Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.

Szybki przegląd snów



2018-10-19

Cyfrowe sny – rozważania

Bosenogi

Zauważyłam ostatnimi czasy, że w moich snach coraz częściej głosu upragną cyfry oraz znaki.

Nie spisałam, nie zapamiętałam  snu z kodem „483”, ale cyfry pamiętam do dziś, pewnie maja one swój czasokres w którym cos znaczą bo drogowskaz działa na dany moment i na dany moment są nieaktualne... Tak, że reset 😁

A dziś kolejna porcja cyferek…  3 x 300. Cyfry pojawiły się w kontekście  jakby mojej prowizji od pośrednictwa od trzech kobiet w warsztatach . Nie wiem czy okoliczności maja znaczenie dla symbolu czy po prostu prowadzą do symboli…

Są jakby tłem… W kartach liczy się symbol ale podpowiedzą może też być element z tła, pewnie analogicznie jest w snach…

Osoby bardzo chętnie i z pełną świadomością uiściły za moje pośrednictwo, co mnie krępowało – a im sprawiało wyraźną frajdę… To jeden sygnał, aby nie blokować przepływu, samo 300 pokrótce znaczy: bądź czujny, obserwuj znaki, Mistrzowie są z Tobą…

I jeszcze jeden sen, którego fabuły nie pamiętam dokładnie, lecz wiem, że był to czas kiedy byłam zaangażowana energetycznie w obserwowanie swojego kosmogramu… Nie zwracając uwagi być może na odpowiednią planetę – przyśniła mi się ona jako znak na koszulce uczestnika w meczu – oczywiście byłam to ja.

Ciekawe, że znaczenie symboliki przedstawianej w snach nie jest (tak jak tu) do końca świadoma, trzeba chcieć chyba zauważyć i czasem dociec symboliki, która jest używana przez podświadomość z pól informacyjnych Wszechświata  ☺ Mianowicie wiedziałam, że to znak planety – nie pamiętałam nazwy, ją w horoskopie zapamiętam na zawsze już i znaczenie i wagę dla mnie. Chodziło o symbol Jowisza. Była to również mobilizacja do biegłości w czytaniu symboli w tym zakresie.


Otwórz osobno: Cyfrowe sny – rozważania
Tylko autora: Bosenogi

2018-10-11

Palenie odpadów

Wojciech Jóźwiak

Ξ ogień — o ogniu, ogniskach, paleniu, płomieniach i pożarach
Ξ sprzątanie — o sprzątaniu i porządkowaniu
Ξ wnętrze — o wnętrzach domów i mieszkaniach, jeśli dziwne, niezwykłe, tajemniczne

Jestem w wielkiej hali drewnianej. Jak wiejska stodoła, ale dużo większa. Może jak wnętrze stodoły widziane i zapamiętane przez dziecko. W „połowie drogi” halę przedziela podwyższenie, jak scena-estrada, tam przez cały sen nie wchodzę i traktuje te część jako nie służącą do wchodzenia. Na zewnątrz zapewne pada deszcz, ponieważ hala dachem przecieka, pośrodku jest wprawdzie sucho, ale przy ścianach, a zwłaszcza w narożnikach, woda się z góry leje, aż to jest niepokojące, czy drewniana konstrukcja nie zbutwieje. Hala ma w sobie coś historycznego i zabytkowego. Chociaż nie ma okiem, w środku jest widno, półmrok w którym jednak wszystko widać.

Mam zadanie zrobić tam porządek. Zgarniam na środek na kupę różne „treści” z podłogi łopatą i oddzielam, odkładam na bok te, które mogą się przydać. Jakieś nieokreślone przedmioty odkładam na tamtą estradę. Wśród zgarnianych łopatą przedmiotów są drewniane i nadpalone, a także bryły węgla z nadpalonego drewna, jakby tam palono kiedyś ogniska. Tym węglem nie kłopoczę się, zgarniam go do ponownego spalenia. Ktoś za mnie ułożył na pryzmie tamtych „treści” do spalenia podpałkę. Kawałki papieru nasyconego (zapewne) parafiną. Zrobił to jednak tak, jakby się bawił i nie wiem, czy ta podpałka dobrze zadziała. W tamtym sprzątanym miejscu znalazłem jeszcze coś niepotrzebnego i do spalenia. To coś wygląda jak grube kawałki chałwy, ale nie jest jadalne. To są jak się w śnie domyślam, pozostałości zabaw dzieci z różnymi masami plastycznymi do robienia figurek. Podpalam tę „chałwę”, która zaczyna tlić się wydzielając masy żółtego, ciężkiego i gęstego dymu. To tyle, potem sen zaczyna zajmować się czymś całkiem innym.


Otwórz osobno: Palenie odpadów
Tylko autora: Wojciech Jóźwiak

2018-10-11

Przed startem

Wojciech Jóźwiak

Ξ destrukcja — o niszczeniu, rozwalaniu, burzeniu i bałaganie; o czymś, co zniszczone, spróchniałe itp.
Ξ drzewo — o drzewach i lasach; gdy sen dzieje się w lesie
Ξ przejście — o przejściu na drugą stronę
Ξ samolot — o samolotach, lotnikach, lataniu samolotem i kierowaniu samolotem

Sen dzieje się w punkcie 52.113173 19.948146 na przejeździe kolejowym przez ulicę Chełmońskiego w Łowiczu. O tym miejscu piszę dalej. Zbliżam się do tamtego przejazdu od strony miasta ku przedmieściu. Szlabany są otwarte, ale zaraz będą zamykane. Przejeżdżam przez przejazd spiesząc się na trzeciego – tzn. po prawej ręce wyprzedzam dwa inne pojazdy, które jadą powoli jeden obok drugiego. Czym jadę? – To jest pytanie. Najbliżej prawdy byłoby powiedzieć, że niczym – tyle, że widzę otoczenie z większej wysokości niż gdybym szedł, no i nie idę, ale się przesuwam. Najbliższe to jest jeździe rowerem, ale czuję się raczej jakbym prowadził samochód, chociaż żadnego wyraźnie określonego pojazdu nie mam pod ręką ani pod nogą. Za chwilę okaże się, że ten pojazd jest samolotem. Znajduję się już po drugiej stronie przejazdu. Mój wehikuł (którego wciąż prawie nie widzę) okazuje się być samolotem, ja nim kieruję lub mam kierować i wcale mnie to nie dziwi. Widzę przed sobą odcinek w miarę prostej i pustej jezdni, która jak oceniam wystarczy mi, żeby samolotem wystartować. Bardziej martwię się, żeby nie zawadzić o wiszące wzdłuż ulicy przewody elektryczne, ale mówię sobie: dam radę.

Wtedy zwracam uwagę na to, co widzę i co dzieje się po lewej stronie. W realu jest tam zakład nazywający się „Spółdzielnia Ogrodniczo Pszczelarska Pszczółka”. W śnie ta fabryczka została rozebrana, nie ma jej, a pusty plac po niej jest wysypany warstwą gołego piasku. Uderza mnie coś innego: oto razem z fabryczką zlikwidowano wielki i prastary dąb, który tam rósł. (W realu, chyba, nie było tam dębów. Były nie takie stare wiązy, które, chyba, w dużej części wciąż rosną.) Widzę przewrócony pień tego dębu z obciętymi gałęziami. Odbieram to tak, że oto stało się coś strasznego. Zaczynam szukać kogoś, komu o tym mógłbym powiedzieć, zawiadomić, podzielić się przykrą wiadomością. – Nie startuję.

Konieczne wyjaśnienia: jako dziecko i młodzież mieszkałem niedaleko od tamtego miejsca. Przez tamten przejazd „chodziło się” z domu moich rodziców do miasta. Przejazd jako magiczny punkt pojawiał się w wielu moich snach dawniej i pojawia się teraz. W tamtej spółdzielni pracowała moja od dawna nieżyjąca matka. W śnie tamto miejsce wyglądało raczej jak kilkadziesiąt lat temu, kiedy tamtędy chodziłem do szkoły podstawowej, która była niedaleko stamtąd: bruki, kamienie i szaro – nie jak teraz, kiedy wszystko jest malowane i asfaltowane.



Widok z przejazdu na Sp. Pszczółka. Zakład widoczny w środku zdjęcia: czerwone ściany.
Z Google Street View, maj 2013.


