Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

10 maja 2008

Mirosław Miniszewski

Psychologia jest afirmacją pustyni
Głos w dyskusji na temat anty-terapii

Kategoria: Pytania i granice

W dwóch ostatnich moich tekstach opublikowanych na Tarace (Antyterapia: polityczny zwrot ku samowolnej narracji oraz  Re-kontr-antyterapia) wyrażam swoje zastrzeżenia co do psychologii oraz stosowania jej kategorii do opisu współczesnego świata. Napisałem tam, że nie mam zastrzeżeń do psychologii jako takiej czyli medycznej dziedziny, niosącej ulgę w cierpieniu osobom chorym. Przyznaję się, że  napisałem to bez przekonania. Prawda jest taka, że nie ufam psychologii, a nawet uważam ją za zagrożenie.

Bardzo trafną, moim zdaniem, krytyk psychologii można znaleźć u Hannah Arendt (1906-1975), jednej z najważniejszych filozofek współczesności. Znana była ze swej niechęci do psychologii, a zwłaszcza psychoanalizy, czemu niejednokrotnie dawała wyraz.

Swoje poglądy na ten temat wyłożyła dobitnie w 1955 roku podczas wykładów pt. Historia teorii politycznej,[1] które wygłaszała na Uniwersytecie Kalifornijskim. Określiła ona wtenczas epokę nowożytności jako stopniowy proces zaniku świata, uwiądu wszystkiego, co znajduje się pomiędzy nami, ludźmi. Określiła ona ten proces mianem rozszerzania się pustyni. Krytykuje ona tam Nietschego, że pomylił się, kiedy uważał, że ta pustynia znajduje się wewnątrz nas. Był on w istocie – zdaniem filozofki – pierwszą ofiarą tej pustyni i rodzącej się na niej straszliwego złudzenia. Pisze Arendt, że psychologia jest związana z pustką. Kiedy zaczynamy myśleć, że coś jest z nami nie w porządku, skoro nie potrafimy żyć na pustyni i wtenczas z pomocą przychodzi psychologia. Pomaga nam się dostosować do pustynnych warunków i odziera nas z ostatnich pokładów nadziei, że będziemy w stanie tę pustynię przemienić w ludzki świat. W ten sposób wywraca ona do góry nogami cały porządek i doprowadza do tego, że stajemy się prawdziwymi mieszkańcami pustyni i zaczynamy czuć się na niej zadomowieni.

W tym miejscu rozważania Hannah Arendt na temat psychologii zwracają się ku polityce. Zauważa ona bowiem, że pustynię nowoczesnego świata nawiedzają burze, ponieważ nie zawsze jest ona cichym cmentarzem, jest raczej niebezpiecznym żywiołem. Tymi burzami są dla filozofki totalitarne ruchy, które są doskonale przystosowane do pustynnych warunków. Uważa ona, że ruchy owe nie znają niczego innego niźli pustynia i są najbardziej adekwatną formą polityczną dla pustynnego życia. Uważa przeto Arendt, że psychologia, jako dyscyplina przystosowująca ludzkie życie do warunków pustyni, oraz totalitaryzm, jako pustynny żywioł w postaci piaskowej burzy, stwarzają poważne zagrożenia dla dwóch ludzkich zdolności, które odpowiadają za umiejętność przekształcania pustyni w ludzki świat – rzecz dotyczy pasji i działania. Filozofka przyznaje, że kiedy jesteśmy uwikłani w totalitaryzm i psychologię to cierpimy mniej. W istocie jednak tracimy zdolność do cierpienia, a w raz z tym cnotę wytrwałości. A tymczasem szczerą ufnością można obdarzyć tylko tych, co wytrwają na pustyni i sami znajdą w sobie odwagę, która znajduje się u samych źródeł umiejętności działania i odwagi bycia istotą czynną.

