Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

21 grudnia 2017

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Zawijawa: sny i wizje (odcinków: 2358)

Żona dozorcy wręcza Solaris

Kategoria: Sny i wizje
Tematy/tagi: domgubienie/znajdowaniekobietaksięgaogieńwnętrze

« Wieża i jazda windą w dół Ja, wujek »
Z jakąś sprawą-interesem przyszedłem do dozorcy domu. Ale nie domu, w którym (w śnie) mieszkałem, tylko domu-bloku obok. Bo wyjaśniam mu, że „ja nie mieszkam tu, tylko w bloku obok.” Coś robiłem – smażyłem, gotowałem – na kuchni gazowej, która stała przed jego domem (blokiem), pod gołym niebem. Ludzie schodzili z pięter, kręcili się przed blokiem, wracali, odchodzili – niektórzy z nich byli mi w śnie znajomi lub należeli do tego samego „dziania się”, co ja. Ja wcześniej też schodziłem z górnego piętra po schodach i pamiętam, że zdziwiło mnie, że ta klatka taka ciasna, a to dlatego, że barierki są niepotrzebnie pogięte, zajmują za dużo miejsca, jakby stanowiły jakąś artystyczną instalację. Dozorca nadzorował tamtą kuchenkę, bo wielu z niej korzystało. Uświadomiłem sobie, że sprawa, z którą przyszedłem do niego, wymaga pójścia do jego mieszkania. Więc wszedłem do budynku i dalej w głąb. Była tam żona dozorcy, kobieta około 32 lat. Wiedziałem, że ma dwoje dzieci. Miała długie ciemne włosy. Było tak, jakbym przynajmniej już raz tam – u niej lub u nich, u „dozorcostwa” – był, bo przyszedłem tak, jakbym był umówiony. Miałem dostać lub odebrać książkę. Jakieś słowa z nią wymieniałem; gdzieś niedaleko był jej mąż czyli tamten dozorca. Stałem przed półkami z książkami i krążyłem wzrokiem, gdzie jest ta mi potrzebna. Szukałem „Solaris” Lema.

Dwie rzeczy zadziały się jednocześnie. Żona dozorcy wyszła (lub znikła) i zaraz pojawiła się, i położyła przede mną na stole książkę. „Ale to nie jest Solaris?” – upewniłem się. „Bo to jest książka dla dzieci”. Książka była dużego formatu, miała lakierowaną okładkę i kolorowe obrazki na okładce i w środku, i była raczej cienka, wyglądała na książkę dla dzieci. Żona dozorcy odpowiedziała: „To jest Solaris, tylko trochę skrócona”. Była w tym też sugestia, że ta książka jest tak samo dobrą „Solaris” jak ta, której ja się spodziewałem. Kiedy to się działo, jednocześnie wtargnął pewien mężczyzna z zewnątrz – był to mój znajomy, nawet przypominał jednego z realnych znajomych, przemknął za moimi plecami, wskoczył na tapczan, który stał obok półek z książkami, szybko wyciągnął jedną z książek (ale nie wiem, czy to faktycznie była „Solaris” Lema) i natrętnym ruchem mi ją wręczył. – Dając do zrozumienia, że on jeden wie, że to właśnie tej książki ja szukałem.


Komentarz. Dozorca i jego żona tworzą razem postać w rodzaju „wyższego ja”, podzieloną na dwie płci, coś jak u bóstw tantryczno-tybetańskich. On opiekuje się zewnętrzem, tzn. zewnętrzem domu i ogniem do przyrządzania jedzenia, który jest na zewnątrz. Ona strzeże wnętrza: spotykam ją wewnątrz mieszkania, gdzie rezyduje, i znika w jeszcze głębszej części wnętrza. Jest kobietą w krasie wieku; dwoje dzieci (o których wiem, ale nie pokazują się) podkreśla jej kobiecą pełnię. Przychodzę po książkę, czyli po wiedzę. Dwie sceny dostania książki, które dzieją się jednocześnie, przedstawiają dwie drogi do wiedzy. Obie te drogi są jakoś wadliwe, ułomne. Kobieta, do której czuję podskórne zaufanie, daje mi uproszczoną wersję, „preparat dla dzieci”. Druga droga (do wiedzy) polega na tym, że ktoś inny gwałtownie wynajduje książkę i za mnie decyduje, że to jest ta mi potrzebna. W obu przypadkach ktoś drugi za mnie podejmuje decyzję. Różnica jest taka, że na „drodze czarnowłosej kobiety” dostaję przekaz chociaż uproszczony, więc zniekształcony, to z ładnymi obrazkami, estetycznie podany. Na drodze „szalonego znalazcy” dostaje coś, o czym nic nie wiem i muszę to zaakceptować w ciemno. Przypomnę, że powieść „Solaris” Stanisława Lema jest o niemożności nawiązania kontaktu z obcą inteligencją.

Zawijawa: sny i wizje: wstęp na końcu

Sny.
Każdy, kto ma profil w Tarace, może swoje sny i wizje tu zapisywać.
Każdy, kto jest zalogowany, może sny i wizje komentować.


« Wieża i jazda windą w dół Ja, wujek »

komentarze

1. Trzy dni temu... • autor: Nierozpoznany#94442017-12-23 19:46:21

Trzy dni temu wpadła mi w ręce pięknie wydana książka "Opowieści Szekspirowskie"Adaptacja klasycznej wersji Charlesa i Mary Lamb.Skierowana do młodego czytelnika .Chciałam zakupić ale jest nie do zdobycia.Ze względu na to że książkę musiałam zaraz oddać,przeczytałam tylko Burzę i Sen nocy letniej.

2. Własciwie przeczytałam 3... • autor: Nierozpoznany#94442017-12-23 20:07:28

Własciwie przeczytałam 3 pierwsze utwory ale jeden umknął mi z głowy.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)