Istniej± metody, æwiczenia, procesy, które wymagaj± kontaktu z nauczycielem b±d¼ innym ¼ród³em i czêsto najlepiej, je¶li jest to kontakt bezpo¶redni. Istniej± techniki, które trzeba poznawaæ i doskonaliæ latami. Niemal zawsze jednak, gdzie¶ na ich pocz±tku by³ kto¶ pierwszy. Kto¶, kto ujrza³ je w wizji.
Kiedy w zesz³ym roku organizuj±c z M. M. trzydniowe odosobnienie pos³u¿yli¶my siê nazw± VQ, wzbudzi³o to poruszenie i pojawi³y siê pytania w stylu „Czy macie na to przekaz?”. Dla niezorientowanych, wyja¶niam pokrótce, ¿e praktyka vision quest wymaga udania siê w miejsce dzikie i odludne, gdzie przez okre¶lony czas po¶ci siê i czuwa w oczekiwaniu wizji. VQ to samotno¶æ i wolno¶æ, bycie ze sob±, z t± czê¶ci± ciebie, któr± zag³uszasz w codziennym zgie³ku, samotna rozmowa z Ziemi±, z Niebem, z Ogniem, ze zwierzêtami, z duchami. Jest to prze¿ycie wysoce indywidualne, intymne, czêsto inicjacyjne. Istota VQ sama w sobie jest poszukiwaniem przekazu, ale przekazu wewnêtrznego - to poszukiwanie w³asnych wizji. Dlatego te¿ pytanie, czy mam przekaz na tê praktykê, uzna³am za kuriozalne nieporozumienie.
Odej¶cie na pustynie, wej¶cie na górê, post, odosobnienie siê w poszukiwaniu wizji, to stara praktyka obecna w kulturach wielu ludów ¶wiata. Szalony Koñ zobaczy³ w wizji je¼d¼ca smaganego przez burzê. Moj¿esz na górze Horeb ujrza³ gorej±cy krzak. Jezus czterdzie¶ci dni po¶ci³ na pustyni. Budda Siakjamuni przebywa³ na odosobnieniu przez wiêksz± czê¶æ ¿ycia. Podobnie Milarepa, Naropa i inni tybetañscy Mahasiddhowie. Mahomet wybra³ wapienne ska³y ko³o Medyny i tam spotka³ anio³a Gabriela. Odyn wybra³ jesion Yggdrasil. Za Jasia i Ma³gosie ich tata i macocha wybrali las. Ja wybra³am wzgórze i sosny na polu Pyrka. Posz³am za przyk³adami z legend, przyk³adami z przesz³o¶ci, ale posz³am te¿ za g³osem w³asnego serca. Pustkowia od zawsze wo³aj± ludzi, by ci mogli zostawiæ „¶wiat” by mogli powróciæ do swej pierwotnej dzikiej natury. Do¶wiadczyæ wizji uniwersalnych dla ludzko¶ci i osobistych dla siebie i swojej spo³eczno¶ci. Dlatego historia siê powtarza, zwyczaj nie ginie.
Nazwa vision quest rzeczywi¶cie wskazuje na zwyczaje Rdzennych Amerykanów. Jest to nazwa na tyle celna, a forma planowanej przez mnie praktyki by³a na tyle wierna, temu, co robi³y narody prerii, ¿e postanowi³am tej nazwy u¿ywaæ tak¿e na Mazurach. Ale czy potrzebna mi by³a do tego zgoda kogo¶ z narodu Lakota? Nie s±dzê, tym bardziej, ¿e pojêcie przekazu jest zaczerpniête z buddyzmu tybetañskiego i odnosi siê do ceremonii, podczas której praktykuj±cy wprowadzany jest w pole mocy pewnego okre¶lonego aspektu Buddy i otrzymuje upowa¿nienie do medytowani na dan± formê. Indianie czego¶ takiego nie mieli. W tym przypadku nie mo¿na wiêc mówiæ o rzeczywistym zwyczaju udzielania przekazu na vision quest, a raczej o zastosowaniu pewnej kalki, wziêtej ze zwyczajów rozmaitych pr±dów New Age lub rozszerzenia kwestii w³asno¶ci intelektualnej na tradycje jakiego¶ narodu. Nawiasem mówi±c, kultura zachodnia dosta³a obsesji na punkcie praw do autorskich metod i szkó³. Podejmowane s± próby handlowania wszystkim.
