muszę odbywać systematycznie dwie drogi:
A)"Stawanie się niedźwiedziem"
B) "stawanie się sobą".
W tym układzie niekwestionowanie, ważność, pozytywność, znaczenie działania A jednocześnie podkreśla niekwestionowanie, ważność czy znaczenie działania B.
To, że pozwalam sobie na bycie niedźwiedziem oznacza, że pozwalam na sobie na bycie sobą.
Pytanie filozoficzne czy egzystencjalne rozważając shapeshifting brzmi: Czy możemy być sobą bez bycia kimś innym? A raczej jakie będą mechanizmy rządzące zachowaniem (w tym wewnętrznym) w obu przypadkach. I tu weźmy odnoszącą się do silnych przekonań: Dysonans poznawczy.
Utrzymywanie silnego, mocnego obrazu własnego zwyczajnie jest ciężkie w interakcjach społecznych(mnogość punktów widzenia). Oczywiście jest wykonalne, z tym że zakłada dużą ilość zniekształcania - podejścia egzorcystycznego do odmiennych i niechcianych informacji oraz zmianę jeśli z jakiegoś powodu nie można ich odrzucić.
Siłą rzeczy zmiennokształtność jawi się tutaj jako strategia odtwarzania i odbudowywania owego obrazu własnego! Tego innego ja nie dotyczą sprawy zwykłego ja, ale to ono je określa. Dokładniej Ja określane jest i odbudowywane, wzmacniane przez ruch i przemieszczenia w tej relacji.  Przy okazji:  Siłą rzeczy ta wersja podtrzymywania obrazu własnego przez zmiennokształtność odrzuca czy utrudnia zmianę z przyczyn zewnętrznych!!! Jak ja to nazywam: czyni upierdliwym ;)

C.D.N.

Okiem Hipnotyzera: wstęp na końcu

Pisane do Taraki - Magazynu Rozwojowego:
W wypowiedziach różnych mistrzów, autorytetów kryją się zabiegi perswazyjne przemycające idee w sposób zmieniający percepcję i zachowanie.
Nie mam nic przeciwko tym ideom, wiele z nich jest pożyteczne, pomocne. Jestem tylko za świadomością tego, co nas do nich przekonuje, za myśleniem i świadomym decydowaniem się na podążanie za nimi i odkrywanie, co z tego możemy wynieść dla siebie.
Wiele z idei ma hipnotyczny wpływ. Tworzy struktury przy niewiedzy i braku uważności omijające czynnik krytyczny, świadomy i zmieniający percepcję tak, że powstają samospełniające się przepowiednie, doświadczenia je potwierdzające oraz zachowania, które dla naszych własnych celów życiowych są nonsensowne i bezużyteczne.
Inaczej: Otwórz Oczy! Myśl Racjonalnie! Odczuwaj w pełni to co się dzieje! Działaj świadomie planując swoje przeżycia!
Oczywiście, w moich wypowiedziach też się będą kryły zniekształcenia. Taka jest natura komunikacji. Najbardziej interesuje mnie jak komunikacja określa relację i obecne w niej sugestie co do zachowań i percepcji. Prawdziwość komunikatów, co do informacji o świecie czy o subiektywnych interpretacjach tego świata raczej pomijam.
Skupiam się na elementach hipnozy konwersacyjnej.


« Tajny Agent 007 James Bond jest bogiem! Totemizm - Ishtadevatyzm, Yidamizm ? »

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)