Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

18 sierpnia 2014

Krzysztof Wirpsza

Mój tarakowy testament
List otwarty. Moje uwagi n.t. Taraki i siebie po dwunastu latach współpracy

Kategoria: Projekt Taraka
Tematy/tagi: rozwój osobistyTaraka

Www.taraka.pl. Przeżyłem tu dużo pięknych chwil, sprawdzałem się jako prowadzący warsztaty, poznałem masę ludzi, wypuściłem na świat moją debiutancką twórczość. Do tej pory gdy siadam „do kompa” mój organizm wykonuje trzy rutynowe czynności. 1. Sprawdza maila. 2. Wykonuje „fejsa”. 3. Zagląda na Tarakę.

Więc dlaczego nie piszę?

Zacznę może od tego, że nie jest to palenie mostów. Po prostu szukam swoich szlaków, i odnajduję je. W tym okresie wszelkie ugrupowania, organy o sprofilowanym charakterze, wydają mi się obciążeniem – po prostu dlatego, że zasłaniają mi formująca się wizję mnie. To jest w zasadzie główny powód. Tarakę uważam wciąż za zaprzyjaźnioną stronę, z którą łączą mnie więzy wspomnień, zamierzam utrzymać tu swoje konto i od czasu do czasu coś publikować. Nie będzie to już jednak, jak dotąd, jedyne i główne miejsce, gdzie można mnie znaleźć.

Uważam Tarakę za organ nośny, docierający do licznego grona klientów – czego doświadczyłem zdobywając tu swoją porcję sławy. Taraka niewątpliwie jest czytana i bez wątpienia, uczestnicząc w niej, uczestniczy się w życiu społeczności. Ma to również, lub może mieć, raczej korzystny wpływ, jeżeli prowadzi się jakiegoś rodzaju działalność zarobkową. Czemu więc nie? Lub, precyzyjniej, czemu nie jest to mój dom ?

Po pierwsze, nie odnajduję się w tematyce. Tak się składa, że ani Słowianie, ani szamanizm, ani już tym bardziej naukowe badanie historii, archeologii, geografii, religii itp. – nie pozostają, choćby i w minimalnym stopniu, moją dziedziną.

Po drugie, nie odnajduję się w metodologii. Taraka jest, według mojej oceny, portalem stosującym dość rozpowszechnione, zwłaszcza w Polsce, podejście, które nazwałbym erystycznym. Erystyka, dla tych, którzy nie wiedzą, jest sztuką prowadzenia sporów. W Tarace pisze się artykuły, a następnie te artykuły są komentowane – co w sumie stanowi normalne zjawisko. Jednak charakter komentarzy ma pewną specyfikę, która bynajmniej nie zawsze występuje w internecie. Dąży się mianowicie do ścisłego wykazania bądź obalenia słuszności pewnych poglądów, w tym poglądów autora komentowanego artykułu. W tym względzie ja sam wyznaję raczej podejście typu: zostaw przyjazny lub neutralny komentarz, podziel się swoim doświadczeniem, ale nie antagonizuj. Bliskie mi podejście diad komunikacyjnych wyrasta z pokrewnej tradycji. Napotykane w Tarace próby dyskutowania z poglądami autorów, często z bardzo wyraźnym zaznaczaniem różnic, po prostu nie są w moim stylu.

Po trzecie – Taraka jest dionizyjska, a za tym domorosła, zbiorowa i „robiona na pniu”. To pasowało do mnie w dawnych latach. Natomiast z czasem zacząłem odkrywać w sobie część, która chciałaby pisać raczej w sposób apolliński, tj. przemyślany, celowy, z dopracowaną, indywidualną puentą. Eksperymentalność i żywiołowe debiutowanie już mnie jako autora tekstów jakoś coraz mniej pociąga, chyba dojrzewam do wydania książki. Taraka, jak to w definicji dionizyjskości, wychodzi z założeń kolektywnych – tj. pisać każdy może, a potem wszyscy wspólnie spotykają się na swoistym „wiecu” i to pisanie omawiają. W ten sposób ta osoba uczy się od plemienia, a plemię umacnia swoje wzajemne więzi i hierarchię. Nie odmawiam temu stylowi surowego, naturalnego uroku. Sam jednak poszukuję czegoś zgoła innego.

Osobiście chciałbym widzieć autora artykułu jako natchnionego twórcę, z którym owszem, można się nie zgadzać, ale wtedy się go zwyczajnie nie czyta. Autor jako ekspert, profesjonalista i ostateczny autorytet – albo powala na kolana, albo – proszę bardzo, idziemy gdzie indziej. Nie ma możliwości, aby czytelnik swoimi opiniami współtworzył autora – to autor bierze pełną odpowiedzialność za swoją koncepcję i czytelnik ma do niego przez to szacunek. Natchniony twórca miałby oczywiście grono swoich wielbicieli i dla tego grona by pisał. Ale ponieważ byłby ekspertem w swojej dziedzinie i ponieważ – jak przypuszczam – byłby opłacany – nie powstałoby pytanie, „czy się nadaje”, nie byłoby tego całego testowania, przepuszczania przez sito. Taki autor jest z założenia bogiem – w swoim świecie. A że różnorodność światów i bogów wielka – nikt nikogo do wyznawania nie zmusza.

Tu dochodzimy do kolejnego, czwartego problemu – Taraka, jak dla mnie nie jest wystarczająco różnorodna. Jest ona jedynym w swoim rodzaju portalem w języku polskim i za to należą się jej podziękowania. Gdyby nie Taraka, nie mielibyśmy społecznościowego, ponadwyznaniowego portalu dla (duchowca-)intelektualisty, o stałym i dość dużym gronie sympatyków. To jest fakt. Natomiast faktem jest również, że została ona założona przez jednego człowieka, Wojciecha Jóźwiaka – a zatem siłą rzeczy ogranicza się do obszaru jego zainteresowań. Nie ma w tym nic dziwnego – gdybym to ja założył niekomercyjny portal, prawdopodobnie również skupiałby się on wokół moich zainteresowań. W końcu coś z tego chciałbym mieć – jeżeli nie pieniądze, to... innego rodzaju satysfakcję. Uważam, że to normalne.

