Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

26 sierpnia 2010

Jacek Dobrowolski

Jako guru Grot poniósł klęskę


W artykule "Wbijanie złotych gwoździ w trumnę" ("Teatr" nr 3/2010) Tomasz Rodowicz pisze tak: "Wierny tłumacz i towarzysz wszystkich wielkich wielkich wydarzeń realizowanych przez ekipy Grotowskiego, Jacek Dobrowolski, oświadcza w swojej publikacji, że był to niebezpieczny i fałszywy prorok i guru."

Rozumiem, że chodzi o mój tekst "Wspomnienie o Jerzym Grotowskim" z "Res Publiki Nowej" (nr 201/lato 2005) [w sieci jako "Jerzy Grotowski, guru i wampir", przyp. Taraki]. Bardzo Cię przepraszam Drogi Tomku, ale nigdy nie tłumaczyłem Jerzego Grotowskiego. Co do "towarzyszenia wszystkim wielkim wydarzeniom", to też nieprawda. Brałem czynny udział tylko w jednym "Ulu", prowadzonym przez nieodżałowanej pamięci Staszka Ścierskiego, a następnego dnia w jednym wieczornym spotkaniu/działaniu z Grotem we Wrocławiu w 1975 r. W Brzezince byłem pierwszy raz kilka lat temu, nie uczestniczyłem też w żadnej wyprawie Grota, czy jego współpracowników. "Księcia Niezłomnego" widziałem raz, "Akropolis raz, "Apocalypsis cum figuris" wielokrotnie, "Akcję" raz. Natomiast byłem na wielu spotkaniach publicznych z Grotem, z którym przyjaźniłem się w latach 70-tych XX w. i przegadałem wiele godzin, póki mu palma nie odbiła, że jest oświecony.

Powtórzę raz jeszcze, że Grot był genialnym reżyserem, który najlepiej wyreżyserował siebie, a następnie tych, których udało mu się uwieść. Jako guru poniósł całkowitą klęskę, o czym świadczą tragedie jego najbliższych współpracowników, fałszywie traktowanych przez niektórych jako ofiary zakładzinowe jego gnostyckiego kościoła. Niestety, wielbiciele Grota mylą jego osobistą charyzmę, której ulegli, z mądrością transcendentną, w której się nie zakorzenił.

Co do wiedzy na temat pieśni wibracyjnych, której szukasz, to znakomicie wyrażono ją w tekstach i praktykach nada jogi, mantrajany oraz sufizmu. Twoje stwierdzenie, że głos nie należy do ciała, mija się z prawdą. Nie ma ludzkiego głosu bez ciała.W buddyzmie głos należy do skandhy (elementu) ciała, choć może być wehikułem wyrażającym bezcielesną inteligencję. I nie jest to coś niezwykłego, lecz najnormalniejsza rzecz w świecie.

W głosie ludzkim i w mowie człowieka najważniejsze są samogłoski, a z nich pierwsza - "A", rodząca pozostałe. Zrozumienie źródłowego "A" daje odpowiedź na wiele pytań. To milczenie i cisza nie należą do ciała i umysłu, choć mogą przez nie promienować. Dopiero zestrojenie się z ciszą daje odpowiedź na wszystkie pytania. Aktor jest tańczącym dwustrunnym instrumentem dętym, a reżyser dyrygentem/choreografem. Jak obaj nie umieją słuchać ciszy, to ich zręczne gesty i słowa mogą kogoś uwieść, ale nie nakarmią. Szukanie przebudzonego mędrca wśród reżyserów teatralnych czy kapłanów psychoterapii, manipulującymi innymi przy pomocy słów, to jak szukanie opiekuna dla córki wśród alfonsów. Pozwolę sobie jeszcze dodać, że medytacja tantryczna, jakiej Grot uczył swych najbliższych współpracowników w ostatnich latach swej działalności, prowadzi jedynie do stanów ekstatycznych, a nie do poznania prawdy.

Próby przybijania złotymi gwoździami trumny Grota, są równie chybione jak przybijanie go żelaznymi gwoździami do krzyża, albo przebijanie osinowym kołem. Po pierwsze Grot poprosił o rozsypanie swoich prochów, a po drugie jest to zmaganie się z fantomem wyobraźni, które tylko go syci. Jedynie krytyczne spojrzenie na czyny Grota i ich konsekwencje ukażą co było i pozostało mistyfikacją, a co nie, ale do tego konieczne jest również rozpoznanie jego, siebie i nas wszystkich jako fantomów, karmionych nienasyconą wyobraźnią, nienasyconą żądzą istnienia i bycia "kimś" w oczach pozostałych. Jest to desperackie pragnienie odgrywania wielkich ról w "teatrze życia i umierania" wobec coraz to bardziej obojętnej widowni z pilotem lub komórką w ręku, marnowanie czasu i energii, chyba, że ktoś zapomina o sobie pomagając innym.

Serdecznie Cię pozdrawiam życząc wytrwałości w poszukiwaniu,

Jacek Dobrowolski


Opublikowane najpierw w: "Teatr" nr 5, 01-05-2010, w "Tarace" na życzenie Autora, ze zgodą Pierwowydawcy.



Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)