27 grudnia 2012
Wojciech Jóźwiak
Serial: Astro-obserwator
Co może znaczyć ta Lilith?
◀ Cztery ruchy Ziemi ◀ ► Co nowego na Kursie Astrologii? - Cykle planet, ćwiartki i rektyfikacja ►
Otwórz w AstroAkademii: Co może znaczyć ta Lilith?
◀ Cztery ruchy Ziemi ◀ ► Co nowego na Kursie Astrologii? - Cykle planet, ćwiartki i rektyfikacja ►
Komentarze
1. Planety i czytanie znaczeń z ich nazw • NN#8498 • 2014-08-28
To mój pierwszy komentarz na Tarace, witam wszystkich.
Od pewnego czasu poczytuję tarakowe teksty. Pan Wojciech Jóźwiak wielokrotnie pisał, że jest przeciwnikiem "odczytywania" planet i innych ciał niebieskich z ich nazwy i jako przykład podaje najczęściej Lilith... Mnie nie daje spokoju kwestia tego, że właściwie większość planet jest "odczytywanych" z ich nazw, pochodzących od starożytnych bóstw rzymskich. W niektórych przypadkach nazwa mitologiczna ma niewiele z wspólnego z "charakterem" planety jako takiej. I o ile np. w przypadku Merkurego (weźmy pierwszą od Słońca) mniej więcej charakter planety się zgadza z postacią mitologiczną - okrąża Słonce szybko, mijając często inne planety - symbolizuje ruch, kontakty z innymi, a także przez fakt, iż jego koniunkcja ze Słońcem jest szczególna - jest "podświetlony" przez Słońce a nie chowa się za nim - pomijając to, co w rzeczywistości można zobaczyć - może być łączony z wiedzą i "oświeceniem" - to w przypadku planety Wenus już nic się nie zgadza. Planeta Wenus nie ma wiele wspólnego z rzymską boginią o tym samym imieniu! Jest niegościnna - jest właściwie gorącym piekłem, w dodatku ma niejasną tożsamość- była uważania niegdyć za dwa różne obiekty i ujmowała w klamrę noc - właściwie to powinna się nazywać właśnie PLUTON!
Czy nie powinno się nieco "urealnić" znaczenia planet, by łączyły się bardziej z tym, czym jest planeta w rzeczywistości a nie z mitem?
Od pewnego czasu poczytuję tarakowe teksty. Pan Wojciech Jóźwiak wielokrotnie pisał, że jest przeciwnikiem "odczytywania" planet i innych ciał niebieskich z ich nazwy i jako przykład podaje najczęściej Lilith... Mnie nie daje spokoju kwestia tego, że właściwie większość planet jest "odczytywanych" z ich nazw, pochodzących od starożytnych bóstw rzymskich. W niektórych przypadkach nazwa mitologiczna ma niewiele z wspólnego z "charakterem" planety jako takiej. I o ile np. w przypadku Merkurego (weźmy pierwszą od Słońca) mniej więcej charakter planety się zgadza z postacią mitologiczną - okrąża Słonce szybko, mijając często inne planety - symbolizuje ruch, kontakty z innymi, a także przez fakt, iż jego koniunkcja ze Słońcem jest szczególna - jest "podświetlony" przez Słońce a nie chowa się za nim - pomijając to, co w rzeczywistości można zobaczyć - może być łączony z wiedzą i "oświeceniem" - to w przypadku planety Wenus już nic się nie zgadza. Planeta Wenus nie ma wiele wspólnego z rzymską boginią o tym samym imieniu! Jest niegościnna - jest właściwie gorącym piekłem, w dodatku ma niejasną tożsamość- była uważania niegdyć za dwa różne obiekty i ujmowała w klamrę noc - właściwie to powinna się nazywać właśnie PLUTON!
Czy nie powinno się nieco "urealnić" znaczenia planet, by łączyły się bardziej z tym, czym jest planeta w rzeczywistości a nie z mitem?
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