No właśnie, i tu trafiamy w kolejny punkt. Taraka jest niekomercyjna – a zatem nie ma żadnego interesu w rozszerzaniu oferty. Od lat trwa przy tych samych tematach, które zresztą w praktyce, jakoś siłą inercji chyba – ciążą raczej ku nauce niż duchowości. Komercyjność być może zmusiłaby Tarakę do poszerzenia i urozmaicenia oferty. Myślę, że akurat to nie byłoby najgorsze. Nie zgadzam się z popularnym wśród „tarakowców” przekonaniem, że komercyjni są źli i biorą kasę za szarlatańskie usługi. Może nie wszyscy sympatycy portalu tak uważają, ale istnieje spore i wpływowe grono, które... po prostu lubi sobie na tym koniku pojeździć. Wydaje mi się, że jest to część „erystycznego” profilu pisma. Do prowadzenia sporów zawsze przydaje się istnienie w miarę wyraźnych założeń programowych. „Obalanie szarlatanerii” to jedno z haseł niepisanego programu Taraki – przyznam, trochę mi to moherem trąci. Rozumiem, że gdy się ma taki filtr, o wiele łatwiej oddzielić, kto tu swój, a kto obcy, a to daje pewne korzyści. A jednak związana z tym zaściankowość (koteryjność?) jest dla mnie ciężkostrawna.

Przy okazji – komercja, jeśli już o niej mowa, ma dwa oblicza. Z jednej strony może promować szarlatanów, zgoda. Z drugiej jednak może stanowić cenne źródło rzeczywistych specjalistów, w tym tych z zagranicy. Mam wrażenie, że człowiek, który na czymś „zęby zjadł” – nawet jeśli to duchowość – o wiele chętniej napisze za odpowiednie wynagrodzenie niż za przysłowiową sławę.

Punkt raz, dwa... szósty. Monotonia. Monotonia jest, ponieważ są pewne credo (creda?), które się w kółko powtarza. Nie wiem, czy tak jest wszędzie, ale mam wrażenie że, w Tarace jest tego dużo. Być może w zachodnich odpowiednikach Taraki, typu RealitySandwich.com, „creda” głosi się po prostu w innym obszarze, np. New Age’owych cliche, których z kolei w Tarace, na szczęście!, brak. Nie będę się spierał. Wracając do „cred” Taraki: jednym z nich jest to, że nie używamy słowa Bóg – co też naczelny przy wielu okazjach podkreśla. Znam sporo miejsc w sieci, książek i autorów, w których słowo to stosowane jest odpowiedzialnie, bez epatowania emocjami. „Bóg” (pisany z dużej litery) jest określeniem, które w swojej wolnej, czystej formie posiada bardzo konkretne znaczenie – a unikanie go, przypuszczam, może zniechęcać wielu samodzielnych wizjonerów. Poza tym jest jeszcze jedno. Postulat nie używania słowa „Bóg”, gdy o nim usłyszałem za pierwszym razem, wzbudził mój aplauz i szacunek. Rozumiem ten postulat jako koan, haiku, lekkie i niewymuszone maźnięcie pędzlem po białej kartce. Jednak gdy usłyszałem to samo zdanie po raz n-ty na przestrzeni wielu lat, gdy przeczytałem kolejny wpis blogowy, artykuł, reprymendę czy dyskusję na ten temat – poczułem, że chodzi tu bardziej o toczenie sporu dla samego sporu, o udowadnianie czegoś, na czego udowodnieniu komuś – z jakichś powodów – zależy. Podobnie rzecz ma się w przypadku innych tarakowych „cred” – są one pretekstami do nieustających, powtarzających się i ciągnących latami dyskusji.

Zdaję sobie sprawę, że te creda to nie cała Taraka, że wiele osób je po prostu ignoruje – wiedzą swoje. Ja sam nie uważam, że one w jakiś sposób dyskwalifikują Tarakę – w pewnym stopniu nawet stanowić mogą jej – hmmm – marynarską krzepę. Być może to przynależność do pokolenia średniolatków, być może mój uporczywy „lucyferyzm” (a propos – kolejny „tarakizm”), ale gdzieś, jakoś, wychowano mnie na optymizmie. Taraka natomiast, dla mnie, po prostu epatuje pesymizmem. Jest depresyjna. No, powie ktoś – depresja może być jak wino, albo jak ser pleśniowy. Im bardziej liszajowata i omszała – tym lepsza. Wiem i rozumiem, że takie założenie przyświeca portalowi. Nie odsądzam go od czci i wiary, tym niemniej, sam jestem raczej optymistą, przez co trudniej mi się odnaleźć wśród tych, z założenia omszałych, beczek.

Punkt ósmy – właściwie wynikający bezpośrednio z poprzedniego – brak kreatywności. To jest dla mnie mocny zarzut i o to mam – prawie – żal. Taraka nie jest w moim rozumieniu kreatywna – co wiąże się oczywiście z jej niekomercyjnością. Za kreatywność się płaci, bo kreatywni – to specjaliści. Jeżeli pisze każdy – powstaje uśrednienie, pewnego rodzaju szarość. Wszyscy, w sumie, wspierają się wzajemnie, bo nikt przecież nie chce być wytykany placami. Wychodzi z tego pewnego rodzaju kolektywny „zapach Taraki", który wyczuwa się bardzo wyraźnie i który udziela się momentalnie, gdy tylko człowiek „zanurzy głowę” w egregorze. Tego nie ma gdzie indziej, to jest tylko tu. Co to jest? Niepisana wspólnota myśli i charakterów. Osoby „zamieszkujące” Tarakę bardzo wiele łączy, a ludzie, którzy myślą inaczej , po prostu tu nie piszą. No ale, w sumie – co jest nie tak? Miał być portal zrzeszający ludzi o podobnych zainteresowaniach... Toż i jest...

