27 grudnia 2012
Piotr Jaczewski
Serial: Tkanie słów
A może jednak.. Bogowie i Boginie?
◀ Skąd pochodzą opowieści ? ◀ ► Nie tylko Nic - Apokaliptyczny MEM i moje lamentowanie. ►
Szast prast i wyciągnijmy bogów i boginie z kapelusza. Króliczek zdecydowanie się przejadł; doskonałe przedstawienie wymaga czegoś bardziej olśniewającego. Nawet jeśli wiemy, że to tylko sceniczna iluzja.
Nasza narracja czyni nas tym, kim jesteśmy. A podstawą tej narracji są z jednej strony prezentowane lepiej lub gorzej historie, czy fragmenty historii mimochodem nam się wymykające lub intensywnie kołaczące się między uszami.
Tu zaczyna się zabawa. Jeśli z jakiegoś powodu te historie są uznane za ważne, niekwestionowane, mają na nas wpływ hipnotyczny - potrafią aktywnie modyfikować naszą percepcję, wspomnienia, zachowania. Magia słów! Pomiędzy "Co za dureń!" a "On miał zły dzień" kryje się spora różnica percepcji oraz przyszłych zachowań.. Ta magia jest zdecydowanie większa niż drobna zmiana percepcji, słowo potrafi uczynić nieistniejące istniejącym! To kreatywna siła u podstaw naszego umysłu - zaczarowuje dla nas świat splatając w jedno wyobraźnię z fizjologią, uwagę z reakcjami. A czasem je rozplatając!
Ten hipnotyczny związek wyobraźni, fizjologii, uwagii, reakcji jest dla nas naturalny. Dzięki niemu uczymy się o świecie, zyskujemy tożsamość w grupie, uczymy się empatii, stajemy się ludźmi. Ten sam związek sprawia, że zbyt mocne historie przesłaniają nam widzenie świata, zaburzają naszą tożsamość czy depersonalizują otoczenie, my i cała reszta świata stajemy się przedmiotem.. Tragikomicznym bohaterem żyjących własnym życiem opowieści.
A aby zabawę zwaną życiem uczynić ciekawszą, w miarę jak doświadczenie życia staje się intensywniejsze - intensyfikują się nasze historie. I tyczy się to zarówno wzlotów odkryć, intensywnych pozytywnych doświadczeń, jak i zawirowań życiowych zakrętów: symptomów, problemów, konfliktów.
I tu możemy wyciągnąć Bogów i Boginie z kapelusza! Tadam! I już są! Te historie o tragikomicznych bohaterach, żyjące własnym życiem. A w zasadzie pełne życia. Niekwestionowane z natury tematu, natury Bogów i Bogiń - czegoś większego i ważniejszego niż ludzie, niż wszystkie wzloty i zawirowania ludzkiego życiorysu.
Wyciągnięcie bogów i bogiń z kapelusza nie jest zbyt trudne w sytuacjach, gdy są już o nich historie. Historie wzlotów i zawirowań. Całkiem ludzkich. Tak, całkiem mocno sugeruję, że skupieni na intensywnych historiach własnych traktujemy siebie jak Bogów. A resztę ludzi jak wyznawców, pionki w boskiej grze, przedmioty na szachownicy. Obecność Bogów i Bogiń, historii o nich, wyobrażeń poprawia perspektywę..
Tu wracamy do politeizmu i tematu: Bogowie i Boginie są zazdrośni. Tak jak zazdrosne są nasze mocne, ważne historie: Chcesz mi powiedzieć, że to nic? Że sobie to wyobrażam ? A mnie to boli! Jak możesz! Bez mojego dramatu jestem nikim! By historie o bogach i boginiach same nie zaczeły nas pisać niczym własna zbyt mocna historia muszą zawierać w sobie spektrum doświadczeń i pełnokrwistych postaci. Być panteonem (mandalą!) złożonych z natury postaci. Opisujących pełne spektrum doświadczenia z jakiejś perspektywy i szereg tych perspektyw. Odzwierciedlać grupowe, plemienne doświadczenie i role-aktywności przypisane jednostce przez to doświadczenie.
W warunkach takiego mitycznego objawiania się historii, wszystko znajduje się na właściwym miejscu lub na nie powraca:
Słowa są słowami, opowieści są opowieściami, doświadczenia - doświadczeniami, Bogowie i Boginie - bogami i boginiami, a ludzie ludźmi.
Phi! Wyciągać z kapelusza królika potrafi byle iluzjonista.
◀ Skąd pochodzą opowieści ? ◀ ► Nie tylko Nic - Apokaliptyczny MEM i moje lamentowanie. ►
Komentarze
Co bóg - to punkt widzenia. Co bogini - to punkt siedzenia :> Lub odwrotnie ;)
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
