Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

10 czerwca 2004

Alhean

Pieczęć czyli jak ukraść człowiekowi duszę
Niektóre praktyki religijne z punktu widzenia magii

Jest siedem sakramentów tzw. kościoła apostolskiego (są obecnie dwie denominacje kościoła posiadającego rzekomo tzw. sukcesję apostolską: kościół katolicki oraz prawosławny): chrzest, bierzmowanie, komunia, pokuta, małżeństwo, kapłaństwo oraz namaszczenie chorych (zwane również ostatnim namaszczeniem). Nauka o sakramentach zdaniem kapłanów kościelnych została przekazana w całości przez samego Jezusa, co jest historycznie rzecz ujmując nieprawdziwym twierdzeniem i nieuprawnioną nadinterpretacją, gdyż na przykład sakrament małżeństwa, jako odrębny rytuał ukształtował się dopiero w XI wieku. Przedtem uznawano po prostu lokalne tradycje ożenku, nie przypisując im charakteru sakramentalnego. Bywały okresy, gdy do sakramentów zaliczano pogrzeb oraz postrzyżyny zakonne.

Nie będę się rozwodził zbytnio nad tymi kwestiami i zanim przejdę do meritum, wspomnę tylko o rytuałach, które pochodzą z samego Nowego Testamentu aby czytelniej zobrazować problem.

Pierwszym jest chrzest przez zanurzenie w wodzie. W ten sposób chrzcił Jan Chrzciciel i uczniowie Jezusa. Ten obrzęd ma wymowną symbolikę - jest symboliczną śmiercią, powrotem do świata akwatycznego (prapoczątku) - i powrotem w odmienionej świadomości. Jest to klasyczny obrzęd przejścia. Drugim obrzędem opisanym w NT było przekazanie mocy Ducha Świętego przez nałożenie rąk na głowę adepta. Trzecim opisanym rytuałem jest nakładanie rąk na chorego i namaszczanie go olejem oraz zanoszenie zań modłów w intencji uzdrowienia. Czwartym jest obrzęd rytualnego posiłku z użyciem chleba oraz wina na pamiątkę śmierci Jezusa.

Obecnie kościół sprawuje siedem sakramentów, które nie mają nic wspólnego z nowotestamentowymi rytuałami żydowskiej sekty uczniów Jezusa. Mało tego, chrześcijaństwo ma w ogóle niewiele wspólnego z Jezusem gdyż założona przez jego bezpośrednich uczniów gmina jerozolimska, której przewodził rodzony brat Jezusa - Jakub zwany Sprawiedliwym, przestała istnieć w 70 roku n.e. gdy Żydów pogromili Rzymianie. Wtedy to kościół jerozolimski przestał definitywnie istnieć a prawdziwa sukcesja apostolska została przerwana i bezpowrotnie utracona.

Całe znane nam chrześcijaństwo instytucjonalne wywodzi się od Szawła z Tarsu, zwanego Pawłem, który pierwej będąc oprawcą chrześcijan, nawrócił się niespodziewanie podczas rzekomej wizji Jezusa i zaczął głosić jakoby jego naukę (nawet dla niewtajemniczonych nowotestamentowe pisma Pawła, pełne jurydyzmu, mizoginizmu, homofobii, jak i w ogóle fobii wszelakich, pozostają w jawnej sprzeczności z ewangelicznymi naukami Jezusa). Paweł pozostawał w permanentnym sporze z uczniami Jezusa i jego apostolstwo było samozwańcze i nigdy nie uznane przez gminę jerozolimską.

Obecnie kościół katolicki jest organizacją sprawującą magiczną kontrolę nad duszami swoich wiernych. Wierni są tylko owcami które się regularnie strzyże. Jedynym celem tej struktury jest gromadzenie (kradzież) energii i oddawanie się praktykom pieczętowania ludzi. Czynione jest tak od 1700 lat. Sobór nicejski w 325 roku był momentem ostatecznego zawarcia przez kościół paktu z diabłem, poprzez przyjęcie we władanie całej ekumeny, którą oddał kościołowi cesarz Konstantyn. Ta siła której oparł się Jezus, przemogła biskupów i patriarchów czyniąc ich swymi wasalami. (Mat 4.8-9: Jeszcze raz wziął go [Jezusa] diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do niego: Dam ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon. ) Tak oto chrześcijaństwo stało się swym cieniem.

