Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

18 sierpnia 2015

Karol Żelazny

z cyklu: Złoty Środek (odcinków: 79)

Zrzucanie winy


« Odpieklanie umysłu Drink, drive, go to... »

Zrzucanie winy

Wina to ciężkie brzemię. Nie znam wielu ludzi którzy lubią noszenie takich ciężarów, jednak wielu z nas hołubi winę podświadomie. Wina jest wdrukowana niemalże w naszą osobowość. Obrządek Chrześcijański promuje winę. Jestem winny, winny, winny powtarzamy sobie w głębokim medytacyjnym stanie umysłu podczas mszy. Poczucie winy może być spowodowane przekroczeniem nieuświadomionych nakazów lub zakazów Sumienia/Superego, ukłon w stronę Freuda.

Wiele z naszych skryptów i schematów opiera się na winie. Shame on you, wstydź się, to bardzo popularne stwierdzenie, które często słyszeliśmy w dzieciństwie, jest niejednokrotnie kamieniem węgielnym schematu winy.

Zamiast "dziel i rządź" proponuję zmodyfikowane: Wiń i rządź. Zresztą dzieli się najlepiej przez obwinianie. Obwinianie innych oczyszcza nasze sumienie i usprawiedliwia nasze zachowanie, podnosząc samoocenę. Niestety tylko na chwilę. Obwinianie to niekończąca się gra, przerzucanie naszego wewnętrznego poczucia winy na barki innych. Gra popularna w małżeństwie/związku, w korporacji między pracownikami i departamentami, partie polityczne są nieprześcignione we wzajemnym obwinianiu się. To bardzo korzystny zabieg, realizowany z pełną świadomością przez cynicznych spin-doctors, odwracający uwagę od realnych problemów.

Kto jest winny? To jasne, na pewno czarna owca, kozioł ofiarny, czy inny dziwoląg. Na pewno nie my! Nasze poczucie winny kreuje grupy społeczne, które możemy obwiniać i jednocześnie bać się ich. Ostatnio popularną tego typu grupą są terroryści/islamiści.

Wina i lęk pracują ręka w rękę. Skąd wzięło się w nas tyle winy!!!??
Najstarsza część ludzkiego mózgu to mózg gadzi, czyli taki, który posiada przeciętna jaszczurka. Trochę młodszą część stanowi mózg zwierzęcy, który dzielimy z każdym wilkiem. Najmłodsza część to kora nowa, czyli mózg ludzki.

W pewnym zakresie każdy z nas jest wężem i wilkiem lub, jak kto woli, żabą i kotem. Posiadamy popędy i instynkty zwierzęce, które często zderzają się z moralnością, Sumieniem, Superego człowieka. Efektem tego zderzenia może być poczucie winy, które po pewnym czasie zaczyna żyć swoim smutnym życiem. Prawo Karmy, nie ograniczające się do jednego życia danej osobowości, ma prawdopodobnie największy wpływ. So do to others, what you want others to do to you.

Nasilenie winy w jednostce, rodzinie lub narodzie może być różne, w zależności od tego, jak wina jest pielęgnowana, hołubiona, przytulana do piersi, aby następnie zostać sprytnie przerzucona na barki współmałżonka lub premiera.

Jak rozpuścić winę w sobie? Wejdź w medytacyjny stan umysłu, np. metodą 3-2-1 z kursu UltraMind i poproś swój umysł o pokazanie ci twojego schematu winy z wszelkimi punktami odniesienia. Obejrzyj ten bardzo interesujący film uważnie i bez emocji, lub alternatywnie wejdź w każdą emocję, której doświadczysz i zostań z nią aż się wypali jak stara gromnica:).

Podczas tego panoramicznego seansu odczuj ogrom winy w sobie. Gratulacje, pierwsza warstwa winy rozpuszczona. Lepsze relacje w domu i pracy pewne!
Odpuść sobie wszelkie winy, podejmując natychmiastową akcję równoważenia: myślą, mową, uczynkiem i naprawą zaniedbania. Powodzenia!
Spokojnie. Rome was not built in one day.

P.S. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że winę tworzymy w sobie, przekraczając naturalne prawa. Zabijanie, aby zaspokoić głód, mieści się w tym prawie, zabijanie z żądzy władzy lub w celu odniesienia jakichś korzyści nie.


