zdjęcie Autora

31 października 2012

Wojciech Jóźwiak

Przywoływanie zwierząt mocy metodą diad w kręgu

Kategoria: Twarda Ścieżka
Tematy/tagi: diady interpersonalneHarnermaskizwierzęta mocy

Możliwe, że z powyższego tytułu nie rozumiesz ani słowa. Dlatego zacznę od wyjaśnienia, co to są „zwierzęta mocy”, co to jest „metoda diad”, jak ta metoda działa „w kręgu” i jaki-czego jest to krąg, oraz co to znaczy, że te zwierzęta są „przywoływane”.

Termin „zwierzę/zwierzęta mocy”, ang. power animal/s, wprowadził do obiegu i spopularyzował Michael Harner, używając go w swojej wydanej 1980 sławnej książce The Way of the Shaman; polski przekład „Droga szamana”, 2007. (Tak! 27 lat spóźnienia!) Że właśnie tak było, powtarzam za Wikipedią, bo sam nie stwierdzę, czy przed Harnerem ktoś wcześniej tego terminu użył. Za to samą ideę zwierząt mocy Harner i jego liczni naśladowcy przedstawiają tak, jakby była odwieczna. Harner pisze: „Wiele tysięcy lat przed Darwinem ludzie w szamańskich kulturach nie wątpili, że ludzie i zwierzęta są spokrewnieni ze sobą.” - i dalej o tym, jak w mitologiach postaci ludzkie i zwierzęce mieszają się i przenikają, zwierzęta chodzą po świecie jako ludzie, ludzie zaś rozumieją ich język itd. „Zwierzę mocy” może być rozumiane jako opiekuńczy duch i jednocześnie jako przejaw mocy danego człowieka, zwykle – szamana. Przy tym ów duch ma zwyczaj przejawiać się jako to zwierzę w jego najzupełniej fizycznej zwierzęcej formie. Spotkanie z żywym, cielesnym (na przykład) kojotem jest takim samym przypadkiem „widzenia” zwierzęcia mocy, co sen lub wizja z udziałem owego zwierzęcia jako opiekuńczego lub nauczającego ducha. Zwierzę mocy bywa rozumiane też jako „energia” pewnego człowieka, niekoniecznie zawodowego szamana, co jest niedalekie od popularnej zabawy w dostrzeganie podobieństw znajomych osób do jakichś zwierząt: gęsi, konia, lisa itp. W kodzie wyrafinowanie psychologicznym zwierzę mocy to pewna warstwa osobowości człowieka, która pozwala się rozpoznać właśnie jako symboliczne zwierzę. Z racjonalnego punktu widzenia, zwierzę mocy może być uważane za wygodną metaforę, która pozwala uchwycić coś ważnego w sobie lub w kimś. W stanach ekstatycznych zdarza się doświadczenie metamorfozy - ang. shape-shifting; znaczenie to samo: „zmiana kształtu” - czyli przemiany subiektywnie odbieranego ciała w ciało zwierzęcia, lub odbierania „siebie” jako zwierzęcia, więc bycie zwierzęciem.

Metoda diad była wielokrotnie opisywana w „Tarace”, bywa też nazywana „diadami interpersonalnymi” lub techniką Enlightenment Intensive, czyli „intensywnego treningu oświecenia”. Metodę tę wynalazł Charles Berner (1929–2007). Polega ona na tym, że dwie osoby – dlatego „diada” - w umówiony sposób prowadzą „dialog” polegający na tym, że jedna z nich zadaje pytanie, najbardziej typowe brzmi: „Powiedz mi, kim jesteś?”, druga zaś na to pytanie odpowiada przez 5 minut, po czym zamieniają się rolami. Takie spotkanie czyli diada trwa niecałą godzinę, po czym przerwa i uczestnicy powtarzają to ćwiczenia w innych parach, i tak przez kilka dni. Jak nazwa wskazuje, proces ten ma prowadzić do „oświecenia”, podobnie jak koany zen, którymi m.i. Berner inspirował się w swych poszukiwaniach.

