Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

26 listopada 2013

Mar Canela

Szczytowe stany świadomości
czyli raj utracony i jak go odzyskać


„Istnieje w nas tęsknota za czymś wewnątrz nas, czego nie potrafimy jasno określić: niczym jakaś nieuchwytna drobina, jest to zagadka poza naszym poczuciem czasu. U niektórych z nas ta tęsknota przejawia się w postaci przeczucia, że życie polega na czymś więcej niż to, czego doświadczamy.
U innych staje się ona głęboką potrzebą poznawania wewnętrznej duchowości.
Inni odczuwają z kolei odmienną motywację – w głębi serca wiedzą, że świat może być znacznie lepszym miejscem. Wiedzą, że przyzwoici ludzie na całym świecie powinni odczuwać prostą radość z tego, że żyją, pozostając w spokojnej harmonii z innymi i ze światem przyrody.”
---- Grant McFetridge

Wydawać by się mogło, że nasz normalny stan bycia jest tym poziomem, z którego ewentualnie można ruszyć w górę lub opaść w dół. Tymczasem okazuje się, że to zupełnie inne stany powinny być codzienną ludzką rzeczywistością. Stany szczytowe. Skąd wiadomo, że one właśnie i że to możliwe? Stąd mianowicie, że odkryto, iż niewielki odsetek ogólnej populacji ma te stany i funkcjonuje w nich na co dzień, żyje niemal w ciągłym doświadczeniu szczytowym. Ponieważ jednak wyznacznikiem jest na ogół to, co prezentuje większość – przeciętny stan świadomości uznaje się za normalny.

Jednak wyniki badań odkrywają przed nami zaskakujące dane: to, co uznajemy za stan „normalny” jest stanem zakłóconym, a stanów prawidłowych, zwanych szczytowymi, prawdopodobnie każdy z nas doświadczył już w życiu płodowym. Niestety, większość traci je na skutek różnych traum obecnych podczas wydarzeń rozwojowych jeszcze w łonie matki, w trakcie porodu i tuż po nim, albo w trakcie dalszego życia z powodu różnych niesprzyjających, problematycznych okoliczności.

Istnieje wiele różnych stanów szczytowych (odkryto ich ponad 40), jednak każdy z nich posiada identyczne cechy u różnych osób. Można doświadczać jednego lub wielu z nich.

Grant McFetridge Pionierem w dziedzinie badań nad psychologią prenatalną i psychologią traumy oraz założycielem Instytutu Badań nad Stanami Szczytowymi (Institute for the Study of Peak States) jest Kanadyjczyk, dr Grant McFetridge. Instytut jest organizacją o światowym zasięgu, działa również w Polsce. Zajmuje się badaniami w obszarze biologii świadomości, poznawaniem stanów szczytowych i czynników zakłócających je oraz szkoleniem terapeutów, którzy poprzez terapie mocy docierają do traum prenatalnych i uzdrawiają je, co powoduje odzyskiwanie utraconych stanów szczytowych. Poznajmy doktora Granta:


www.youtube.com/watch?v=rsIfCxcFKtU

Stabilny stan szczytowy to stan, który utrzymuje się bez wysiłku, sam z siebie, bez stosowania określonych technik w celu wywołania go. Może być wrodzony lub nabyty (odzyskany). Można zostać wytrąconym z tego stanu, na przykład w wyniku stresu czy trudnych wydarzeń życiowych, ale gdy czynniki te przestaną działać, powrót do stanu szczytowego najczęściej odbywa się samoistnie (choć nie zawsze się tak dzieje). Nie trzeba niczego praktykować ani w nic wierzyć, zasłużyć sobie, modlić się, medytować, być dobrym, być miłym, itp. Często w ogóle nie zauważa się, że ktoś żyje w stanie szczytowym, ani nawet on sam o tym nie wie, bo nie umiemy rozpoznać tego zjawiska. O takich ludziach mówi się, że są „w czepku urodzeni” lub że to po prostu szczęściarze czy niepoprawni optymiści. Żyje im się łatwiej i lepiej, a oni sami zwykle uważają, że najzwyczajniej w świecie „tak wygląda ich życie”, choć są świadomi faktu, że życie innych ludzi jest nieco bardziej skomplikowane.

