Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

15 czerwca 2010

Nes W. Kruk

Kręgi kamienne i kurhany na Pomorzu
czyli cudze chwalicie, swego nie znacie

Kategoria: Podróże i regiony

Pisząc ten tekst nie miałem ambicji opisania kręgów kamiennych na Pomorzu w ujęciu naukowym. Jest to krótka relacja z podróży do jednych z tych miejsc, o których czasem nie zdajemy sobie sprawy, a są gdzieś blisko, od tysięcy lat.

60 km od mojego rodzinnego miasta, Starogardu Gdańskiego, położone są dwa duże kompleksy kręgów kamiennych i kurhanów. Pierwszy raz usłyszałem o nich jakieś 10 lat temu, gdy trafiłem na wzmiankę o starożytnych kręgach kamiennych niedaleko Kartuz, które ponoć mają cudowną moc. Stwierdziłem, że to ciekawe, iż takie miejsce jest tak blisko mojego miasta, więc postanowiłem, że kiedyś odwiedzę to miejsce. Musiało upłynąć kilka lat, a ja sam wyprowadziłem się w tym czasie w pobliże Malborka, bym mógł w końcu trafić do Węsior i Odr, bo o tych miejscach chciałem opowiedzieć.

Na początek trochę historii.

Początkowo kręgi łączono z epoką megalityczną, którą w Europie miała miejsce III-II tysiąclecie p.n.e. Później, w wyniku wykopalisk archeologicznych powiązano kręgi i kurhany z Gotami, którzy osiedlali się na Pomorzu (Kaszuby, Kociewie) w I-IV w. n.e. Jeśli chodzi o same kurhany, nie ma wątpliwości, że są to pozostałości po Gotach, którzy przywędrowali tutaj ze Skandynawii i ruszyli dalej w kierunku Morza Czarnego. Co do samych kręgów, wszystko wskazuje na to, że są one o wiele starsze niż kultura Gotów. Bo dlaczegóż by nie mieli wykorzystać już istniejących kręgów? Wskazuje na to kilka faktów. Po pierwsze są charakterystyczne dla kultury megalitycznej, z której pochodzi znany wszystkim krąg kamienny w Stonehenge. Po drugie jednostki miar wykorzystane do budowy kręgów są charakterystyczne dla tej epoki, a nie dla Gotów. Po trzecie porosty, które pokrywają kamienie, są o wiele starsze, niż I-IV n.e. Tak więc przyjmuje się, że kręgi postawiono (i tu różnie w zależności od źródła) od 5 do 10 tys. lat temu.

Tyle jeśli chodzi o historię, o której można poczytać też tutaj: www.kamienne.org.pl

Przejdźmy jednak do samych kręgów i kurhanów.


Węsiory

Po raz pierwszy odwiedziłem kręgi w ubiegłym roku, pod koniec sierpnia 2007. Akurat byłem w Gdańsku z żoną i mieliśmy trochę czasu, więc stwierdziłem, że jest to dobra okazja, by wreszcie przekonać się na własne oczy, czym są owe kręgi. Do Węsior (o Odrach dowiedziałem się dopiero później) trafiliśmy wieczorem, gdy już się ściemniało, więc sam klimat był właściwy na pierwszy kontakt z tym miejscem.

Gdy witałem się z miejscowymi duchami, odczułem silny impuls, jakby świadomość dość potężnych duchów. Pierwsze wrażenie było silne. Duży ładunek mocy, i jakby uśpienia. Same kręgi umiejscowione są w lesie, przez co świetnie zgrywają się z miejscowymi duchami. Przy wejściu przywitał nas kurhan.


KREGI

Jak większość tych kurhanów, na szczycie usytuowany jest kamień w kształcie stelli. Sam kurhan pokryty jest też kamieniami. W tym roku miałem okazję obejrzeć też większe kurhany w Odrach i mniejsze w Będkowicach u podnóża Ślęży. I tu ciekawostka. Kurhany w Węsiorach i Odrach traktowane są jak zabytek (nie licząc co niektórych turystów na poziomie pustaka, nie obrażając tego drugiego). Zarówno w Węsiorach jak i w Odrach zostawiliśmy zapalone znicze na kurhanach, mając na względzie fakt, że jest to cmentarzysko. Dopiero w Będkowicach mogliśmy spotkać się z mnóstwem zniczy na kurhanach, czego nie można powiedzieć o Pomorzu. Widać nie wszyscy mają świadomość, czym są te miejsca, choć niektórzy jednak mają, czego dowodem była zasłyszana rozmowa ludzi, w której jedna z osób powiedziała, że znalazła dorodnego grzyba na kurhanach, ale go nie wzięła, bo nie chce jeść grzybów z cmentarza.

Wróćmy jednak do samych kręgów.
Pierwszy krąg, który jest najbliżej, jest poniekąd najbardziej reprezentatywny.