W diady wg Bernera wprowadził mnie Krzysztof Wirpsza. Rok temu, jesienią 2011, poprowadziłem pierwsze warsztaty, w których kierowane zapytywania w parach zastąpiłem podobnymi (trochę podobnymi!) zapytywaniami w kręgu. Dlaczego tak? Po pierwsze, siedzenie i robienie czegoś w kręgu jest bardziej „szamańskie” niż usadzanie się w parach. Po drugie, szukałem innego sposobu kontroli czasu niż w diadach. W diadach jednorazowy ciąg odpowiadania na – nieodpowiadalne! - pytanie trwa przez czas określony minutowo: pięć minut. Te pięć minut musi odliczać jakiś zegar. (Albo inne techniczne urządzenie odliczające czas.) Szukałem sposobu, jak uniknąć tego zegara. Dlaczego? - Ponieważ tak widzę działania Twardej Ścieżki, które powinny jak najmniej zależeć od techniki, powinny być jak najbardziej „bose”. Krąg zapytywania (lub zapytywanie w kręgu) działa tak, że jedna osobę - jedną z siedzących w kręgu - pytają (o coś) kolejne osoby z tego kręgu. Prócz tego, jedna (inna) osoba pełni rolę moderatora lub monitora; w tym celu trzyma kij i dzwonek, dzwonkiem ogłasza początek i (później) koniec ciągu zadawania pytań, a jeśli ktoś zapomni w porę zadać pytania, przypomina mu dotknięciem kija. Ciąg zapytywania jednej osoby przez pozostałe w kręgu nazwałem „obrotem”. Kilka obrotów, zwykle trzy lub cztery tworzy rundę lub sesję. W ciągu dnia na warsztatach przeważnie robiliśmy dwie lub trzy sesje. Oczywiście fizycznie nikt się nie „obraca” - „obracają się” role, w które wchodzą uczestnicy tego zajęcia.

W tych diadach w kręgu w dotychczasowych warsztatach zadawaliśmy klasyczne pytanie „kim jesteś?”; to pytanie służyło także, prócz tego, że było samodzielnym przedmiotem pracy, do rozregulowania ego jako wstęp do następnego etapu zapytywania. W niedawnych warsztatach przywoływania zwierząt mocy najpierw, przez pierwszy dzień, było pytanie „kim jesteś?”, co było wstępem do drugiego etapu, gdzie pytaliśmy już nie „kogoś”, tylko samo „zwierzę mocy”.


Surowe maski

W diadach Bernera osoby w diadzie utrzymują kontakt wzrokowy, patrzą sobie w oczy. W zapytywaniu w kręgu kontakt wzrokowy przeszkadza! Rok temu „zaślepialiśmy się” najpierw przez opaski na oczach, następnie przez wieszanie sobie na twarzach woalek. W ostatnich warsztatach zastosowaliśmy maski. Zrobione przez Karola Smacznego, aktora z Białegostoku, były surowymi wyklejkami, które w trakcie warsztatu, każdy swoją, malowaliśmy i ozdabialiśmy. Na koniec maski osadzone na kijach posłużyły jako ochronny krąg naokoło szałasu potu, którym kończyliśmy te warsztaty. Maski te miały pewien związek z naszymi zwierzętami mocy, chociaż nie było to zadanie „zrób sobie maskę swojego zwierzęcia”.

Warsztaty te, podobnie jak poprzednie, miały charakter retritu czyli grupowego odosobnienia. W ciągu kilku dni tej pracy przebywaliśmy razem w domu poza wsią, nie kontaktowaliśmy się z zewnętrzem (chociaż nie zabroniliśmy sobie używania telefonów mobilnych), sami robiliśmy jedzenie, a nasz rytm dzienny nie powtarzał pospolitych zwyczajów, np. na niektóre sesje wstawaliśmy w połowie nocy. Prócz „mówiącego kręgu” praktykowaliśmy szałas potu, medytacje-podróże przy bębnie (w kilku wariantach) oraz rozmowy z ogniem przy jednoosobowo palonych ogniskach – ujęte w pewien schemat.