Niestabilny stan szczytowy wymaga zastosowania wybranej techniki lub wystąpienia określonych okoliczności. Utrata stanu również wymaga interwencji z zewnątrz (praktyki medytacyjne, religijne, szamańskie, techniki ciało/umysł i inne).

Czym różni się „normalny” stan od stanu szczytowego może nam uzmysłowić historia samego Granta McFetridga:

„Skąd się wzięło moje zainteresowanie szczytowymi stanami świadomości? Do 29. roku życia żyłem w stanie psychicznym zdecydowanie różnym od tego, którego doświadcza większość ludzi. I ponieważ zawsze w nim funkcjonowałem, uważałem to za normalne zjawisko i nie czułem się inny niż pozostali ludzie (...) Wszystko zmieniło się, gdy ukończyłem 29 lat. W trakcie rozwodu całkowicie utraciłem mój stan. Różnica była tak dramatyczna, iż miałem wrażenie, jakby wykopano mnie z nieba i wrzucono do piekła. Zrozumiałem, jak pełna udręki i bolesna jest przeciętna świadomość. Różnice były oczywiste i radykalne. Nagle moja przeszłość zaczęła zawierać mnóstwo bolesnych pod względem emocjonalnym wspomnień. Zacząłem co noc miewać sny, co wcześniej nigdy mi się nie zdarzało. Zniknęło poczucie bycia żywym człowiekiem i odczuwania życia wokoło. Prawdy duchowe, które wcześniej zdawały mi się tak oczywiste, że nie rozumiałem, czemu właściwie ludzie tyle o nich rozprawiają, nagle stały się czymś, o czym trzeba mi było opowiadać i co należało zapamiętać. Cały czas odczuwałem niepokój i brak wewnętrznego bezpieczeństwa. Zacząłem oceniać ludzi zamiast interesować się tym, co robili. Z obecnej perspektywy wiem, że utraciłem wtedy stan zwany Ścieżką Piękna (Beauty Way – nazwa wywodząca się z kultury Indian amerykańskich). Była to dla mnie ogromna strata, kilkakrotnie rozważałem popełnienie samobójstwa. Przez kolejne lata dalej szukałem rozwiązania, ale żaden z nauczycieli, z którymi pracowałem, nie wiedział, o czym mówię. Wreszcie okazało się, że ów stan rozpoznają szamani, ale nie dysponują metodami przywracania go na stałe. W końcu pojąłem, że jeśli mam znaleźć sposób na odzyskanie tamtego stanu, muszę to zrobić sam. Nie było nikogo, kto mógłby mi to dać. Tak narodził się Instytut Badań nad Stanami Szczytowymi.”


Jak powstają stany szczytowe?

Trójdzielna struktura ludzkiego mózgu jest domem dla większości stanów szczytowych. Dr Paul MacLean, rozwijając badania Jamesa Papeza, opisał tę warstwową strukturę mózgu i musimy ten opis prześledzić, aby móc zrozumieć, skąd biorą się te stany:

  • - najbardziej zewnętrzna warstwa to mózg neossaka, inaczej kora nowa – siedziba myśli i świadomych ruchów, czyli UMYSŁ, ta część nas samych, o której myślimy zadając sobie pytanie: kim jestem?; postrzega siebie w głowie;
  • - następna warstwa to mózg paleossaka, na który składa się układ limbiczny – siedziba emocji i autonomicznego układu nerwowego, czyli SERCE; pozwala nam doświadczać uczuć i emocji; postrzega siebie w klatce piersiowej;
  • - wewnętrzna warstwa, mózg gadzi, który składa się z pnia mózgu, śródmózgowia, podstawowych zwojów nerwowych i innych struktur, czyli CIAŁO; umożliwia nam m.in. odczuwanie seksualności; doświadcza siebie w dolnej części brzucha.

Każdy mózg jest niezależnie samoświadomy. Te różniące się od siebie mózgi działają w jednym układzie, ale często są w konflikcie i chcą manipulować sobą nawzajem. Najczęściej jeden z mózgów przejmuje dowodzenie nad pozostałymi i dominuje, determinując w ten sposób zachowania ludzkie – stąd osoby, u których na przykład przeważa podejście analityczne lub emocjonalne albo takie, u których potrzeby cielesne biorą górę nad duchowymi lub odwrotnie.