Komentarzy: 1.
Otwórz osobno, z komentarzami: Przed startem
Tylko autora: Wojciech Jóźwiak

2018-10-10

Pokoik do wynajęcia

Kahuna

Ξ dwa — liczba dwa, podwojenia, bliźnięta, podwojone osoby lub przedmioty
Ξ jedzenie — o jedzeniu, pokarmach i jadłodajniach
Ξ wnętrze — o wnętrzach domów i mieszkaniach, jeśli dziwne, niezwykłe, tajemniczne

Coś mam cykl snów o pomieszczeniach. Pustych, jasnych i bardzo prostokątno-kwadratowych. Tym razem pokazywałem znajomym (w realu są braćmi i we śnie też byli swoimi braćmi) pokoik do wynajęcia. Nie był częścią mieszkania. Był jakby wstawiony w długi korytarz, na jego końcu po prostu był prostokątny pokoik. Ciasny,, na szerokość ramion dorosłęgo człowieka. Mieściło się łóżko, biurko z krzesłem i lodówka. To był motyw przewodni, bo oni pytali o tę lodówkę. Czy działa. Otworzyłem, pokazałem że działa. Lodówka była pełna jedzenia. Wszystko świeże, kolorowe i załadowane od dołu do góry. To ich bardzo ucieszyło i zdecydowali się wynająć ten pokoik.


Otwórz osobno: Pokoik do wynajęcia
Tylko autora: Kahuna

2018-10-09

Piwnica

Kahuna

Ξ podziemie — o podziemiach, piwnicach, lochach, jaskiniach i wchodzeniu do nich; o ciemnych miejscach, o schodzeniu w dół
Ξ sprzątanie — o sprzątaniu i porządkowaniu
Ξ światło — gdy śni się światło, jasność, przedmioty i widoki są rozświetlone, wysyłają światło
Ξ technika — o mechanizmach i technicznych urządzeniach, o ich montażu, naprawianiu i psuciu
Ξ ziemia — o ziemi poruszonej, nabrzmiałej, o piasku, glinie, błocie, kamieniach, stromiznach i skałach

Bardzo ciekawy sen. Śniłem o piwnicy, w kamienicy, gdzie mieszkałem jako dziecko. Piwnica była oczyszczona, bardzo jasno oświetlona. Na środku stały stare komputery.  Chciałem je uruchomić, chyba coś było nie tak. Odłożyłem więc to na później i zająłem się zasypywaniem rowu, który powstał wzdłuż dwóch ścian. Jakby ktoś obniżył betonową podłogę. W jednym miejscu pojawiła się nawet stojąca woda. Czyściutka. W pewnego rodzaju niecce, która powstała na najniższym poziomie piwnicy.  Bardzo pozytywnie odebrałem ten sen. Czysta, choć betonowa piwnica. Jasno oświetlona białym światłem. 

Komentarzy: 3.
Otwórz osobno, z komentarzami: Piwnica
Tylko autora: Kahuna

2018-10-04

Inny wymiar, dziwne numery telefonów i rodezjan

Kahuna

Ξ dziecko — o dzieciach i młodzieży
Ξ gubienie/znajdowanie — o gubieniu i znajdowaniu przedmiotów i osób
Ξ kosmos — o przebywaniu w kosmosie, na innej planecie lub w przyszłości, podróż tam, alternatywne światy, kosmici
Ξ obcokrajowiec — o ludziach egzotycznych: Murzynach, Japończykach, Arabach, Cyganach, Indianach itp. płci obojga; obce języki; ludzie o dziwnym wyglądzie, ludzie-chimery
Ξ pies — o psach
Ξ rodzina — o krewnych, rodzinie, rodzicach, dzieciach, przodkach
Ξ telefon — o telefonach i gdy w śnie rozmawia się przez telefon
Ξ zwierzę groźne — o groźnych zwierzętach, o zwięrzęcych napastnikach, drapieżcach, wężach, innych wstrętnych

Moja córka mieszkała z mamą w innym miejscu niż ja. Poszedłem się zobaczyć z córką. Poszliśmy na spacer. Zrobiło się ciemno, wieczór. Gdy wracaliśmy, odprowadziłem ją pod dom.Dziwnie się zrobiło, gdy weszła do innego budynku. Zdziwiłem się mocno. Poprosiłem, żeby zadzwoniła do mnie, gdy wejdzie do domu. Zadzwoniłem do jej mamy i zapytałem czy dotarła. Odpowiedź padła, że tak, ale padło również pytanie dlaczego pytam o tę dziewczynkę i skąd mam ten numer. Wtedy przyszła mi do głowy myśl - to nie mój wymiar. Wszystko jest inaczej. Trochę spanikowałem. Poszedłem dwie ulice dalej, gdzie mieszkał mój kolega z podstawówki. Miałem dwa numery telefonów. 401 79 31 i 402 79 32. Zadzwoniłem na pierwszy z nich. Odezwał się ktoś. Zapytałem, czy to mieszkanie Państwa Dymek (tak się kolega nazywa). Ktoś po włosku powiedział, że to pomyłka (zrozumiałem wszystko, to była jakaś pracownia architektoniczna). Przeprosiłem, wykręciłem drugi numer. Na telefonie pokazał mi się opis - serwis/salon samochodowy. Był wieczór, więc to chyba zgłosił się portier. Znów zapytałem czy to mieszkanie państwa Dymek. Portier zapytał czy to numer wewnętrzny czy zewnętrzny. Zdębiałem i mówię - chodzi mi prywatne mieszkanie. Chyba się rozłączyłem lub portier to zrobił. Szedłem znów w kierunku domu córki. Obok przystanku autobusowego pojawił się pies, rodezjan. Zaczął mnie obwąchiwać dość mocno. W pierwszym momencie przestraszyłem się, bo miałem na sobie krótkie spodenki a pies zdecydowanie kierował nos w kierunku mojego krocza. Strach nagle zniknął a ja po chwili się obudziłem. 

Komentarzy: 3.
Otwórz osobno, z komentarzami: Inny wymiar, dziwne numery telefonów i rodezjan
Tylko autora: Kahuna

2018-09-27

Ponowne narodziny

Helka

Ξ przejście — o przejściu na drugą stronę
Ξ rodzenie — o rodzeniu, rodzeniu się, porodach

Zastanawiałam się we śnie, czemu w żadnym z parków rozrywki nie ma urządzenia, pozwalającego dorosłym przeżyć jeszcze raz własne narodziny. Przecież to jest ważne i potrzebne!
Znalazłam się w wąskim, ciasnym korytarzu. Wiedziałam, że to poród i już się zaczął. Muszę urodzić, muszę urodzić się. Zdziwiłam się, że ścianki korytarza są bardzo jasne, pięknie opalizujące, jakby przez ciało przeświecała zewnętrzna jasność. Spodziewałam się ciemności i wilgoci. Powoli ale pewnie szłam do wyjścia otoczonego czarnym, bardzo grubym i długim futrem.

Wahałam się, jak nazwać sen, bo w odczuciu (nie w obrazach) był to mój podwójny poród: ja rodzę mnie samą.


Otwórz osobno: Ponowne narodziny
Tylko autora: Helka

2018-09-26

2 pierścionki

Renata Dominiak

Ξ przedmiot mocy — o magicznych narzędziach, amuletach, insygniach i monetach

26.09.2018

Mam na serdecznym palcu prawej ręki pierścionek z oczkiem. Wydaje mi się, że jest to kamień w kolorze brązowym.  Zakładam drugi, też z oczkiem, też brązowym chyba. Pierścionki łączą się, tworzą całość. Nie ma już dwóch, jest tylko jeden. Przyglądam mu się. Nawet się troszkę temu dziwię. Wygląda, jakby zawsze był jeden. Złączyły się tak jak symbol yin i yang. 

Komentarzy: 3.
Otwórz osobno, z komentarzami: 2 pierścionki
Tylko autora: Renata Dominiak

2018-09-10

Dziwny las

Atram

Śniłam o tym, że razem z moim partnerem próbujemy przedrzeć się przez sosnowy las. Wprawdzie był on niezbyt gęsty, z ubogim runem, ale położenie na pochyłym terenie sprawiało, że przemieszczaliśmy się z trudem. Nie szliśmy, tylko czołgaliśmy się mozolnie, jakbyśmy zaraz mieli pospadać, chwytaliśmy się wystających konarów. W dodatku chcieliśmy pozostać niezauważeni przez otaczające nas zwierzęta. Po jednej stronie pasła się pokaźna gromada dzikich świń. Starałam się je ominąć, bo wydawały mi się niebezpieczne. Wspinałam się coraz wyżej tracąc kontakt z moim towarzyszem... W pewnym momencie zostałam sama. Na samej górze wzniesienia moim oczom ukazało się duże stado jeleni barwy intensywnie rudej. Zwierzęta leżały odwrócone, albo leniwie pasły się, nie wykazując większego zainteresowania otoczeniem, oprócz jednego, będącego najwyraźniej przywódcą stada. Byk przyglądał mi się uważnie stojąc w bezruchu, miał ogromne czarne oczy i piękne poroże, przypominające nieco gałęzie drzewa. Było w nim coś hipnotyzującego, całkowicie znieruchomiałam, żeby go nie spłoszyć. W tym samym momencie, tuż przede mną nie wiadomo skąd pojawiła się mała foka. Czołgała się bezradnie w moim kierunku i popiskiwała, jednak ja nie chciałam, żeby zakłócała ciszę i mi przeszkadzała, więc starałam się ją przepłoszyć, posypując ją piaskiem. Irytowała mnie, jednak nie mogłam sprawić, żeby się usunęła. Mocowałam się z nią, czując, że jestem nieustannie bacznie obserwowana z góry przez stojące nade mną zwierzę.