Uczestnicy w maskach. Montaż z dwóch zdjęć.

Zwierzęta „przychodziły”, czyli pojawiały się jako elementy wizji lub tematy myślenia, podczas wszystkich tych działań. Niektórzy, jak ja, „zobaczyli” wszystkie te zwierzęta, z którym dalej pracowali, podczas pierwszej wstępnej medytacji-rozmowie z ogniem. Innym ich zwierzęta odkrywały się stopniowo, wyraźnie w trakcie tego procesu i można było w kolejnych obrotach obserwować proces ich odkrywania.

Wnioski:

To działa! Przy tym „spokojnie” działać może u poszczególnych osób na wielu różnych poziomach i ta różność doświadczeń w ogóle nie przeszkadza w jednolitym przebiegu ćwiczenia. Jeden z uczestników może opowiadać zwykle kulturowe umowne opowieści o swoim zwierzęciu („jestem dzik! Jestem dziki! Wszyscy się boją moich kłów...”) robiąc to najzupełniej „z głowy”, podczas gdy drugi jako swoje zwierzę „mówi” z innej osobowości (innej warstwy osobowości) niż swoja zwyczajna; np. mówiąc jako wilk daje wyraz swojej osobowości samotnika, na co dzień stłumionej przez ciągle bycie z ludźmi. Ktoś inny za to faktycznie przeżywa stan rozpoznania „siebie”, własnego ciała i psyche, jako czegoś innego niż zwykle – właśnie jako swojego zwierzęcia. Te skrajnie różne stany realizowane są przez osoby siedzące w jednym kręgu i uczestniczące w tym samym umownym dialogu – i nie przeszkadzają sobie, przeciwnie, wzajemnie wzmacniają swoje wysiłki.

To „łatwo wchodzi”. O zwierzętach mówimy bardzo chętnie, nie sprawia też żadnych problemów odegranie zwierzęcych wypowiedzi. Do tego, żeby dobrze „mówić zwierzęciem” nie jest też potrzebne literackie ani inne wyrafinowanie czy wyszkolenie (więc inaczej niż np. przy mówieniu do rymu lub w obcym języku); przeciwnie, jest to gra językowa, która przychodzi łatwo i naturalnie. Chociaż w naszym retricie brali udział dorośli, zapewne równie dobrze mogłyby w to „bawić się” dzieci; oczywiście należałoby wcześniej przemyśleć, po co i na jakich zasadach.

To jest owocne. Spróbuję wyliczyć zaobserwowane i możliwe wyniki:

Metafora zwierzęcia (mówienia o sobie jako o zwierzęciu) pozwala lepiej zobaczyć siebie, jest więc naturalnym sposobem na samopoznanie. Różne własne „osobliwości”, „dziwactwa” czy „przypadki” nagle znajdują swoje miejsce, zaczynają należeć do struktury – w momencie kiedy mówisz i myślisz o sobie jako o (na przykład) „lisie” czy „kruku”. Wyobrażanie siebie jako zwierzęcia działa wręcz jako latarka, która prześwietla na wylot i sonduje twoją psyche.

Mówienie zwierzęciem pozwala wyrazić treści, których nigdy nie powiesz mówiąc „po prostu od siebie i o sobie”, bo przeszkadzają temu kulturowe wdruki. (Podobnie jak inny kulturowy wdruk nie pozwala ci wyczuć własnej siły, bo... jeszcze wybijesz okno lub komuś sprawisz przykrość.)

Mówienie zwierzęciem daje okazję, by przerobić swój proces, to znaczy najpierw rozpoznać go i uchwycić, następnie zaś doświadczyć go i przebyć w przyspieszonym tempie i w bezpieczny „próbkowy” sposób. Co ma wiele wspólnego z psychoterapią.