Od wieków trwa pieczętowanie ludzi. Odbywa się to poprzez czarnomagiczne rytuały zwane sakramentami. System ten działa tak, że już nowonarodzone dziecko rodzice dobrowolnie przynoszą kapłanom aby ci dokonali pierwszego rytuału - chrztu. Jednak nie ma on nic wspólnego z obrzędem opisanym w Ewangeliach. Przede wszystkim nie jest aktem świadomym, dobrowolnym, pomijając inne kwestie. W czasie chrztu polewa się głowę niemowlęcia, przedtem wzywając szatana... Tak, szatana - już tłumaczę. Przed obrzędem chrztu następuje egzorcyzm, który ma sprawić aby szatan i inne demony opuściły dane dziecko. Ale dlaczego domniemywa się że to dziecko jest już nawiedzone przez szatana?! Skąd taki pogląd?... Magia działa tak, że jeśli coś wzywasz po imieniu to to przychodzi. Kontekst inwokacji jest wtórny. Jeśli cos wypędzasz, a tam tego czegoś w rzeczywistości nie ma, to to przyjdzie, bo usłyszy swe imię. Egzorcyzm przed chrztem jest wskazaniem demonicznym siłom, gdzie mają swoją nową ofiarę. Po egzorcyzmie, inwokacji szatana, kapłan namaszcza dziecko tzw. olejem katechumenów, następnie polewa dziecku wierzch głowy wodą i namaszcza ją tzw. świętym krzyżmem (specjalnym, poświęconym olejem) kreśląc na niej znak krzyża.

W starych tradycjach uznaje się, że na czubku głowy znajduje się ujście centralnego kanału energii, znanego jako czakram sahasrara. Przez ten czakram dusza opuszcza ciało w momencie śmierci lub też w momencie oświecenia przezeń następuje łączność z światem duchowym. Znam świadectwo pewnej osoby, która poddała się regresji hipnotycznej - kiedy doszła do momentu chrztu miała wizję zalewającej ją czarnej, śmierdzącej smoły, która wpływała weń przez czubek głowy...

Według mojego rozeznania kapłani w momencie chrztu kradną duszę dziecka, pieczętują ciało poprzez wykonanie wspomnianych czynności magicznych tak, aby ta dusza nie mogła swobodnie do ciała powrócić. Pisząc dusza mam na myśli szamańską wykładnię tego terminu. Zgodnie z szamańskimi doświadczeniami mamy wiele dusz, w tym jedną najważniejszą, którą można utracić i wtedy trzeba ją odzyskiwać. Po chrzcie człowiek nie ma kontaktu z najważniejszą częścią siebie, pozostając przez resztę życia tworem niekompletnym, niezintegrowanym i pokawałkowanym. Nie ma kontaktu z Jaźnią i jest praktycznie rzecz biorąc martwą istotą. Zdarza się że wskutek różnych doświadczeń życiowych, determinacji, owa pieczęć się poluźnia i można odzyskać częściową łączność ze swą duszą. Ale są to przypadki sporadyczne. Aby w pełni odzyskać duszę i sprowadzić ją do ciała konieczne jest podjęcie trudnego procesu.

Następnym sakramentem, wykonywanym w Polsce ok. 15-16 życia jest bierzmowanie. W starym rycie formuła tego obrzędu wyglądała tak: biskup czynił palcem umoczonym w św. krzyżmie znak krzyża na czole adepta, wypowiadając formułę: pieczęć daru ducha świętego, uderzał adepta w policzek i dmuchał nań. W nowym rycie formuła brzmi: przyjmij znamię daru ducha świętego i biskup dotyka symbolicznie policzka delikwenta. W kościele prawosławnym bierzmuje się zaraz po chrzcie pieczętując czoło, dłonie, pierś, stopy św. krzyżem, wypowiadając formułę: pieczęć daru ducha świętego.

Pomiędzy brwiami znajduje się wg starych tradycji tzw. trzecie oko, zwane czakramem adżnia. Jest to wewnętrzny, duchowy narząd percepcji pozazmysłowej. Aktywny umożliwia przeżycie wizji, iluminacji, jasnowidzenie itd. Kapłani zamykają to trzecie oko, przystawiając na nim swą pieczęć, aby adept nie był zdolny do samodzielnego doświadczania wizji. Jedyna wersja ich doktryny jest przekazywana intelektualnie przez urząd nauczycielski kościoła. Nikt nie ma prawa samodzielnie poznawać tamtej strony. Wszyscy mistycy, którzy widzieli tamtą stronę, np. Ojciec Pio, byli szykanowani i dręczeni przez kościelnych funkcjonariuszy bezpieczeństwa. Jeśli udało się tym mistykom otworzyć trzecie oko działo się to wbrew polityce kościoła i oznaczało zwykle wielkie problemy dla widzącego. Kilka przypadków oficjalnego uznania wizji i objawień, np. we Fatimie, było w praktyce wymuszone przez miliony wiernych i zostawały one uznawane chociażby z tego powodu, że ich uznanie oznaczało kolosalne wpływy do kościelnej kasy.