Otwórz osobno: Dziwny las
Tylko autora: Atram

2018-09-05

Dom Wariatów

Mieczy.slowa

Znajduję się w pomieszczeniu, które wypełnione jest łóżkami. Siedzę na jednym z nich, na łóżku, które ustawione jest wzdłuż ściany. Mam przed sobą łóżka ustawione szeregowo, na których siedzą kobiety w różnym wieku. Pytam ich o daty urodzenia i okazuje się, że mam do czynienia z Wężami, wodnym, ognistym i z żywiołu ziemi. Kobieta z żywiołu ognia jest osobą zwalistą, ogromnego wzrostu, ale łagodnego usposobienia. Rozmawiając akcentuje wyrazy na ostatnie sylaby, co jest zabawne. Kobieta z żywiołu ziemi, idąc kołysze się na wszystkie strony. Namalowała ona dla mnie rysunek, na którym znajduje się jeż, listek lipy, różę, a właściwie 2 róże połączone w jedną (tak twierdzi) i ptaka, który przypomina dudka, z racji czuba na ptasiej głowie. Trzecia z kobiet, Wąż Wodny, jest w ciągłej infolinii z księdzem i stwierdza w pewnym momencie, że zostanie Rokitniańską i że razem wyjedziemy do Czech. No Dom Wariatów.

Komentarzy: 3.
Otwórz osobno, z komentarzami: Dom Wariatów
Tylko autora: Mieczy.slowa

2018-09-04

1838

Bosenogi

Wycieczka, zakwaterowanie w hotelu, sporo ludzi – między innymi mama.

Rozmowa na pomoście z mamą na temat miejsca do zwiedzania. Grupa chciała zwiedzać miejsce związane z tragiczna kogoś śmiercią (nie pamiętam  dokładnie czyje, ale chodziło, że ktoś został umęczony), powiedziałam, że nie mam ochoty z całym szacunkiem do jego cierpienia słuchać opowieści jak doszło do tragedii i trwać w jego bólu, być w tej energii. Zaproponowałam inne miejsce i przekonałam uczestników – był to jakiś wesoły park… Pobiegłam się szykować do pokoju bo wróciłam z jakichś swoich zajęć a wszyscy byli już gotowi do drogi i byli w autokarze.  

Biegnę do pokoju, jadę windą, kod do pokoju 1838 – wyraźnie widzę cyfry… Pakuję pośpiesznie walizkę, najpotrzebniejsze rzeczy…

Rano była zszokowana wyrazistością cyfr i zaczęłam mieć wątpliwości czy było to 1838 czy 1848… chodzi o 8 wiem…

Ponadto wieczorem rozważałam uczestnictwo w warsztatach u kobiety, która niedawno pochowała syna – czy to była odpowiedź? Co znaczą cyfry? Fakt, obecności 8 jest bardzo widoczny, pająków. Plotę sieć swoją życia, będę robić to co chcę i będę szczęśliwa – wiem to – dziękuję za te znaki choć nie do końca wiem co znaczą ☺, czuję.

I ciekawe że nie był to nr pokoju a kod do niego ;)


Otwórz osobno: 1838
Tylko autora: Bosenogi

2018-08-31

Sen o przewodniku

Adekk87

Witam.

Noc z 29-30 sierpnia 2018
Zapytalem przed snem czy mogę spotkać swojego opiekuna/przewodnika 

Sen w kościele, siedzę z moją narzeczoną w ławce, w ostatnich rzędach. Nie dostrzegam nikogo poza nami i księdzem przy mównicy. Przechodzi mój kolega z pracy (ma charakterystyczne dla niego glany w których chodzi cały rok), siada po przeciwnej stronie i zaczyna podważać to, co ksiądz mówi.  Ksiądz podchodzi do nas i opowiada, że był w jednym miejscu na misji i musiał walczyć ze złymi ludźmi. (Widać w nim żal i zmęczenie.) Nagle rzuca młotkiem w drzewo i mówi, że to drzewo pochłania złe osoby. (Drzewo miało wygląd szarości i było ponure.)

30-31 sierpnia
Sen z zapytaniem o księdza ze snu poprzedniego, kim jest?

Spotykam osobę (mężczyznę), który mówi, że zamierza przejść dosyć spory dystans na nogach, żeby pomóc komuś. Robi to coś na wzór charytatywny i mam poczucie początkowo, że jest to dystans z Polski do Rosji, a później się znacznie zmniejsza do około 300 km. Kiedy zacząłem z nim iść, rozmawialiśmy. Czułem, że pokutuje za coś, był dość smutny, mało mówił. Ja powiedziałem, że każdy popełnił jakieś błędy, nawet Ola moja narzeczona, która jest bardzo spokojna i nawet muchy by nie skrzywdziła. Towarzysz przytaknął na potwierdzenie.
Zapytałem czy możemy przyspieszyć i zaczęliśmy biec szybko.
Nagle znaleźliśmy się w mieszkaniu, mały pokój, on zaczął mi coś dyktować, a ja zapisywałem. Nauczał czegoś w dwóch częściach, każda miała kosztować przykładowo po 129 czy 1290, ale zapytałem, czy może być z racji tego, że kupuję dwa takie pakiety szkolenia za równe 200, ponieważ nie mam teraz za dużo pieniędzy i się zgodził.
Po chwili do pokoju weszło dwóch mężczyzn. Byli przyjaźnie nastawieni. Miałem wrażenie, że jeszcze w tym śnie ich widziałem. Opowiadali, że byli grać w coś na wzór krykieta chyba, jeden wyraźnie zmęczony ściągnął koszulkę, siedzieliśmy jakby wszyscy na tym samym łóżku, było dość ciasno.
Obudziłem się.


Otwórz osobno: Sen o przewodniku
Tylko autora: Adekk87

2018-08-21

Liczenie liter w utworze

Kahuna

Bardzo dziwny, ciekawy i dość niepokojący sen. Śniło mi się, że jakaś dziewczynka (moja córka??) miała za zadanie nauczenia się jakiegoś utworu na pamięć (brzmiało to trochę jak kolęda) i dodatkowo, miała policzyć ile liter jest w całym utworze. Utworu się nauczyła, ale o ilości liter zapomniała, nie zdążyła. Nie wiem. Starałem się jej pomóc. W internecie szukałem tego utworu, chciałem go otworzyć w Wordzie lub czymś podobnym, żeby mi policzyło ilość liter. Utwór znalazłem, ale w telefonie nie miałem edytora, w panice próbowałem to jakoś zainstalować, jakby od tego zależało moje/jej życie. W końcu znalazłem w sieci informacje o ilości liter. Najpierw było to 8192 później inna wersja 7916? Powstał spór z nauczycielem, czy odstępy to też litery, czy nowe linie to znak czy po prostu nowa linia itd itd. Wszystko chyba się dobrze skończyło, bo pytanie/zadanie było nieprecyzyjne w treści.

Komentarzy: 3.
Otwórz osobno, z komentarzami: Liczenie liter w utworze
Tylko autora: Kahuna