Obawiam się po prostu, że jest zbyt wąsko. Taraka jest zbyt ostrożna, mogłaby być dwa, pięć, dziesięć, dwadzieścia razy szersza światopoglądowo. To jest poważny zarzut. Uważam, że zwyczajnie Taraka swoją zaściankowością odstrasza masę ludzi. Przypomina mi się sytuacja, jak zaprosiłem przyjaciół na którąś kolejną tarakową dyskusję w realu. Wyszli po piętnastu minutach, pomimo że wszyscy byli inteligentnymi ludźmi, uprawiającymi duchowość i zainteresowanymi rozwojem. Dla nich to było za poważne, zbyt agresywne i intelektualne, zbyt nieurozmaicone, zbyt – wreszcie – ponure. Zresztą, jeżeli nawet ten i ów z innej bajki czasem zawita – to nie jest to regułą i prawie nigdy taka osoba nie pozostaje. Podkreśla to kolor Taraki – brąz – sygnalizujący związek z ziemią i tradycją (słusznie!), ale reprezentujący też kolor powstały ze zmieszania wielu – czyli kolor ideowego bezpieczeństwa. Brązowy portal zrzesza zapewne osoby, dla których ważna jest przede wszystkim wspólnotowość, a ta często stoi w sprzeczności z nadmiernym indywidualizmem. W brązie może być też wiele istotnych wartości – erudycja, szacunek, status – ale na kreatywność raczej nie ma co liczyć. Kreatywność jest barwna, zaskakująca, roześmiana i ma dowcipnego ducha. Kreatywność nie dyskutuje – zbyt ceni swój czas. Poza tym, cechuje wybitnych indywidualistów.

Oczywiście wszystkiemu, co teraz piszę, łatwo zaprzeczyć, a to przez niedoskonałość języka. Jak to WJ nie jest twórczy? Czyż nie jest indywidualistą? Z pasją często wgryzam się w jego analityczne teksty o duchowości, symbolach i naturze religii, podziwiając świetny styl i głębię spostrzeżeń. Lubię też kuplety i soczystość prozy Babci Ezoterycznej. Należy tu dodać, że oboje, i Jóźwiak, i Babcia, są dowcipni, co też nie do końca zgadza się z moimi zarzutami. O cóż mi więc tak naprawdę chodzi? Pamiętam serię kolorowych symboli słowiańskich na Tarace, nie jestem pewien czyjego autorstwa. Wydawały mi się wybitnie twórcze. Wiem, że od czasu do czasu ktoś zamieszcza wiersz, czy nawet linki do wydarzeń o charakterze artystycznym, jak choćby biały śpiew Marii Łazar. Chodzi mi jednak o coś innego. Trudno jest to złapać, trudno nazwać, zwłaszcza międzypokoleniowo – nasze dialekty różnią się tak bardzo. Niby te same słowa... Młodsze ode mnie osoby wiedzą pewnie do czego zmierzam. Starszym pozostaje zgadywać...

Może spróbuję od tej strony – Taraka ma coś w sobie, co jest bardzo silnie prawicowe i skrajnie męskie. Oczywiście prawicowość, o której mówię, nie ma nic wspólnego z wyborem jakiejś dostępnej opcji politycznej – nie o to chodzi. A jednak dla mnie zbyt wiele tu mowy o ziemi, rodzie, korzeniach – zbyt mało o potencjalnościach, przyszłości i humanizmie. Mnie interesuje człowiek, Tarakę – sytuacja. Pomaga mi się to też jakoś zorientować życiowo, przynajmniej intelektualnie – widzę, że w duszy jestem raczej na lewo niż prawo. Zawsze bardziej pociągało mnie to, co może być, niż co jest. Potencjał, możliwość, hipoteza. Taraka natomiast bardzo lubi mówić o tym jaka jest prawda. Ewentualnie, lubi demaskować słabości hipotez – ale to nie to samo, co mieć odwagę owe hipotezy stawiać. A skąd wiadomo, panowie? Skąd ta pewność? Mnie to przypomina wylewanie dziecka z kąpielą lub rozdeptywanie komara czołgiem. Za dużo, za mocno, za dosadnie.

Już mi się te punkty pomieszały, fajnie byłoby dychą zakończyć, zobaczymy. Jeszcze o wszechogarniającym sceptycyzmie – który poniekąd wiąże się z pesymizmem Taraki. Taraka nie jest duchowa w tym (lewicowym?) sensie, w jaki rozumiem to słowo. Mało kto pisze tu o duchowości, rozumianej jako doświadczenie wewnętrzne. Tarakowy „daimonion” emanuje mi bardzo usilnym podkreślaniem i bronieniem kwestii wiary lub jej braku – co jest ewidentnie sprawą pokoleniową. Wiara – to według mnie dość zewnętrzna sprawa, z żywym doświadczeniem duchowości niewiele ma wspólnego. W moim pokoleniu wśród duchowców słowo „wiara” praktycznie wyszło z użycia. Nie bardzo wiadomo już, jak to się je – co ono znaczy, czy ja wierzę, nie wierzę, w co, po co i po co to w ogóle wiedzieć. Takie trochę to się wydaje szkolne. Dla osób starszych ode mnie o jakieś 10-20 lat duchowość oznacza natomiast często, w istotnym stopniu, wiarę w jakiegoś rodzaju credo. Za tym idzie natychmiast posądzenie o religię, lub jej brak – i wywiązuje się cała ogromna dyskusja wokół wyznawanych wartości (a nierzadko wokół samej istoty „wyznawania”). Czy kwestia wiary – i związanej z nią zewnętrzności, formy – jest ważna i czy moje pokolenie traci wyrzekając się jej? To takie samo pytanie jak  czy ważna jest tradycja i korzenie? Albo może – czy ważny jest charakter człowieka – i jego ukształtowanie? Taraka, jako rodzaj plemiennej rodziny – niewątpliwie kształtuje charakter swoich podopiecznych. Poddaje go surowej obróbce na forum starszyzny, wytyka mu wiarę, a następnie odziera z niej, sprawdzając jak się zachowa. Taraka zmusza autora do przejścia kolejnych inicjacji – niszcząc go, po to aby wstał silniejszy. Dostrzegam te korzyści. Są niewątpliwie cenne. A jednak, takie rozumienie słowa „duchowość” nie jest tym, na czym się wychowałem. Budzi więc, często, mój odruchowy niepokój.