Zdolność doświadczania wizji jest tym, co odróżnia nas od reszty ożywionej materii. Świadomość człowieka jest tak skonstruowana, że jest ona polem wizyjnym. Umysł człowieka to ocean możliwości. Jeśli adept ma dostęp do swego umysłu, swej Jaźni, jest wolną istotą. Jeśli traci prawo dostępu tam, jest jak martwa maszyna... Jest niekreatywną masą mięsa i ścięgien, zaprzęgniętą do niewolniczej pracy na rzecz systemu i zasilania go swą energią. Taka osoba jest pokawałkowanym tworem policentrycznym - nie ma w nim centrum, nie ma duszy, nie masz nic oprócz tego co zwie się ego, które jest jedynie płytkim i nietrwałym wrażeniem transcendencji swego istnienia, nieustannie zagrożonym możliwością dezintegracji.

Kapłani karmią adepta ciałem i krwią zbawiciela. Rytualny posiłek, zamieniono w kolejny obrzęd magiczny. Najpierw mówią adeptowi że jest winny, że w mistyczny sposób brał udział w mordzie na Mesjaszu. Każą mu jeść jego ciało i pić jego krew. W ten sposób łamane jest tabu kanibalizmu. Eucharystia chrześcijańska, z konsumpcją ciała i krwi Jezusa, ma te same cechy, co rytualny kanibalizm, mimo że została przeniesiona do sfery symbolicznej. W magii coś jest tym, za co to coś uznajesz. Jeśli uznasz, że kawałek chleba jest ciałem Jezusa to w magiczny sposób on się nim staje. Działa to do tego stopnia, że odnotowano udokumentowane i zweryfikowane naukowo wypadki, że konsekrowana hostia zamieniała się w ustach adepta w kawałek skrwawionego, ludzkiego mięsa. [Tzw. Cud w Dubnej, Polska, rok 1867; Cud w Stich, Niemcy, rok 1970. Jedno z ostatnich tego rodzaju zdarzeń odnotowano w 1984 r. w Watykanie w czasie komunii , której Jan Paweł II udzielał w swej prywatnej kaplicy grupie pielgrzymów z Azji. Gdy Komunię przyjmowała pewna Koreanka, hostia stała się kawałkiem ciała ludzkiego. Znane są 132 udokumentowane przypadki podobnych wydarzeń. przyp. autora].

W ten sposób w miejsce własnej duszy, przyjmuje się jej substytut w postaci swoistego egregora. Mówiąc bardziej obrazowo instalowany jest w ciele i świadomości obcy byt o naturze metafizycznego wirusa, który potrafi przejąć stopniowo władzę nad całym człowiekiem. Egregor ten nie ma nic wspólnego z nowotestamentowym Jezusem, poza tym że nazwano go podobnym imieniem. Jego macki obejmują wszystkich uczestniczących w łamaniu tabu kanibalizmu podczas przyjmowania chleba i wina zmienionym poprzez dokonanie na nich magicznych operacji.

Kolejne sakramenty to: spowiedź i pokuta, zwana sakramentem pojednania, małżeństwo i kapłaństwo, których w tym tekście szerzej nie opiszę tylko nadmienię, że pokuta związana jest utrzymywaniem adepta w poczuciu winy aby kontrolować jego poczynania. Z kolei małżeństwo i kapłaństwo związane są po pierwsze z kontrolą nad popędem płciowym ale też pilnują ważnej w patriarchalnym społeczeństwie systemu dziedziczenia. Kapłan zachowuje celibat aby zgromadzony przez niego majątek kościelny nie był przez nikogo dziedziczony. Kontrola energii seksualnej daje kościelnemu egregorowi potężną moc. Małżonkowie katoliccy powinni uprawiać seks tylko w dniach niepłodnych kobiety. Wstrzemięźliwość seksualna powoduje że gromadzi się w ciele i świadomości potężna energia, którą karmi się zainstalowany egregor. Brak kontroli urodzin powoduje niekontrolowane płodzenie dzieci - nowych ofiar egregora, nowych źródeł energii.