Złoty Środek: wstęp na końcu

Pewien człowiek był ścigany przez tygrysa, kiedy znalazł się na skraju stromej skarpy. Czepiając się krzaków i korzeni zaczął spuszczać się w dół. "Jestem uratowany" pomyślał, kiedy ku swojemu przerażeniu zobaczył drugiego tygrysa czekającego go na dole.

Nagle zauważył dziką truskawkę, rosnącą na prawie pionowej powierzchni skarpy. Zerwał ją i włożył do ust. Była tak smaczna, że przez chwilę zapomniał o tygrysach, rozkoszując się słodyczą truskawki rozpływającej się w jego ustach.

Ten blog jest właśnie o tej truskawce :)

Korekta przez: Radek Ziemic (2015-08-19)



« Odpieklanie umysłu Drink, drive, go to... »

komentarze

[foto]

1. niewinni za nic nie odpowiadają • autor: Bogdan Zawadzki2015-09-04 14:05:38

"...Jestem winny, winny, winny powtarzamy sobie w głębokim medytacyjnym stanie umysłu podczas mszy..."


a to ciekawe, ....wygląda na to, że (ja) chyba nigdy nie medytowałem podczas mszy


a tak na poważnie ....to kwestia "winy" jest (jak pisze Karol) bardzo ważna, tj. spełnia bardzo ważną  role społeczną ...

Prawdą jest, że niemal automatycznie za swoje niepowodzenia obwiniamy innych. To ma z pewnością jakieś uwarunkowanie (ale i duże znaczenie) ewolucyjne. Nie upieram się, bo nie mam w tym zakresie żadnej wiedzy...ale tak czuję.

P.S.

Kiedy wypowiadam owo katolickie "moja wina..." nie chodzi mi wcale o obwinianie siebie, ale o przyznanie się do odpowiedzialności za swoje czyny. Duchowa różnica między człowiekiem wolnym, a niewolnikiem polega na tym, że ten pierwszy bierze odpowiedzialność za to co robi, a ten drugi za nic nie odpowiada.  

2. Boruto • autor: Nierozpoznany#61032015-09-08 12:05:58

msza jest wydarzeniem hipnotycznym. Podlaczmy wiernych do EEG i okaze sie ze generuja duzo fal Alfa i Tetha. 
W lekkiej lub glebszej hipnozie wierni powtarzaja afirmacje ktore, w mojej opinii sa dla nich szkodliwe, takie np jak "moja wina". Poniewaz ta afirmacja moze stac sie kamieniem wegielnym fukcjonowania czlowieka w innych sferach zycia. Afirmacji szkodliwych zamykajacych umysl i oczy jest duzo wiecej. Przeanalizuj cale wyznanie wiary.
Branie odpowiedzialnosci jest istotne, ale po co od razu budowac program winy? Mozna powiedziec przepraszam albo Zaluje, kocham cie, wybacz mi, dziekuje
Pozdrawiam:)
[foto]

3. chodzi również o to • autor: Bogdan Zawadzki2015-09-09 06:33:00

że bez "winy" nie ma "żalu", a bez żalu nie ma (prawdziwego) "przebaczenia" ... (wina jest tylko jednym z etapów dłuższego procesu)...


Pozdrawiam ...

p.s.

nie wiem czy msza jest procesem hipnotycznym ale wiem, że wierni płci męskiej często w trakcie jej trwania ukradkiem spoglądają na zegarek, co raczej nie wskazuje na to żeby byli zahipnotyzowani ...  


 




4. nie ma zalu bez winy... • autor: Nierozpoznany#61032015-09-09 15:28:37

czy to stwierdzenie zostalo potwierdzone badaniami naukowymi lub choc subiektywnymi na wiekszej próbie/populacji?


Granie wina i obwinianie to są jedne z najlepszych narzędzi manipulacji tłumem, w której KK celuje od początku swojego istnienia. Przypomnę KK został stworzony do manipulacji tłumem prze Konstantyna. Dzielnie wypełniał i wypełnia swoje zadania.

Naturalnie obecnie media, partie polityczne, itd manipulują winą z duzym sukcesem bo odnoszą się do głębokiego programu który wszycy posiadamy.

Konczac uwazam ze jako obywatele tego Matrixu, wplatani w jego wiry na wielu plaszczyznach, jestesmy niewinni i mimo tego mozemy powiedziec zaluje.