Duchowość jest dla mnie tym, o czym pisałem wcześniej – humanizmem. Jest wiarą, ale w człowieka, że może, że mu się uda, że nie wszystko jeszcze wiadomo. Przyznam – lubię się fascynować i cieszyć. Lubię iść za czymś nowym, w ciemno, wiedząc, że jutro być może pójdę za czymś innym. Mam i zawsze miałem szczęście. Wynika ono stąd, że lubię mieć zaufanie do siebie tu i teraz, tak nieodpowiedzialnie, bez tradycji, wspólnoty, autorytetu, nielinearnie; jak przecież zapisano w duchowych manifestach. Kiedyś ktoś z Taraki z oburzeniem pytał mnie, czytając moje długie artykuły o enneagramie – skąd Pan to wie? Znaczy wyczytał gdzieś i jeśli tak, to czemu nie ma źródeł? To jest myślenie „tarakowe” – tu się cytuje, dowodzi, przygważdża racją. A ja co? Jak ten motyl, antenką, z kosmosu ściągam. Co mnie to kosztuje, to nie powiem, ale się nie skarżę, przynajmniej nie muszę nic cytować. Zwierzę się Państwu, ja nie umiem cytować. Mnie się od cytowania mózg lasuje. Dlatego poszedłem w duchowość, tak ją rozumiem. Jako brak cytowań, poleganie na sobie. No, ale widzę, nie wszyscy tak mają... ha!

I jak idę w ciemno, to nie dlatego że wierzę, tylko dlatego, że (znów użyję nieprzetłumaczalnego pokoleniowego cliche) podążam za głosem intuicji. Uwielbiam się bawić ideami – i ta zabawa nie jest dodatkiem do mnie, fanaberią, clownowaniem, wiechą czy kropką nad i. Ta zabawa nie jest rozrywką po godzinach, po zakończeniu poważnej pracy i zasłużonego społecznie życia. Ta zabawa jest dla mnie właśnie życiem – duchowością. Tak mam, a posiadam już cztery dychy na karku. I jakoś (całkiem nieźle) sobie żyję.

Zakończę spostrzeżeniem, że przedstawiona powyżej analiza odzwierciedla dokładnie (w całkowicie niezamierzony sposób) Tarotowo-enneagramową dychotomię XI. Moc – I. Mag. Taraka jest Mocą (Krzepą), mój głos zaś – unikanym przez nią aspektem cienia – Magiem. Przedstawiony przeze mnie opis moich idiosynkrazji widzi Tarakę w dużym stopniu jako stresową Jedynkę – tradycjonalistyczną, przesadnie obiektywną, patriarchalną, monotonną i o dużej roli wychowawczo-edukacyjnej. Fanatyzm Tarakowych swarów przywodzi zaś na myśl Czwórkę, w którą owa Jedynka osuwa się w stresie. Jako antidotum dla skostnienia w Czwórce, enneagram proponuje kreatywność, czyli Maga, a z nim razem takie cechy jak kolorowość, intuicję, inicjatywę poznawczą i pozytywne myślenie (cechy Siódemkowe). Piszę to, bo dociera do mnie, że nie dzieje się tu nic zdrożnego – zwyczajnie Jedynkowy egregor prosi się (w mojej osobie) o transformację. Bardzo bym tej transformacji Tarace życzył. Jestem pewien, że wówczas jej niewątpliwa siła (krzepa) i pozytywizm stałyby się dla mnie i wielu innych, jeszcze większą inspiracją.

Enneagram. I-Mag. XI-Moc

Nie jest to zresztą tylko uprzejmy zwrot. Taraka bardzo mi pomogła właśnie dzięki Krzepie. Myślę, że była areną (eh, znów te lwy), na której mogłem zobaczyć szczerze, oko w oko, czego unikam pisząc. To temat na oddzielny artykuł, ale po tych dwunastu latach, po wszystkich łaźniach, odarciach z czci, piekielnych sądach, ale i pochwałach, jakie sobie tu zamówiłem – zaczynam widzieć inaczej. Pisałem w dużym stopniu dla poklasku. Obecnie nie czuję się od tego wolny, ale przynajmniej zaczyna to do mnie jakoś organicznie docierać. Pisanie głównie dla poklasku ma pewną cechę charakterystyczną, po której łatwo je rozpoznać: nieznośnie boli, gdy się coś komuś nie podoba. Mam decyzję wydorośleć, co z tego wyjdzie zobaczymy. Być może wrócę jako mąż godny zasiadania w Długobrodej Radzie. Kto wie?

Na razie szukam okazji dokonania sławnych czynów.

Korekta przez: Radek Ziemic (2014-08-19)


komentarze

1. Właściwie to dołączyła... • autor: Nierozpoznany#15472014-08-18 19:26:42

Właściwie to dołączyła bym się do wielu słów z tego tekstu. Dla mnie też tu jest bardzo powaznie. Przyznam, że aż się boję odezwać. Jestem tutaj dzięki Zawijawie i snom , które stanowią dla mnie od kilku lat część życia. Bawię się nimi i szukam wskazówek. A w samej Tarace jest nawet smutno. To jest portal dla bardzo poważnych ludzi :( I ciągle mam obawę czy mogę się odzywać czy nie, bo może będzie za mało naukowo. Ten lęk tłumi moją spontaniczność. Ja mam potrzebę wspierania ludzi w rozwoju. Skrzydełka mi jednak opadają gdy jest taka powaga w okół. A ja jestem i poważna i wesoła. Zauważyłam, że wielu ludzi tak ma, tylko się boi pokazać to dziecko w sobie. Szkoda,bo według mnie gdy pozwolimy wewnętrznemu dziecku się ujawnić żyje się łatwiej.
[foto]

2. Ja do Taraki... • autor: Jarosław Bzoma2014-08-18 20:31:55

Ja do Taraki pasuję jak garbaty do ściany ale jak dotąd nikt mnie nie próbuje ustawić na baczność  ani nie daje do zrozumienia że majaczenie o Bogu jest  tu nie na miejscu a że smuteczek , on jest w nas a nie w Tarace .