Ostatnim sakramentem jest tzw. ostatnie namaszczenie, którego pierwowzorem było uzdrawianie przez nakładanie rąk. Dzisiaj nie ma nic wspólnego z uzdrawianiem, wykonuje się je głównie na człowieku w stanie agonii. Kapłan w czasie tego rytuału w praktyce zamyka umierającemu czakrę u podstawy kręgosłupa, gdzie drzemie najsilniejsza z mocy, zwana w sanskrycie jako kundalini. Jest to chtoniczna moc witalności, siły, oświecenia. W prawidłowym procesie w chwili śmierci kundalini powinna się przebudzić i wędrować wzdłuż kręgosłupa aż do czakry korony, na czubku głowy, i doprowadzić adepta do iluminacji. Ale adept ma zapieczętowaną czakrę korony, zapieczętowaną czakrę podstawy i kundalini zostaje przejęta przez kapłana i rytualnie przekazana egregorowi.

W ten sposób od wieków trwa proceder rabowania dusz niczego nie podejrzewającym ludziom. Pozostają one uwięzione i zasilają kościelną organizację, która nieprzerwanie przez 1700 lat pozostaje silna i niezłomna. Opiera się wszystkim wiatrom historii. Gromadzi bogactwa Ziemi i ludów, mając jednocześnie wszystko w pogardzie. Nie boi się ani bogów ani demonów. Ani królów ani rewolucji. Mało kto odważył się podnieść rękę na kościół. Kiedy rozmawiam z ludźmi wielu z nich przyznaje mi rację ale nigdy nie mieliby odwagi otwarcie się do tego przyznać. Podejrzewam, że niektórzy czytelnicy tego tekstu, o ile dotrą do tego miejsca, wyrażą swoje głębokie oburzenie na fakt targnięcia się na świętości. Im większa ich złość, tym silniej zainstalowany u nich ów egregor, o którym wspominałem. Im silniejszy protest, tym większa pewność, że mam rację. Im żarliwiej będą protestować, tym bardziej potrzebują pomocy.

Wielu przed nami poszło na zatracenie, wielu bezpowrotnie zaginęło w czeluściach mrocznych przestrzeni kościelnego egregora. Wielu już nie da się uratować. Kościół działa jak koń trojański - ludzie biorą go za coś, czym w rzeczywistości nie jest. Myślą, że spotkają tam Jezusa, miłość, przebaczenie i taki jest zewnętrzny pozór. W rzeczywistości jest to jedna z najniebezpieczniejszych organizacji, jakie kiedykolwiek nosiła ziemia. Jedynym sposobem na jej zlikwidowanie jest pozbawienie jej dopływu energii poprzez zaprzestanie chrzczenia ludzi i żerowania na ich energii.

Powyższy tekst jest wynikiem moich kilkuletnich obserwacji oraz przeprowadzonych działań. Zdaję sobie sprawę z tego, że dotykam tutaj materii bardzo delikatnej i (zwłaszcza w naszym kraju) moje poglądy mogą być bardzo kontrowersyjne, z czego zdaję sobie sprawę i na co jestem przygotowany, w tym na ewentualne ataki, ale uważam, że poznawszy ten problem nie mam prawa dłużej milczeć. Z uwagi na sytuację w naszym kraju, który stoi na krawędzi systemu państwa wyznaniowego, publikuję ten tekst anonimowo.

Alhean




komentarze

[foto]

1. Porzucony projekt Alheana. Anonimowi Apostaci • autor: Wojciech Jóźwiak2011-04-29 11:20:02

Alhean dwa swoje artykuły napisał w latach 2004-5. Zapowiedział książkę i serię warsztatów. Po czym porzucił ten projekt. Dlaczego? Przypuszczam, że sam wtedy zakończył własną pracę nad odpępnianiem się od chrześcijaństwa – i w tym momencie stracił zapał do prowadzenia innych podobną drogą.