2018-08-20

Wesele

Bearyl

Śniło mi się, że z moją rodziną (rodzicami i siostrą) podróżuję po obcym kraju. W pewnym momencie psuje się samochód i stajemy w samym środku wielkiego włoskiego wesela. Czuję zagrożenie, kiedy wszyscy uczestnicy wesela spoglądają na nas obcych wrogo, jakbyśmy naruszyli jakieś tabu. Zaczynam śpiewać wesołą pieśń, która jak wiem (oczywiście w tym śnie) jest pieśnią weselną - a ściślej pieśnią gości weselnych. Atmosfera wyraźnie się rozluźnia, widzę wokoło uśmiechy - zostaliśmy zaakceptowani jako goście wesela, choć wykonanie pieśni poszło nam dość kulawo. Podchodzimy do ustawionej pośrodku ławy na której siedzą rodzice panny młodej, jej młodszy brat i dziadek. Dziadek podchodzi do nas i zagląda każdemu głęboko w oczy, po czym kiwa głową z zadowoleniem. Goście wokół zaczynają coś skandować, młodszy brat zaczyna się skręcać ze śmiechu a ja podejrzewam, że będziemy musieli przejść jakieś głupie próby i zrobić z siebie głupców żeby jeszcze bardziej rozluźnić atmosferę. Przed nami pojawia się naga kobieta z rozpuszczonymi włosami - jest bardzo szczupła, wręcz chuda a jej nagość jest przykryta warstwą zaschniętego błota czy jakiejś brązowo-szarej mazi. Podaje mi dłoń i prowadzi mnie i moją rodzinę w kierunku dziwnej lepianki, przed którą jest mała sadzawka. Kobieta wchodzi do wody i płynie, wchodzimy za nią. Woda jest zimna i ciemna, ale czysta. Obawiam się, że jest głęboko, bo nie umiem pływać, ale okazuje się że stopami dosięgam dna sadzawki. Wychodzę za kobietą przy lepiance, ale niepokoję się o ojca, bo jest zbyt słaby i oglądam się czy przebył sadzawkę. Wszystko okazuje się w porządku, a kiedy się obracam staje przy mnie matka panny młodej i pokazuje, że już nas zwalniają z dalszych prób. Pcha mnie delikatnie w kierunku weselnych stołów i odbieram jej pchnięcie jako serdeczne i ciepłe, wręcz kojące. 
Teren na którym odbywa się weselne przyjęcie jest bardzo rozległy, chodzę między stołami i obserwuję gości. Nagle z przerażeniem dostrzegam, że wszędzie na ziemi w trawie leżą ludzie owinięci ciasno w jakieś trawy i zioła jak roślinne mumie. Ludzie ci których twarzy nie widać pod "bandażami" z traw i liści - słabo się ruszają, ale ciasno owinięte wokół nich rośliny nie pozwalają im na nic więcej. Obok mnie ojciec panny młodej obwiązuje ciasno roślinami swoją żonę, matkę panny młodej - a potem wpycha jej do ust poszatkowaną drobno kapustę i jakieś owoce i zioła. Kobieta dławi się, ale jest całkowicie bezwolna. Czuję, że ogarnia mnie groza. Obok inny starszy mężczyzna podpala leżące ciała - mam wrażenie, że wesele zamienia się w jakiś kanibalistyczny obrzęd, że wszystkie te leżące roślinne mumie zostaną upieczone i zjedzone. Z przerażeniem biegnę ostrzec rodzinę - dostrzegam siostrę, a kiedy krzyczę co odkryłem, budzę się.
Mam wrażenie pierwotności tych symboli, choć ich nie rozumiem.


Otwórz osobno: Wesele
Tylko autora: Bearyl

2018-08-17

Minotaur

Bosenogi

Ξ dziecko — o dzieciach i młodzieży
Ξ obcokrajowiec — o ludziach egzotycznych: Murzynach, Japończykach, Arabach, Cyganach, Indianach itp. płci obojga; obce języki; ludzie o dziwnym wyglądzie, ludzie-chimery
Ξ podziemie — o podziemiach, piwnicach, lochach, jaskiniach i wchodzeniu do nich; o ciemnych miejscach, o schodzeniu w dół
Ξ rodzina — o krewnych, rodzinie, rodzicach, dzieciach, przodkach
Ξ wojna — o wojnie, działaniach wojennych, powstaniach, żołnierzach i zagrożeniu wojną; manewry i ćwiczenia
Ξ zabijanie — o zabijaniu i przygotowaniach do zabijania
Ξ zagrożenie — gdy w śnie odczuwa się zagrożenie życia

Dziś w nocy bo burzliwym dniu, być może w obliczu bezsilności choroby ojca, przyśnił mi się sen… Rzecz działa się w kilku miejscach, jakby był to przegląd sytuacji, jak wygląda stan rzeczy w różnych miejscach. Ludzie formowali się, grupowali, zbroili, kamuflowali, a nawet tworzyli grupy przebierańców… Byłam w kilku grupach, wszędzie musiałam się „dostosować”. Ogólny chaos, stan wysokiego zagrożenia. Ludzie, którzy byli w domach barykadowali się, ryglowali drzwi, okna i do tego chowali, kamuflowali za szaflami, wersalkami, przyklejali się do dachów, aby nie być widoczni od środka, gdyby ktoś wszedł i szukał. To jakby polowanie. Polowanie na ludzi. Ukryłam dzieci, a potem sama byłam w kilku miejscach… Mąż był z grupą mundurową i podczas ładowania broni wspominał dzieciństwo, że coś mu to przypomina… Gdy byłam przy jakimś wozie, jakimś obozowisku, wyszedł z niego potężny mężczyzna, jakby minotaur i pokazał mi rycinę, jak przecinano mieczem głowę tak pośrodku od góry – człowiek, człowiekowi… I tu zrozumiałam, że to jakby gra, kto pierwszy? O co chodzi? Tak naprawdę Ci, którzy się bali nie wiedzieli za bardzo, o co chodzi, prócz tego, że trzeba się chować i umykać. W pewnym momencie byłam nad morzem, było wzburzone, była noc – nie zabierało ludzi jak w kilku wcześniejszych snach… W pewnej z grup ludzie zaczęli (chyba ze strachu) wpadać w szał i wzajemnie się atakować – wtedy się chowałam na jakimś telewizorem lub maszyną do szycia? W pewnym momencie byłam w domu rodzinnym i wisieliśmy na dachu, na innym dachu od góry… Dzieci wzięłam do ziemianki i zasypałam – były i są bezpieczne. W jednym z domów – jakby w domu rodzinnym mamy – ktoś krzyczy: idą! Idzie ich całe mnóstwo… Schowaliśmy się do domu – podglądałam przez okno, a drogą przeszła jakby grupa religijna (tak poczułam), która śpiewała, niosła światła, zwarta, uformowana – nie atakowała, po prostu szli dalej… Po tym sen jakby zaczął wygasać… Czy to było rozwiązanie, czy kolejna forma bycia razem przeciw nieznanemu? Obudziłam się w nocy, trochę przestraszona, rozdygotana, nie wiem w którym momencie snu… Jak zamknęłam oczy, migotało światło – jakby odbicie wybuchów, pożogi, wręcz słyszałam dźwięki, nie był to strach ale stan rozkołatania i zdziwienia fizycznego odbicia na powiekach świateł snu…


Otwórz osobno: Minotaur
Tylko autora: Bosenogi

2018-08-13

Uratowanie dzieci

Wojciech Suchomski

To chyba jeden z najdziwniejszych snów jakie miałem, a ponieważ pojawił się dzień po zaćmieniu Słońca, uważam że jest ważny. Śniło mi się to 13 sierpnia 2018 przed 7:30.

Śniło mi się, że przyszło do mnie kilka zaniedbanych, tęgich kobiet w spódnicach, w wieku ok. 60 lat i przyprowadziły dużą, ok. 30-osobową grupę dzieci w wieku 6-9 lat. Dzieci były głodne i źle ubrane i wiedziałem, że zginą z głodu i zimna, jeśli zostaną pod ich opieką. Kobiety poprosiły, a wręcz poleciły, żebym się nimi zaopiekował i szybko sobie poszły. Problem w tym, że ja sam nie miałem żadnej żywności ani schronienia, znajdowałem się przy brzegu szerokiej, kamienistej, górskiej rzeki. Pamiętam też podmokłą trawę na jej brzegach. Wyglądało to mniej więcej tak:

Tak więc pozostawiono dzieci pod moją opieką i musiałem szybko znaleźć im jakieś schronienie. Tym bardziej, że dzieci hałasowały i wkradało się już zamieszanie. Przesunąłem się z nimi do czwartego wymiaru i znalazłem dla nich opiekę w dobrych warunkach we Francji "i to jeszcze przed bitwą pod Poitiers", "która była/będzie w naszej przyszłości" (tak zapisałem tuż po obudzeniu).

Z jakiegoś powodu, prawdopodobnie przesunięcia się do innego wymiaru lub podróży w czasie, grupa dzieci podwoiła się i musiałem coś zrobić z drugą grupą, "która znalazła się w trudniejszym położeniu (był to rok ok. 1330)". Przesunąłem się ponownie w inny wymiar i znalazłem się w sielankowej wiosce góralskiej, wśród życzliwych ludzi, którzy zaopiekowali się dziećmi.

Historia zakończyła się więc happy-endem, obie grupy dzieci znalazły schronienie i "optymalne dla nich warunki".

Sielankowa wioska góralska przyśniła mi się być może dlatego, że miesiąc temu spędzaliśmy urlop w Jurgowie u bardzo życzliwych, serdecznych i pełnych harmonii ludzi. Także rzeka ze snu wygląda jak Białka Tatrzańska na tamtym odcinku.

Śniło mi się to tuż przed wstaniem z łóżka, kiedy kilkakrotnie budziła mnie żona ("Kochanie, pobudka", "No, wstajesz już?" "Wojtek, wstawaj!"). Kiedy wychodziła z pokoju i wracała do porannych zajęć, ja z powrotem wsuwałem się do śnionego snu, niczym do czwartego wymiaru, a potem ona znów przychodziła i mnie budziła.

