Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

13 września 2019

Paulina Lucyna Danecka

Zrozumieć chaos, czyli… smutek
Praktyka 5 rytmów Gabrielle Roth oraz techniki uwalniania dr Hawkinsa

Kiedy zadziewa się chaos, doświadczenia są nagie, fizyczne, rozproszone i dopiero po jakimś czasie zaczynają ubierać się w słowa. Te zaś zdradzają ukryty porządek niełatwego procesu. Coś wyłania się z cienia… Smutek.

Trzymanie smutku w cieniu uniemożliwia zarówno uznanie i uwolnienie go (w duchu Davida Hawkinsa), jak i głębsze poznanie, zaakceptowanie i ucieleśnienie tej emocji – do czego zachęca Gabrielle Roth, twórczyni 5 rytmów: Smutek łączy Cię ze rdzeniem Twojej wrażliwości i esencją Twoich przywiązań – pisze tancerka i dodaje: Jest to energia uwalniania – burza, co rozrywa napięcie i oczyszcza powietrze. Smutek to chaotyczna wibracja na poziomie komórek, która ma moc wywoływania katharsis – przywracania witalności, sprężystości i przepływu. Pomaga rozpuszczać sztywność, rozpraszać tęsknotę za bezpieczeństwem, stabilnością i pewnością oraz przekraczać lęk przed nieuchronnością zmian – tym sposobem umożliwia nasz wzrost.

SMUTEK CZYLI ZAŁAMANIE FALI

Za chaosem stoi smutek. Kiedyś myślałam, że złość. Chaos kojarzył mi się z agresją, a przecież agresja, awersja i złość mają kierunek. Mogą służyć obronie lub walce o własne terytorium. Nie są „złe”, choć równie często jak smutek są odsuwane w cień.

Ze złością radzę sobie całkiem nieźle – niczym nakręcany, ołowiany żołnierzyk – pam, pam, pam. Ruchy kanciaste, proste, zdecydowane, do celu – staccato. Energia męska, w której rytm potrafię wejść dość szybko. A kiedy już wejdę – trudno mnie z niej wyprowadzić inaczej niż przez… chaos.

Czyli przez smutek, który potrafi pojawić się „z niczego” lub ze wszystkich źródeł jednocześnie! Było flow, były cele i staccato, a tu raptem chaos i nie wiadomo co. I jeśli nie wiadomo co, to… smutek właśnie! – dezorientacja, tracenie kontroli i ochoty, rozdrażnienie bez adresata lub wysyłane w trybie do wielu.

Większość ludzi przeraża ogrom ich stłumionego smutku – pisze David Hawkins i dodaje: boją się, że całkowicie ich pochłonie i obezwładni. Dokładnie tak, jak chaos, któremu to rytmowi Gabrielle Roth przypisuje emocję smutku i w którym to rytmie porusza się wielu z nas. Bez świadomości, gdzie, po co, w czym i dlaczego jesteśmy.

CHAOS JAKO ŚRODEK KAŻDEGO PROCESU I ZMIANA SAMA W SOBIE

Chaos przypomina, że coś tracę zatracając się w jednej tylko energii – działanie, planowanie, cel, pal. Tracę to flow, które czyniło mnie lekką. Męczy mnie ten pęd. Czas więc na zmianę.

Zmiana zaś oznacza pożegnanie lub dosłownie posiekanie na drobne tych wyuczonych struktur – dodanie kobiecego do męskiego, strachu flow do złości staccato i wymieszanie tego. Lub raczej poddanie się temu, jak się miesza i jak mnie miesza. Nie stawiać oporu temu pomieszaniu. Zresztą opór na nic – bo im więcej oporu, tym więcej chaosu. Być w tym. Tak długo, żeby stracić głowę i zatracić się w ruchu. A potem poczuć nagłą zmianę i radość na poziomie liryki.

CHAOS JAKO UCIELEŚNIENIE SMUTKU

Jestem w tym, czuję i odkrywam, że ruch to jedna z lepszych metod na uwalnianie smutku – sposób na jego poczucie i wyrażenie. Ruch w rytmie chaosu wyprowadza z płytkiej inercji flow (płynę, lecz nie wiem, dokąd), przeprowadza przez ogień działania niepewnego i udającego pewność – staccato, aż do liryki, gdzie z chaosu zaczyna wyłaniać się nowy porządek. O ile stopy wciąż badają nasiąkający łzami grunt i o ile nie zatrzymam się na smutku o sekundę za długo…

Nie zatrzymuj ruchu stóp! Smutek wciąga tak, jak chaos – sprawiając wrażenie, że to już koniec… Po końcu zaś nowy początek na innym poziomie – co czasem czuję jako przejście do nowego, większego pokoju – wzwyż. Czasami zaś jako zejście o jeden poziom w głąb siebie – uznany smutek dodaje głębi. A potem otwiera się przestrzeń na radość.

SMUTEK I WYCZERPANIE

Obserwuję, że nie zawsze mam siłę na radość. I że po rytmie chaosu najchętniej położyłabym się na ziemi i udawała, że to już spokój i pokój... A przecież nie! To, co wydaje mi się spokojem, jest powrotem do inercji. Potrzebuję to ruszyć – po raz kolejny przekroczyć i przetańczyć smutek – w stronę radości. Nawet jeśli ciało podpowiada, że nie ma już sił… Tańcz!

Mój opór przed radością i przed wyjściem z chaosu w objęcia liryki oznacza dla mnie tyle, że zdążyłam się już przywiązać do smutku i chaosu. Już je znam. Jeszcze raz? Ok. Wiele razy, aż poczuję wielką radość, że chaos oraz smutek mijają. I że na teraz się wyczerpały.

RADOŚĆ I SPOKÓJ

Potem zaś stillness, czyli spokój – by doprowadzić do końca 5 rytmów Roth. Ciało po uwolnieniu emocji staje się przestrzenią własnej ciszy. Przez chwilę może po prostu być – bez fal strachu, złości, smutku czy nawet radości.

Duchowa radość pojawia się na cichym poziomie niewysłowionej ekstazy. Ponieważ doświadczanie czasu się zatrzymuje, nie istnieje lęk ani żal, ani ból, ani oczekiwanie; źródło radości jest nieskończone i wiecznie obecne– pisze dr Hawkins i dodaje, że również radość musi być poddana i odpuszczona. Skoro żyjemy (lub tańczymy) w stronę Pokoju.

Radość mija i to nie tragedia, kiedy już wiem, jak zwolnić do rytmu spokoju i odnaleźć w nim Pokój. Wtedy wszystko zwalnia, zwalniają fale mojego mózgu – wraca skupienie i relaks. Wraz z nimi wracają zaś kreatywność i słowa, w które ubieram doświadczenia – tak, by mogły pokazać się światu. I od nowa zaczynam ruch-falę. Od flow, przez staccato po nowy chaos, z którego wyłania się nowa liryka i spokój. Serce się raduje, a uwalnianie i uznawanie trwa – coraz mniej mentalnie, coraz bardziej przez ciało.

Bibliografia:

David R. Hawkins, „TECHNIKA UWALNIANIA. Podręcznik rozwijania świadomości”, przeł. Anna Rutkowska, Virgo 2015.

Gabrielle Roth, “Maps to Ecstasy: A Healing Journey for the Untamed Spirit”, 1998 r.


Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)