O projekcie Alheana pisałem w „Wołaniu ziemi o dęby”, odcinek 14 z 25-27 kwietnia 2005 pt. Apostaci - Medytacja na czereśnie; jego drugi tekst, „Złodzieje dusz” nie był jeszcze wtedy napisany. Zwróciłem tam uwagę na problem-zjawisko Anonimowych Apostatów, czyli na to, że żyje w Polsce masa ludzi – tak, masa, ponieważ można ich szacować na parę milionów – którzy od Kościoła Katolickiego wewnętrznie odstąpili (to zawiera się w treści słowa apostata), w jego „prawdy” nie wierzą lub wierzą selektywnie, często mają spore rozeznanie w wiedzy religioznawczej i nawet doświadczenia buddyjskie, okultystyczne czy new'ageowe, rzadziej pogańskie lub szamańskie, a przy tym nie zamierzają religii rzucać całkiem - natomiast takiej, w której by się odnaleźli, nie znajdują, i przez to trwają w jakimś częściowym uwiązaniu do katolickich pozorów. („Podtrzymując radosne pozory trwania pochodu” jak kiedyś o czymś innym napisał był Jarosław Markiewicz.)

Alhean zwraca się do tych ludzi, ale wypowiada się paradoksalnie. Ludziom, którzy krytycznie patrzą na KK z powodu niedorzeczności jego nauk, proponuje odtruwanie od KK lekarstwem ostrzejszym niż sama toksyna, czyli wiarą jeszcze trudniejszą do zaakceptowania niż kościelne cuda, szatany i dziewicze porody. Tym lekarstwem ma być paradygmat okultystyczno-magiczny. Alhean apostatom-niedowiarkom każe wierzyć m.i. w realność szatana, w realność rabunku dusz uprawianego jakoby przez KK, realność magicznych znaków czynionych podczas sakramentów itd. Więc jakby powtarza chrzestny chwyt. Tam (podczas rytuału chrztu) kapłan pozornie odstrasza szatana, a naprawdę przywołuje go, inwokuje. Tu (w sposobie Alheana) pozornie odłącza się kogoś od KK, ale jako antidotum proponuje mu się wiarę w tajemne potęgi - równie albo bardziej mroczną jak chrześcijańska, a inaczej niż tamta, bardziej nieoswojoną. Być może Alhean to zauważył i dlatego dalej nie działał?

W projekcie Alheana jest jednak duże ziarno prawdy. Ideologia chrześcijańska JEST toksyczna. (Weź pod uwagę, że jest wszczepiana w dzieciństwie, kiedy młody umysł nie ma sposobu przed nią się bronić.) Łagodzona jest tym, że znamy wiele sposobów jej rozcieńczania; m.i. przez selektywne wierzenie, sceptyczny dystans, oddawanie tym sprawom 5% miejsca w umyśle a nie jakby chcieli fanatycy, 100. U wielu ludzi (mam takie wrażenie) trwa to jako typowy kompleks, taki jakie wyobrażali sobie psychoanalitycy. Czyli jako coś, z czym nosiciel poradził sobie rozumowo, ale gdzieś tam mu w duszy zadra tkwi. Coś jak zaleczona choroba alkoholowa, jak uraz z dzieciństwa, lęk przed seksem, lek przed publicznym zabieraniem głosu itp.

Skoro była trauma i jest kompleks, to potrzebna psychoterapia. I tego, myślę, potrzeba: psychoterapii, którą jacyś fachowcy powinni zaoferować Anonimowym Apostatom – czyli tym, którzy wprawdzie w chrześcijaństwo nie wierzą, albo wierzą selektywnie, i chętnie by od niego odeszli, ale jakoś nie potrafią, kompleks trzyma i ani nie odchodzą ani nie wracają. (...Na Łono Kościoła, bo i takie wyjście oczywiście powinno pozostać, dla chcących, otwarte.)

2. Hmm • autor: Nierozpoznany#64202012-07-17 14:02:09

Ja nie wyznaję żadnej religii ani sekty. Jestem wolna od tego szamba. Tylko zastawiam się, np. ateiści, którzy nigdy nie byli chrzczeni i nie przyjmowali żadnych tzw. sakramentów, też nie mają połączenia w Wyższą Jaźnią.
Albo odwrotnie - są ludzie, którzy przyjmowali te sakramenty i mają kontakt w Wyższą Jaźnią. Fakt faktem należą do rzadkości, ale jednak się zdarzają takie przypadki.
Co do zła jakie czynią te sakramenty nie wątpię, bo od zawsze mnie od nich odpychało, tzn. czułam silny bunt na poziomie duszy.

