Pochodzę z Łowicza, który w 1845 roku został podpięty do Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Mieszkam w Milanówku, który powstał, ponieważ Kolej Warszawsko-Wiedeńska przecięła tutejszy las.
| « 20. Jeszcze jedna odróżniająca cecha Międzymorza |
16-05-2012
(Odpowiedź Hardchiefowi)
W podpisku pod poprzednim odcinkiem Hardchief poruszył kilka spraw. Streszczam je i odpowiadam:
(1) George Friedman przewiduje w XXI wieku...
--- Nie czytałem książki Friedmana („Następne 100 lat. Prognoza na XXI wiek”), zniechęciło mnie to, co pisano o niej w Sieci.
(2) George Friedman przewiduje w XXI wieku konflikt między Polską a Turcją o strefę wpływów na Bałkanach.
--- Konflikt, strefy wpływów: to brzmi jak kompletna fikcja. Geopolitycznie Turcja nie jest przeciwnikiem Polski, przeciwnie, jest jej naturalnym sojusznikiem. O ile, oczywiście, polscy przywódcy nie zechcą działać wbrew długofalowym interesom własnego kraju, jak to się zdarzyło Sobieskiemu, gdy poszedł bić Mustafę. Być może nawet ekspansja Islamu działa na korzyść Polski, przynajmniej tak może się zdarzyć - tylko że w tej chwili nie wiadomo jak to „obliczyć”. Z Turcją kłopoty może mieć w jakiejś przyszłości Rosja, bo Turcja jest potencjalnym naturalnym zjednoczycielem narodów mówiących językami z rodziny tureckiej, podobno bardzo bliskimi sobie i wzajemnie zrozumiałymi. Pod patronatem Turcji mógłby zawiązać się jeden (polityczny) naród sięgający od Marmary do Morza Ochockiego i taka liga mogłaby być atrakcyjna również dla narodów północno-kaukaskich, dla Tatarów znad Wołgi i Baszkirów z Uralu. Komu taka formacja by najbardziej zagrażała, łatwo zgadnąć.
Istnienie dużych, zwartych i tubylczych mniejszości, zwłaszcza tradycyjnie islamskich, jak Tatarzy znad Wołgi i Baszkirzy spod Uralu, może w dłuższym czasie albo rozsadzać Rosję, albo skłoni to państwo do ustroju regionalnej oddolnej demokratycznej federacji, co byłoby najlepszym, czego można Rosji życzyć.
(3) Pytanie otwarte - na ile "Międzymorze" uniknie laicyzacji i utożsamiać się będzie już raczej nie z "przedmurzem" a "ostatnim bastionem" chrześcijaństwa w Europie.
--- Sprawa tu raczej postawiona na głowie. Opozycja (nie mówię „konflikt”, bo nie chcę przesadzać :) między Islamem (jako cywilizacją) a nami nie polega na różnicy religii i NIE jest przeciwieństwem religii islamskiej z jednej strony i chrześcijańskiej z drugiej strony. Jest czymś innym: przeciwieństwem RELIGII i NOWOCZESNOŚCI – i to są właśnie ci mocarze chwytający się za łby, a nie dwie religie. Dlatego „unikanie laicyzacji” (czyli wzmaganie religii) nijak NASZEJ części świata nie wzmacnia. Międzymorze pozostaje mało zamieszkane przez muzułmanów nie z powodu jakiejś miejscowej religijnej gorliwości, która by zniechęcała muzułmanów przed osiedlaniem się tutaj. Jedynym chyba religijnie gorliwym krajem Międzymorza jest przecież tylko Polska, jest więc bardziej wyjątkiem niż regułą. Czechy są ateistyczne, a tak samo jak w Polsce muzułmanów tam niewielu. A to dlatego, że i Polska i Czechy, jako kraje biedniejsze niż Zachód, z bardziej hermetycznym społeczeństwem i mało znanym językiem, mało sprzyjające biznesowi i nie mające kasy na socjal, są dla przybyszów nieatrakcyjne. Religia nie ma nic do rzeczy, tym bardziej że jak widać nikt u nas nie zabrania wyznawać jakiejkolwiek.
(4) Czyżby Licheń alternatywą dla Mekki?
