Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

17 marca 2011

Wojciech Jóźwiak

Kto jest Słowianinem?

Kategoria: Słowiańskie odrodzenie
Tematy/tagi: antropologiajęzykiSłowianie

Jedyną rzeczą, o której można powiedzieć, sensownie i obiektywnie, że jest słowiańska, jest język. Mówiąc inaczej, jest tak, że niektóre języki należą do grupy języków słowiańskich.

Słowiańskie w dosłownym sensie są i mogą być tylko języki. Słowiańskie są języki, ale nie ludzie. "Słowianie" to tylko umowne i skrótowe określenie "ludzi, którzy należą do narodów (lub innych zbiorowości) w których używany jest któryś z języków słowiańskich". Jeśli ktoś pisze/mówi, np. że "Półwysep Bałkański zamieszkują (prócz innych) Słowianie", to jest skrótowo powiedziane, że ów region Europy zamieszkują społeczeństwa, w których mówi się językami słowiańskimi.

Jeśli ktoś pisze o "słowiańskiej osadzie nad Bzurą z VIII wieku" (czytałem kiedyś, że taką odkryto i do dziś zachowała się dębowa obudowa studni), to przez to daje do zrozumienia, iż uważa (z powodów znanych mu jako archeologowi), że między ludnością tamtej osady (której języka nie zna, bo skąd?) a późniejszymi mieszkańcami okolic Bzury, niewątpliwie i do dziś mówiącymi po słowiańsku, zachodzi ciągłość i być może ci dzisiejsi (jak niżej podpisany) są potomkami tamtych z wczesnego średniowiecza.

W każdym razie czy coś innego niż język - a więc osadę, plemię, naród, mieszkańców pewnego regionu, kulturę, plecionki, obrazki, melodie, instrumenty muzyczne, obyczaje, wierzenia, bóstwa i demony - można nazwać słowiańskimi, o tym decyduje dokładnie jedno: czy ludzie "zamieszani" w wymienione rzeczy mówili językiem, który jest zaliczony do słowiańskich. Zatem ludzie, narody, plecionki, fujarki i bogowie mogą być słowiańscy (lub - ludzie - Słowianami) tylko w sensie przenośnym, czy jak kto woli, wtórnym. (W sensie dosłownym i pierwotnym są nimi, powtarzam, tylko języki. Literatura jest słowiańska o ile jezyk w którym jest pisana, jest słowiański.)

Wobec tego, kto jest Słowianinem? Słowianinem jest ten, kto należy do jednego z narodów używających któregoś z języków słowiańskich. (W tym momencie pominę fakt, że przyporządkowanie języka do narodu nie musi być jednoznaczne. Ukraińcy używają przynajmniej dwóch języków słowiańskich: ukraińskiego i rosyjskiego. (Jeśli nie trzech: bo jeszcze jest rusiński albo karpatorusiński.) Polacy trzech: polskiego, kaszubskiego i śląskiego. Serbsko-chorwackiego przynajmniej cztery narody: Chorwaci, Serbowie, Bośniacy i Czarnogórcy.) Co to znaczy, że ktoś "należy do narodu"? To znaczy, że poczuwa się do przynależności do tego narodu. Można też dodać, dla wyjaśnienia przypadków wątpliwych, że przez innych jest uważany za członka tego narodu. W każdym razie przynależność do narodu jest sprawą własnego wyczucia i osobistej deklaracji.

Słowianie są sumą logiczną Rosjan, Ukraińców, Polaków, Łużyczan, Czechów, ... Macedończyków. Tych osób, które się za takich uważają.

A jeśli ktoś ma matkę Francuzkę (z którą mówi po francusku, w tymże języku w domu z bratem), ojca Polaka (z którym mówi po niemiecku, bo mieszkają w Berlinie), a dopiero z babcią, gdy ją odwiedza, mówi po polsku? Albo jeśli ktoś mieszka od urodzenia w Warszawie i mówi po polsku, ma rodziców Greków, ale nie całkiem typowych, bo Aromunów, którzy dopiero w pokoleniu rodziców mojego znajomego przeszli na grecki? (Aromuni to grupa etniczna, a może naród, rozproszony po Bałkanach, mówiący dialektami rumuńskiego, albo osobnym językiem lub językami - z grupy romańskiej, czyli wywodzącym się z łaciny.) W takich i podobnych "przypadkach" decyduje własna deklaracja. Można być dwunarodowcem: np. jednocześnie Polakiem i Francuzem (jak Roman Polański) lub Czechem i Amerykaninem (jak Stanisław Grof) - bo Polacy z jednej strony, a Francuzi i Amerykanie z drugiej, inaczej definiują narodową przynależność. We Francji i USA jest ona po prostu równa obywatelstwu.