3. Myślę, że wszystko ma swoje miejsce • autor: Nierozpoznany#79152014-01-13 16:50:12

Myślę, że wszystko ma swoje miejsce i swoja rolę do odegrania „ w teatrze wiecznego życia ”– po prostu, dla doświadczania ducha i rozwoju człowieka. Kościół też miał swoją rolę i o ironio był potrzebny. Ale podniosła się wibracja i na szczęście ludzie zaczynają zadawać pytania, to pierwszy ważny krok do przebudzenia. Ale nie zapominajmy o pierwszej zasadzie wolnej woli – wszystkich, to ich decyzja czy chcą żyć w iluzji, czy budzić się do wolności. My powinniśmy szanować każdy wybór, z miłością i akceptacją. Pozdrawiam ciepło wszystkich czytelników :)

Arti Samadhi

4. oczyszczenie • autor: Nierozpoznany#83312014-06-18 23:31:53

Jestem skłonna się przychlić do większości tez stawianych w tym tekście, odczuwam to od dawna intuicyjnie, tylko jest jedno fundamentalne pytanie, jak się skutecznie do końca z tego oczyścić ? jeśli byłam chrzczona jako dziecko, potem komunia, potem wiadomo co.. cała standardowa ścieżka bez zastanowienia.. aż w końcu przyszła świadomość. Mentalnie zakończyłam "poddaństwo" i przynależność, nie mam jednak pewności czy to wystarczy żeby odciąć śluby i sakramenty.

5. Po przeczytaniu artykułu... • autor: Nierozpoznany#15472014-06-19 01:38:52

Po przeczytaniu artykułu stwierdziłam, że jeśli to wszystko byłoby prawdą to ze mną jest naprawdę źle:(  Nie znam się na magii . Nie mam również za sobą traumatycznych przeżyć związanych z rozpadem małżeństwa. Ale to co obserwuję u tzw. dobrych katolików wygląda naprawdę żałośnie  :( Rytuał a za nim nie wiele dobra podąża. Choć nie zawsze tak jest.

6. pieczecie • autor: Nierozpoznany#6312014-06-19 07:42:13

Pieczecie te sa bardzo gleboko ukryte  sa jak kaganiec na umyslach ludzkich, jest to zniewolenie, pracujac z ludzmi sciagam je od dawna, ale.... jezeli komus sie wydaje ze po ich sciagnieciu  jego zycie bedzie juz jak w bajce to sie myli, bedzie mial wolny wybor a wiadomo kazdemu wedle potrzeb.

7. Reptilianie. • autor: Nierozpoznany#83342014-06-19 16:32:31

600 mln lat temu zaczęła się jatka. Imperium Drako napadło Orion i naście innych światów.
Syriusz A sprzedając bronie i mind kontrolne sprzety naraziło na prześladowania Konfederacji Oriona i reszty światów na szwank i dladego Syriusz A został zaatakowany. Zapraszam do lektury http://www.zamba.pl/g/?link=https://www.facebook.com/download/212672675592963/uciekinierzy.rar na Polskie expansions.
Zapraszam też do mojej grupy Star Gate Universe.

8. Apostazja • autor: Nierozpoznany#88812015-03-03 15:55:51

Wiem, że do wyzwolenie się od Kościoła katolickiego muszę złożyć pisemną apostazję. Ale też wiem, że samo złożenie apostazji nie zdejmie ze mnie tych wszystkich pieczęci i być może nie odzyskam swojej duszy.
Chciałbym skontaktować się z kimś kompetentnym, kto mógłby mnie "odczynić", zdjąć te wszystkie pieczęcie i sprowadzić do mojego ciała moją duszę.

Proszę o pomoc
Sławek B.
tw52@o2.pl

[foto]

9. Apostazja • autor: Wojciech Jóźwiak2015-03-03 21:52:21

Mnie się wydaje, że "akt apostazji" tak został przez Kościelnych ułożony, że jeszcze dodatkowo wiąże z KK. Nawet ktoś go nazwał "sakramentem apostazji".
Proponuję Ci, Sławku, nie tracić energii na "apostazje" tylko użyć metody klin klinem. Wejść do silniejszej religii niż KK.
[foto]

10. Niekoniecznie apostazja • autor: Jan Szeliga2015-03-05 09:26:07

Spotkałem się już z bardzo wieloma przypadkami, gdy ktoś po przeczytaniu tego artykułu pytał mnie o to jak się wyzwolić spod działania pieczęci nałożonych przez KK.
W takich przypadkach odpowiadam , ze w moim przypadku doskonale zadziałały praktyki Twardej Ścieżki, które znacznie przyczyniły się do poszerzenia mojej świadomości i oderwania się od tych ciemnych energii nałożonych na mnie przez KK.
A co do sprowadzania części duszy do ciała to polecam metodę którą opracowała Jonette Crowley i opisała ją w książce Soul body fusion.
Miałem przyjemność osobiście poznać autorkę tej metody i sprawdzić na sobie jak ona działa. W tej chwili włączyłem tę praktykę do programu moich warsztatów.