Jak sam zapisałem tuż po obudzeniu, nie mam żadnych wątpliwości, że sen był efektem inspiracji grą Miegakure, w której bohater przesuwa się do czwartego wymiaru, aby np. przejść przez ścianę lub rozwiązać inne problemy. Gra bardzo pomaga wyobrazić sobie jak wyglądałby świat w czwartym wymiarze, tutaj jest to wyjaśnione (dostępny jest język polski):

Miegakure:



Otwórz osobno: Uratowanie dzieci
Tylko autora: Wojciech Suchomski

2018-07-30

Co innego każdym okiem

Wojciech Jóźwiak

Ξ ciemność — gdy śni się ciemność, gdy sen dzieje się w ciemności i jest to ważne
Ξ percepcja — gdy w śnie jest zmieniona percepcja
Ξ rana — o ranach i uszkodzeniach ciała, o zmianach na skórze i w ciele, o tatuażach; uszkodzenia, które przypominają rany

Nie mogłem otworzyć prawego oka. (W tym śnie!) Lewe było w porządku, prawe mimo usiłowań pozostawało nieczynne. Czułem panikę: że straciłem wzrok w tym oku, albo, co bardziej prawdopodobne, miałem sparaliżowaną powiekę, która nie chciała się otworzyć, pozostawała zaciśnięta. Dotykając dłonią nie czułem tego oka: powieka była bez czucia, podobny efekt jak z wargą po znieczuleniu u dentysty.

Powoli jednak „wpuszczałem trochę światła” do prawego oka. I okazało się, że tym okiem widzę coś innego, co zdrowym lewym. Inną, alternatywną rzeczywistość. Np. w ścianie, gdzie był zawieszony ekran komputera (tak!) były ubytki, wyrwa, za którą zaczynała się ciemna przestrzeń „pomiędzy ścianami”. W pomieszczeniu gdzie byłem, z jakimiś ludźmi, prawym okiem widziałem inne osoby niż lewym. M.in. mężczyznę z kobietą w łóżku w sytuacji jednoznacznej.

Miejscem tego snu było ciasne i ciemne pomieszczenie, z wysokim sufitem; nie było to moje stałe mieszkanie, ale miałem do niego jakieś niejasne prawa, dlatego tam się znajdowałem – jakbym się zatrzymał w podróży w mieszkaniu „częściowo moim”. A, i jeszcze podczas tego problemu ze wzrokiem gwałtownie wybiegłem stamtąd na ulicę-aleję, pomiędzy drzewa, tak jakbym potrzebował więcej przestrzeni naokoło. Przez cały sen było ciemno, wszystkie miejsca były niedoświetlone.


Otwórz osobno: Co innego każdym okiem
Tylko autora: Wojciech Jóźwiak

2018-07-28

Świt

Ludmiła

Ξ anioł — o aniołach lub podobnych
Ξ medycyna — o lekarzach, chorobach, szpitalach, sanatoriach, przychodniach i zabiegach medycznych

Nie wiem dlaczego, ale zdarzyło się, więc odnotowuję. Mieszkam sama i sama muszę sobie dawać radę z realnością. Przez kilka miesięcy nie mogłam /prawie/ wyjść z domu. Zrobienie jakichkolwiek zakupów np.spożywczych było nadzwyczaj trudne. Wyrzucenie śmieci to była bitwa-wygrywałam ją  tylko bardzo rano, na granicy pierwszego ćwierknięcia ptaków. Podczas dnia wielokrotnie, w pełni ubrana i przygotowana, stałam przed drzwiami i nie mogłam ich otworzyć by wyjść. Jeśli zrobiłam krok za próg, zaczynały się torsje, biegunka, nawet omdlenie. Co 2-3 tygodnie, wcześnie rano, udawało mi się na krótko przemknąć do sklepu.. Mijały tygodnie i miesiące. W końcu, zdesperowana, zaczęłam wymyślać / najgorszymi słowami/ swojemu Aniołowi, żeby się, do cholery, włączył. Bardzo krótko potem, na granicy końcówki snu- WIDZĘ- postać owiniętą białą materią- nie wiadomo męską czy kobiecą, która staje o krok, lekko pochylona i pyta- "A tyłem?". Zrywam się na równe nogi w pełni przytomna- nie śpię do chwili kiedy rano otwieram drzwi wejściowe, odwracam się i tyłem wychodzę z mieszkania, jak każdy normalny człowiek! Po tylu miesiącach męczarni! Sen czy jawa - z Aniołami trzeba twardo, bez certowania! Pytanie- DLACZEGO tyłem? DLACZEGO musiałam odsiedzieć swoje? PO CO istnieją takie progi między Świadomościami? Powinnam chyba zapytać Anioła ale..nie chcę się z nim znowu kłócić!" W końcu - lubię drania!

Komentarzy: 9.
Otwórz osobno, z komentarzami: Świt
Tylko autora: Ludmiła

2018-07-28

Pociąg

Mieczy.slowa

Sen z 25.07.2018 po godz.11

Jestem za granicą, podróżuję pociągiem. Siedzę na przeciwko toalety. W pewnym momencie czuję dym papierosowy. W pociągu jest całkowity zakaz palenia. Z toalety wychodzi mężczyzna w podeszłym wieku i kieruje się do swojego miejsca, które znajduje się gdzieś z drugiej strony tej toalety. Po chwili nagle pojawia się przy mnie. W ręku trzyma dezodorant, chce aby go wyperfumować. Zresztą dobrze go nie rozumiem. Nie zgadzam się, bo sytuacja wydaje mi się dziwna. Na ubraniu zauważam znaczek, który nie wiem dlaczego mnie zaniepokoił. Pojawiła się konduktorka,która pouczyła mnie, że jest to osoba słabo widząca. Mężczyzna wdał się ze mną w pogawędkę, powiedział, że wraca z Wrocławia, bo żona mu zmarła z którą był 34 lata. Odszedł też jego pies po 12 latach, bo zachorował na raka.Mówił też coś o bilecie, że jeżeli nie mam to mogę jechać z nim, na jego bilecie. Zastanowiło mnie to ponieważ parę dni wcześniej (realnie) 17.07. godz 22 został mi zabrany bilet przez konduktorkę, która orzekła że został skserowany.


Otwórz osobno: Pociąg
Tylko autora: Mieczy.slowa

2018-07-24

Ścigany w ogromnym budynku

Kahuna

Ξ napastnik — o agresywnych osobnikach, mordercach i wampirach; o tych, którzy zmuszają do czegoś
Ξ ucieczka — o uciekaniu przez napastnikami i zagrożeniem
Ξ wnętrze — o wnętrzach domów i mieszkaniach, jeśli dziwne, niezwykłe, tajemniczne

Dziwny sen, krótki ale nawiązujący do wczorajszego. Też budynek, chociaż już bez typowych pomieszczeń. Uciekałem przed kimś. To był budynek na pewno jakichś służb. Podejrzewam policję. Uciekłem i zacząłem biec schodami w dół, przeskakując czasami całe schody. Wciąż poruszałem się w prawo (to jest właśnie to nawiązanie do snu z domem babci, tam też chodziłem po mieszkaniu w prawo). Nawet gdy wskakiwałem na schody obok, żeby zmylić pościg, wciąż to była spirala w prawo. Biegałem po piętrach, czasami zwalniałem krok, idąc powoli, żeby nie wzbudzać podejrzeń. Panował półmrok. Gdy spotykałem na korytarzach innych ludzi, podnosiłem rękę w geście pozdrowienia, jakby dając do zrozumienia, że ja to jestem swój, tylko pracuję na innym piętrze. Ciężki sen - fizycznie męczący. 


Otwórz osobno: Ścigany w ogromnym budynku
Tylko autora: Kahuna

2018-07-23

Syberia. Warsztaty. Zmienione miasto

Wojciech Jóźwiak

Ξ impreza — o imprezach towarzyskich, artystycznych, festiwalach, zjazdach, fiestach, balangach
Ξ miasto — o miastach i ich zwiedzaniu
Ξ podróż — o byciu w podróży, byciu przejazdem, o zwiedzaniu niezwykłych miejsc; przygotowania do podróży, do wyjazdu

Te trzy sny śniły mi się kilka dni temu, jednej nocy. Nie były jednym snem, śniły się osobno, między którymiś nawet budziłem się. Jednak wydały mi się całością.

Syberia. Byłem na Syberii. Nie: właściwie tylko opowiadałem o Syberii albo zajmowałem się sprawą kogoś, kto tam był. W tle jednak było bardzo żywe wspomnienie, że niedawno byłem na Syberii i wyświetlały mi się obrazy stamtąd. (Faktycznie, kiedyś odbyłem jedną wycieczkę tam, dawno już temu.) Ale w tym śnie, tamte wspomnienia składały się na odmienną, alternatywną rzeczywistość, która wydawała się prawdziwym wspomnieniem. Przypominałem sobie, jak z moim syberyjskim znajomym jedziemy pociągiem, a trochę idziemy pieszo wzdłuż torów. Tory biegną przez nieskończoną równinę sięgającą horyzontu z każdej strony, porośniętą niską roślinnością i pokrytą szronem, przymrozkiem. Pora dnia jest przed świtem. Tory idą dokładnie po prostej. Na mapie to miejsce leży na północ od Jakucka (w realu tam nie byłem) i tam – tak mi się śni – kolej idąca wzdłuż równoleżnika dochodzi do Leny. Tam jest duże miasto, inne niż Jakuck. (Oczywiście, realnie ani tej kolei nie ma ani miasta, ani nigdy chyba takiej nie planowano.)