Praca ze zwierzętami mocy „mebluje” - wypełnia treścią – szamańską wewnętrzną przestrzeń, przestrzeń wyobraźni. Dostarcza wzorców i precedensów, do których możesz odwołać się w innych chwilach i potrzebach. Krok dalej jest wejście w relację z tymi zwierzętami jako wewnętrznymi przewodnikami i pomocnikami. Gdzieś tutaj leży też punkt, w którym zaczyna się twórcza praca artysty.

Dalej jest „po prostu” szamanizm.

Czy tylko zwierzęta, może coś więcej, coś innego? - Tak, bardzo możliwe, że krąg dialogów ze zwierzętami mocy można zmienić tak, że nie o zwierzętach będzie mowa. Można by podobną technikę wykorzystać np. do zbiorowego tworzenia scenariuszy – powieści, filmu, gry. Można do innego kreatywnego odgadywania, np. strategii działania firmy, projektowanego biznesu lub „gry” politycznej: byłby to więc wariant brainstorming'u. Albo do nauki języka! Mogę też wyobrazić sobie krąg dialogów zastosowany jako odpowiednik ustawień rodzinnych wg Berta Hellingera. Zamiast zwierząt (co jest łatwe) można by „użyć” innych trudniejszych wyobrażeń, np. bogów z pewnego panteonu. Byłaby to wtedy praca z bogami, którą od dość dawna zalecam neopoganom.


Wojciech Jóźwiak



komentarze

[foto]

1. Wojtku! Pisząc o... • autor: Łukasz Łuczaj2012-11-01 09:01:05

Wojtku! Pisząc o szamańskich praktykach ze zwierzętami mocy warto wspomnieć bardzo ciekawe warsztaty prowadzone od wielu lat przez Pracownię na Rzecz Wszystkich Istot. Noszą one nazwę Zgromadzenie Wszystkich Istot i tam też pracuje się w kręgu wcielając w różne zwierzęta i robiąc ich maski! Podaję link:
http://pracownia.org.pl/zgromadzenie-wszystkich-istot

oraz

http://pracownia.org.pl/zgromadzenie-wszystkich-istot-podstawy-filozoficzne

re-komentarz Autora:

Dzięki.


(Przy okazji, do Wszystkich: TEN edytor ma narzędzie do wklejania linków - w pasku narzędzi u góry - i będzie mi miło, gdy będzie używane.)

   Wojciech Jóźwiak --- autor
[foto]

2. A'propos Pracowni na rzecz Wszystkich Istot • autor: Wojciech Jóźwiak2012-11-01 19:57:25

Łukasz, dzięki za cenny link/kontakt.
Bardzo w duchu działań "Pracowni na rzecz Wszystkich Istot" było życzenie, które wypowiedziałem w szałasie potu: "żeby ludzie osiągnęli taki poziom świadomości, żeby celowo chronić tygrysy, i nie tylko gdzieś w Azji, ale żeby znaleźć również w Europie miejsce na ostoję tych zwierząt."
[foto]

3. Zdjęcie "kolędnicze" • autor: Jacek Dobrowolski2015-01-02 13:05:14

Postaci w maskach przypominają kolędników. Słowiańscy kolędnicy personifikują zwierzęta mocy jak: tury (turoń), kozy, jelenie, wilki, niedźwiedzie, ale również inne nadludzkie, czy demoniczne duchy przyrody reprezentowane np. przez fallicznych bułgarskich kukierów, takich chochołów-maszkaronów:
https://dancingwithmasks.wordpress.com/2012/11/27/zoomorficzne-maszkarony-i-antropomorficzne-maski-w-kulturze-europy/

4. Dziéki za podzielenie sié doswiadczeniem z warsztatöw ;-) • autor: Nierozpoznany#97722016-11-10 23:31:03

;-)

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)