Czy Słowianinem był Mikołaj Kopernik? Tak, o ile uważał się za członka narodu mówiącego po słowiańsku. Jednak jeśli wielki astronom za kogokolwiek się uważał, to za Prusaka, członka narodu ówczesnych Prus, podzielonych wprawdzie wtedy na Królewskie i Książęce, ale wciąż będących kulturową i gospodarczą jednością. Problem w tym, że w Prusach używano przynajmniej 6 języków, pomijając inteligencką łacinę: dolnoniemieckiego (który niewątpliwie dominował), górnoniemieckiego (na Warmii), polskiego, pomorsko-kaszubskiego, pruskiego i litewskiego. I co najważniejsze, Prusy nie definiowały się przez język! Co widać po tym, jak niezauważalnie pod wpływem lektury Biblii Lutra, z dolnoniemieckiego przeszli na górnoniemiecki.

Tym bardziej "słowiańskimi" nie są geny. Nazywanie "słowiańskimi" czegoś, co należy do natury (biologii), a nie kultury, jest podobnym absurdem, jakby za "słowiańskie" uważać wybrane drzewa lub owady. Tutaj "piję" do tych, którzy przywiązują się do idei, że o tym, kto jest Słowianinem, decyduje haplotyp R1a1a, albo że ten haplotyp "jednoznacznie wskazuje", że jego posiadacze byli Słowianami. Słowianie są grupą narodów, a naród to coś, co należy do porządku ducha i kultury, a nie ciała i biologii. Dixi.


Wojciech Jóźwiak


komentarze

[foto]

1. Wątpliwości co do wyłuszczonych tez • autor: Krzysiek Joczyn2011-05-02 19:57:04

Zgoda co do ducha tekstu, ale:
Słowianinem jest ten, kto należy do jednego z narodów używających któregoś z języków słowiańskich.
Właściwie czemu ma to być ktoś należący do narodu? Nie bardzo to wynika z reszty wywodu. Dlaczego nie powiedzieć, że Słowianinem jest ten, którego język ojczysty (a więc nabyty w dzieciństwie) jest jednym z języków słowiańskich?
W każdym razie przynależność do narodu jest sprawą własnego wyczucia i osobistej deklaracji.
To raczej sprawa deklaracji jest sprawą własnego wyczucia. Przynależność do narodu to pokomplikowana kwestia.

re-komentarz Autora:

Krzysztof, odpowiem przykładem. Kiedyś już dość dawno temu na wspólnym szlaku w Bieszczadach poznałem pewnego gościa, który był obywatelem RPA i tam mieszkał i się wychował, jego pierwszym (także w dzieciństwie) jezykiem był angielski, po polsku mówił bardzo śmiesznie, ale uważał się za Polaka, bo jego ojciec był Polakiem - ale Polakiem MANDŻURSKIM, z polskiej "kolonii" w Harbinie, skąd uciekł (wyemigrował?) właśnie do RPA.

Nie mamy kryterium, żeby na poziomie pojedynczego człowieka rozsądzać i rozdzielać, czy jest Słowianinem czy kims innym. Pojęcie słowiańskości nie stosuje się do jednostek, tylko do języków; także do narodów, ale wtórnie, za sprawą używanego w danym narodzie języka.

Tu jeszcze taka uwaga: w Rosji żyje 20 może 30 mln ludzi, dla których pierwszym językiem jest niewątpliwie słowiański rosyjski, ale którzy NIE SĄ Rosjanami - bo są (i uważają się za) Kabardyńców, Mordwinów, Baszkirów, Komiaków, Nieńców itd.

   Wojciech Jóźwiak --- autor
[foto]

2. Nie mamy kryterium... • autor: Krzysiek Joczyn2011-05-02 21:47:35

Nie mamy kryterium, żeby na poziomie pojedynczego człowieka rozsądzać i rozdzielać, czy jest Słowianinem czy kims innym.
Niestety nie mamy też (obiektywnego) kryterium aby rozsądzić kto należy do narodu polskiego. W efekcie nie rozsądzimy ani kto jest Polakiem ani kto jest Słowianinem. Wspomniany przez Ciebie człowiek uważał się za Polaka ale czy był nim w swej istocie to osobna kwestia - kwestia nierozstrzygalna i właściwie nieistotna a nawet wręcz bezsensowna, właśnie z powodu braku kryterium. Ważne są tylko (w dużej mierze niezależnie od siebie) kwestie: [1] czy ktoś się uważa za Polaka/Słowianina (a to przekłada się na np motywacje do określonego działania) oraz [2] czy jest przez innych uważany (co warunkuje ich reakcję).
W każdym razie, przekonałeś mnie, jeśli chodzi o kwestie bycia Słowianinem.

