Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

29 sierpnia 2010

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Medytacja i inne praktyki (odcinków: 5)

Ganzfeld meditation


Medytacje o 21-szej »

Tak z obcojęzyczna to lepiej brzmi niż gdyby całkiem po polsku... :) Ganz to po niemiecku "cały", das Ganze - całość, Feld - "pole", czyli razem jakby pole całości. W zasadzie znaczy to to samo co monotonizacja, z tą różnicą, że "monotonizację" wymyślił - tzn. słowa użył - badacz szamanizmu Holger Kalweit, a "Ganzfeld" pochodzi od międzywojennych niemieckich badaczy zjawisk parapsychicznych.[1] Trzecie określenie na (prawie) to samo, to deprywacja sensoryczna. Kiedy zmysły dostają monotonny bodziec, np. jednostajny szum morza, widok mgły lub bieli śniegu, szamańskie bębnienie, lub kiedy "ciemność widzę ciemność" leżąc w jamie pod ziemią - z umysłem coś się dzieje szczególnego. Jednak te trzy terminy sugerują każdy trochę coś innego. (Słowa rządzą myśleniem, nie ma na to rady.) Deprywacja sensoryczna, zgodnie z tym, co znaczy "deprywacja", oznacza pozbawienie, odebranie, i sugeruje odebranie zmysłom ich strumienia informacji. Jak w basenie z ciepłą wodą i z zaklejonymi uszami, itd. Monotonizacja sugeruje zastąpienie interesujących wrażeń jakąś "watą" percepcyjną, jak właśnie ten szum, "pykanie" bębna, widok mgły naokoło. Albo kołyszący rytmiczny krok w tańcu w kółko. Ganzfeld sugeruje skupienie na całości (Ganz) pola (Feld) percepcji. I tak będę dalej tego słowa używał.

Ganzfeld meditation czyli medytacja Ganzfeld ("medytacja na całość"!?) wydaje mi się częstą, jeżeli nie konieczną fazą przed tym, co szamani lubią najbardziej, czyli przed pojawieniem się wizji i wejściem w wizje; przed wizyjnym stanem świadomości. Jeśli ktoś nie uważa tej fazy za szczególnie ciekawą, nie będę dyskutował - jednak uważam, że lepiej mieć te fazy ponazywane, żeby wiedzieć, co się z nami dzieje i dokąd cię zaniosło.

Powiedziałem wyżej: "skupienie na całości", ale czy skupienie? Równie dobrze, albo lepiej, można powiedzieć, że wcale nie skupienie, tylko przeciwnie, rozproszenie. Tak - bo skupiasz się na szczególe, na punkcie (i często to wystarcza, żeby wypaść z medytacji i wrócić do zwykłego pospolitego skanowania pola postrzeżeniowego...), a podczas medytacji Ganzfeld uwaga jest z konieczności rozproszona, bo obejmuje całość, czyli możliwie całe pole postrzeżeniowe. Z podobnego powodu lepiej jest mówić o "medytacji" niż o "skupieniu".

Dobrym wstępem do medytacji Ganzfeld (i w praktyce-robieniu, i w wytłumaczaniu, co to jest lub być ma) jest marsz transowy. Tu uwaga: w większości znanych technik medytacji opartej na monotonizacji zamyka się oczy! O czym napiszę więcej dalej. Marsz transowy jest ważny i ciekawy o tyle, że tutaj wzrok zostaje, całkiem po jogicznemu, powściągnięty (nirodha). W marszu transowym dwie przeciwnie różne rzeczy robisz ze wzrokiem: po pierwsze, patrzysz na wprost, w horyzont i w kierunku iścia. (Nie rozglądasz się na boki i nie skanujesz wzrokiem przedmiotów, bo to od razu wytrąca ze stanu medytacji.) Po drugie, starasz się widzieć wszystko, co masz w swoim polu widzenia, całe pole widzenia (dlatego Ganzfeld mi się tu nakojarzyło...), czyli obejmujesz wzrokową uwagą wszystko od lewego skraju do prawego. Początkiem tego jest objecie uwagą obu skrajnych poboczy pola widzenia, pomagają w tym przydrożne drzewa, które tamtędy przemigują.