Warsztaty. Okazuje się, że będę prowadzić warsztaty, tzw. szamańskie, podobne do tych, w których brałem udział lub prowadziłem w latach 1995-2015. Zebrała się dostatecznie duża grupa, czym jestem pozytywnie zaskoczony. Siedzimy w kręgu w dziwnym miejscu, które jest pomiędzy ceglanymi ścianami, ale jest zewnętrzem, nie wnętrzem budynku. Omawiamy jakieś szczegóły organizacyjne. Obok są jakieś inne towarzystwa tam zebrane, a to, co robią, nie ma związku z moją grupą. Nasze działania będzie my robić „gdzieś tutaj”, ale na nocleg będziemy wracać do miasta, jakoś tak jest umówione, nawet wiadomo, do kogo. Z moich znajomych bywających dawniej na warsztatach są Ania O. i Rafał M. Jest mi miło, że ich znów widzę. Jednak wszystko, co tam się dzieje, jest jakieś umowne. Nie całkiem prawdziwe. Jakbyśmy tylko próbowali, grali, umowną próbę robili. Jeden z uczestników ma coś, co mi zaimponowało: specjalną papierową wykładzinę do butów. Nazywa się to: „papier ścierny”. (Tak!) Przymierzam, okręcam tym obie stopy i wkładam do butów. Stają się niezwykle wygodne. Ale orientuję się, że powinienem właścicielowi oddać, więc zdejmuję i oddaję, szkoda. Mamy się spotkać i zaczynać działania następnego dnia rano.

Giorgio de Chirico: Piazza d'Italia, fragment
Jeden z wariantów obrazu Giorgio de Chirico „Piazza d'Italia”, fragment. Link

Zmienione miasto. Jestem w Łowiczu, gdzie mieszkałem, zanim zacząłem studia. Miasto jest trochę takie, jak naprawdę, a faktycznie całkiem inne. Jest podobne, bo np. wiem w którym miejscu jestem: idę, zatrzymując się i rozglądając, obserwując, z placu zwanego Przyrynek na Nowy Rynek (znany z tego, że jest trójkątny). Ta przestrzeń jest nieporównanie bardziej rozległa niż naprawdę, jakby widziana przez jakieś poszerzające soczewki. Jest niezwykle jasno, domy są jasne, plac jest pokryty regularną – też bardzo jasną, odbijającą światło, kostką. Ludzi na nim jest niewielu, może kilkunastu i wszyscy skupieni w jednym miejscu, grupa mężczyzn czymś bardzo zajętych, odświętnie ubranych. (W całym mieście w tym śnie nie zauważyłem żadnych samochodów.) Zaglądam na sąsiednie ulice. Budynki wyglądają bardziej jak w Wenecji albo w Rzymie: są ozdobne, duże, kilkupiętrowe i mają fantastyczne fasady, jakiś rozwibrowany renesans lub barok. Dziwi mnie ta masa cennych zabytków w moim mieście, ale wyjaśniam sobie, że przyszły duże pieniądze (z Unii?!!) na odnowienie i rekonstrukcję, więc teraz tak tutaj jest. Ta opinia mi się podoba, bo gdzieś dalej w mieście widzę miejsca, gdzie nie było renowacji i tam mury szare, tynk sypie się, chwasty zarastają. Wiele jest pamiątek historycznych, które wyglądają jak ołtarze we wnękach fasad domów – ale nie-religijne, tylko ku pamięci jakichś sławnych ludzi. W perspektywie ulicy, która wychodzi z tamtego placu, widzę daleko osobliwy budynek, który jest świątynią, ale jakiejś bliżej nieznanej religii. (Aura tego snu przypominała obrazy Giorgia de Chirico, dlatego fragment zamieszczam.) W śnie byłem przekonany, że zwiedzam tamto „moje” miasto, które gdy długo w nim nie byłem, przemieniło się w lepsze niż było kiedyś.

Komentarzy: 1.
Otwórz osobno, z komentarzami: Syberia. Warsztaty. Zmienione miasto
Tylko autora: Wojciech Jóźwiak

2018-07-23

Mieszkanie po babci

Kahuna

Ξ labirynt — o labiryncie; o błądzeniu w czymś podobnym do labiryntu
Ξ rodzina — o krewnych, rodzinie, rodzicach, dzieciach, przodkach
Ξ wnętrze — o wnętrzach domów i mieszkaniach, jeśli dziwne, niezwykłe, tajemniczne
Ξ zmarły — o zmarłych ważnych osobach; gdy wiadomo, kto to jest

Szedłem ulicą, przy której mieszkała moja babcia. Postanowiłem wejść do mieszkania i zobaczyć kto tam teraz mieszka. Zapukałem , wszedłem. Okazało się, że mieści się tam nie tyle biblioteka, co magazyn/sklep antykwariatu ze starymi książkami. Mieszkanie nic się nie zmieniło, ale wszędzie były regały magazynowe, surowe, metalowa i na nich ustawione książki. Kobieta która tam była, zapytała w czym może mi pomóc. Nie mogłem wydusić z siebie słowa. Płakałem i chciałem powiedzieć, że tu mieszkała moja zmarła babcia. Wyglądałem jak siedem nieszczęść. Zapłakany, zaśliniony i za przeproszeniem, zasmarkany. Byłem w jakiejś histerii. Babci mieszkanie było całe przechodnie. Kwadrat z drzwiami do kolejnego pomieszczenia. Można było chodzić w kółko. Przedpokój, pokój, sypialnia, kuchnia i znów przedpokój :)))) Tak było i we śnie. Chodziłem w ten sam sposób jak za dzieciaka. Ganialiśmy się po mieszkaniu. We śnie chodziłem powoli patrząc na wszystko dokładnie. Zauważyłem tylko jedną rzecz, która była babci. To stara fotografia, gdzie był także dziadek, wszystkie dzieci babci i babci siostra. Nie uspokoiwszy się niestety, wyszedłem z mieszkania. 


Otwórz osobno: Mieszkanie po babci
Tylko autora: Kahuna

2018-07-04

Na samolocie podróż, nie „w”

Wojciech Jóźwiak

Ξ kosmos — o przebywaniu w kosmosie, na innej planecie lub w przyszłości, podróż tam, alternatywne światy, kosmici
Ξ miasto — o miastach i ich zwiedzaniu
Ξ przewodnik — gdy śni się postać kogoś, kto prowadzi innych lub pojazd z pasażerami
Ξ samolot — o samolotach, lotnikach, lataniu samolotem i kierowaniu samolotem
Ξ światło — gdy śni się światło, jasność, przedmioty i widoki są rozświetlone, wysyłają światło

Leciałem samolotem, ale nie „w”, nie wewnątrz pojazdu, tylko „na”. Tzn. siedziałem, wraz z paroma innymi osobami i pilotem (albo przewodnikiem) na wierzchu tego pojazdu. Ten latający obiekt nazywam samolotem, ale jednocześnie przypominał balon: miał jakby nadmuchiwaną, elastyczną powłokę. Siedziało się w zagłębieniach tej powłoki, tzn. siedziska lub fotele, czy cokolwiek tam służyło do siedzenia, były zagłębione w tej elastycznej powłoce, robiącej wrażenie czegoś nadmuchiwanego. Nie zauważyłem, żebym miał jakieś osłony, ale też nie zauważyłem, żeby wiatr przeszkadzał. Z góry przyglądałem się miastu, które było w dole, ale nie całkiem w dole, tylko trochę w bok – kilometr lub więcej od osi samolotu. Co jest zrozumiałe, bo mogłem patrzeć tylko ponad grzbietem tego pojazdu, a nie prosto w dół. Najpierw patrzyłem na lewą stronę pojazdu i widziałem rozległe osiedla, raczej niskich, ale szerokich domów, krytych dachami (jeśli to były dachy) ze szkła, które na różne sposoby iskrzyły się od odbijanego światła, bo lot był w środku dnia przy bardzo jasnej słonecznej pogodzie. Poruszenie wśród współpasażerów kazało mi przenieść wzrok na prawą stronę i tam zacząłem poznawać znajome budynki w tamtym mieście. (Lecieliśmy nisko, na wysokości mniej więcej 200 metrów.) Tzn. tamte budynki wydawały mi się znajome, bo naprawdę tamto miasto żadnego nie przypominało. Raczej jakąś futurystyczną makietę z filmu SF.