W „przeciąganiu liny” między Islamem a Zachodem kibicuję Zachodowi nie z powodu jego (tradycyjnej) religii. Jeszcze jakieś 300 lat temu obie religie były „siebie warte” i właściwie nie było między nimi, ani między wychowanymi przez nie społeczeństwami jakichś przepastnych istotowych różnic. Z naszego obecnego punktu widzenia islam miał zresztą pewne przewagi nad chrześcijaństwem: dopuszczał istnienie innowierców na swoich terytoriach, przez co kraje islamskie były wieloreligijne, oczywiście z tym zastrzeżeniem, że władza należy do muzułmanów. Jako religia był zgodniejszy z rozumem (bardziej racjonalny): nie wymagał wiary w takie cuda jak zstąpienie Boga na ziemię, narodziny bez ludzkiego ojca i bez przerwania hymenu; zadowalał się tym, że jego założyciel był prorokiem, a nie do razu bogiem. Łatwiej też na zdrowy rozum jest przyjąć, że Bóg jest po prostu jeden i niepodzielny niż że jest jednocześnie jeden i trzech, itd. Islam też był zdumiewająco równościowy: mało dbał o rodzinne uwarunkowania, syn niewolnicy mógł tak samo dziedziczyć po ojcu (nawet królestwo) jak syn pierwszej żony, formula konwersji była (i jest) nadzwyczaj prosta (nie cytuję, żebym niechcący się nie zbisurmanił), a nowy wyznawca trafiał w społeczność uznająca go za równego „starym bywalcom”.
Różnica między Zachodem a Islamem zaczęła narastać dopiero odkąd Europa PRZEZWYCIĘŻYŁA religię. (Którą – tak się złożyło? – było chrześcijaństwo.) Od wiary i zaufania „starszym” przeszła na rozum. Siłą Europy od dawna NIE jest chrześcijaństwo, jest nowoczesność. W konwersji Europy na nowoczesność chrześcijaństwo oczywiście swoją rolę miało i ją wypełniło. Coś takiego było w tej religii, lub raczej w jej kilku głównych wersjach, co umożliwiło powrót do nauki, prawa, etyki i techniki nie bazujących na religii i nie potrzebujących jej do swojego uzasadnienia – czyli do takiego pojmowania świata, które wynaleźli starożytni Grecy. Islamowi jakoś nie udała się ta sztuka. Być może stało się dlatego, że chrześcijaństwo więcej obszarów ludzkiego życia i zainteresowań pozostawiało poza swoim zasięgiem, że w ogóle wyróżniało sferę „świecką”, które je nie interesowała. Inaczej niż islam, gdzie religijny sens sięgał wiele dalej.
(5) Czyżby Licheń alternatywą dla Mekki?
Na pewno nie Licheń, bo jedno i drugie jest przejściem na „filozofię” która fundamentalnie nie rozumie i nie chce rozumieć świata. Alternatywą jest rozsądek, wiedza, szacunek dla ludzi jako ludzi, (a nie jako zaledwie współwyznawców lub wspólnie „mających być zbawionymi”), umiejętność zgodnego życia w jednej społeczności pomimo wszelkich różnic, w tym religijnych. To nie są cnoty, które ma się z odruchu, to trzeba wypracować, to jest kultura, która jest konieczna i „na dole”, i „na górze” u politycznych decydentów.
(6) Demografia jednak skazuje nas na porażkę i warto by dołączyć analogiczną mapę ze wskaźnikiem dzietności i prognozami co do liczby ludności w 2030 i 2050 roku.
Tu niestety pokrętna ludzka (genetycznie wdrukowana) natura obraca się przeciw nowoczesnemu stylowi życia i promuje prymityw. Jeśli młode kobiety są tak „ustawione” w społeczeństwie, że wolno im tylko rodzić dzieci, to to robią – i taka populacja rośnie. A w nowoczesnym stylu życia z rodzeniem dzieci konkuruje wykształcenie, praca, hobby, życie towarzyskie. Przetrwają te „plemiona”, które potrafią zarówno dbać o wykształcenie i pracę, jak i o dzieci. Światowa gra o grupowy sukces idzie o rzeczy całkiem banalne i oczywiste.
Wojciech Jóźwiak
| « 20. Jeszcze jedna odróżniająca cecha Międzymorza |
Autor, jego teksty
Aby pisać komentarze zaloguj się lub zarejestruj.
Udostępnij:

Drukuj
wróć na górę