3. Mijanie sie z prawda • autor: Nierozpoznany#67172012-10-26 23:01:49

Czy ten blog ma charakter prewencyjny? "Nie mamy kryterium, żeby na poziomie pojedynczego człowieka rozsądzać i rozdzielać, czy jest Słowianinem czy kims innym"

To ze nie ma jednego kryterium nie oznacza ze nalezy wzruszyc ramionami i poddac sie.  Tym bardziej ze nastepnym krokiem na pewno bedzie stwierdzenie ze wlasciwie to nie wiadomo kto jest Polakiem - chyba tylko ten ktory mowi po Polsku.  No a potem, idac za ciosem, jezyk tez sie zmienia przez lata, wiec takze mozna powiedziec ze taki Slowianin czy Polak to po prostu jakas postac umowna, surrealistyczna ktora nigdy nie istniala - moze tylko mieszkala gdzies nad Wisla - no ale Wisla tez zmienia tor, kontynenty dryfuja, Ziemia kiedys bedzie pochlonieta przez Slonce, Slonce zgasnie, i tak dalej.  No i w koncu mozna powiedziec NIC na zaden temat.     

 

Wg, pana jezeli mamy ta "logike" rozwinac, dziecko Polakow nie jest Polakiem (a przynajmniej Slowianinem) jezeli nie mowi po polsku, wzg jakims jezykiem Slowianskim.  A co jezeli mowi ale najpierw mowilo po niemiecku?  A moze mowi slabo?  A moze sepleni?  A np Murzyn, Arab, Chinczyk ktory mowi po polsku, juz chyba jest Polakiem, tak?  Czy musi byc katolikiem?  Nie bo po co.  Idac tym tokiem myslenia, poligloci moga sobie przynaleznosc nabyc do wielu narodow - a juz szczegolnie poligloci ktorzy cierpia na wieloosobowosc.   

 

"W każdym razie przynależność do narodu jest sprawą własnego wyczucia i osobistej deklaracji."  To tez ciekawe.  Jezeli tak to czy wogule trzeba mowic danym jezykiem?  Czy po prosty "czuc sie" wystarczy?  No ale po co konczyc na narodach?  Czy mozna sie czuc Marsjaninem (nie bedac nigdy na Marsie?)  Szympansem?  Pantofelkiem? 

 

Tym bardziej ze dziwne ze, Slowianie jakos wiedza kto to sa Slowianie, tylko jakos naukowcy nie potrafia tego powiedziec - natomiast chlop w jakiejs wsi juz wie, dziwne, no nie?   To nie jest fizyka ze musi wszystko byc 100% obiektywne.  Najwazniejszym  kryterium jest krew i geny.  Mieszanki temu nie przeszkadzaja.  I dlatego slowo to to naROD.  Ale rozumiem to jest ciezko kumac ludziom po uniwersytetach. 

4. Czy ten blog... • autor: Nierozpoznany#67172012-10-26 23:05:15

Czy ten blog ma charakter prewencyjny? "Nie mamy kryterium, żeby na poziomie pojedynczego człowieka rozsądzać i rozdzielać, czy jest Słowianinem czy kims innym"

To ze nie ma jednego kryterium nie oznacza ze nalezy wzruszyc ramionami i poddac sie.  Tym bardziej ze nastepnym krokiem na pewno bedzie stwierdzenie ze wlasciwie to nie wiadomo kto jest Polakiem - chyba tylko ten ktory mowi po Polsku.  No a potem, idac za ciosem, jezyk tez sie zmienia przez lata, wiec takze mozna powiedziec ze taki Slowianin czy Polak to po prostu jakas postac umowna, surrealistyczna ktora nigdy nie istniala - moze tylko mieszkala gdzies nad Wisla czy nad Prypecia - no ale Wisla tez zmienia tor, kontynenty dryfuja, Ziemia kiedys bedzie pochlonieta przez Slonce, Slonce zgasnie, i tak dalej.  No i w koncu mozna powiedziec NIC na zaden temat.     