3. Drogi Krzysiu wielki smutek mój spowodował Tarakowy Testament Twój który jest źródłem mojego szczęścia z Twojego powodu. • autor: Nierozpoznany#80162014-08-18 23:15:33

Dla mnie sensem i powodem życia jest rozwój. Życie a tym bardziej rozwój to zmiana. A te wiążą się z rozstaniem z tym co było i podróżą w nowe nieznane. Dlatego tylko najwięksi i najodważniejsi się podejmują takich wyzwań. I tylko oni zdobywają najcenniejsze życiowe trofea. Od razu czułem że jesteś wyjątkowy. Mimo że praktycznie się nie znamy. Krzysiu jestem pełen podziwu i darzę Cię wielkim szacunkiem za tą decyzję. I z całego serca życzę Ci nowych spełnień. PS. Pierwsze skojarzenie jakie miałem jak czytałem twój Tarakowy Testament było z Lennonem. Ostatnio oglądałem film o nim, który zrobił na mnie duże wrażenie. O tym jak zostawił The Beatles żeby iść swoją drogą. Zgodnie z własnymi poglądami, celami i zasadami. Żeby iść za własnym przeznaczeniem. Mimo tak ogromnej presji wręcz całego świata.
[foto]

4. O Boże! Jaki wesoły testament Magika :) • autor: Roman Kam2014-08-18 23:37:32

Krzysztofie,bez względu na to, co napiszesz w przyszłości,  a może bardziej ze względu na to, co w najbliższej przyszłości napiszesz :) ślad tutaj przez Ciebie pozostawiony będzie tym cenniejszy. Im mniej klarowne dzieło stworzysz dla wtajemniczonych, tym jaśniej profanom w głowach zadnieje, po lekturze Twych tarakowych tekstów. Dla mnie towarzyszenie Ci w drodze przez te parę lat, było fantastyczną przygodą. Gdyby więc przyszło Ci do głowy dilejtować owe notatki, proszę abyś wykonawców Twej ostatniej woli do tego nie zobowiązywał. Pozostań człowiekiem, chociaż przemożną bywa pokusa zmitologizowania się w dziele. A propo´s, nie mogę odnaleźć Twego tarakowego tekstu z passusem o jeszcze jednej parze jeansów wpychanych do zapakowanej szuflady. Czy to już ofiara tych wól ostatnich?
A na poważnie, to dziękuję za Twoją pracę i wysiłek. Złożoną samokrytykę o pisaniu dla poklasku przyjmuję :) Gdybym był bogiem, pogłaskałbym Cię za nią po główce. Intencja jest ważna, ale jak miałem przedstawione w ayahuaskowej wizji, Najwyższy wszelkie dysonanse i tak układa w cudownie brzmiące kanony i harmonie. Mi jest głupio, że ja tu trochę na krzywy ryjek jadę, więc przyjmij podziękowanie, bo tylko taką walutą chwilowo dysponuję, ale kto wie? :) Dzisiaj wymyśliłem elektrownie konwektorowe. Trzeba wstawić wiatraczek do komina i perpetuum mobile gotowe. Powodzenia! 
[foto]

5. mogę powiedzieć • autor: Bogdan Zawadzki2014-08-19 06:52:10

o sobie to samo co Jarek...bo ja "moher" i "jerozol" naprawdę pasuję do Taraki jak "garbaty do ściany" (ale "jestem" tutaj kilka lat dłużej niż czas jaki upłynął od założenia konta)...

"Testament" Krzysztofa przeczytałem jednym tchem...z częścią wniosków zgadzam się, z częścią nie ...(niektóre wydały mi się zbyt surowe, może dlatego, że ja nie mam jakichś szczególnych wymagań, oczekiwań, ?! w końcu z definicji mam poukładane "życie duchowe"...a przynajmniej tak mi się wydaje ...ha, ha).

Podobnie jak gosia (alicja) obawiam się "odzywać", ale to mój problem, i nie dlatego, że Taraka jest zbyt "poważna", "naukowa", ale dlatego, że w ja ogóle nie umiem pisać (to wbrew pozorom prawdziwa sztuka, i nie każdy może ją posiąść, opanować, ci którzy nie mają z tym problemu nawet nie zdają sobie z tego sprawy) ...

Pozdrawiam

[foto]

6. dodam • autor: Halina Baran2014-08-19 10:15:26

Krzysztofie

Przyjmij wyrazy podziwu dla Twego Wewnętrznego Dziecka i dla Ciebie.
Dziękuję za świetne teksty.
I tak, Taraka mogłaby trochę zejść z naukowych obcasów i wymagań źródłowych.
Tarako, obudź swoje Wewnętrzne Dziecko :)

pozdrawiam
[foto]

