Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

24 września 2005

Anna Zapolska

Dlaczego tak trudno mówić o Słowianach
...czyli o enigmatyczności naszych przodków

Na początek trochę historii...

Jednym z pierwszych badaczy, którego zainteresowała tematyka Słowian - wyłączając średniowiecznych historyków, piszących kroniki - był Ignacy Kraszewski. Czasy, w jakich żył to okres, gdy archeologia była jeszcze w powijakach, jednakże problematyk Słowian zaczęła zyskiwać drugie oblicze. Nie wystarczały już jedynie legendy o Piaście Kołodzieju o włosach koloru zboża (stereotyp ten funkcjonował bardzo długo w umysłach mniej czy bardziej uczonych osób). Kraszewski "przemycał" słowiańskie motywy nie tylko na kartach "Starej Baśni" (porusza tu wątek migracji Słowian, przytacza przeprawę przez Dunaj, co wyraźnie sugeruje, że posiłkował się przy tym "Kroniką" Jana Długosza). Niczym typowy człowiek oświecenia, Kraszewski zaangażowany był we wprowadzanie prahistorii do świadomości współczesnym sobie ludziom (był m.in. inicjatorem wystawy dotyczącej czasów przedchrześcijańskich). Ponadto napisał książkę o "Sztuce Słowian", której lektura wskazuje, że badacz ten znał nie tylko źródła XV wieczne (wspomniany już Długosz), lecz również z czasów współczesnych Słowianom czy nawet starszych ("Germania" Tacyta czy "Gethica" Jordanesa, na podstawie której uzna, że Słowianie pojawili się na ziemiach Polski już w VI w., mimo że błędnie utożsamia tychże z Wenedami na podstawie obu powyższych źródeł).

Kolejnym badaczem zaangażowanym w szukanie korzeni i początków Słowian był Józef Kostrzewski. Z wykształcenia lekarz, trochę nie przystosowany do ówczesnego modelu studiowania i w efekcie do otaczającej go rzeczywistości. Doktorat zrobił u Gustava Kossiny w wieku 25 lat, co mogło zapowiadać błyskotliwą karierę naukową. Tak się jednak nie stało. Kostrzewski bowiem cierpiał na kompleks bycia "tym drugim", jako że ulubionym uczniem Kossiny był Erich Blume. Ponadto Kostrzewski - będący abstynentem - nie pochwalał, że Kossina kończy swoje seminaria gromadnym wyjściem na piwo (ze swoimi studentami rzecz jasna). Sprawę przesądził jego spór z mistrzem, gdy po pierwszej wojnie eksplodowała fala nacjonalizmów i obaj znaleźli się po przeciwnych stronach barykady. Sytuacja zaogniła się po drugiej wojnie, gdy naukę zaczęto mieszać z polityką... W 1956 roku Kostrzewski pisze swoją kolejną książkę - "Zagadnienie ciągłości osadniczej na ziemiach polskich", w której otwarcie odżegnuje się od allochtonicznej koncepcji pochodzenia Słowian, której zwolennikiem był jego dawny mistrz i promotor Gustav Kosinna. Kostrzewski opowiada się za prasłowiańskością ziem Polski. Próbuje to poprzeć analizą materiału, lecz robi to w dość tendencyjny sposób, zestawiając ceramikę od okresu brązu (czasów funkcjonowania grodu w Biskupinie) po naczynia wczesnośredniowieczne typowe dla Słowian. Brakuje w tym wszystkim ujęcia całościowego, zwala wręcz z nóg wybiórczość materiału. Wiadomo bowiem, że ceramika nie jest reprezentatywną kategorią zabytków i zmieniać się w sposób drastyczny przez stulecia nie mogła. Koncepcje Kostrzewskiego cieszyły się jednak dużym poparciem ze strony władz, co umożliwiało mu funkcjonowanie w świecie naukowym i uchodzenie za szanowany powszechnie autorytet.

Opozycyjny do Kostrzewskiego program miał Kazimierz Moszyński, autor aktualnej i czytanej do dziś "Kultury ludowej Słowian". Uważał on, że kolebką plemion słowiańskich są stepy azjatyckie a na ziemie Polski napłynęli jako ostatnia fala ludów indoeuropejskich.

Całkowitym przełomem w podejściu do chronologii były lata 60', co wynikało zapewne z faktu, że profesorowie "przedwojenni" poodchodzili już na emeryturę, a pałeczkę (czy raczej kaganek oświaty)przejęli ich młodsi, kształceni już po wojnie koledzy. Takim uczonym, który wręcz zrewolucjonizował całą archeologię pradziejową, był Kazimierz Godłowski (jak mawiał mój profesor - "człowiek z wielką brodą i nie mniejszym brzuchem"). Mimo że głównym nurtem zainteresowań badacza był okres poprzedzający pojawienie się Słowian na ziemiach Polski, poświęcił część pracy naukowej studiom nad etnogenezą tego kontrowersyjnego ludu. Obecnie jego poglądy cieszą się w nauce największym uznaniem i jak sądzę będą obowiązywały do momentu, w którym archeologia nie dostarczy wiarygodnych źródeł, mogących je obalić. Godłowski uważał, że Słowian możemy obserwować na ziemiach Polski około V wieku, zaś ich kolebkę widział na stepach Azji. Bardzo trudno mówić o jednoznacznym i ścisłym datowaniu zjawiska migracji, z racji szczupłej bazy materiałowej. Kultura materialna Słowian sprowadzała się bowiem do niezbyt zróżnicowanej pod względem form i ornamentyki ceramiki, początkowo ciałopalnego obrządku pogrzebowego i zwyczajach ubogiego wyposażania swoich zmarłych. Również źródła pisane wnoszą więcej zamętu i zaciemniają i tak już niejasny obraz.

