Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

28 czerwca 2010

Wojciech Jóźwiak

Nie ma domów

Kategoria: Astrologia

Andrzej Cedzyński zamieścił w Tarace duży tekst o domach. Ja w domy nie wierzę (co to znaczy, że nie wierze, wyjaśnię za chwilę), ale artykuł ów jest potrzebny, bo uczący się astrologii, nawet jeśli będzie szkolił się w jóźwiakowej astrologii "bezdomnej", to prędzej czy później, raczej prędzej!, na domy trafi i powinien dowiedzieć się w miarę jasno, czym te domy są i co znaczą. Domy w astrologii są (...znane i używane...) od starożytności; ewoluowała zarówno ich geometria, czyli który odcinek nieba jest którym domem, jak i znaczenia. Istota domów jest taka, że jest ich dwanaście (horoskop podzielony jest na 12 sektorów zwanych domami), są numerowane, pierwszym jest ten, który bądź zaczyna się od ascendentu bądź w którym leży ascendent; następują w kolejności tej samej co znaki (czyli przeciwnie do widocznego/pozornego ruchu planet względem horyzontu), a ich znaczenia są pochodne względem znaczeń znaków, np. znak Byka uważany jest za szczególnie zainteresowany pieniędzmi, więc znaczeniem odpowiadającego mu Domu Drugiego są pieniądze, dochody, własność, posiadanie itd. Waga (według wyobrażeń Starożytnych) jest szczególnie zainteresowana zamążpójściem, więc znaczeniem odpowiedniego Siódmego Domu jest Uxor - małżonka. (W systemie domów, zwłaszcza tak jak przedstawia go Andrzej Cedzyński, widoczne są ślady tego, że Starożytni podręczniki astrologii pisali dla mężczyzn.)

Ja dość szybko w swojej astrologicznej edukacji przestałem domy traktować poważnie, m.i. dlatego, że w horoskopach realnych ludzi, moich znajomych, nie znajdowałem tego, co teoria domów głosiła. Nie zauważyłem, żeby osoby, które mają ważną planetę w II domu były jakoś szczególnie zainteresowane pieniędzmi, ani dbały o majątek, ani żeby miały dryg do interesów, ani żeby miały więcej pieniędzy niż inni. Ani żeby osoby mające "coś ważnego" w kierunku NNE (dom III) były szczególnie towarzyskie lub zaprzyjaźnione z rodzeństwem. Ani żeby ktoś kto ma coś ważnego na południowym zachodzie - w domu Ósmym, odpowiadającym Skorpionowi, miał szczególne związki ze śmiercią. (Tylko co to miałoby znaczyć? Że będzie mieć do czynienia z ludźmi umierającymi, jak ma lekarz na ojomie lub ksiądz? Że kogoś uśmierci? Że sam umrze? Od myślenia domami dziwnie blisko do absurdu...) Ani żeby osoba, która miała ważną planetę nad wschodnim horyzontem, np. Słońce, bo urodziła się wcześnie rano, siadywała w więzieniu, izolowała się sama lub miała uszkodzoną stopę - bo wszystkie te znaczenia są przypisywane domowi Dwunastemu, Carcer czyli "więzienie" po łacinie. (Nb. oryginalnie nazwy domów były po grecku, bo cała pierwsza astrologia uprawiana i pisana była po grecku, na łacinę ją ledwie przetłumaczono, a i to po części via arabski - warto więc byłoby przypomnieć greckie ich nazwy.) Madonna, ta śpiewająca, ma w XII d. Słońce, Merkurego, Urana i Plutona, i ani w więzieniu nie siedzi, ani się nie ukrywa, ani nie utyka - wręcz przeciwnie. Ikona wśród morderców (choć własnoręcznie nie zabijał, ale napuszczał), Charles Manson, w Ósmym śmiertelnym domu też nic nie ma... Oczywiście, istnieją przykłady "za", np. Bill Gates ma w II domu koniunkcję Jowisza z Plutonem (co samo świadczy o szalonej ambicji) i rzeczywiście jest super-bogaty. Ale czy wśród bogaczy jest istotna statystycznie nadwyżka planet w II domu? Nikt (chyba) tego nie badał, tak jak Gauquelin stwierdził nadwyżkę Marsa w pobliżu MC u mistrzów sportu.

Tu leży ogólniejsza słabość astrologii: okazuje się dziwnie bezradna, gdy przychodzi zweryfikować jej zasady! Możemy stwierdzić, że dla iluś ludzi i ich horoskopów pewne twierdzenie lub zasada się sprawdza, np. ktoś ma ważną planetę w II domu i jest bogaty (jak Gates), ktoś ma coś ważnego w XII domu i jest izolowany - i możemy przytoczyć kontrprzykłady, że ktoś ma coś w II domu i bogaty nie jest, ma coś w XII domu i nie jest izolowany itd. Zwolennik pewnej teorii (tu: domów) będzie trzymał się przykładów "na plus", przeciwnik - np. ja jako przeciwnik domów - będzie kontrował przykładami na minus. Jeden drugiego nie przekona i z tego sporu nic nie wyniknie. To (choć nie tylko to...) jest powodem, że astrologię nazywają pseudonauką, czyli nauką kłamiącą; greckie pseudo znaczy: łgam. Kłamstwo, to za duży zarzut... :) - ale faktycznie w astrologii jest kłopot, gdy przychodzi rozstrzygnąć, które z jej twierdzeń jest prawdopodobniejsze od innych i która z jej metod jest wartościowsza. (Ja cenię "małe" aspekty, ale nie cenię midpunktów! Popieram tranzyty, wątpię o progresjach, odrzucam dyrekcje.) Gdy metody weryfikacji nie ma, pozostaje przekonanie czyli wiara...