Tyle snu, prócz tego chodzą jakieś skojarzenia, jakby z innymi snami. Sen gdy go spisałem brzmi bardzo rzeczowo. Naprawdę w tym śnie miałem dwa walczące ze sobą wrażenia: że to wszystko, w czym jestem, jest jakieś bez sensu i tego, co widzę, nie powinno po prostu być – nie tak wyglądają samoloty i tak się nimi nie lata; także światło dnia było zbyt silne: nie ma aż tak oślepiająco jasnej pogody; również to miasto w dole, szczególnie jego lewa strona, wydawały mi się obce, sztuczne i nie z tego świata. Drugie odczucie było takie, że muszę to, co tam jest i w czym jestem, przyjąć, zaakceptować – bo po prostu tak jest.

Ani początku lotu, ani ewentualnego wylądowania nie zarejestrowałem. (Jak w filmie „Incepcja”: tam o tym zjawisku mówili.)


Otwórz osobno: Na samolocie podróż, nie „w”
Tylko autora: Wojciech Jóźwiak

2018-07-01

Lot na North Cup

Alexandramag

Ξ dziecko — o dzieciach i młodzieży
Ξ pieniądze — o pieniądzach, płaceniu, przelewach i kontach
Ξ podróż — o byciu w podróży, byciu przejazdem, o zwiedzaniu niezwykłych miejsc; przygotowania do podróży, do wyjazdu
Ξ samolot — o samolotach, lotnikach, lataniu samolotem i kierowaniu samolotem

Byłam na wczasach. Koleżanka A. podeszła do mnie i powiedziała, że jeden z panów organizuje lot na North Cup.” - Jak będziesz chciała, to możesz opłacić ten lot i też polecisz ze mną. Lot jednak jest nielegalny.” Poszła pod górkę zapłacić temu pilotowi za lot. Uprzedziła mnie, że mnie ten lot będzie kosztował więcej, bo to jest jej znajomy. W portfelu miałam 500 dolarów. Ona prawdopodobnie zapłaciła 200 dolarów. Nie powiedziała mi, ile dała pieniędzy za lot. Udałyśmy się na miejsce zbiórki odlotu autobusem. Było kila autobusów transportujących ludzi. Jechały tam przeważnie kobiety. Koleżanka zniknęła mi. Prawdopodobnie była już w samolocie. Musiałam zapłacić przewoźnikowi pieniądze. Wyciągnęłam z portfela 250 dolarów. Było to w trakcie marszu, ruchu. Wycofałam lekko jeden banknot 50 dolarowy. On też mi oddał jeszcze 100 dolarów. Wiedziałam, że on nawet nie liczy tych pieniędzy. Kątem oka spojrzałam do portfela i zobaczyłam, że jeszcze kilka banknotów mi zostało. On gotowy był do odlotu. Były dwa samoloty naszykowane do wylotu, o dziwnych kształtach. Nie wyglądało na to, że podróż będzie bezpieczna. Dostałam się do tego samego samolotu, w którym była koleżanka. W samolocie były dziwne podwieszone elementy, wiszące sznurki, zupełnie jak w balonie. Ucieszyłam się, że będę podróżowała, nawet na stojąco. Oderwaliśmy się od ziemi. Koleżanka powiedziała, że to lot na North Cup. Po locie znalazłyśmy się przed mostem. Wyszedł mały chłopczyk, może 4-5 letni, który miał być naszym przewodnikiem.

Komentarzy: 6.
Otwórz osobno, z komentarzami: Lot na North Cup
Tylko autora: Alexandramag

2018-07-01

Zawiła droga do kina

Alexandramag

Ξ dziecko — o dzieciach i młodzieży
Ξ impreza — o imprezach towarzyskich, artystycznych, festiwalach, zjazdach, fiestach, balangach
Ξ kupowanie — o kupowaniu, sklepach, targach
Ξ obcokrajowiec — o ludziach egzotycznych: Murzynach, Japończykach, Arabach, Cyganach, Indianach itp. płci obojga; obce języki; ludzie o dziwnym wyglądzie, ludzie-chimery
Ξ samochód — o samochodach i podobnych pojazdach, prowadzeniu samochodu, jeździe samochodem, o drogach i autostradach

Kupiłam bilet do kina. Do seansu pozostało mi 40 minut. Wyszłam stamtąd udając się do najbliższych sklepów. Zaczęłam się poruszać po asfalcie siedząc na czarnym filcu, przesuwając ten filc pod sobą. Inni ludzie także poruszali się w ten sposób skręcając w lewo. Była cała kolejka ludzi poruszających się w ten niezwykły sposób. Później weszłam do tramwaju. Była tam para – kobieta i mężczyzna przede mną jedna osoba, druga za mną, z Turcji. Kontrolerka zaczęła sprawdzać nie bilety, tylko dokumenty. Podeszła do nich i szczegółowo oglądała ich paszporty. Ja czekałam, że mnie także będzie kontrolować, szczególnie dokumenty samochodu. Mnie jednak nie chciała kontrolować. Wyszłam z tramwaju, szukając dokumentów w torebce. Nie mogłam ich znaleźć. Weszłam do zakładu fotograficznego mojego znajomego. Przeniósł moją torebkę do drugiego pomieszczenia. Miałam tam chwilę pobyć. Okazało się, że jest już po godzinie 16ej i seans się rozpoczął. Znajomy zapalił światło. W drzwiach były półprzezroczyste szyby. Wyjrzał przez drzwi i powiedział, że idzie jego znajomy z wózkiem dziecięcym. Postanowiłam wyjść. Idąc z powrotem do kina trafiłam na olbrzymi plac zabaw, gdzie bawiło się dużo dzieci. Było tam mnóstwo dmuchanych kolorowych zabawek. Weszłam przez przypadek na dół jednej z nadmuchanych zabawek. Nie było tam dna tylko, błotniste, nieuklepane podłoże. Stamtąd szybko udało mi się wyjść. Moje spóźnienie na seans było spore, ale chciałam szybko się znaleźć w kinie.


Otwórz osobno: Zawiła droga do kina
Tylko autora: Alexandramag

2018-06-19

Nocny pociąg

Wojciech Jóźwiak

Ξ ciemność — gdy śni się ciemność, gdy sen dzieje się w ciemności i jest to ważne
Ξ niższy — o ludzich niższych/niskich rangą: bezdomny, żebrak, pijak, więzień itp.
Ξ obcokrajowiec — o ludziach egzotycznych: Murzynach, Japończykach, Arabach, Cyganach, Indianach itp. płci obojga; obce języki; ludzie o dziwnym wyglądzie, ludzie-chimery
Ξ pociąg — o pociągach i tramwajach, jeździe nimi, o dworcach kolejowych
Ξ podróż — o byciu w podróży, byciu przejazdem, o zwiedzaniu niezwykłych miejsc; przygotowania do podróży, do wyjazdu
Ξ przejście — o przejściu na drugą stronę
Ξ przewodnik — gdy śni się postać kogoś, kto prowadzi innych lub pojazd z pasażerami

Jadę nocnym pociągiem. (Po śnie uświadomiłem sobie, że nic nie było widać w oknach.) Ale brakuje wolnych miejsc. Konduktorka każe mi przejść do przodu, że wolne miejsca są dopiero w pierwszym wagonie. Przechodzę przez wagonowe korytarze. Przechodzę przez łącznik między aktualnym wagonem, a następnym w kierunku jazdy, czyli tym pierwszym. Łącznik jest nieoświetlony, ciemny, dłuższy niż to bywa normalnie, wygląda jak tunel: jakbym zstępował tunelem do podziemia. Na podłodze przesuwają się ruchome płyty, łączące wagony. Zaglądam do tego pierwszego wagonu. Faktycznie, widzę wiele wolnych miejsc do siedzenia, co zachęca. Ale pasażerowie nie wyglądają zachęcająco. Siedzą tam lub stoją opierając się o coś, sami mężczyźni, ewidentnie należący do jakiejś sub-klasy, wyglądają jak Cyganie lub muzułmanie, śniadzi, niechlujnie ubrani. Cały ten pustawy wagon jest taki, że najlepiej określa go słowo: niechlujny. Zwraca uwagę grupa „wyrostków”, chłopców lat około czternaście, którzy siedząc na ławkach lub krzesłach, biją się. Robią to z jakąś mechaniczną zawziętością, raczej jest to jakaś „gra w bijanego” niż prawdziwa walka. Innym pasażerom to nie przeszkadza, zresztą atmosfera jest naładowana agresją, czuję to, jakbym wszedł do baru w podejrzanej dzielnicy. Wagon nie ma przedziałów i jest znacznie szerszy niż te realne, właściwie jest to duża sala i bardziej wygląda na wnętrze baru. Podłoga jest zarzucona torfem, właściwie ściółką, jak w oborze. W głębi, które w barze było zapleczem lub kuchnią, siedzą kierowcy. Bałagan za ich plecami zupełnie im nie przeszkadza. Wychodzę stamtąd, ale zauważam, że miałem jakieś rzeczy, bagaże ze sobą:wracam, ale niczego nie znajduję, pytam, nikt nic nie wie.

