Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

03 stycznia 2010

Krzysiek Joczyn

z cyklu: Piotrek mówi (odcinków: 12)

Żywioły europejskie a żywioły chińskie.

Kategoria: Symbole

« Archetypiczny racjonalizm a empiryzm archetypiczny. Wycieranie głową według zasad Feng Shui »
Różnica pierwsza, jaka się w oczy rzuca, to odmienna ich liczba (u nas jest ich cztery a u Chińczyków pięć). Ów brak podobieństwa ma, moim zdaniem, wymiar arbitralny. Prawdopodobnie liczba pięć posiada u Chińczyków mistyczne znaczenie i w związku z tym właśnie tyle żywiołów zostało przez nich wyróżnionych. Nie przypisywałbym wszak liczbie pięć znaczenia geometrycznego, a jedynie arytmetyczne. Chodzi mi o to, iż podobnie jak w przypadku żywiołów, Chińczycy również wyróżniają pięć stron świata. Jednakże wzajemna relacja kierunków jest inna, aniżeli w przypadku elementali. Pięć stron świata to cztery znane nam plus jedna dodatkowa – środek. Czegoś takiego nie ma w przypadku żywiołów, w przeciwieństwie do np. żywiołów japońskich, których skład wygląda zupełnie jak nasz, wzbogacony dodatkowo o piorun (coś jak ów środek w relacji przestrzennej). Wśród chińskich żywiołów nie ma żadnego wyjątkowego. Wszystkie układają się w cykle, w których każdy istnieje na równi z innymi. Wyliczenie tej samej liczby żywiołów jak i stron świata, jeżeli nie jest przypadkiem, musi być uwarunkowane jakimś zewnętrznym kryterium. Co nim może być? Nie wiem.
Przypuszczam jednak, że powody zakwalifikowania właśnie tych a nie innych zjawisk do panteonu elementali, są już mniej zagadkowe od ich liczby i można sformułować odpowiednią regułę. Choć słowem „żywioły” nazywamy zarówno elementale chińskie jak i europejskie, pojęcia te mają względem siebie odmienne znaczenia. Inna jest ich rola i też inaczej zostały w związku z tym wyłonione. Nasze, europejskie żywioły wyselekcjonowane zostały na bazie kryterium teoretycznego. O wyborze żywiołów Chińskich zadecydowały względy praktyczne.
Nietrudno zauważyć, że cztery żywioły europejskie odpowiadają znanym z nam z fizyki czterem stanom skupienia. Ziemia, woda, powietrze i ogień to kolejno: ciało stałe, ciecz, gaz i plazma. Jeśli nawet nie są to substancje, z których składa się świat, to wszystko co istnieje przejawia się pod postaciami symbolizowanymi przez owe pierwiatki. Czy starożytni traktowali wszystkie byty w świecie jako mieszaniny odpowiednich proporcji elementali? Czy żywioły te traktowali dosłownie, tak jak im się jawiły, czy może w bardziej symboliczny sposób? Jakkolwiek by nie było, zdaje się, że starali się w ten sposób uchwycić i wytłumaczyć różnorodność otaczającej ich zewsząd natury.
Co innego najwyraźniej motywowało Chińczyków, których żywioły nie są aż tak różnorodne jeśli chodzi o formę występowania. Są to w u nich w większości ciała stałe (metal, drewno, ziemia). Co zatem mogło być ich wyznacznikiem? Myślę, że ich przydatność.
Ziemia służy jako podłoże, ale można ją również uprawiać. Częścią ziemi są także kamienie, całkiem zdatne w budownictwie.
Wodę można pić. Da się też po niej żeglować czy nawadniać nią pola. Jest również bardzo zdatna jako środek czystości.
Ogniem można się ogrzać, a także przy jego użyciu przyrządzić smaczny posiłek. Względnie można z jego pomocą puścić z dymem jakąś wrogą wioskę.
Tak samo zdatne do różnorakiego użycia są zarówno drewno jak i metal. Chińskie żywioły składają się po prostu na świat człowieka. Świat, który w większości został zbudowany przez niego samego jego własnymi rękami. Wyróżnione zostały te żywioły, które jako budulec odgrywają decydującą w tym rolę.
Powietrze (które nie zostało tu zakwalifikowane) służy jedynie do oddychania. Mimo, iż niezbędne dla naszego życia, jest dla nas dosłownie i w przenośni przezroczyste.

Piotrek mówi: wstęp na końcu

„O tej porze roku wieje wiatr i ulice są wymiecione do czysta. Chropowatości chodnika, oczyszczone z piasku, do ostatniego ziarenka...”

Kto nie wie co dalej, niech posłucha „Dni Wiatru”, fenomenalnej płyty zespołu Ścianka. Cytowany tekst pochodzi z utworu „Piotrek”, zajmującego w owym albumie, trzecią pozycję. Bardzo lubiłem ten utwór. W kapeli w której kiedyś grałem, wykonywaliśmy go czasem na koncertach. Ja byłem tym, który poznał tekst na pamięć i deklamował go do mikrofonu. Dzięki temu, postać Piotrka stała mi się, w pewien sposób, bardzo bliska. Nabrała też dla mnie archetypicznego znaczenia.

Piotrek jawi mi się jako rodzaj alchemika. Z pozornie nic nieznaczących przedmiotów tworzy pojazd, którym będzie mógł przemiesić się poza miasto – poza swoją rzeczywistość. Nie ma to być jednak ucieczka, bowiem Piotrek nie czuje się w mieście obco. Przeciwnie, doskonale zna język świata w którym żyje. To właśnie miasto przemawia do niego instruując go jak ma wyglądać jego tajemnicza wyrzutnia. Piotrka cechuje po prostu zwykła ciekawość. Słyszał, że za miastem jest zupełnie inaczej. Chciałby to sprawdzić więc konstruuje swój własny wehikuł, dzięki któremu będzie mógł odbyć bezpieczny, kontrolowany lot w zaświaty. Alternatywna podróż, za pomocą śmieciarki, pozwala się udać jedynie w jedną stronę...


« Archetypiczny racjonalizm a empiryzm archetypiczny. Wycieranie głową według zasad Feng Shui »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)