Istnieją jeszcze dodatkowe struktury mózgu, również samoświadome:

  • - mózg splotu słonecznego, zazwyczaj połączony ze świadomością ciała – jest to najważniejszy z pod-mózgów i wydaje się pełnić znaczącą rolę w naszym połączeniu z fizycznym wszechświatem i mocą osobistą;
  • - mózg Buddy (korony), połączony z mózgiem umysłu, doświadcza siebie nad głową – jego zadaniem jest tworzenie struktur energetycznych w ciele;
  • - mózg łożyska i mózg ogonka plemnika (kręgosłupowy) – nie zanikają one przed końcem porodu, lecz świadomość ogonka plemnika staje się kolumną kręgosłupa, a świadomość łożyska po narodzinach tworzy główną część systemu odpornościowego;
  • - mózg krocza, odpowiedzialny za reprodukcję, wiąże się z traumami pokoleniowymi i mózg trzeciego oka, którego świadomość mieści się pośrodku czoła.

Stopień i sposób powiązania świadomości różnych mózgów i ich rezygnacja ze swoich oddzielnych tożsamości dają w efekcie różne stany szczytowe. Najbardziej pełnym stanem jest stan całkowitej fuzji mózgów. Na przestrzeni czasu, samoświadomości mózgów zmieniają swój poziom komunikacji i konfiguracje połączeń między sobą, co powoduje, że ludzie mogą doświadczać czasowych, zmiennych, niestabilnych lub w końcu stabilnych stanów szczytowych.

Ludzie, którzy mają szczytowy stan Wewnętrznego Światła „widzą” świadomość swoich (lub innych osób) mózgów jako jaśniejące kule światła bez wyraźnych brzegów ułożone wzdłuż pionowej osi ciała. Najbardziej widoczne są: świadomość mózgu ciała – w dolnej części brzucha, świadomość mózgu serca – w klatce piersiowej i świadomość mózgu umysłu – w głowie. Kule splotu słonecznego i mózgu Buddy (korony) są połączone odpowiednio z mózgami ciała i umysłu, więc nie są widoczne. Te kule to nie są czakry i nie należy ich z nimi mylić.

Kiedy sfery świadomości mózgów (kule) są oddzielone (straumatyzowane), nie nakładają się na siebie, nie dotykają się – nie występują wówczas żadne stany szczytowe. Powstają dopiero wtedy, gdy sfery zaczynają się przenikać. Mogą wówczas zaistnieć dwa stany: połączenie, gdy świadomości mózgów nakładają się na siebie i zajmują tę samą przestrzeń, ale zachowują pewien stopień indywidualności lub fuzja – gdy świadomości mózgów oddają swoje oddzielne „ja”, całkowicie uwalniają swoją tożsamość i zlewają się ze sobą.

W niektórych stanach szczytowych fuzja może spowodować dość znaczną zmianę doświadczanych cech charakterystycznych.


Wydarzenia rozwojowe i możliwe traumy

Podczas rozwoju człowieka w macicy matki występują stany całkowitego połączenia wszystkich mózgów w jedną świadomość. Zatem co powoduje, że nie rodzimy się w stanie fuzji mózgów, który zapewniłby nam życie w stanach szczytowych, lecz że świadomości mózgów rozdzielają się i zostajemy niejako wyrzuceni z raju? Aby znaleźć odpowiedź na to pytanie, wejdźmy na chwilę w mikroświat zdarzeń naszego zaistnienia. Poniżej skrótowa chronologia wydarzeń rozwojowych i potencjalne traumy, które mogą się nam przydarzyć oraz wyzwania jakie stoją przed nami wtedy, kiedy właściwie jeszcze nas nie ma...

Podczas regresji udaje się dotrzeć aż do przedkomórkowych wydarzeń rozwojowych mających miejsce zanim (!) komórka jajowa lub komórka plemnika zostanie całkowicie ukształtowana. Linią rozdzielającą przedkomórkowe etapy rozwojowe od wydarzeń komórkowych jest zakończenie stadium koalescencji. Koalescencja to etap rozwoju jajeczka lub plemnika, kiedy przedkomórkowe mózgi (późniejsze mózgi trójdzielne) gromadzą się razem, łącząc się i tworząc jedną komórkę – pierwotną komórkę zarodkową, która potem przekształci się w jajeczko mamy lub plemnik taty. Wydarzenie to ma miejsce w embrionie rodzica (mamy/taty) krótko po implantacji w macicy babci, na 9 miesięcy przed narodzeniem rodzica.