 

Wg, pana jezeli mamy ta "logike" rozwinac, dziecko Polakow nie jest Polakiem (a przynajmniej Slowianinem) jezeli nie mowi po polsku, wzg jakims jezykiem Slowianskim.  A co jezeli mowi ale najpierw mowilo po niemiecku?  A moze mowi slabo?  A moze sepleni?  A np Murzyn, Arab, Chinczyk ktory mowi po polsku, juz chyba jest Polakiem, tak?  Czy musi byc katolikiem?  Znac historie Polski?  Nie bo po co - wystarczy ze mowi - jeszcze sie potwierdzi jakims papierkiem jak dowod i paszport i juz jest wspaniale.  Idac tym tokiem myslenia, poligloci moga sobie przynaleznosc nabyc do wielu narodow - a juz szczegolnie poligloci ktorzy cierpia na wieloosobowosc.   

 

"W każdym razie przynależność do narodu jest sprawą własnego wyczucia i osobistej deklaracji."  To tez ciekawe.  Jezeli tak to czy wogule trzeba mowic danym jezykiem?  Czy po prosty "czuc sie" wystarczy?  No ale po co konczyc na narodach?  Czy mozna sie czuc Marsjaninem (nie bedac nigdy na Marsie?)  Szympansem?  Pantofelkiem?  Deska?  Sadze ze niektore te uczucia kwalifikowalyby czujacego na psychoterapie.

 

Inne narody jakos wiedza kim sa - Zydzi od syjonistow, przez ateistow, do liberalow, reformowanych, konserwatystow, agnostykow, ortodoksow, jakos wiedza ze sa narodem bez problemow - czy wierza w Boga czy nie, i czy Mojzesz istnial na prawde czy nie.

 

Tym bardziej ze dziwne ze, Slowianie rowniez jakos wiedza kto to sa Slowianie, tylko jakos naukowcy nie potrafia tego powiedziec - natomiast chlop w jakiejs wsi juz wie kto jest tutejszy a kto nie, dziwne, no nie?   To nie jest fizyka ze musi wszystko byc 100% obiektywne.  Stawianie niemozliwych do osiagniecia kryteriow to falszowanie prawdy.  Najwazniejszym  kryterium jest i zawsze byla krew i geny i pozniej poczucie tozsamowsci.  I dlatego np Baczynski Polakiem byl bezsprzecznie.  Mieszanki temu nie przeszkadzaja.  I dlatego slowo to to naROD.  Ale rozumiem to jest ciezko kumac ludziom po uniwersytetach. 


5. do thorrosenborg • autor: Nierozpoznany#5352012-10-27 08:41:30

Słowianin wie, że jest Słowianinem, ale problem nie polega na tym, że ktoś nie wie, kim jest, tylko na tym, że ja mogę nie wiedzieć, kim (w sensie narodowości, grupy etnicznej) jest przedstawiciel grupy ludzi, z którym nie mam kontaktu i nie znam jego deklaracji :) btw, K.K. Baczyński był Polakiem żydowskiego pochodzenia. W rozumieniu żydowskim był Polakiem (narodowość) i Żydem (pochodzenie).

[foto]

6. do thorrosenborg • autor: Krzysiek Joczyn2012-10-27 11:23:44

Upraszczajc: Żydzi mają tą prostą regułę, z której wynika, że aby być Żydem trzeba mieć matkę Żydówkę. Karaimi np. jeszcze bardzie restrykcyjnie do tego podchodzą – trzeba mieć i matkę i ojca Karaima (przez tę zasadę grozi im wyginięcie). Polacy czegoś takiego nie mają. Można z jednej strony powiedzieć, że duch narodu polskiego jest bardzo ekspansywny, bo bardzo chętnie zalicza się do Polaków wielu znanych i wybitnych ludzi, którzy jakąś tam cząstkę polskości w sobie mają. Z drugiej strony, chętnie się eliminuje niektórych – niewygodnych – pod byle pretekstem.

7. Nie badzmy smieszni • autor: Nierozpoznany#67232012-10-29 19:25:56

"btw, K.K. Baczyński był Polakiem żydowskiego pochodzenia. W rozumieniu żydowskim był Polakiem (narodowoœć) i Żydem (pochodzenie)."