[foto]

5. Panie Karolu • autor: Bogdan Zawadzki2015-09-11 09:23:21

ja tylko chciałem zauważyć, że poczucie "winy" jest starsze niż Kościół (tak jak chrzest jest starszy od chrześcijaństwa) ...

i wcale nie chodzi w tym wszystkim o manipulacje, tylko o to, że "wina" (poczucie winy)jest cechą głęboko ludzką

Pozdrawiam

[foto]

6. wina to niski poziom świadomości • autor: Arkadiusz2015-09-11 09:46:25

Na mapie poziomów świadomości Hawkinsa poziom winy jest drugi od dołu - zaledwie powyżej poziomu wstydu. Jest to niszczący człowieka poziom, zarówno duchowo, psychicznie, mentalnie jak i zwyczajnie zdrowotnie. Każdy, kto wzbudza w innym człowieku poczucie winy, najzwyczajniej krzywdzi go. Poziom winy jest lata świetlne od poziomów neutralności, akceptacji czy jeszcze wyższych poziomów - poziomu radości czy bezwarunkowej miłości. Utrzymywanie kogoś na poziomie winy świadczy co najwyżej o niskim poziomie tego (lub całej grupy), który to robi. Ale i im trzeba to wybaczyć, bo nie wiedzą co czynią.

7. bez wątpienia starsze • autor: Nierozpoznany#61032015-09-11 13:12:36

jednak nie widzę powodu aby je pogłębiać, zakotwiczać i promować,

pozdrawiam:)
[foto]

8. drogi Arku • autor: Bogdan Zawadzki2015-09-14 09:38:00

ja chyba nie bardzo rozumiem ... ale jest zupełnie odwrotnie, bo według mnie kiedy popełnię coś złego (skrzywdzę kogoś) to chyba powinienem poczuwać się do winy (której towarzyszy wyrzut sumienia i chęć zadośćuczynienia ofierze), ...chyba że jestem nieświadomy popełnionego czynu...wtedy (jak większość psychopatów) nie czuję się "winny" ...


Pozdrawiam

[foto]

9. człowiek jest z natury dobry • autor: Arkadiusz2015-09-14 10:45:29

Tak chcę wierzyć, za Platonem i za innymi słowami, że jesteśmy dziećmi Boga, który jest miłością, a więc nie możemy czynić świadomie zła. Jeśli uczynię coś złego, to widzę to po reakcji "ofiary". Próbuję naprawić sytuację, jeśli to możliwe, ale nie samobiczuję się. Moje czyny są miarą mojej aktualnej świadomości, nie wyprzedzę jej, więc nie mogę poczuwać winy, że nie jestem szybszy niż rosnąca (mam nadzieję) wiedza i świadomość. Jestem najlepszą wersją siebie na tę chwilę!... i nawet na milimetr nie jestem w stanie być lepszy, choćby nie wiem jak wbijano mi nakaz bycia dobrym. Po co mam zatruwać się poczuciem winy?
Kiedy mamy poczucie winy? 
1. Najczęściej jak z dystansu czasu i zwiększonej świadomości oceniamy dawne nasze zachowanie. To myślenie ahistoryczne.
2. Jak ktoś celowo wrabia nas w poczucie winy, aby coś ugrać dla siebie i odebrać nam wolność wyboru i bycia sobą. Nie dajmy się.

Jedynie co możemy zrobić to zwiększać własną świadomość (kierunek jest znany: od poczucie rozdzielenia do transpersonalnego poczucia jedności), wtedy możemy automatycznie czynić więcej dobra. Poczucie winy nie jest żadnym konstruktywnym rozwiązaniem.
Pozdrawiam ;-)

10. czyli ludzie którzy... • autor: Nierozpoznany#61032015-09-14 13:40:20

czyli ludzie którzy odawiają poczuciu winy wladzy nad saba to psychopaci?

Ciekawe podejscie.

Grzech w wersji Chrzescjanskiej to tez interesujacy fenomen. To slowo w greckiej wersji Dobrej Ksiązki oznaczało: to miss the mark czyli nie trafić do celu.

w interpretacji KK ma to zupełnie inne znaczenie, a odpuscic grzech moze tylko namszczony posrednik miedzy zniewolonym umyslem i najwyzszym sędzią.

Opłaty są wysokie, oprócz pieniędzy należy też oddać we władanie swoją duszę.


Taka narracja moze spowodować wiele chorób, rówież psychozę.