Źródła pisane o Słowianach

O Słowianach piszą trzej historycy antyczni - Kasjodor (którego dzieło się nie zachowało), Jordanes (który swoją "Gethicę" pisał w oparciu o pracę Kasjodora) i Prokopiusz z Cezarei. Kasjodor - i za jego pośrednictwem Jordanes - opisują państwo Hermanaryka (króla Gotów), które lokalizują na stepach Nadczarnomorskich. Dalej piszą, że Hermanaryk walczył z Wenetami, którzy w źródłach występują pod dwoma innymi nazwami - Antów i Sklawenów (ta ostatnia utożsamiana jest ze Słowianami). Przekaz Kasjodora datować możemy na połowę IV wieku, co mogłoby wskazywać na to, że w tym czasie Słowianie zajmowali tereny dzisiejszej północnej Ukrainy. W pierwszej połowie VI wieku Jordanes pisze o plemieniu Wenetów (zwanych też Sklawenami i Antami) zamieszkujących tereny na północ od Karpat, wzdłuż Wisły, co sugeruje, że przybyć tu musieli wcześniej (skoro zdążyli wejść w optykę pisarzy antycznych). Na potwierdzenie tego, że Słowianie nie stworzyli jeszcze jednolitej kultury, mającej swe odbicie w materiale archeologicznym, mogą być słowa Jordanesa, że "Sklaweni mają błoto i bagna zamiast grodów". Relacja Prokopiusza z Cezarei również dotyczy VI wieku. W tym czasie notuje on Słowian na Bałkanach i pisze o ich atakach (wspólnie z Awarami) na Konstantynopol., co z kolei owocuje powstaniem toposu dzikiego, złego Sklawena (jako że Biznacjum jakoś się ze swej klęski wytłumaczyć musiało...). W tym przypadku mamy oczywiście do czynienia z południowym odłamem ludu słowiańskiego, który stał się praprzodkiem dzisiejszych Bułgarów. Tyle w dużym skrócie mówią źródła.

I na koniec podsumowanie archeologiczne

W III i IV w po Chrystusie Europa zdominowana jest przez osadnictwo germańskie. Są to kultury przeworska (Lugiowie lub Wandalowie), wielbarska (Goci), czerniachowska (wschodni odłam Gotów), kultura zarubiniecka, jak również osadnictwo bałtyjskie. Na terenie dzisiejszej Rumunii przeżywa się osadnictwo Daków i Geto-Daków. Na tę panoramę ludów nasuwa się powoli i etapowo osadnictwo wczesnosłowiańskie. Ma to związek z regresem kultur germańskich trwającym od przełomu IV i V wieku po wiek VII. Nie jest to więc zjawisko jednoczasowe, lecz przesuwające się falowo ze wschodu na zachód i południe, co jest zgodne z kierunkiem ekspansji Słowian. Jedynym ludem, u którego nie obserwujemy w tym czasie poważniejszych przesunięć i zmian kulturowych są Bałtowie, zamieszkujący ziemie północno-wschodniej Polski i dalej na wschód.

Kazimierz Godłowski wskazuje, że terenem mogącym uchodzić za siedziby ludów protosłowiańskich i miejsce krystalizacji kultury, może być obszar górnego Dniepru, szacowany na 200/300-500 tys. km2. Zamieszkiwany mógł być nie tylko przez Protosłowian, co z pewnością pozostało nie bez wpływu na kształt ich kultury. Po załamaniu się dominacji gockiej (zanik kultury czerniachowskiej na przełomie IV i V wieku po Chrystusie) pojawiła się możliwość penetracji tych terenów przez plemiona proto-słowiańskie. Z pewnością wystąpiło też wówczas zjawisko asymilowania resztek osadnictwa kultury czerniachowskiej (czyli osadnictwa gockiego) i przejęcie pewnych elementów kulturowych. Około 520 roku ma miejsce szczyt ekspansji Słowian (od Karpat i lewobrzeżnego Dniepru na południe i zachód). Pojawia się wówczas w pełni wykrystalizowana kultura i zaczyna się podział na Słowian wschodnich i zachodnich. Największym jednak problemem jest jednak fakt, że Słowianie stworzyli kulturę bardzo jednolitą (obrządek pogrzebowy, osadnictwo, brak stratyfikacji społecznej, formy ceramiczne), dzięki czemu nie dysponujemy na tyle zróżnicowanym materiałem, aby dobrze poznać i wydatować pewne zjawiska.

Anna Zapolska





Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)