KREGI

W centrum są 3 kamienie, które sprawiają wrażenie 3 osób postawionych przed sądem. Z odczuć jakie sprawia sam krąg, ma się wrażenie, że jest to miejsce kultu albo dawnych spotkań społeczności. Ze zdjęć znalezionych w Internecie wynika, że co niektórzy odczyniają tu swoje rytuały w okresach przesileń. Patrząc na zdjęcia jednak cieszyłem się, że udało mi się nie trafić na nich, bo zaiste nie był to krzepiący widok (nie obrażając rodzimowierców, zdjęcia na które ja trafiłem przedstawiały coś na kształt mało ambitnej ezoturystyki).

Dalej przechodzi się ścieżką pomiędzy większymi kurhanami, które sprawiają wrażenie, jakby pochowano tu ludzi, którzy stali wyżej w hierarchii społecznej.


KREGI

W tym roku miałem okazję porozmawiać sobie z cieniem jednego z wojowników pochowanych w tym miejscu. Po raz kolejny miałem okazję przekonać się jak silne są te duchy. Wcześniej myślałem, że potrzebują strażnika, lecz teraz wiedziałem już, że świetnie obronią się same przed ludźmi, którzy nie szanują tego miejsca.

Dalej schodzi się ku kolejnym kręgom, jako że sam zalesiony teren jest pokryty naturalnymi pagórkami. Trafiliśmy do miejsca zwanego "kręgiem strażnika", prawdopodobnie ze względu na kamień usytuowany na drodze obok kręgu. Sama powierzchnia kręgu zbudowana jest z wielu kamieni.


KREGI

Według kartki informacyjnej powieszonej na drzewie obok tego miejsca, po wejściu do kręgu można odczuć przepływającą energię. Autor informacji przestrzega nawet przed udarem energetycznym. Jednakże my nic takiego nie odczuliśmy, choć sam krąg rzeczywiście jest ciekawy. Poznanie jego charakteru wymaga jednak dużo więcej czasu a ja zwykle jestem sceptycznie nastawiony do tego typu informacji, więc mam nadzieję, że krąg ten poznam kiedyś bliżej. Tym niemniej osoby, które przyjechały razem ze mną, potwierdziły, że krąg ten jest specyficzny jeśli o energię chodzi. Stojąc właśnie przy tym kręgu mieliśmy okazję zaobserwować niedzielnych turystów, o których wspomniałem wcześniej. Jak zauważyła moja żona, są to osoby, które pozostawiają śmieci w takich miejscach, bez świadomości, że nie są u siebie. Przy okazji mogliśmy zaobserwować namioty rozbite na skraju lasu, i ludzi, którzy z radia w samochodzie słuchali jakichś przebojów. Ich świadomość pobiła nas w szczególności.

Same kręgi i kurhany w Węsiorach położone są na brzegu jeziora, które samo w sobie potrafi urzec. Jego charakter jest specyficzny sam w sobie. Poniekąd te tereny dookoła są dość mocno przesiąknięte energią tego miejsca mocy.


KREGI

Duchy tego jeziora są spokojne i groźne zarazem. Mają bardzo wyraźny żeński charakter. Złożyłem im ofiarę z kilku drobnych monet.

Na koniec wypadałoby wspomnieć o pewnym drzewie, które rośnie na rozstaju dróg, wśród kręgów, bliżej jeziora.


KREGI

Z pozoru nie wyróżnia się niczym, jednakże po bliższym zaznajomieniu się można wyraźnie zauważyć, że jest wyjątkowe. Ma się wrażenie, że rośnie w centrum tego miejsca. Gdy odwiedziliśmy Węsiory w zeszłym roku, to właśnie przed tym drzewem składałem ofiarę cieniom i duchom tego miejsca. Również w tym roku złożyłem ofiarę z tytoniu i wina, aby odwdzięczyć się duchom za chwile, które mogliśmy tu spędzić.

Gdy zmierzchało wróciliśmy na płatny parking (bodajże 4 zł od samochodu). Samo wejście do kręgów jest bezpłatne. Przebrani w cieplejsze ubrania, po zmierzchu wróciliśmy do kręgów. W ciemności to miejsce nabiera zupełnie innego charakteru. Duchy są obecne za dnia, ale w nocy cienie stają się aktywniejsze. To właśnie w nocy przeprowadziłem swoją rozmowę z cieniem przy jednym z kurhanów. W nocy również zrobiliśmy pewien rytuał, który okazał się znamienny dla jednego z towarzyszy. Po ceremonii pojawiły się opowieści, które skierowane były też do duchów i strażników kręgów. Przy okazji zauważyłem, że ludzie, którzy robią w tym miejscu rytuały, często zapominają o porozumieniu się z miejscowymi duchami i strażnikami tego miejsca. A w końcu jesteśmy tam tylko gośćmi (choć z każdą wizytą czuję się w Węsiorach coraz bardziej jak w domu) i wypadałoby np. zapytać, czy można zrobić to czy tamto, i jeśli uzyskamy zgodę, podziękować za to. W końcu uczymy się od siebie nawzajem. W każdym bądź razie w nocy mogliśmy poobserwować jeszcze ludzi, którzy świecąc sobie latarkami i komórkami przyszli na kurhany dla dreszczyku opowiadając sobie historie o duchach. Uzmysłowiło mi to jak bardzo ludzie boją się lasu o zmierzchu. Jak daleko odeszli od swoich korzeni.