Oazami na naszym pustynnym świecie, ciągle realnie zagrożonym widmem totalitaryzmu, są te dziedziny życia, które istnieją niezależnie od politycznych uwarunkowań. To, co możemy robić w izolacji jako twórcy, artyści, myśliciele pisarze i filozofowie. Bez nienaruszalności tych oaz nie ma jak żyć. Ci, którzy muszą jednak spędzać swój żywot na pustyni, nie wiedzą jak korzystać z tych oaz i stają się jej mieszkańcami nawet bez pomocy psychologii. Inni jeszcze uciekają z pustyni w cokolwiek, co niszczy ludzki świat subtelniej od totalitaryzmu. Jednak próbując uciekać, wnoszą w ten sposób do oaz pustynny piasek, powodując ich usychanie. Uciekając z pustyni niszczymy oazy, kiedy i one wysychają uciekamy z nich i utwierdzamy się w przekonaniu, że pustynia jest wszędzie. Wtedy zostaje tylko psychologia...

To, co pisze Arendt, w świetle jej pozostałych prac, jest bezwzględną afirmacją działania i myślenia w cnocie wytrwałości. Nasz obecny świat jest pustynią w o wiele większym stopniu, niż kiedy filozofka pisała te słowa, w 1955 roku. Dwa demony sprawują teraz władzę na owej pustyni – są to kapitalizm konsumpcjonistyczny oraz post-polityka, jako forma biopolityki, czyli administrowanie nagim życia ludzi. Totalna tyrania dzisiejszej władzy polega miedzy innymi na nakazywaniu, abyśmy byli zdrowi i funkcjonalni, bo wtedy najpełniej konsumujemy. Wszystko to, co chore i umierające jest wyrzucane na cywilizacyjny śmietnik. Nie wolno cierpieć i konać publicznie, bo to rani emocje ludzi. Mamy być szczęśliwi i uśmiechnięci. Osoby pogrążone w melancholii są społecznie wykluczane. Stąd całe rzesze psychologów i psychoterapeutów, którzy będąc w istocie funkcjonariuszami jednego z najbardziej nieludzkich w historii systemów, są współwinni zaniku ludzkiego świata i strażnikami pilnującymi skrupulatnie, aby nasze oazy wysychały. Dlatego włażą oni wszędzie tam, gdzie tli się jeszcze życie i sieją swoją pustynną zarazę w postaci swej nieludzkiej dyscypliny, która staje się powoli religią współczesności.

Nie należy jednakże mylić Arendtowskiej pustyni z anekumeną, nieludzkim światem natury, miejscem niezamieszkałym nigdy przez człowieka. Anekumena jest wszakże nieodłącznym elementem świata, chociaż coraz mniej jej na świecie.  Pustynia filozofki, to świat obumarły, ongi zamieszkały przez człowieka i tętniący życiem. To trupia przestrzeń zabita przez procesy nowożytności: człowieka masowego, motłoch, rządy kapitału, wykorzenienie ludzi i zerwanie więzi między nimi. Do tej listy trzeba też dodać media, z telewizją i Internetem na czele. Wszak Hannah Arendt nie mogła się do tych zjawisk odnieść, bo ich wtedy nie było Ten proces nadal postępuje, zostawiając coraz mniej miejsca na ludzkość.

W tym ujęciu traktuję na równi: konsumpcyjny kapitalizm, biopolitykę z psychologią jako narzędziem jej subtelnego terroru, media z Internetem na pierwszym miejscu, jako główne czynniki odpowiedzialne za pustynnienie świata. Sprawiają one, że coraz mniej jest na świecie miejsca, gdzie można odeń się oddalić. Psychologia nadto sprawia, że nie ma już nawet jak uciec w siebie samego. Taki stan rzeczy, gdzie człowiek nie znajduje już żadnego miejsca na zewnątrz i wewnątrz, gdzie może być sam,[2] jest, według Arendt, chwilą w której ujawnić się może ponownie totalitaryzm, który w postaci nazizmu i komunizmu miał w XX wieku prawdopodobnie jedynie swoje preludium.

Mirosław Miniszewski

miniszewski/at/onet.eu


Przypis, bibliografia:

[1] Hannah Arendt, Polityka jako obietnica, Prószyński i S-ka, Warszawa 2005, s. 222-225.

[2] Hannah Arendt, Uwagi końcowe, "Przegląd polityczny" nr 55/2002, s. 131.


Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)