Dam przyk³ad. Ostatnio wraz z psem, znajd± i nieukiem, wkroczy³a w moje ¿ycie ksi±¿eczka ”Zapomniany jêzyk psów”. Jest to typowy amerykañski poradnik, pisany metod± ³opatologiczn±, naszpikowany przyk³adami z ¿ycia, w stylu Jo, Paul i ich córka Katie mieli problem ze Spikiem, który ba³ siê wody i tu nastêpuje opis, co zosta³o zrobione i jak zmieni³o to ich ¿ycie na lepsze. W zasadzie wszystko, co w tej publikacji istotne da³oby siê zawrzeæ na jednej-dwóch stronach. Naturalnie okazuje siê, ¿e wskazówki zawarte w poradniku to autorska metoda, nazwana Amichien Bonding i jak s±dzê opatentowana. Pewnie powsta³y ju¿ szko³y i mo¿na uzyskaæ certyfikat.
Ale nie wszystko da siê zmonopolizowaæ. Na przyk³ad VQ nie. Bo jak? Dodaæ do dzia³ania numer seryjny, bez którego siê nie zainstaluje? Obiecaæ upgready? I komu przyznaæ do niego prawa. Kiedy¶ mia³am okazjê byæ na spotkaniu w osiedlowym domu kultury, gdzie mediceneman Lakota, Lobo powiedzia³ „we¼ koc i fajkê i id¼ do lasu”. Czy to wystarcza, ¿eby uprawomocniæ moj± praktykê? Czy Lobo mia³ upowa¿nienie Indian prerii do przekazania tej praktyki w Bia³ymstoku na osiedlu Piasta i czy takiego pozwolenia potrzebowa³?
Antony de Mello opowiada tak± historiê: Pewien guru codziennie odprawia³ dla uczniów wieczorne rytua³y. Podczas ceremonii kot guru mia³ zwyczaj przechadzaæ siê miêdzy uczniami rozpraszaj±c ich. Guru kaza³ przywi±zywaæ wieczorem kota do drzewa. Minê³o parê lat, nauczyciel zestarza³ siê i odszed³. Ceremoniê odprawia³ jego uczeñ. Kot odszed³ nied³ugo po ¶mierci guru. Nikt ju¿ nie pamiêta³, dlaczego trzeba by³o go uwi±zywaæ, ale wszyscy pamiêtali, ¿e trzeba. Kupiono wiêc nowego kota.
Winni jeste¶my szacunek dawnym nauczycielom i narodom, z których kultur czerpiemy. Wiedza, której ucz±, stare techniki s± na wagê z³ota. Trzeba j± ocaliæ. Najwa¿niejsze jest jednak by nie straci³y warto¶ci. By ich istota nie zosta³a wypaczona. W ró¿nych czê¶ciach ¶wiata szamani odstawiaj± efektowne spektakle dla turystów. Cepeliada siê szerzy i sieje spustoszenia. Có¿ z tego, ¿e jest prowadzona przez miejscowych, z w³a¶ciwym kolorem skóry i w narodowych strojach? Zatraca siê istota dzia³añ, pozostaj± ostentacyjnie uwi±zane koty.
Szamanizm jako ruch wspó³czesny - niektórzy wol± nazwê neoszamanizm - dzieli siê powoli na ró¿ne nurty. Jedne z nich stawiaj± na „linie przekazu” i wierno¶æ im, inne swobodnie czerpi± z ró¿nych tradycji, bior±c to, co praktyczne. Zdecydowanie identyfikujê siê z tym drugim nurtem. Nie przejmê wraz z tym, co cenne, zabobonów i je¶li uznam, ¿e symboliczny kot mêczy siê przy drzewie, to go puszczê wolno.
Jak rozpoznaæ warto¶ciowe nauki? Certyfikaty nie daj± odpowiedzi. Przekazy nie daj± gwarancji. Budda powiedzia³ „Oto mogê umrzeæ szczê¶liwy, nie zatrzyma³em ani jednej nauki w zamkniêtej d³oni. Cokolwiek mo¿e wam przynie¶æ po¿ytek ju¿ wam da³em”. Nie ufam nauczycielom, którzy zazdro¶nie strzeg± swojej wiedzy, sprzedaj± metody, inicjacje, praktyki. Nie ufam tym, którzy mówi±: to dla wybranych, to strze¿one, to moje i dalej tego nie przekazujcie. Nie wierzê w czysto¶æ ich intencji.
Najcenniejsze s± praktyki, które zakodowane s± w moich snach, w pamiêci mojego cia³a. Jakkolwiek bêd± nazwane.
Maria Kojota
Autor, jego teksty
Aby pisaæ komentarze zaloguj siê lub zarejestruj.
Drukuj