 

Nie rozumiem roznicy miedzy narodowoscia a pochodzeniem.  Z tego co rozumiem to jego ojciec byl Polakiem a matka Zydowka wiec 50-50 - tyle ze tzw Zydzi w Polsce bardziej po tylu latach przypominaja Polakow niz gorali golanskich wiec twierdzenie ze ona (po za tym katoliczka) byla 100% (cokolwiek to by mialo znaczyc) Zydowka jest watpliwe.  Nawet gdyby tak bylo, to to ze ojciec (notabene komuch) byl Polakiem kwalifikuje go do polskosci, przynajmniej o ile bardziej go do polskiej kultury ciagnie niz do innych.  Pomijajac absurdalne wiersze Milosza jak to Baczynskiego ciagnela wielotysiacletnia kultura (a polska, wg Milosza jakos nie?), Baczynski, wiele razy dal przyklad swojej polskosci - to ze wiedzial rowniez o zydowskiej czesci swojego pochodzenia nie zmienia tu rzeczy.

 

Natomiast stwierdzenie ze Zydzi maja "prosta regule" zdaje sie ta reguly wynosic ponad polskie reguly.  Nie rozumiem dlaczego regula obcej narodowosci mialaby decydowac o tym kogo my Polacy uwazamy za Polaka?  Ja uwazam ze wiele osob majacych "czasteczki" nalezy przygarnac i przyciagac do Polskosci.  Np gdyby jakis rabin oglosil ze 1/16 z jakiejkolwiek strony wystarczy zeby byc Zydem, to Polacy nagle maja zaczac "weszyc" czy nie przypadkiem ktos tylko w 15/16 jest Polakiem?  Przeciez to absurd zeby ktos inny decydowal o tym czy ktos jest Polakiem czy nie.  A poza tym, Zydzi reformowani w USA uwazajal ze Zydem jest ktos kto ma matke lub ojca zydowskiego pochodzenia.  No i jeszcze konwersje kobiet w przypadku slubu z mezczyzna Zydem sa tez czeste w judaizmie reformowanym.  Wydaje sie czasami ze najwieksi "antysemici" (ktorzy np w internecie najbardziej ochydne antysemickie tezy wyciagaj) to ci ktorych prawdziwym celem jest swoim "antysemitizmem" chec przekonania ludzi z malzenstw mieszanych o tym ze Polacy beda weszyc do setnej generacji czy ktos nie jest Zydem i w ten sposob posrednio przekonac tych ludzi ze jakakolwiek proba bycia Polakiem skonczy sie napanewce. 

 

Z reszta taki sposob myslenia jest przeczytac - np artykul pod tytulem "Michnik solidaryzuje sie z Polakami" (The Forward) oparty na tezie ze oczywiscie Michnik jest Zydem i jak to moze on tak dobrze pisac o Polakach?  Ze Michnik jest Polakiem jest dla tych ludzi niezrozumiale bo oni go juz do swoich zaliczyli - tyle ze nie rozumiem dlaczego tak ma byc - jeszcze raz dlaczego inni maja decydowac kim my jestesmy - przyjecie tego takich postaw to jest czysty defityzm.  Co wiecej, jest wiadome ze elity danego narodu bardzo czesto sa mieszancami z roznych powodow historycznych - a przede wszystkim takich ze bedac w takich elitach, czlonkowie mieli wieksze mozliwosci spania z kimkolwiek chcieli (a przynajmnij wieksze niz jakis chlop panszczyzniany).  Odcinajac sie od tych ludzi, efektwynie eliminujemy sami sobie nasze elity.  Nawet w SS, musiales pochodzenie udowodnic tylko do poczatkow XVIII w (a ksiegi koscielne w czesci Niemiec siegaly i siegaja dalej).

 

"Można z jednej strony powiedzieć, że duch narodu polskiego jest bardzo ekspansywny, bo bardzo chętnie zalicza się do Polaków wielu znanych i wybitnych ludzi, którzy jakšœ tam czšstkę polskoœci w sobie majš. Z drugiej strony, chętnie się eliminuje niektórych – niewygodnych – pod byle pretekstem."

 

A ktory narod tak sie nie zachowuje?  W tym Polacy sa dokladnie tacy sami jak i wszyscy inni. 

[foto]

8. Proszę pisać po polsku • autor: Wojciech Jóźwiak2012-10-30 15:56:35

Czytelników podpisanych "Ewro Pejczyk" i "thorrosenborg" proszę, żeby poprawili swoje teksty zgodnie z normą pisowni języka polskiego.

(Nie ma w języku polskim słów: "ktory", "narod", "jezyk", "Slowianin" itd.)

Inaczej Wasze wpisy, jako niezrozumiałe, zostaną usunięte.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)