Przedkomórkowe mózgi trójni oddzielają się od „nieskończonych spirali” (każdy mózg od swojej spirali) zaraz po implantacji zapłodnionego jajeczka (czyli mamy) w macicy jej mamy (czyli babci). Następuje przejście przez granicę spirali, dostęp do Uzdrawiającej Przestrzeni i powstaje „torba” wokół przedkomórkowej świadomości ciała (procesy te opisane są szczegółowo w tomach II i III dostępnych w j. angielskim). Na tym etapie może wystąpić trauma separacyjna związana z oddzieleniem od spirali i od innych mózgów. Dalej – „torba” może pobrać traumy pokoleniowe, co widać w postaci srebrnych drobin pływających w cieczy.

Kolejny etap to wspomniana koalescencja przedkomórkowych mózgów jajeczka/plemnika: serce, a potem umysł, wchodzą do ciała w okolicy wyrostka robaczkowego – w tym momencie powstają warunki do przyszłych kradzieży dusz (tom III). Podczas koalescencji rozwija się sieć meridianów i zakotwiczają się czakry, tworząc najpierw pojedynczą kulę czakr. Przedkomórkowe jajeczko/plemnik wchodzi do „fontanny” i nabiera złotej barwy. I tu mała ciekawostka:

Rosarium...

Oto ilustracja z jednego z wczesnych tekstów alchemicznych Rosarium Philosophorum z 1550 roku zaczerpnięta z Psychologii przeniesienia Carla Junga. Przedstawia alchemiczny etap fontanny. Tak wyobrażali to sobie alchemicy, którzy przeżywali przedporodowe doświadczenia nie mając pojęcia o naszej komórkowej naturze. Oni już wtedy symbolicznie „widzieli” to, co naukowcy odkrywają dopiero teraz!

Po przebyciu etapu „fontanny” następują kolejne etapy wielomiesięcznego rozwoju, aż do narodzin (przyszłej) matki/ojca – opuszczenia łona babci. Mijają lata, (przyszła) matka/ojciec dorastają, a ich drogi życiowe doprowadzają do intymnego spotkania.

Krótko przed zapłodnieniem, w jądrach ojca powstaje i rozwija się plemnik, który narażony jest na urazy będące wynikiem uderzeń ogonków innych plemników. Przejście plemnika przez nasieniowody doświadczane jest jak podążanie pierwotną ścieżką Indian amerykańskich.

Na dzień przed poczęciem, jajeczko dojrzewa w ciele matki, aż do chwili owulacji, gdy zostaje ono wyrzucone z jajnika (zjawisko podobne do porodu, może stanowić podłoże późniejszej traumy porodowej). Następuje ruch w dół jajowodu, wydzielanie zapachu przyciągającego plemniki i narażenie na uszkodzenia mechaniczne podczas przejścia. Kilka minut przed poczęciem jajeczko wybiera jasno świecący plemnik, przez który chce być zapłodnione, rozpoznając tego „właściwego” dzięki swojej „wizji” – jaśnieje on blaskiem, podczas gdy inne są ciemne. Jajeczko wyciąga „ramiona” by przyciągnąć plemnik w obszar swojego „serca”, a poczęcie, o ile nie towarzyszy mu trauma, przypomina królewskie zaślubiny (plemnik czuje się jak król, a jajeczko jak królowa). Traumę może powodować nasilona konkurencja pośród plemników i urazy mechaniczne na skutek zbyt mocnego uderzenia plemnika w jajeczko lub pod kątem. Ogonek plemnika oddziela się w okolicy odczuwalnej w górnej części pleców i oznacza to dla niego śmierć. Jeśli jajeczko pospieszy się i zbyt wcześniej utwardzi zewnętrzną powłokę po wniknięciu plemnika, jego ogonek zostanie urwany, co skutkuje kolejną traumą. Główka plemnika otwiera się i uwalnia chromosomy, co po raz kolejny odczuwane jest jako śmierć. Zewnętrzna ściana plemnika wchłania się w ścianę jajeczka. Następuje połączenie czakr i komórkowych mózgów trójni jajeczka i plemnika. Do nowo powstałej zygoty wchodzi kula światła.