11. Poszukuję więcej informacji o tej tematyce • autor: Nierozpoznany#92692016-02-28 00:04:38

Bardzo dziękuję za ten artykuł, obecnie zajmuję się tematyką blokad energetycznych. W pewnym stopniu odpowiada on na pytanie, które sobie zadawałam. Bardzo chciałabym jednak podyskutować z kimś kto się specjalizuje w tej kwestii - nie chodzi o mi techniki odblokowywania czakr, ale bardziej o wiedzę z zakresy wpływu pieczętowania na powstawanie bloków energetycznych. Pozdrawiam i proszę o kontakt w komentarzu. Pozdrawia,

12. Nie zawracała bym... • autor: Nierozpoznany#15472016-02-28 11:20:55

Nie zawracała bym sobie głowy aktami apostazjii. Faktycznie to może być jak skupienie uwagi  na czymś czego się nie chce. Zgadzam się z Jankiem. Uważam, że należy poszerzać i poszerzać świadomoś. Skupiać uwagę na tym czego się chce a nie na tym czego się nie chce.  W ten sposób niechciane plokady zanikną. Ja na przykład przestałąm rozmawiać na starych zasadach z osobami które ciągną za sobą moje uwikłanie. Ucinam rozmowę gdy powtarzamy stare schematy komunikacyjne. Słowo ma w sobie niezwykłą energię.

13. Sakramenty • autor: Nierozpoznany#97512016-10-22 08:59:36

Osobiście tylko zarzuty Zielonoświątkowca o nie prawdziwości sakramentów katolickich bo to tylko symboliczny opłatek a powinno być jak u zielonoswiatkowcow i prawosławnych czyli chleb i wino żeby dzialalo,Blokowanie olejem czakry jest tak odjechane że aż niedorzeczne,trudno pojąć że przez to dusza już nie wróci,ale chce o czymś innym,niz kanibalizm w komuni,to jest w ang książce,autor twierdzi że prawdziwa komunia to doświadczenie psychodeliczne bo chlebek na ostatniej wieczerzy był że sporyszem,tytulu nie pamiętam ale coś z mistery lub misterium 

14. adźnia • autor: Nierozpoznany#82112016-10-31 21:25:24

Adźnia nie adżnia, bo od działania, dziania, zdzierania i wydźwięku nadawania; nie od zadżumiania, zadrzewiania (że człowiek stoi jak pień i nie wie co ze sobą zrobić) czy podrzegania (od tego już jest wiszudha - kto wie jak ktoś ma ochotę wisieć na kimś jak miecz Damoklesa). Poza tym bardzo mi się przydał ten tekst.

Pozdrawiam

15. poprawka • autor: Nierozpoznany#82112016-10-31 21:26:40

zależy czy ktoś ma ochotę wisieć*

16. Czakry to sztuczne... • autor: Nierozpoznany#98672017-02-18 08:30:40

Czakry to sztuczne twory - wykonane aby kontrolowac w 99 % zachowanie ludzkiego bydla przez sily ciemnosci, jak zlikwidowac czakry w sekundę i wyrwac sie ze stada na popkotv ... -  https://m.youtube.com/watch?v=eLfe-2Xr_e8

17. Dopiero teraz przeczytałem • autor: Nierozpoznany#79092017-07-20 21:35:37

Każdy autor, który pisze o czymś z zapałem, namiętnością i przekonaniem może liczyć na moją uwagę. A ponieważ tekst ma w sobie coś z kazania, więc natychmiast wywołuje we mnie wewnętrzną dyskusję ;-)
Prawie każda organizacja religijna lub parareligijna ostrzega przed innymi, szuka wszędzie sekt, wietrzy spisków itd. Ok, ateizm i apostazja, używając terminologii autora tworzą potężne egregory. Jeden z nich był bardzo potężny i nazywał się Włodzimierz Lenin. Przerósł go tylko egregor pod nazwą Józef Stalin. I tak dalej... ;-)