Odry

Odry oddalone są od Węsior o jakieś 60 km, więc jest to dobra okazja, by odwiedzić oba te miejsca. Z pozoru są to miejsca podobne. Zarówno jedno jak i drugie złożone jest z kręgów kamiennych i kurhanów. Jednakże ich energie różnią się od siebie. Przede wszystkim Odry są trudniejsze w odbiorze. Nie tak łatwo do nich dotrzeć. Do Odr trafiłem dopiero w maju tego roku. Podobnie jak w przypadku Węsior, dopiero w trasie przypomniałem sobie o tym miejscu i postanowiłem zajechać, jako że przejeżdżałem przez Czersk (Odry położone są kilkanaście km od tego miasta). Czersk leży na trasie E22, tzw. berlince, między Starogardem a Chojnicami, więc warto tam zajechać, jeśli ma się nieco czasu.

W każdym bądź razie do Odr zajechaliśmy o świcie. Moich towarzyszy podróży zmorzył sen ze zmęczenia i nadmiaru wrażeń, a ja postanowiłem przywitać się z duchami i przejść się w samotności korzystając z okazji, że jeszcze nikogo nie ma. Normalnie płaci się za wstęp kilka zł, ale akurat kustosz był jeszcze nieobecny, a brama otwarta. Przywitał mnie chłód poranka i kurhany spowite mgłą.


KREGI

W oddali słychać było ryk jelenia. Przechadzałem się wśród kręgów porośniętych wrzosem. Zmęczony podróżą i wcześniejszą wizytą w Węsiorach była to dla mnie magiczna chwila ciszy i budzącego się dnia.


KREGI

Co prawda zmęczenie dawało już o sobie mocno znać i nie była to wizyta tak porywająca jak w Węsiorach, ale za to miejsce też było zupełnie inne. Kręgi w Odrach są drugimi co do wielkości w Europie, zaraz po Stonehenge. Są zadbane i widać, że prace archeologiczne przysporzyły się do zachowania tego miejsca w nienaruszonym stanie. Ponoć hitlerowcy mieli zrobić z Odr miejsce pielgrzymek jako pamiątka kultury germańskiej, ale nie wiem, czy im wypalił ten plan. W każdym bądź razie w Odrach wita nas tabliczka głosząca, że jest to park i należy zachowywać się właściwie. Może też dlatego zapomniano, że w końcu jest to też cmentarz, a nie tylko rezerwat archeologiczno przyrodniczy. Co do fauny spotkaliśmy ślady bobrów nad rzeką. Sama rzeka sprawia magiczne wrażenie. Jej powolne płynięcie jest wręcz hipnotyzujące.


KREGI

Las jest częścią Borów Tucholskich. Kamienie porośnięte są rzadkimi porostami, więc nie powinno się ich dotykać.


KREGI

Same kręgi są dużo większe od tych w Węsiorach. No i większość z nich jest nie zalesiona, a jedynie porośnięta wrzosem.


KREGI

Podobnie kurhany są większe i lepiej zachowane z uwagi na prace archeologiczne, które trwają tu bodajże od XIX w. Można również zauważyć, że kręgi tworzą nie tylko większe monolity, ale też mniejsze kamienie ułożone po okręgu między większymi kamieniami.

Tu również zapaliłem znicz stawiając go na jednym z kurhanów pamiętając, że mimo wszystko jest to cmentarz i ofiara z ognia jest jak najbardziej na miejscu.

Wracając czułem, że w jakiś sposób związałem się z miejscem mocy w Węsiorach. Szkoda tylko, że to miejsce nie spotyka się z należnym szacunkiem ze strony co niektórych ludzi. W każdym bądź razie, jeśli ktoś jeszcze nie trafił do tego miejsca, to może ta krótka relacja z podróży zachęci go do odwiedzenia kręgów i kurhanów na Pomorzu. A jeśli ktoś odwiedzi kręgi za sprawą tej relacji, niech pozdrowi cienie i duchy tych miejsc ode mnie.


Nes Havason
Węsiory i Odry, 2008

Zdjęcia: Agnieszka Mowczko



Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)