W 12 godzin po zapłodnieniu następuje pierwszy podział komórki, co może zostać odebrane jako kolejna trauma związana z unicestwieniem.

Sześć dni po zapłodnieniu następuje wejście do macicy odczuwane jako wrzucenie do wielkiej pustki. W tym czasie komórki odżywcze otaczające zygotę tracą swoją powłokę. „Główka” jajeczka zderza się ze ścianką macicy – może pojawić się trauma związana z niemożliwością łatwego zagnieżdżenia lub zagnieżdżenia się w ogóle w dowolnym miejscu. Rozwija się „brzuch” i wchodzi w ścianki macicy, a zygota uwalnia płyn. Do ścianki macicy, a następnie do główki zygoty wchodzi kula światła (potencjalna trauma, jeśli kula światła zostanie zatrzymana przez matkę i nie przejdzie do zygoty).

Do szóstego tygodnia po poczęciu następuje potwierdzenie większości ciąż i tu mogą nastąpić traumy niechcianej ciąży i próby jej usunięcia. Również w tym czasie zazwyczaj umiera „niezdiagnozowany” bliźniak i koduje się trauma związana z jego śmiercią prowadząca do nostalgii, „tęsknoty za boskim domem” i jest ona potem odtwarzana w związkach.

Mijają miesiące, następuje dalszy rozwój i wiele różnych zdarzeń rozwojowych związanych ze stanami szczytowymi, jak i z traumami, jak na przykład próby ucieczki do Wymiaru (tom II).

W okresie od 7 do 9 miesiąca po poczęciu dziecko zaczyna odczuwać kurczenie się przestrzeni w macicy i dyskomfort z tym związany. W końcu pojawia się polecenie Gai, by oddzielić się od matki i rozpoczyna się akcja porodowa. Wówczas często następuje utrata stanu fuzji trójni mózgu oraz połączenia z Gają. Zaczynają się skurcze, dziecko przesuwa się w dół – czuje się bezbronne i bezwolne. Pierwszy skurcz to najbardziej intensywna trauma sekwencji porodowej – towarzyszy mu wrażenie całkowitego unicestwienia, oddzielenia od Stwórcy, od Wymiaru, od innych mózgów trójni, trauma związana z pierwszym brakiem tlenu wraz z ograniczeniem przepływu krwi przez przeponę matki. Drugi skurcz to dokonanie wyboru między życiem a śmiercią, zablokowanie połączenia z Gają, wybór starzenia się i śmierci oraz długości życia (Wymiar Świętości). Dalsze skurcze przy zamkniętej szyjce macicy to sytuacja „bez powrotu” z pierwszej sekwencji perynatalnej Grofa, zazwyczaj intensywna złość na matkę i aktywacja traumy gwałtu u matki. Gdy szyjka macicy otwiera się i dziecko stopniowo porusza się przez kanał porodowy, odnosi wrażenie utraty połączenia z matką (porzucenie). Matka odczuwa bóle i wówczas często aplikowane są środki przeciwbólowe, które są ogromnym szokiem dla dziecka. Gdy zaczyna przesuwać się przez szyjkę macicy – matka odczuwa ulgę, a dziecko radość. Przesuwanie się przez kanał porodowy – trauma związana z obracaniem główki. W końcu – ukoronowanie i poród obfitujący w kolejne traumy: śmierć łożyska, zbyt jasne oświetlenie, zbyt niska temperatura, zbyt szybkie odcięcie pępowiny, zanim dziecko zacznie samodzielnie oddychać płucami i zanim spłynie krew z łożyska, zmycie warstwy ochronnej ciała wodą, manipulacje typu ważenie, mierzenie, badanie, szczepienie, skrępowanie ciała zbyt ciasnym obwinięciem, poczucie samotności i oddzielenia po nagłym odebraniu od matki po 9 miesiącach symbiozy.

Analizując drogę, którą udało nam się przejść i jakoś przeżyć, gubiąc jednak po drodze przyrodzone nam stany szczytowe, można by się zastanawiać czy cesarskie cięcie nie byłoby lepszym rozwiązaniem w celu uniknięcia przynajmniej części tych wszystkich traum, które przytłaczają nas swoją ilością i jakością.