7. Żywioł kobiecy • autor: Katarzyna Urbanowicz2014-08-19 11:38:08

Zgadzam się z Krzysztofem, że Tarace brak żywiołu kobiecego. Ja też uważam, że przeważa tu Marsizm, choć przecież trudno robić z tego zarzut skoro Taraka jest przesycona osobowością Wojtka i to jego strona. Bywa, że razi mnie prawicowość, a właściwie jej obecność znacznie większa niż lewicowości, ale to jest wszędzie, poza Taraką też. Dla znacznej grupy ludzi lewicowość nie ma żadnego uroku, nie jestem nawet pewna czy wiedzą dokładnie o co w niej chodzi. Brawo dla Krzysztofa, że wyczuwa to, co w niej może pociągać oprócz pewnych socjalnych banałów. Zawsze się dziwię dlaczego ja trzymam się Taraki jak rzep psiego ogona, ale widać to jakaś moja anomalia. Zastanawiam się czemu kobiety piszące na łamach Taraki szybko wykruszają się - a jest ich kilka i wielka szkoda, że uległy temu Marsizmowi. Mam nadzieję, że na zjeździe Taraki trochę o tym porozmawiamy. Pozdrawiam Krzysztofie i brawo za odwagę!
[foto]

8. Zabawa ideami • autor: Katarzyna Urbanowicz2014-08-19 11:40:35

Zabawa ideami - tak Krzysztofie, mnie też tego brakuje. Może spróbować jakoś to nadrobić - Wojtku - pomyśl nad tym

[foto]

9. Szaman to kapłan i błazen • autor: Jacek Dobrowolski2014-08-19 12:16:13

Szaman był zarówno kapłanem/terapeutą/wizjonerem jak błaznem. Śmiech łagodzi lęk, stąd rola komedii między tragediami w starożytnych Atenach. Skoro Wojtek i szereg innych osób, w tym i ja, mamy natury zbyt poważne i saturniczne, to należy wzmocnić funkcję błazeńską, prześmiewczą i tricksterską. Kraków, ostoja tradycji monarszo-klerykalnej bez Stańczyka, igrców podczas Juweniliów, Zielonego Balonika, Piwnicy pod baranami z błaznem Skrzyneckim oraz Sławomira Mrożka byłby klaustrofobiczną kryptą. Mój Ojciec z Krakowa, znam to miasto. Dlatego rejterada głównego błazna Taraki Krzysia Wirpszy pod hasłem "testamentu" jest absolutnym błędem. Krzysiu, ja Cię błagam przyjedź na zjazd w czapce błazeńskiej i ratuj nas, ponuraków. Ja Ci pomogę, bo sam się męczę z moim Saturnem. Mam żonę-śmieszkę, ale śmieję się za rzadko. Zrobimy szri-wari, głuchy telefon, poprzedrzeźniamy Wojtka-niedźwiedzia jako para skoromochów. On też tego potrzebuje. Zapomniałeś, że on czuje się odpowiedzialny za plemię, że biada nad upadkiem ducha w Polakach, ale duch to też esprit. Precz smutki! Putin do nas nie dotrze. Wyegzorcyzmujmy ducha Stalina z PKiN i dajmy mu imię Stanisława Ignacego Witkiewicza - Witkacego. Jest tam już Teatr Studio jego imienia. Proponuję akcję uliczną Taraki z kukłą Stalina. W rocznicę rewolucji październikowej zaśpiewamy "Stary niedźwiedź mocno śpi" , a potem spalimy ją w i czyniąc szari-wari wyegzorcyzmujemy Pałac noszący do dziś jego imię. Zaprosimy Czesława Bieleckiego, który chciał pod trybuną honorową zrobić Muzeum Komunizmu z odrąbaną głową Soso.
[foto]

10. Mój głos w osobnym tekście • autor: Wojciech Jóźwiak2014-08-19 12:33:44

Bóg, kasa i smutek – odpowiedź, częściowa, na „Testament” Krzysztofa Wirpszy.
--- to mój głos w osobnym tekście.
[foto]

11. Dziękuję, kochani • autor: Krzysztof Wirpsza2014-08-19 13:41:30

...Wam wszystkim ! Odpowiedź Wojtkowi (i częściowo na Wasze głosy) na blogu Wojtka.
[foto]

12. Z braku dostępu do Wojtka odpowiedzi... • autor: Roman Kam2014-08-20 00:35:07

... dodam tutaj jeszcze, że to co mi w tekście testamentalnym Krzysztofa wydaje się mylące, to jakieś moje wewnętrzne przekonanie, pewność niemal, że to odejście, odsunięcie się, tak naprawdę ma niewiele wspólnego z Taraką i z tym co się w niej dzieje. Jest natomiast konsekwencją takiej dojrzałości, która domaga się dla siebie niezależności, która sama siebie chce dalej kształtować, określać swe brzegi. Tu nie ma wyboru, ale i nie ma winnych. Tyle ważnych dla mnie przyjaźni mi umarło, ale przestałem sobie mówić, że źle się stało, że mogło być inaczej gdybym tylko bardziej je pielęgnował. Miałem przyjaźnie w które inwestowałem cały swój potencjał, ale to i tak nie pomogło, bo lekarstwa na śmierć nie ma. Cóż więc. Perspektywa tego, który odchodzi, któremu już nie zależy, zda się bardziej istotna od codziennego widzenia i opowiadania spraw. Na łożu śmierci wyznaje się dziesiątkami lat skrywane tajemnice, pragnie się ładu, wyrównania. Jednakże z szacunku dla cierpienia śmierci, odchodzącemu nie mówi wszystkiego, aby w tej drodze, w której już udziału mieć nie możemy, nie przeszkadzać, nie zaburzać tej innej niż wcześniejsze podróży. W niej to, co stąd, nie ma już znaczenia. Z tego to powodu nie rozbieram analizy Krzysztofa na części, mimo iż mógłbym coś tam potwierdzić, czemuś zaprzeczać. Bon Voyage Przyjacielu! Pozostać w naszej biedzie nam przychodzi, aż przyjdzie na nas kolej, a przyjdzie na pewno.  



[foto]

13. Serce mi się kraje... • autor: Krzysztof Wirpsza2014-08-20 08:38:38

... na kawałeczki, ale to nic, bo ktoś mówi do mnie w moim języku :) słucham, słyszę, bardzo ciekawe...

