Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

08 października 2006

Krzysztof Wirpsza

e-tom: Enneagram: przewodnik po typach

Enneagram: przewodnik po typach
Zewnętrzna Deklaracja, Wewnętrzny Warunek i Fetor wnętrza

Kategoria: Enneagram

  (1)    2    3    4    5    6    7    8    9    10    11    12    dalszy >  

8 października 2006

Krzysztof Wirpsza

Enneagram: przewodnik po typach


Fetor wnętrza

Kiedyś każdy z nas, poszukujących, doszedł do wniosku, że jest czego szukać. I z tym to przeświadczeniem żyjemy. Specyficzny nieprzyjemny zapach rozchodzący się po naszym życiu oznajmił nam to ponad wszelką wątpliwość. Nie za bardzo wiemy skąd dobiega. Coś, gdzieś się psuje - choć salon i meble - na pierwszy rzut oka bez zarzutu. A jednak. Są tacy - którzy mówią, że szukamy czegoś, co nie istnieje. Że zapach ten to iluzja, którą wytworzyliśmy w pogoni za niezwykłością. Inni powiadają, ach, nawet jeśli nie iluzja, cóż nam po padlinie, która gdzieś leży i cuchnie. Może lepiej spryskać salon odświeżaczem i zasiadłszy na kanapie, poświęcić się lekturze? My jednak wytrwale szukamy, przeświadczeni, że warto. Cichy głosik mówi nam, że oprócz Padliny, jest tam również Coś Naprawdę Fajnego. Oczywiście słyszeliśmy starą jak świat opowieść, mówiącą, że człowiek ma także Wnętrze. Czasem podejrzewamy, to ono właśnie jest winnym obecnego stanu. To ono wciąż wabi nas obietnicą, odstręczając jednocześnie zapachem. Aby pozbyć się zapachu i zweryfikować obietnicę, musielibyśmy je jednak znaleźć. Jak to zrobić? W tym sęk. Domyślamy się, że coś we Wnętrzu zacięło się, coś nie działa, coś psuje się i zatruwa. Mało tego, przeczuwamy, że to problem nie tylko nasz - to sprawa - być może - każdego człowieka. Dokąd udać się po radę? Artykuł niniejszy mówi o próbach odnalezienia Wnętrza, przeznaczony jest więc raczej dla tych, którzy już szukają. Ale także dla tych, którzy, zirytowani zapachem, od jakiegoś czasu uparcie obwąchują wszystkie sprzęty.

Wnętrze? Gdzie to jest?

Dobre pytanie. No, bo skoro cały wszechświat leży na zewnątrz, którędy wiedzie droga do Wnętrza? Dziesięć głębokich wdechów? Skupić uwagę na czubku nosa? A może wyciszyć myśli? Są różne szkoły, lecz im dłużej szukamy, tym usilniej dociera do nas niewygodna prawda - wszystko to są formy zewnętrznej rzeczywistości. Fragmenty ciała, czynności, mantry i modlitwy - wszystkie są próbą zmiany świata na zewnątrz. Świata takiego, jakim go postrzegamy MY, natomiast kwestia czy aby to MY, jest naprawdę ostateczną instancją i twardym dnem - pozostaje niewyjaśniona.

Zagubieni na oceanach świata, pełnych rzeczy zbędnych, miraży i pływających wraków - chcemy wiedzieć czy istnieje mapa, która nakieruje nas na właściwą drogę - która jest w stanie poprowadzić nas w stronę owego centralnego wiru, zwanego JA. Oczywiście takich map stworzono setki, chcieliśmy jednak przyjrzeć się tutaj bliżej jednej z nich, która wydaje nam się szczególnie istotna - a przy tym genialna w swej prostocie. Ta mapa to Enneagram.