Ale natury nie da się oszukać. Wyjęcie dziecka z łona matki oznacza dla niego kompresję wszystkich etapów do kilku chwil, upchnięcie ich w bardzo krótkim przedziale czasowym, co powoduje ogromny szok i konieczność natychmiastowego dostosowania się do zmienionych warunków, bez przygotowania i nabycia świadomości, że coś się działo, że coś uległo radykalnej zmianie, że nastąpił nieodwracalny skok. Ponieważ dla każdego doświadczenia szczytowego istnieje odpowiednie zdarzenie rozwojowe – niemożliwość przejścia przez owe zdarzenia na skutek cesarskiego cięcia może oznaczać pozbawienie możliwości doświadczania przynależnych im stanów szczytowych.

Zatem gdy dzieją się wydarzenia rozwojowe o kluczowym znaczeniu i ma tam miejsce trauma – reakcja na ową traumę zostaje zatrzymana i póki jesteśmy w łonie matki, nie jest ona w pełni aktywizowana. Dopiero po narodzinach traumy te są uruchamiane i stale pobudzane, co powoduje utratę stanów oraz zdolności będących naszym naturalnym prawem.


Terapie stanów szczytowych czyli jak odzyskać raj utracony

Stabilne stany szczytowe daje się odzyskać – wywołuje je uzdrowienie konkretnych, kluczowych wydarzeń rozwojowych. W tym celu stosuje się m.in. proces regresji, który wymaga używania najnowszych technik uzdrawiania, w szczególności terapii mocy. Praca na niektórych obszarach nie jest pozbawiona niebezpieczeństw: na przykład uzdrowienie traumy śmierci ogonka plemnika i łożyska jest kluczem do uzyskania Stanu Pełni, jednak niektóre wydarzenia zawierają doświadczenia, które mogą wywołać w dorosłej osobie przytłaczające uczucia i intensywne myśli samobójcze.

Bardziej szczegółowo o terapii stanów szczytowych można przeczytać tutaj: Techniki uzdrawiania i zmiany świadomości.

Pierwszym krokiem jest w ogóle przyjęcie do świadomości faktu, że stany te istnieją i włączenie tej koncepcji jako elementu osobistego paradygmatu.

Jednak daleko nie wszyscy są w stanie pogodzić się z informacją, że stany szczytowe są naturalnymi stanami człowieka, ponieważ założenie to może stać w konflikcie z wyznawanym przez nich światopoglądem. Pewna głęboko religijna kobieta tak zareagowała na paradygmat o stanach szczytowych: „Ludzie przyszli na ziemię by cierpieć – to ma ich czegoś nauczyć. Nawet jeśli możemy wprowadzić ich w stan spokoju, braku cierpienia i wysiłku, byłoby to rzeczą złą.” Takie i tym podobne podejście do tematu jest, niestety, dość powszechne i całkowicie uniemożliwia powrót do stanów szczytowych.

Dla zainteresownych – więcej szczegółów w przetłumaczonym na język polski I tomie książki „Szczytowe Stany Świadomości”. Autorami są Grant McFetrige oraz Jacquelin Aldana i James Hardt. Zamieszczona jest tam również procedura procesu, której celem jest wprowadzenie siebie lub innej osoby w Stan Wewnętrznego Spokoju, który sprawia, że ludzie są całkowicie obecni w teraźniejszości, a traumy z przeszłości tracą swój ładunek emocjonalny. W procesie tym nie stosuje się regresji, jedynie wskazana jest znajomość EFT (Techniki Emocjonalnej Wolności).

Na anglojęzycznej stronie www.peakstates.com dostępne jest nagranie wideo tego procesu i zamieszczonych jest wiele innych informacji dotyczących omawianych tu kwestii.

Polecam również polską stronę Instytutu Studiów nad Szczytowymi Stanami Świadomości:
www.peakstates.pl


Rodzaje szczytowych stanów świadomości

W odczuwaniu naszej przeciętnej świadomości brak jest jakichkolwiek stanów szczytowych, istnieje natomiast subtelny, podskórny lęk i duża reaktywność. Jest to stan, który ogromna większość ludzi doskonale zna, ponieważ stanowi on ich codzienną rzeczywistość.

