Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

22 września 2013

Piotr Jaczewski

z cyklu: Tkanie słów (odcinków: 219)

Żywioły w umieraniu
szamanizm, joga, tantra

Kategoria: Nowy szamanizm

« Eros i Thanatos Żywioły w ożywaniu »

Kiedy element ziemi rozpuszcza się w element wody, mamy wrażenie, że jesteśmy przygniatani przez ogromną górę, słyszymy też nieznośny hałas.

Zewnętrzną oznaką rozpuszczania się elementu ziemi w element wody jest to, że nasze ciało traci siły i nie jesteśmy w stanie zachować pionowej pozycji. Nie możemy unieść ciała ani głowy i jesteśmy tak słabi, że nie potrafimy utrzymać niczego w rękach. Nasze ciało zaczyna się rozpuszczać. Wpadamy w panikę, bo choć leżymy całkiem zwyczajnie, mamy wrażenie, że spadamy, i chcemy, żeby otaczający nas ludzie podtrzymywali nas, podkładali nam coś pod głowę itd.

Wewnętrznym znakiem jest wrażenie, że nasz umysł jest zmącony - nie możemy się już skoncentrować i jesteśmy pomieszani. Tajemnym znakiem jest doświadczanie migotania. Za życia może ono pojawiać się w czasie niektórych medytacji, w procesie umierania przychodzi jednak automatycznie.

Kiedy woda rozpuszcza się w ogień, mamy wrażenie, że zalewa nas powódź, która przychodzi ku nam jak ocean; słyszymy przy tym huk wody.

Na zewnątrz przejawia się to w ten sposób, że nasze ciało staje się suche. Usta i język wysychają nam coraz bardziej, niezależnie od tego ile pijemy. Nie jesteśmy już w stanie kontrolować ruchów języka. Wewnętrznym znakiem jest rozdrażnienie i nieco gniewu; czujemy się bardzo źle. Na tajemnym poziomie dostrzegamy zjawiska podobne do dymu.

Następnie element ognia rozpuszcza się w element powietrza, słyszymy to i czujemy jak buchające płomienie końca świata.

Zewnętrznym znakiem nadejścia tej fazy jest rozpuszczanie się ciepła ciała. Nasz oddech staje się coraz chłodniejszy. Ciepło stopniowo opuszcza ciało - chłód przemieszcza się od stóp w kierunku głowy, aż staje się ono całkiem zimne. Wewnętrznym znakiem jest narastające pomieszanie; czasami jeszcze nasz umysł jest jasny, ale nie możemy się już na niczym skupić.

Także całe postrzeganie zewnętrznego świata ulega na tym etapie zaburzeniu. Nie jesteśmy już pewni, czy coś widzimy, czy też nie. Tajemnym znakiem tej fazy są migoczące czerwone światła, podobne do robaczków świętojańskich.

Kiedy wiatr rozpuszcza się w świadomość, odczuwa się takie przerażenie, jakby naraz rozległy się tysiące grzmotów.

Potem, kiedy ustaje oddech, element wiatru rozpuszcza się w świadomość. Najpierw oddychamy bardzo szybko, potem przez długi czas wydychamy powietrze i mamy wielkie trudności z ponownym wdechem. W końcu robimy ostatni wydech i element wiatru rozpuszcza się w przestrzeń. Ponieważ w tym momencie znika podstawa naszej fizycznej egzystencji, również nasze zmysły, które w oparciu o nią funkcjonowały, zanikają. To znaczy, że nie możemy już nic więcej widzieć, słyszeć, wąchać, smakować czy wyczuć dotykiem. Jest to najgorszy moment w procesie umierania i jeżeli nie mamy bardzo dobrej karmy, wpadamy wówczas w panikę. Na tym etapie mogą się także pojawić różne przerażające wizje.

 Za Lobpyn Tseczu Rinpocze cztery rodzaje bardo, Dla lepszego zrozumienia o czym piszę polecam też przeczytać: Proces umierania 

Taki przydługi zapożyczony wstęp, jest mi potrzebny dla upewnienia się, że wszyscy wiemy o czym czytamy. Na ile mogę oczywiście żyć takim złudzeniem ;)  A oczywiście nie piszę o śmierci, tu raczej mamy mało doświadczonych w tym osób, poza wieloletnim doświadczeniem w umieraniu-  nazywanym życiem. Tym aspektem doświadczenia pod władzą Tanathosa chcę się zająć w swój jedyny, niepowtarzalny i wyjątkowo uroczy sposób :-)

Czasami:

Ziemia rozpuszcza się w wodzie – tracimy poczucie stabilności, solidności i trwałości rzeczy, sprawy wymykają się spod kontroli, a świat zaczyna wyglądać jak złudzenie.