Komentarzy: 10.
Otwórz osobno, z komentarzami: Nocny pociąg
Tylko autora: Wojciech Jóźwiak

2018-06-19

Podziemia z cegieł i transowy taniec

Kahuna

Ξ dom — o domach i szczególnych budynkach, ich zwiedzaniu i budowaniu
Ξ impreza — o imprezach towarzyskich, artystycznych, festiwalach, zjazdach, fiestach, balangach
Ξ podziemie — o podziemiach, piwnicach, lochach, jaskiniach i wchodzeniu do nich; o ciemnych miejscach, o schodzeniu w dół
Ξ światło — gdy śni się światło, jasność, przedmioty i widoki są rozświetlone, wysyłają światło
Ξ taniec — gdy w śnie tańczą

Dotarłem do starego, ale pięknie odrestaurowanego budynku z cegieł. Przy wejściu była recepcja, mogli tam wchodzić tylko "swoi" lub obcy, ale wprowadzani przez "swoich". Wszedłem do środka, wprowadzony we śnie, przez kolegę z pracy. Po prawej stronie ogromnej i wysokiej sali były schody którymi właśnie schodziło się w dół. Wysokość to mniej więcej cztery piętra. Od środka, wszystkie ściany były z odnowionej cegły. Czyste, równe, symetryczne. Idealne. Kolega wraz z kimś z obsługi pokazywał pozostałe miejsca w środku budynku. Ta ogromna sala służyła do tańczenia. Po przekroczeniu pewnej linii wpadało się w swego rodzaju trans. To działo się samoczynnie. Kolega zademontstrował i faktycznie. Zaczął tańczyć w hipnotycznym transie. Poszedłem wtedy, już sam, zwiedzić resztę tego "klubu". Była sala nauki baletu dla dzieci, można było to obserwować przez ogromne szyby. Dorośli w pewnej chwili też zaczęli tańczyć. Coś było tam, na dole takiego, że taniec wywoływał trans. Doszedłem do miejsca, gdzie można było zejść głębiej. Tam też wszystko było ceglaste, odnowione i bardzo głębokie. Sto a może i więcej pięter podziemnego budynku. Wydaje mi się, że albo sam wiedziałem, że tam jeszcze nie teraz, albo ktoś mnie powstrzymał, że jeszcze nie pora na mnie tam schodzić. Bardzo bardzo pozytywny sen. Czysty i jasny. To też ważne. W tych podziemiach nie było źródła światła. Wszystko było jasne, biło wręcz blaskiem. Nie oślepiało, ale nie było źródła tego blasku. 


Otwórz osobno: Podziemia z cegieł i transowy taniec
Tylko autora: Kahuna

2018-06-11

Zacząć od nowa

Helka

Dwie kolejne noce, dwa sny.
Sen pierwszy.
Jestem w ciąży. To dopiero początek.  Zalewa mnie fala miłości do nienarodzonego jeszcze istnienia. Dosłownie czuję fizycznie, jak miłość ogarnia całe moje ciało i umysł. Odczuwam, że tym razem wszystko będzie dobrze, że tym razem urodzę zdrowe dziecko.

Sen drugi.
Spotykam M - moją pierwszą miłość. Jest starszy i zmęczony życiem. Jakaś kobieta go zostawia. Ja również jestem sama/samotna. Jesteśmy zaproszeni na jakieś wesele. Pada propozycja byśmy tam poszli razem, zgadzam się. Pytam: czemu wtedy, w młodości nam nie wyszło? Błysk, zrozumienie -  zalewa nas fala miłości. Znów czuję ją w ciele i umyśle. Wtulam się w jego tors z całej siły, on głaszcze mnie po głowie. Znaleźliśmy się ponownie i tym razem wiem, że się uda.

Oba sny identyczne w schemacie i oba bardzo zmysłowe (nie w sensie erotycznym). To poczucie miłości, bliskości i pewności, że teraz się uda, wibrowało w każdej komórce ciała.


Komentarzy: 3.
Otwórz osobno, z komentarzami: Zacząć od nowa
Tylko autora: Helka

2018-05-31

Automatyczna kasa

Wojciech Jóźwiak

Ξ gubienie/znajdowanie — o gubieniu i znajdowaniu przedmiotów i osób
Ξ kupowanie — o kupowaniu, sklepach, targach
Ξ przejście — o przejściu na drugą stronę

To było na lotnisku. Żeby dostać się do samolotu, musiałem jeszcze przejść przez jakąś bramkę i tam coś opłacić. Ludzie stali w kolejkach. Na szczęście ostatnia w rzędzie bramka była automatyczna i przed nią nie było kolejki. Co miałem tam zrobić: trzy czynności. Postawić moje rzeczy na przesuwającej się taśmie na ladzie na wysokości mniej więcej metr dwadzieścia, przeciągnąć je przed czytnikiem i zapłacić kartą. Wszystko zaczęło mi się mieszać, lepiej powiedzieć: kićkać. Nie wiedziałem, co mam położyć na taśmie. Ani gdzie jest czytnik. Wydało mi się też, że wolę zapłacić gotówką, monetami, a nie kartą, której nie mogłem znaleźć albo myliła mi się, mieszała z innymi kartami, dowodem, prawem jazdy itp. Wyciągałem jakieś przedmioty z kieszeni, przy okazji wypadały mi jakieś pogniecione papiery, śmieci. Ta kasa już nie była pusta, bo za mną ustawiali się pasażerowie w coraz dłuższej kolejce i czułem za sobą ich pośpiech i wkurzenie. Samolot zaraz odleci. Nagle okazało się, że ta kasa nie była automatyczna, tylko obsługiwała ja kobieta w średnim wieku, taka z tych typowych, które siedzą za kasami. Ponagliła mnie, żebym szybciej przechodził i opłacił swoje rzeczy. (Czy chodziło o cło? Ale o tym w śnie nie było wzmianki.) Ja podałem moje trzy rzeczy. Były to: jakiś kulisty przedmiot, jakby zabawka (niebieski?). Drugi: jakiś przedmiot z paciorków na sznurkach (brązowych?), które razem tworzyły coś w rodzaju koszyka. Trzeciego nie opiszę, jakiś rupieć z tkaniny i metalowych zaczepów. Kobieta za kasą uprzejmie zauważyła, że dwa pierwsze przedmioty pokazuję niepotrzebnie, bo opłaciłem je już kiedy je kupowałem. Trzeci tak, ale żeby było szybciej i prościej, to niech kartę przyłożę nie do czytnika, tylko bezpośrednio do metalowej części tego przedmiotu. I to zrobiłem.

Po zapisaniu ten sen zupełnie się rozpada, traci sens. A zaraz po tym, jak mi się przypomniał, wydawał się pełen głębokiego wglądu.

Komentarzy: 2.
Otwórz osobno, z komentarzami: Automatyczna kasa
Tylko autora: Wojciech Jóźwiak

2018-05-29

Cmentarny sen: bal na cmentarzu

Jarosław Koziński

Ξ bóg — o Bogu, Jezusie, Maryi i innych osobach boskich, o duchach i istotach mitycznych
Ξ cmentarz — o cmentarzach, grobach, pogrzebach
Ξ uroczystość — o uroczystościach, świętach, festynach, ślubach i zgromadzeniach rodzinnych lub publicznych, o warsztatach
Ξ zmarły — o zmarłych ważnych osobach; gdy wiadomo, kto to jest

Był jakiś 2011 rok, listopad. Brałem udział w terapii psychodynamicznej, prowadzonej przez starszą o jakieś 3 lata terapeutkę. Na cmentarzu było popołudnie. Był bal. Widziałem doskonale poprzebierane postacie w odświętne strony balowe. Muzyka iście barokowa. Nagle zaczęła zbliżać się północ. Jakaś postać, świetlista Pani z latarnią w ręku wyszła od strony grobu mego pradziadka mówiąc do mnie "Jarku, już pora, czas iść, zbliża się północ". Staliśmy tak na głównej alejce, gdy zaczęły się wycia, zaczęły strzelać łańcuchy, groby zaczynały się trząść, a nad cmentarną bramą zaczęła się opuszczać metalowa nabita pikami u góry i w dole krata. W ostatniej chwili zdążyłem. Gdy byłem w jakiejś odległości od cmentarza, usłyszałem męski głoś" "Jarek, wracaj, Jarek, wracaj". W interpretacji której po pewnych czasie do mnie dotarła - ta świetlista postać to Anima - (JUNG się kłania), zaś głos męski, to Jarosław I - ja jestem z 1982 roku, siostra z 1975 roku, zaś Jarosław I był chłopczykiem zmarłym rodzicom w trzy dni po porodzie. Na jego cześć dostałem imię. Miał poważną wadę letalną. No i ta lampka - wisiała nad łóżkiem moim i siostry w dzieciństwie.


Otwórz osobno: Cmentarny sen: bal na cmentarzu
Tylko autora: Jarosław Koziński


x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)