Jak wygląda to, co utraciliśmy? Jak się dane stany szczytowe odczuwa? Jak rozpoznać, czy może jesteśmy szczęśliwym posiadaczem któregoś lub wielu z nich?

Poniżej krótka charakterystyka poszczególnych stanów.

Stany szczytowe związane z systemem wielu mózgów:

  • Stan Wewnętrznego Spokoju pojawia się, kiedy mózgi umysłu i serca stapiają się. Czujemy wyraźne, podskórne uczucie spokoju ponad wszystkimi innymi uczuciami i bez względu na okoliczności zewnętrzne. Przeszłość nie ma emocjonalnego zabarwienia, co powoduje, że „czynniki zapalające” traum z przeszłości zostają wyłączone i nie rzutują na reakcje na aktualne wydarzenia. Umysł pozbawiony jest wewnętrznej „paplaniny”.
  • Stan Podskórnego Szczęścia powstaje, gdy łączą się świadomości ciała i serca. Bez względu na to, co się dzieje – w tle odczuwane jest szczęście, a w przypadku kobiet – dodatkowo miłość. Nadal możemy doświadczać smutku, złości czy irytacji, lecz niejako za tym stale obecne jest uczucie szczęścia.
  • Stan Wielkiego Nieba to fuzja mózgów ciała, umysłu i Buddy. Świat wydaje się wielki, niebo i ziemia ogromne, wchodzimy jakby w inny wymiar świadomości zmysłowej. Granice cielesne znikają, szczególnie nad głową.
  • Stan Komunikacji Mózgów – świadomości mózgów dotykają siebie nawzajem, a komunikacja odbywa się na poziomie niewerbalnym. Mózgi mogą się ze sobą nie zgadzać, ale „dzielą” się swoimi uwagami i pragnieniami, co odczuwamy jako poczucie równowagi i spokoju, bez wewnętrznego rozchwiania i irytacji.
  • Stan Głębokiego Spokoju – mózgi są świadome istnienia siebie i mogą porozumiewać się ze sobą. Mamy poczucie większej lekkości, a serce fizyczne odczuwamy nieco niżej. Działania w świecie fizycznym pochłaniają mniej energii, wkładamy w nie mniej wysiłku. Jest to pogłębiony stan Komunikacji Mózgów – jeden stan przechodzi w drugi gdy wszystkie mózgi są ze sobą połączone co najmniej w 50%.
  • Stan Pustej Wewnętrznej Przestrzeni wynika z połączenia i stopienia mózgów umysłu, serca i ciała. Czujemy, jakby nasze ciało było zrobione z powietrza, bez mięśni i kości. (Zen określa ten stan jako „pusty bambus”). Ludzie posiadający ten stan mają poczucie, że wykonywanie ruchów czy innych działań odbywa się bez wysiłku, wszystkie części ciała wydają się być ciągłe, a emocje odbierane są bardziej jak myśli.
  • Stan Pełni – stan trójni mózgu, gdzie świadomość łożyska podczas swojej śmierci w trakcie porodu łączy się z dzieckiem, a świadomość ogonka plemnika łączy się już wcześniej, podczas poczęcia. Fakt bycia żywym i radość z tego powodu odczuwamy bardzo intensywnie. Życie ma mocne barwy, a słuchanie muzyki wprawia nas w ekstazę. Mamy poczucie bycia kompletnym, bez jakiegokolwiek braku.

Niektóre stany łączą się w sposób synergiczny – mają cechy różniące się od cech poszczególnych stanów składowych. Przykładem synergii jest:

  • Stan Ścieżki Piękna (Żywotności) – fuzja mózgów umysłu i serca czyli kombinacja Stanu Wewnętrznego Spokoju z ograniczonym połączeniem ze Stwórcą, co powoduje wewnętrzną, nieświadomą decyzję o wybieraniu pozytywnych rodzajów postrzegania. Wszystko wydaje się piękne, nawet śmieci. Duchowe prawdy są oczywiste, brak jest jakiegokolwiek lęku i napięcia. Żyje się całkowicie w teraźniejszości. Ćwierkanie i śpiew ptaków są wyraźniejsze. W tym stanie nie poddajemy się autorytetom, nie bierzemy na siebie emocjonalnego cierpienia innych i nie mamy marzeń sennych. Umysł jest cichy.