Otóż ten rodzaj uwagi lub postrzegania przenosi się z marszu do jakiejkolwiek sytuacji: czy ruszasz się czy spoczywasz, czy leżysz, siedzisz, robisz asany, masz otwarte lub zamknięte oczy itd. Medytacja Ganzfeld robi się wtedy, kiedy równą czujną uwagę kierujesz na wszystko - wszystko jednocześnie co się w TEJ chwili dzieje. I tak jak podczas marszu transowego nie wyróżniasz (nie faworyzujesz) tego, co wyraźne lub widoczne ostro i omiatasz to swoją uwagą tak samo jak coś, co niewyraźne i rozmyte - tak w medytacji Ganzfeld nie wyróżniasz treści percepcji z powodu ich jakiejś "wyraźności". Co skutkuje tym, że "rzeczy" niewyraźne i mające (że tak powiem...) nieokreślony status zjawiskowy, dostają (wreszcie...) należną im porcję uwagi. I co? - I dostają przez to szansę urosnąć w wizje. W wizje, ale i w inspiracje, zastrzyki energii, a może mogą okazać się głosami lub innymi pojawieniami się duchów. W pewnej medytacji (chwilę trwała...) to "coś" nazwało siebie, tak usłyszałem: "tachy i duchy". Duchy, rozumiem. Skąd tachy? Słowacki pisał, a ja zapamiętałem, "na egipskie klnę się Ptachy, mój Eustachy"; ptachy to coś bardziej powietrznego i nieuchwytnego niż solidne ptaki, tachy ponadto mają związek z tachionami, tachiony to niepotwierdzone doświadczalnie cząstki w fizyce, mające jakoby poruszać się szybciej od światła, tachys po grecku to szybki.

Z punktu widzenia medytacji Ganzfeld rzeczy, które pojawiają się w twoim polu postrzeżeniowym, są dwóch rodzajów: te ściągające uwagę - oraz cała reszta. Te ściągające, przechwytujące uwagę, nazwę je łapaczami uwagi, to miedzy innymi: wypowiadane przez kogoś słowa, zdania, mowa - ta zwykła, komunikująca i znacząca. Większość rzeczy wzrokowych, o ile nie poddamy je specjalnej jogicznej "nirodhującej" obróbce. Ja kiedyś przyjechałem do miasta z pewnego pobytu w górach i ze szczęściem spostrzegłem, że nie widzę napisów na szyldach i plakatach - tzn. widziałem je jakby były w obcym alfabecie, jako wzory graficzne, ale bez stojących za nimi słów i sensów. Jak to była ulga! (Ale wkrótce przestało.) Łapaczem uwagi, dalej, może być ból lub swędzenie. Głównym jednak, najsilniejszym łapaczem uwagi są własne myśli, czyli atakowanie sensami i "dyskursywnym" myśleniem przez siebie samego, przez własny "umysł gadający". Zapewne wynika to z ogromnej pasji, z jaką ludzie - ludzkie mózgi i świadomości - zajmują się przetwarzaniem memów; większa to pasja, niż z którą pies żre kość lub zrywa się do pogoni za zającem. Mamy potężny instynkt pożerania umysłem, przeżuwania i przerzucania dalej memów. Tym jesteśmy - zwierzętami memożernymi i ta ewolucyjna przypadłość nie pozwala nam się cieszyć świadomością.

Otóż medytacja Ganzfeld pozwala stworzyć przestrzeń, do której memy-łapacze uwagi nie mają wstępu. Bo żywią się naszą uwagą, ale przy tym są wyłączne, tzn. muszą mieć uwagę wziętą na wyłączność. Jeśli dobrze podtrzymujesz przestrzeń wyrównanej uwagi, czyli swoje pole całości (swoje Ganzfeld), to mem-łapacz nie znajduje punktu przyłożenia.


[1] Podczas korekty zauważyłem, że było tu napisane "PRAPSYCHICZNYCH". Ciekawe...

Medytacja i inne praktyki: wstęp na końcu

O medytacji i innych praktykach: doświadczenia i praktyczne wskazówki.


Medytacje o 21-szej »

komentarze

[foto]

1. Zapewne parapsychiczny i... • autor: Jarosław Bzoma2015-05-22 22:11:09

Zapewne parapsychiczny i prapsychiczny to to samo. To postrzeganie z czasów wielkiego snu .

2. Parę lat temu... • autor: Nierozpoznany#82112015-05-27 19:22:27

Parę lat temu ktoś mi podrzucił link do filmiku jakiegoś Norwega mówiącego o medytacji. Był to około 40 sekundowy filmik w którym mówił tylko o jednym - żeby całkowicie rozproszyć swoją świadomość. Praktykując to potem z zamkniętymi oczami zauważałem  że świadomość rozproszona samoczynnie kieruje się trochę jakby poza, do tyłu. Właśnie w tym stanie rozproszonej świadomości (wygląda na to że to właśnie ten tytułowy ganzfeld) dochodziłem do najmocniejszych doświadczeń w swojej medytacyjnej "karierze".  "Głównym jednak, najsilniejszym łapaczem uwagi są własne myśli, czyli atakowanie sensami i "dyskursywnym" myśleniem przez siebie samego, przez własny "umysł gadający". Zapewne wynika to z ogromnej pasji, z jaką ludzie - ludzkie mózgi i świadomości - zajmują się przetwarzaniem memów; większa to pasja, niż z którą pies żre kość lub zrywa się do pogoni za zającem. " - Pięknie powiedziane, muszę to sobie zapisać.
A tak nawiasem mówiąc - wszedłem w ten artykuł kierowany ciekawością czym są w końcu dokładnie te "tachy" i wciąż nie do końca rozumiem o co chodzi...

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)