Woda rozpuszcza się w ogniu – wszystko staje się oddalone,  postrzegamy to jak przez taflę wody, jesteśmy oderwani, zdysocjowani ,  wręcz wzrok się nam rozmywa i odpływamy gdzieś indziej.

Ogień rozpuszcza się w wietrze – sytuacja nas mrozi, ruch-czas się zatrzymuje, nasza świadomość zaczyna migotać – raz staje się jasna, a raz zanika niczym iskra.

Wiatr rozpuszcza się w przestrzeni –przychodzi natłok myśli, który stopniowo zanika,  nerwowe ruchy ustają, a my mamy wrażenie, że znaleźliśmy się w innym, dziwnym i obcym miejscu, w innej dziwnej i obcej przestrzeni.

Tj. nasze dotychczasowe poczucie ja odchodzi. R.I. P. Nie wracaj jako zombie.

I jeżeli jesteśmy w obrębie metaforyki żywiołów, to owo doświadczenie rozpuszczania żywiołów opisuje ten proces destrukcji czy umierania przeszłości.  Dzieje się coś, co sprawia, że nigdy nie będziemy tacy sami. Cała drama życia to podpowiada, cały nasz opór przed życiem o to wyje: Dlaczego mnie szczególny, ważny i wyjątkowy pępek wszechświata to spotyka?

Takie przeżycia wyróżniają się swoją intensywnością. Tymczasem uważniej do tego podchodząc podobny proces trwa codziennie, z godziny na godzinę, minuty na minutę, z oddechu na oddech. Jest jednak przegapiany pozostając za mało mocnym wrażeniem oraz z wszelakich psychologicznych oporów przed zmianą i śmiercią oraz metaforycznym myśleniem.

Uff! Rozpędziłem się, a chciałem jedyne dojść do tego, że śmierć działa wizyjnie, Tanathos jest dawcą wizji, jednym z kilku dawców wizji. Tu wychodzi mi z rozważań jakieś wiekopomne stwierdzenie:

Nie da się budować relacji z JA, wykupić spod władzy Boga-demona JA bez uznania własnej śmiertelności, organicznej kruchości życia.

Już nawet własnym rozważaniom nie wolno ufać, nie wiadomo dokąd nas zaprowadzą. A jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi albo o seks, albo o pieniądze. 

o co common?

To w kolejnym odcinku morderczej walki o chwilę czasu na pisanie. ;)

Tkanie słów: wstęp na końcu

Pisane do Taraki - Magazynu Rozwojowego:
Wyobraź sobie wielowymiarową pajęczą sieć wczesnym porankiem, pokrytą kroplami rosy. I każda kropla zawiera odbicie, wszystkich innych kropli rosy - Alan Watts.
Ten blog odzwierciedla dalsze dzieje Okiem Hipnotyzera.
Myśli odzwierciedlają się w działaniu,
Słowa odbijają się w odczuciach,
Wyobraźnia odzwierciedla się w Relacjach,
Rozwiązania skrywają się w Problemach,
Intuicja niesie treści Zachowania,
Kultura uosabia części Osobowości. Myśl! Obserwuj! Działaj! Wyczuwaj! Dyskutuj! Pisz!


« Eros i Thanatos Żywioły w ożywaniu »

komentarze

1. automatyczny pilot • autor: Nierozpoznany#66342013-09-22 17:40:39

Mocna i fajna praktyka. Polecam ;)

http://diamentowadroga.pl/dd40/czysta_kraina_wielkiej_blogosci

http://www.diamentowadroga.pl/dd14/swiadome_umieranie

PS. "Nie da się budować relacji z JA, wykupić spod władzy Boga-demona JA bez uznania własnej śmiertelności, organicznej kruchości życia." - plus zawartość jako bagaż.

2. Ale mnie Pan zaskoczył, • autor: Nierozpoznany#6812013-09-22 18:38:03

czytając myślałam, że to opis grypy. A jesień jest zdradliwa. No i chciałam powiedzieć, że czerwona papryka ma więcej witaminy C niż cytryna, i że ciepły prysznic wskazany co by się do końca rozpuściło, a tu masz...umieranie. Ech...
[foto]

3. W końcu jesień, • autor: Piotr Jaczewski2013-09-22 20:13:58

 a ja facet, płeć psychologicznie słaba
Byle ból głowy, grypa i już trwa umieranie...
byle połechtać, że szczególny, ważny
A już leci do dewacien z chilli;)

 
x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)