14. Kapelusze • autor: Nierozpoznany#60182014-08-20 09:31:48

Szkoda, ze pan stąd odchodzi. Nie będę miała okazji poznać pana osobiście i  połączyć postaci rzeczywistej z krwi i kości z filmami tworzonymi przez umysł. Gdyby spróbować zebrać je w cykl i nadać im tytuł, niech będzie baśniowy, to brzmiałby - Siewca smoczych zębów nieufności - niemożebnie kiczowato, czyż nie?
Początek pierwszego z tych filmów ma źródło w być może przypadkowo usłyszanym zdaniu, być może na pana temat. Mniemanologia stosowana w natarciu. Wcześniejsze od słyszenia lektury pana znakomitych lekkich tekstów takich filmów nie wytwarzały. Dlaczego notka nosi tytuł - kapelusze? Pierwszy, zobaczony wyraźnie kadr - królik wyciągany z kapelusza. A pan, na pożegnanie, w meloniku :)
[foto]

15. To prawda - • autor: Krzysztof Wirpsza2014-08-21 11:20:27

... to jest dokładnie mój cień. Co jeszcze można dodać... Przychodzi mi na myśl metafora - dotyczy związków damsko męskich. Jak to mówią w Kościele Katolickim - na początku zawsze jest fascynacja. Ja bym uzupełnił - na początku człowiek się usilnie stara dobrze wypaść. Potem mu już tak nie zależy...

I wykluwa mi się z tego aforyzm. "Uczymy się wybaczać innym wtedy, kiedy zrozumiemy, że 20 lat naszej walki ze sobą samym nie dały rezultatu. Zaczynamy wtedy podejrzewać, że oni mają podobnie."

I tym miły akcentem :)

16. Proszę tu często bywać, z uśmiechem :) • autor: Nierozpoznany#60182014-08-21 21:26:06

Nie zawsze na początku jest fascynacja. Czasem na początku jest rezygnacja z siebie z tendencjami do... Mniejsza z tym.
Wciąż widać tę wzajemną fascynację w Panów przypadku. I wzajemny szacunek.
Zmodyfikowałabym aforyzm na podejrzeniu oparty: Uczymy się wybaczać innym wtedy, gdy zrozumiemy, jak cierpią. Zakładam, że "wybaczać" nie w mowie KK.

Wczoraj przed snem przeczytałam, że wszystkie słowa nawet te, które coś wyjaśniają, uświadamiają, tworzą nowy obszar cienia. Krzysztofie, czytając notkę o Tobie w Tarace i nie tylko na tej podstawie, jestem przekonana, ze znakomicie to  w i e s z.
Przesyłam patyczek wyjęty z wazonu, by wypuścił korzonki, a potem listki.
Pozdrawiam





[foto]

17. Chyba każdy tak czasem ma • autor: Michał Mazur2014-08-22 19:02:05

Od archetypu mędrca/starca też czasami trzeba na chwilę uciec. Nawet (a może - zwłaszcza) gdy ktoś go w nas widzi. 
Czasami też trzeba się na chwilę oddalić od domu, żeby zdobyć bagaż nowych doświadczeń i przemyśleń. I wrócić bogatszym o nie
Pozdrowienia z emigracji
[foto]

18. Z opóźnieniem • autor: Przemysław Kapałka2014-08-23 12:15:50

Większość tego, o czym pisał Krzysiek, mnie zdziwiła. Absolutnie nie odbieram Taraki jako ponurej - poważna tak, ale ponura w żadnym wypadku. Może to świadczy o tym, że sam jestem ponury i tego nie zauważam? Warto by było to przeanalizować :)  A co do naukowości, to ja pisząc do Taraki chyba jeszcze niczego na poważnie nie cytowałem, moje artykuły niewiele albo nic mają w sobie z naukowości, a jednak czasami piszę i nie mam z tego powodu żadnych nieprzyjemności. Chyba nie jestem jedynym?

Niemniej z decyzją nie zamierzam polemizować.


[foto]

19. Mnie też zdziwiła • autor: Wojciech Jóźwiak2014-08-23 14:05:15

Nawet bardziej. Ponieważ nie widzę żadnego sensu, żeby oceniać treść Taraki na skali ponury-wesoły. Taraka nigdy nie celowała na magazyn satyryczny, humorystyczny ani rozrywkowy.
Za to "celowała" na treści może nie ściśle naukowe, ale popularno-naukowe jak najbardziej, czy eseistyczno-naukowo-światopoglądowe. I to nie tylko w astrologii, tarocie lub enneagramie, ale również w religioznawstwie ("Ruch Neopogański"), etno-archeologii ("Środki psychoaktywne w kulturach megalitycznych Europy Środkowej"), psychologii transpersonalnej ("Stanisław Grof - badania obszarów transpersonalnych") itp. Taraka w większości zawiera treści poważne i dla nich jest poważnie czytana. Dla rozrywki są http://demotywatory.pl/ .

20. Przepraszam że się wcinam. Bo czuję się jak przedszkolak zabierający głos w dyskusji dorosłych. • autor: Nierozpoznany#80162014-08-24 13:32:32

Ja tu na Tarace jestem niemowlak a dyskutują dorośli. Ci którzy ją tworzą/yli i współtworzą. I tak proszę traktować moje 5 groszy. Kochani Taraka to dzieło Wojtka. Wojtek jest źródłem, inspiracją i twórcą Taraki. I śmiem twierdzić, że właśnie dzięki temu że jest dziełem Wojtka, Taraka jest tak duża, atrakcyjna i istnieje tak długo. I będzie istniała i żyła nadal. Za co wielki podziw, szacunek i wdzięczność. Dla Wojtka szczególnie i dla wszystkich innych współtworzących Tarakę. Wśród których Krzysia też pozwolę sobie wyróżnić ze względu na jego wkład, osobę, osobowość no i moją sympatię. A ta rozmowa i dyskusja i inne podobne są dowodem tego że Wojtek i Taraka cały czas są otwarte na różnorodność, na zmiany i rozwój. Dla mnie jest to potwierdzenie że Taraka jest taka jak powinna być, żywa, otwarta, poszukująca. Tak jak Krzysiu. Takie osoby, sytuacje to po prostu element i znak że oni i my żyjemy, szukamy nowego, że rozwijamy się. Podróżujemy przez życie, przez kolejne informacje, inspiracje, doznania, doświadczenia i relacje. Życie to zmiany. Wszystko, nawet najlepsze, z czasem przestaje takim być i może pojawić się nowe, lepsze. Nic nie jest dobre dla wszystkich. Na szczęście, bo to znaczy że jesteśmy różni. A to znaczy że możemy się wzajemnie uczyć i rozwijać od siebie. Za co dziękuję Wojtkowi, Krzyśkowi i wszystkim, Tobie też.
[foto]