Pytanie, czy ta "prawdziwa" - nie-pseudo - nauka jest (jak chcieliby, żeby było, jej entuzjaści) faktycznie wolna od podobnych problemów?

To, że domy "nie działają" lub działają wybiórczo, tylko w niektórych horoskopach, nie jest największym ich minusem i moim zarzutem! Większym jest to, że są niespójne z ogólnym ludzkim wyobrażeniem o przestrzeni. Domy - o czym trzeba nieustannie pamiętać - są nie tylko podziałką na horoskopowym kółku do wróżenia, są nie tylko dwunastoma sektorami kosmogramu. Są obszarami otaczającej przestrzeni:

  • Dom pierwszy to kierunek NEE, kierunek wschodni nieba z odchyleniem na północ, gdzie planety szykują się do wzejścia nad horyzont, a Słońce przebywa o świcie aż do swego wzejścia.
  • Dom dwunasty ("więzienie") to kierunek EES, wschodni z odchyleniem na południe, gdzie planety są przez około 2 godziny po swoim wzejściu, a Słońce o poranku.
  • Dom jedenasty ("łaskawość" lub "dobroczynność") to SE, południowy wschód, czyli pełnia poranka.
  • Dziesiąty ("królestwo", "władza") leży w kierunku SSE, na południu z odchyłem na wschód i tu planety zbliżają się do górowania.
  • Dziewiąty - "podróż" (Iter) lub "pobożność" (Pietas) - SSW - planety schodzą z górowania w południe.
  • Ósmy - "śmierć" - SW - dojrzałe popołudnie
  • Siódmy - "żona" (Uxor) - SWW - planety zniżają się do horyzontu na zachodzie, Słońce na tle wieczornej zorzy
  • Szósty - "zdrowie" - NWW - właśnie zaszły, Słońce wkrótce po zachodzie
  • Piąty - "potomstwo" - NW - planety w pół drogi od zajścia do północnego dołowania, wg Słońca: środek wieczoru
  • Czwarty - "rodzic" - NNW - bliskie dołowanie, dla cyklu Słońca: pół-noc
  • Trzeci - "bracia" - NNE - po dołowaniu, Słońce po północy
  • Drugi - "zysk", Lucrum - NE - pół drogi od dołowania do wschodu, dla Słońca przedświt.

O co tu chodzi? Widać jawnie, że znaczenia domów, chociaż precyzyjnie derywowane od znaczeń odpowiednich znaków zodiaku, nie mają nic wspólnego z innymi sensami kierunków świata, obecnymi w ludzkich kulturach. Mamy prawo domniemywać, że jeśli otaczająca przestrzeń jest jakoś naładowana znaczeniami, to znaczenia te ujawnią się, na drodze m.i. jakiegoś archetypowego przecieku od podświadomości, nie tylko w astrologii! Będą obecne w mitach, w zwyczajach związanych z umieszczaniem różnych przedmiotów w przestrzeni, w sztuce orientowania budynków i miast, w przesądach dotyczących kierunków świata, w geomancji i w systemach symbolicznych takich jak Yijing. Nie zapominając o poezji. Otóż układ znaczeń domów jest izolowany. Mówi co innego niż inne źródła. Nigdzie prócz astrologicznych domów kierunek północno-wschodni ani pora doby przed świtem NIE jest kojarzony z pieniędzmi lub zyskiem (Lucrum). Nigdzie północny wschód ani późny wieczór nie jest kojarzony z dziećmi. Nigdzie południowy zachód i dojrzałe popołudnie nie niesie znaczenia "śmierć". Ani poranek nie narzuca znaczenia "uwięzienie" czy kalectwo na nogi. I właśnie z tego powodu, że system domów jest co do swych znaczeń od bani, należy go odrzucić. (TAK!!) Gdyby jeszcze miał oczywiste potwierdzenia w horoskopach, jak mają je choćby znaczenia planet na osiach. Ale nie ma.

Dlatego i z kilku innych mniej ważnych powodów, z domami dawno już temu rozstałem się bez żalu.

wykres

Porównanie geograficznych kierunków świata, faz dobowego ruchu planet(y),
pór dnia (cyklu Słońca), domów i zodiaku.
Obraz dla półkuli północnej; nie dochodząc do koła polarnego;
wyidealizowany o tyle, że zwykle osie MC-IC i Asc-Desc nie są prostopadłe.


* Jednak: Układ znaczeń domów, chociaż jak się rzekło, nieprzystający do przestrzennej rzeczywistości, jest cennym (i prostym) przykładem tego, co nazywam geometrią znaczeń. Jest systemem znaczeń, które pozostają do siebie w relacjach, które należą do pewnej przestrzennej figury; tutaj: do koła podzielonego na 12. To jest dobry wstęp do skomplikowańszych geometrii znaczeń, jak punkty pięciokrotne, stacje księżycowe lub małe arkana tarota.

* Astrologię łatwiej jest odrzucić w całości niż ją reformować, udoskonalać, a zastane pojęcia i metody zastępować lepszymi.


Wojciech Jóźwiak


Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)