Pozdrawiam


[foto]

11. Drodzy Panowie • autor: Bogdan Zawadzki2015-09-14 21:30:37

mówimy tutaj o dwóch różnych rzeczach ... po pierwsze, ja nie piszę o poczuciu winy w kontekście władzy (religijnej politycznej, etc...) ale w wymiarze czysto subiektywnym (sumienie, empatia, itp.) Ten pierwszy aspekt, nie bardzo mnie interesuje, bo "osobiście" nie czuję się zniewolony (Jak na razie nikt, nie wmawia mi tj. nie obwinia mnie o coś czego nie popełniłem. Za swoje czyny, odpowiadam ja sam, a to związane jest z pracą która wykonuję, dlatego też taki mam pogląd na te sprawy). ...Po drugie co innego odmawiać poczucia narzuconej przez władzę (świecką lub duchową) winy, a co innego nie poczuwać się do winy za popełnione (z premedytacją) czyny, co niestety Panie Karolu jest "normą" wśród osobników o psychopatycznych skłonnościach.

Mam też inne zdanie niż przywołane przez Arkadiusza. Otóż uważam, że człowiek jest zdolny do świadomego popełniania zła (i nierzadko czyni to z rozkoszą [śmiech]) ...

Muszę dodać jeszcze, że nie zgadzam się z Hawkinsem, bo jeżeli poczucie winy i wstydu istnieją w nas bardzo głęboko, to znaczy, że są to pierwotne cechy ludzkie, które wcześnie wyewoluowały [tfu...co za brzydkie słowo). A mnie się zdaje, że wcześni ludzie nie znali pojęcia wstydu (biegali nago jak "święci tureccy", i spółkowali ze sobą /jak szympansy Bonobo/ na oczach potomstwa ). "Wstyd" pojawia się wraz z "cywilizacją" (wstydzi się człowiek "cywilizowany"). Nie może więc on (wstyd) należeć do najniższego stopnia świadomości. On pojawia się wraz z rozwojem świadomości (małe dzieci też nie znają wstydu) ...

Pozdrawiam ...

P.S.

To oczywiście jest moje zdanie, które wyrażam, ale którego nie narzucam .... (no, bez różnicy zdań...nie byłoby tej dyskusji)


[foto]

12. Drogi Bogdanie • autor: Arkadiusz2015-09-15 08:51:42

Trochę się nie zgadzamy, ale to nie szkodzi ;-)
Dziecko rodzi się golutkie, niewinne i bez wstydu, to jego naturalny stan. Wina i wstyd nie siedzą w nim głęboko, jak piszesz. Wystarczy popatrzeć na małe wesołe baraszkujące dzieciaki. Moim zdaniem wstyd czy wina nie pojawia się wraz ze wzrostem świadomości, ale wraz ze wzrostem warunkowania (tresowania, cywilizowania) dziecka przez otoczenie (rodziców, społeczeństwo, religie, kodeksy, zasady itd.). Wtedy dziecko traci swoją naturalną ekspresję i zaczyna się tłumienie własnej energii, miłości do siebie, utrata pewności siebie. "Coś ze mną jest nie tak!?", "Moja natura jest grzeszna!?", "Muszę robić, żyć i uważać inaczej niż czuję". Ja się z tym nie zgadzam, że to jest całkiem dobre i że dobrze być człowiekiem cywilizowanym. "Cywilizacja" ze swoimi nakazami i zakazami to jakaś forma kagańca na naszą naturalną wolną duszę, która chce się przejawiać w materialnym wymiarze.
Wiadomo, że trzeba jakoś zapewnić bezpieczeństwo i porządek społeczny i dlatego powstają zasady współżycia. Ja osobiście, za Howkinsem i nie tylko, wolę aby robić to na wyższych poziomach świadomości np. neutralność, akceptacja, miłość ("kochaj bliźniego jak siebie samego" - można? można!) niż za pomocą niskich ciężkich poziomów świadomości tj. wstyd, wina, strach, do których uciekają się religie.
Pozdrawiam, zaznaczając że ja po prostu tak to czuję i zawsze miałem podobnie. Może inni ludzie odczuwają inaczej, i każdy ma prawo czuć i myśleć po swojemu.
[foto]