Enneagram dzieli ludzi na dziewięć typów. Każdy z nas reprezentuje jeden i tylko jeden typ. Odkrycie swojego typu stanowi punkt kluczowy- i nie jest łatwe. Czasami pomocne będzie przeczytanie książki, czasem rozmowa z kimś, kto umie celnie określać typy, czasem wypełnienie specjalnego testu. Często właściwe rozpoznanie następuje po bolesnym obaleniu kilku teorii, które uprzednio stworzyliśmy, na temat swojego typu. Właściwe rozpoznanie z reguły wpędza nas w zakłopotanie i mobilizuje do pracy nad sobą. Wbrew częstej opinii, uczciwe i prawidłowe zaklasyfikowanie siebie do jednej z dziewięciu kategorii, nie zamyka nas w skrzynce, ale z tej skrzynki uwalnia. Teoretyczny opis jest jedynie kluczem, który otwiera puszkę Pandory. Rozpoznanie, gdy raz już się dokona, nie zamyka nas w statycznej szufladzie. Niczym wirus, rozprzestrzenia się, z każdym dniem ukazując wciąż nowe "porażone" części. Nie jest to doznanie przyjemne i wielu woli poprzestać na uznaniu Enneagramu za jeszcze jeden psychologiczny gadżet z duchowego supermarketu. Dlatego niech się strzeże, ten, kto bierze! - Enneagram nie jest tym, czym się wydaje. Właściwie użyty pokazuje to, czego serdecznie nie chcemy zobaczyć - martwą, zrakowaciałą tkankę naszego nieświadomego ja. Jednak gdy już raz to zobaczymy, nie ma odwrotu. Nic nie będzie jak dawniej. System, jak pigułka z Matriksa, poprowadzi nas w głąb króliczej nory, ku uzdrowieniu wypartego gniewu, wstydu i lęku, o których na co dzień, nikt woli nawet nie wspominać.

Każdy z dziewięciu typów Enneagramowych stanowi spójny sam w sobie system postrzegania świata, w ramach którego dana jednostka porusza się, ewoluuje i upada - od narodzin, aż po śmierć ciała. Typy - jakkolwiek odmiennie prezentują się ich złożone filozofie - łączy jedno. Wszystkie chcą dobrze - a niewiadomych przyczyn, wychodzi źle. Jest to coś, co łączy wszystkich nas, jako osobników gatunku homo sapiens. Staramy się żyć zgodnie z tym, co uważamy za słuszne, choć - mówiąc szczerze - często jest to po prostu trudne, a czasami nawet wydaje się niewykonalne. Enneagram zauważa to zjawisko i wykorzystuje je jako wskazówkę - drogowskaz. Twórca mapy Enneagramu zdaje się mówić: zwróć uwagę na pewien prosty fakt. Oto próbujesz być szczęśliwy, a świat - czemu właściwie? - robi ci na przekór. Jeśli rzeczywiście miałbyś rację - naturalna harmonia powinna sprzyjać wszystkim twoim zamierzeniom - czy jednak tak jest w istocie? W praktyce potrzebujemy wysiłku. Potrzebujemy zmagania z negatywnością - za pomocą łopaty, pióra, autosugestii, zdobywania rzeczy upragnionych czy - jak u mnichów - wznosząc się ponad to, co kochamy. Potrzebujemy ciągłej uważności i rozprawiania się z przeszkodami jakie staną nam na drodze - od 7 rano do 23 wieczorem, a często i w czasie snu! Enneagram podpowiada nam - widzisz? Coś jest nie tak. Coś jest popsute, i to jest właśnie kierunek, w którym należy patrzeć, piąta strona świata, z której dobiega cichy płacz zaginionego Wnętrza. Czemu chcę dobrze, uczciwie, szlachetnie, a wychodzi trud, pot i upokorzenie? Czemu "bez pracy nie ma kołaczy", a o każdą fajną ideę należy się głośno i skutecznie dopominać? Jeśli jest jeden Bóg (a nie dwóch), i jeśli jest on W Dechę - to dlaczego do cholery, tyle rzeczy idzie nie po mojej myśli?!


Krzysztof Wirpsza
krzysztof.wirpsza@yahoo.com





  (1)    2    3    4    5    6    7    8    9    10    11    12    dalszy >  

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)