Umieszczam tu "śmieszki", ale sprawa jest dla mnie poważna. Wierzę w to, że to my sami tworzymy sobie złotego cielca, a jesli ktoś woli - szatana. I czasami istota ta przybiera postać ludzką. Ale twierdzić, że kimś takim jest powiedzmy papież, to graniczy z obłędem.
Szczególnie, że jedyne porównanie, jakie autor znajduje dla kościoła katolickiego to reżim maoistowski. Jest to szczyt bezczelnej manipulacji, porównywać fizyczne ofiary laogai z domniemanymi ofiarami duchowymi, o których "wie" autor - głównie dlatego, że "odzyskał duszę".
Autor nie porusza tez kluczowej kwestii - w jakim mianowicie celu odbywa się ta powszechna "kradzież dusz". Dla pieniędzy - mruknie ktoś. No cóż, znam lepsze sposoby pozyskiwania gotówki. Dla władzy i potęgi - bąknie ktoś inny. No, powiedzmy. Ale powstrzymywanie się od seksu po to, by mieć poczucie mocy - no wybaczcie - to jest poza moim rozumieniem ;-)

***
Kilka uwag autora ma w sobie coś przekonującego. Kwestia spowiedzi - rzeczywiście mnie też męczyło to spowiadanie się z grzechów, które dla mnie nigdy nie były grzechami. Czytałem tez kiedyś artykuł - naprawdę polecam, ale nie pamiętam tytułu czasopisma naukowego. Artykuł dotyczył poradnika dla spowiedników z XVII wieku. Była tam część poświ

18. Była tam część... • autor: Nierozpoznany#79092017-07-20 21:36:03

 Była tam część poświęcona spowiedzi dla "państwa" i dla chłopów. W przypadku chłopów zwracano uwagę przede wszystkim na to, że sumienie chłopów jest "byle jakie" i trzeba im niejako pomóc w "odkryciu" grzechów, których oni nie uważają za grzechy. U taoistów spowiedź odbywa się jednak inaczej i z większym szacunkiem dla życia prywatnego. No ale nie będe sie mądrzył, bo o tym wiem tylko z relacji.

19. Czy na pewno blokada? • autor: Nierozpoznany#101822018-03-03 14:58:04

Wydaje mi się że sakramenty wcale nie blokują nam drogi do podświadomości, osiągnięcia duchowego spelnienia, nirwany, jedności z bogiem czy jak kto woli to nazwać. Nie chce być adwokatem diabła i obrońcą kościoła, ponieważ sam jestem daleki od nazywania się katolikiem. Uważam jednak że każda religia pozwala osiągnąć wysokie stany świadomości i łączności z wszechświatem i  jego energią. Wystarczy spojrzeć na to jak wielu jest ludzi którym się to udało, pomimo przynależnści do wiary katolickiej (lub innej podobnej). Wszyscy uzdrowiciele, bio-energo-terapeuci, jasnowidze, którzy są katolikami są na to dowodem. Osobiście poznalem również nawet szamana i praktyka magii, który był praktykującym katolikiem. Myślę że problem leży gdzie indziej. Wszystkich tych ludzi łączy jedna rzecz, a mianowicie wszyscy są silnie wierzący i nawet ortodoksyjni w swoim podejściu do wiary. Problemem nie jest to jaką drogę obierzemy (bo religia jest według mnie jedynie ścieżką do osiągnięcia celu), lecz czy będziemy nią iść. Chrzcząc dziecko i przeprowadzjąc je przez kolejne sakramenty, bez jego zaangażowania, jednocześnie nie wychowując dalej w wierze i samemu nie praktykując, sami fundujemy mu wspomniane blokady. Nie sądze rownież by były to blokady nie do pokonania, lecz na pewno utrudniamy rozwój duchowy, bo świadomość potrzeb duchowych rozwija się w dzisiejszych czasach bardzo późno. Wiem po sobie i moim odotczneiu że codzienny pęd i potrzeby doczesne skutecznie odwodzą nas od myślenia o strefie duchowości. Ja dopiero teraz (mam 29 lat) zaczynam szukać jakiejś drogi dla siebie i to tylko przez fakt że zaczynam bać sie o swoje zdrowie, oraz przez to że mam rocznego syna, a moja rodzina silnie napiera bym go ochrzcił. Sądzę że przez fakt przyjęcia chrztu i bycia niby-katolikiem przez dużą

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)