13. Arku bardzo • autor: Bogdan Zawadzki2015-09-15 11:40:51

pięknie to napisałeś, ...podoba mi się. Widzę, że możemy rozmawiać ze sobą nie koniecznie zgadzając się w stu procentach (i o to mi chodzi). Teraz nawet lepiej Cię rozumie. Uważam jednak (chociaż bardzo chciałbym się mylić), że na wyższy poziom świadomości ("kochaj bliźniego jak siebie samego") nie ma innej drogi jak przez "ucywilizowanie" z jego blaskami i cieniami. Ten "nakaz" (kochaj bliźniego ...) nie może tj. nie mógł pojawić się przed tym jak ludzie z różnych klanów (i plemion) byli zmuszeni żyć razem tworząc "społeczeństwo". Ta "miłość" to zupełnie co innego niż "kochanie" członków swojego rodu. Coś nie do zrealizowania (coś niezrozumiałego) na niższym poziomie rozwoju społecznego ... A, że nie można oddzielić od siebie (a przynajmniej na wczesnym etapie) cywilizacji od religii to nie można też uciec od pojęć takich jak: "wina", grzech  i wstyd ... Chrześcijaństwo obeszło ten problem w ten sposób, że uznało (uznaje) iż wyznana wina i pokuta gładzą wszelki grzech ...


Pozdrawiam

[foto]

14. jak kochać innych/siebie • autor: Arkadiusz2015-09-15 12:21:32

"kochaj bliźniego jak siebie samego", czyli 1. kochaj innych tak jak 2. kochasz siebie. Żeby było 1 musi być 2. Jeden z najwyższych poziomów świadomości to miłość bezwarunkowa, kocham się bo istnieję, nie ma żadnych warunków wstępnych, ograniczeń, nie ma żadnego wstydu i winy. Kocham się bezwarunkowo, wtedy mogę a właściwie automatycznie kocham bezwarunkowo innych. Wszystko co tworzy przeszkodę do bezwarunkowej akceptacji i miłości własnej, każda wewnętrzna wątpliwość oddala nas od miłości dla innych. I cierpimy naokoło. Ja po prostu nie rozumiem, czemu mamy się kajać, wyznawać winy i pokutować? Nie rozumiem, bo wydaje mi się, że wtedy zaczyna się ból wewnętrzny, wątpienie i poczucie zdrady siebie, potem gra w niewinność, szukanie winy w innych, złość i gniew itd. Czy nie można tego wszystkiego ominąć i zacząć od: "Jesteś cudem, kochaj siebie i innych, bo też są cudami"?
Ale nie rozumiem jeszcze wielu rzeczy, więc nie ma co się przejmować moimi wątpliwościami. Piszę tu bardziej uczuciami i intuicją niż wiedzą.

15. ta dyskusja przypomniała mi • autor: Nierozpoznany#61032015-09-15 15:35:55

obszerny artykuł ktory kiedys przeczytalem w samolocie w Rzeczypospolitej (tak mysle) bylo tam duzo o KK i tym podobne.

z artykułu potepiającego psychoterapię, uważność, New Age jako całość choć autor miał blade pojęcie co to za zwierz, o psychoterapi też. Więc czytam: grzeszyliśmy, grzeszymy i będziemy grzeszyć.... jesteśmy winni i będziemy winni i tak dalej... niech nikt nam nie wmawia (terapia, NA) ze jesteśmy bez winy...


Pomyślałem sobie, cóz innego może wymyśleć zniewolony egregorem KK od dziecinstwa, zaprogramowany być może przez szereg "katolickich" osobowości z poprzednich wcieleń Ducha, umysł?
[foto]

16. Nie mam aż tak • autor: Bogdan Zawadzki2015-09-16 10:40:09

skrajnych (przykrych) skojarzeń żeby zdrowe poczuwanie się do winy (odpowiedzialności za swoje czyny) wywoływało we mnie konieczność "kajania" się ... W życiu kieruję się zdrowym rozsądkiem, a nie nakazami takiej czy innej religii (nie ukrywam swoich przekonań ale wiara i przekonania to jeszcze nie religia), a że zdarza się, że w pewnym zakresie  są one spójne z wykładnią (tego czy innego) kościoła, to nie ma większego znaczenia ... Mogę dyskutować, spekulować, spierać się, uznawać, że się mylę bo nie jestem "obciążony" traumą... nic mi się nie kojarzy z "mrocznym KK" [śmiech]


Pozdrawiam

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)