21. Prawicowość :) • autor: Michał Mazur2014-08-25 00:33:59

Fakt faktem, jest tu niekiedy wyczuwalne takie dość prawicowe podejście. Może postaram się podzielić niektórymi doświadczeniami życiowymi w osobnym tekście (choć jeszcze nie jestem jakoś specjalnie wiekowy i "długobrody"), bo z tego u mnie trochę taki centrolew wychodzi. A zaczynałem z pozycji dość konserwatywnych i libertariańskich.
[foto]

22. @Michał Mazur • autor: Bogdan Zawadzki2014-08-25 06:02:39

 ... to zupełnie odwrotnie niż ja ....


Pozdrawiam

[foto]

23. sztuczka i sztuka • autor: Krzysztof Wirpsza2014-08-25 16:00:01

O Jeny, ja taki sam Niemowlak jak Ty, Andrzeju. Kropka w kropkę. O tym na równoległej dyskusji na blogu Wojtka.

Ewa Motyka@  Dzięki za ciepło, którym piszesz. Jest fajne i dociera do mnie b. dobrze. Jeszcze o Króliku, Kapeluszu. Oba motywy, i Królik i Kapelusz, są m. in. z Alicji w Krainie Czarów. I tam, oraz w wielu innych miejscach, symbolizują - odkrycie nowego poziomu rzeczywistości, który z pozoru wydaje się szalony. Królik wyciągniety z kapelusza to nie tylko "sztuczka" - to jest, także, "sztuka" (jak w angielskim słowie skill, nie art). Niestety tak już jest, że aby posiąść "sztukę" (i.e mistrzostwo), trzeba przez jakiś czas - można by go nazwać okresem terminowania - być tym od "sztuczek". Na Zachodzie mówią "Fake it till you make it" - jest to  jest przynajmniej jedna z dróg. Nie jestem tak do końca pewien gdzie jestem na tym spektrum między "fake" and "make". Z pewnością nie pod koniec. Chciałbym jednak zrehabilitować Królika i Kapelusz. A także mojego imiennika Kolumba, Steve'a Jobsa, Richarda Bransona, Houdiniego i paru innych "sztukmistrzów" :)
[foto]

24. Ponurość • autor: Krzysztof Wirpsza2014-08-25 16:17:33

Ponurość. Może powaga jest lepszym słowem. A jakie jest przeciwieństwo powagi? Wydaje mi się, że nie chodzi o demotywatory.pl, czyli o rozrywkę. Nie mnie. Mnie chodzi o intuicyjność. Kiedyś ktoś powiedział do mnie: "Powiedz, że sufit jest żółty w różowe kropki." Popatrzyłem. Sufit był biały. "Sufit jest żółty w różowe kropki" powiedziałem, ciekaw co to za gra. No widzisz, powiedział tamten. Jesteś intuicjonistą. "A po czym poznałeś?" spytałem. "Ok, gdybyś nie był, powiedziałbyś coś w stylu "Przecież on jest biały". Wielu ludzi tak mówi. No więc ja zawsze swoje - zagrajmy. Zagrajmy w grę, lubię gry. Gry są bardzo pouczające, ale nigdy nie wiesz w jaki sposób i czego cię nauczą. Pokazują ci ukryte aspekty, choć czasem wykluczają Cię z "poważnego grona". Ale poważne grono nigdy nie widzi tych ukrytych aspektów. Ono widzi biały ... sufit.

No więc jakiego koloru jest sufit?
[foto]

25. Sufity • autor: Przemysław Kapałka2014-08-25 17:07:18

Może wyjdę na ponuraka, ale wszystkie sufity, jakie sobie przypominam, są białe.

Intuicja jest dobra, ale rozum służy do weryfikacji, czy to rzeczywiście ona, a nie coś, co się pod nią podszywa.

[foto]

26. Biały? • autor: Jacek Dobrowolski2014-08-25 17:50:55

Pamiętam przed laty mowę Dharmy pewnego neofity zen w koreańskim ośrodku. Cytował znane frazesy zen: "Niebo jest błękitne! Trawa jest zielona! Ta ściana jest biała!" I wszyscy ryknęli śmiechem, bo tamta ściana była żółta. Powiem Ci tak: "Niebo nie jest błękitne! Trawa nie jest zielona! Żadna ściana nie jest biała! Cudze mądrości Ci nic nie pomogą, powiększą tylko zarozumiałość. Nie masz pięciu palców, nie masz dwojga oczu, nie masz niczego między uszami i nie wiesz dlaczego tu jesteś na ziemi. Jeśli powiesz, że ta ściana jest biała będziesz przywiązany do formy i barwy (barwokształtu), jeśli powiesz, że ta ściana nie jest biała przywiążesz się do pustki (siunya). Pokaż jaka jest ta ściana, ale uważaj, bo głową muru nie przebijesz. J Odrzuć te słowa i zaufaj własnej najgłębszej niewiedzy. Jak przejdziesz przez tę ścianę uratujesz wszystkich od zamętu. Wybacz głupcowi te słowa, ale nie mógł się powstrzymać
[foto]

27. haiku na deser • autor: Krzysztof Wirpsza2014-08-25 20:59:20

Wrrrum, khaaatz, Bum!
Cieszę się :)

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)