Inne stany:

  • Stan Świadomości Stwórcy – możliwość bezpośredniej rozmowy ze Stwórcą i przeniesienie świadomości na ten poziom istnienia w dowolnym momencie.
  • Stan Światła Stwórcy – wewnętrzne światło może wychodzić poza granice ciała, ma bardziej intensywny, biały kolor, inny niż w widmie światła słonecznego. Stan ten prawdopodobnie ma związek z kulami światła od Stwórcy, wchodzącymi do naszego ciała w momentach niektórych zdarzeń rozwojowych.
  • Stan Bez Skóry – brak uczucia występowania granicy skórnej; wydarzenia w życiu nie mają osobistego charakteru; jest to stan spotykany w ramach Stanu Pustej Wewnętrznej Przestrzeni, gdy całe ciało sprawia wrażenie, jakby było napełnione powietrzem. Przyczyną jest usunięcie pokoleniowej „skorupy” ego w warstwie skóry i innych mniej istotnych warstwach.
  • Stan Połączenia z Pustką – poczucie ostatecznej pustości pustki, poza wszelkim fizycznym doświadczeniem – towarzyszy temu uczucie dogłębnej wiedzy, kim się jest naprawdę.
  • Stan Komunikacji z Gają – zdolność komunikowania się z Gają za pośrednictwem jednego lub więcej mózgów, tj. poprzez uczucia cielesne, odczucia, wizje lub też słyszenie; w najlepszym przypadku osoba odbiera jasny przekaz informacji na każdym poziomie.
  • Stan Boga/Bogini – poczucie bycia esencją kreatywności, kompletne i całkowite połączenie z Gają; odbieranie siebie jako Boga/Boginię lub jako „Brahmę, twórcę światów”.
  • Stan Świata Wewnątrz Ciała – rzeczy z otoczenia sprawiają wrażenie znajdujących się wewnątrz ciała; ludzie doświadczają siebie jako obiekty, na których koncentrują uwagę (np. zwierzęta lub rośliny) – opis spotykany często w literaturze szamańskiej.
  • Stan Regeneratywnego Uzdrawiania – daje zdolność uzdrawiania praktycznie każdej rzeczy w ciągu kilku minut – stan zablokowany wskutek śmierci łożyska, traum pokoleniowych i innych czynników.

Jeszcze inne stany to: Stan Przestrzenności, Stan Świadomości Chrystusowej, Stan Wewnętrznej Harmonii, Stan Ekstazy, Stan Wewnętrznego Złota, Stan Dostępu do Przeszłych Żywotów, Stan Świadomości Przepływu i inne.

Ci, którzy nigdy nie doświadczyli żadnego stanu szczytowego nie mają nawet świadomości tego, co tracą. Żyją „normalnie”, przekonani, że dostępne są jedynie chwile szczęścia. Ulegają silnym wahaniom nastrojów i uważają, że życie to walka, świat to dżungla, a za swoje niepowodzenia obwiniają na ogół czynniki zewnętrzne – pogodę, szefa, członków rodziny, rząd, Boga, itd.

Ci, którzy przebywali w przestrzeni szczytowej i zostali z niej wytrąceni, opisują to jak „wykopanie z nieba i wrzucenie do piekła”. Oni już wiedzą, że może cały czas być dobrze i wielu z nich dąży do odzyskania tego poczucia.

Natomiast ci, którzy żyją doświadczając permanentnie stanów szczytowych, często o tym nawet nie wiedząc, problemy postrzegają jako lekcje lub wyzwania i generalnie są przekonani, że wszystko jest, jakie jest, a jedynie od ich reakcji zależy, jakie będzie. Świat wydaje im się piękny i przyjazny, i na ogół taki właśnie dla nich jest. To oni udowadniają, że to jest możliwe, że nie ktoś, gdzieś, kiedyś, ale my -ludzie, tu i teraz możemy żyć w stanie pełni, równowagi i spokoju.

Z wielkim zainteresowaniem dążymy do poznania tego, co czeka nas „potem”, po wyzwoleniu się z materii, ale odkrywanie tego, co było „przedtem”, czyli zarówno tuż przed założeniem cielesnego ubranka, jak i w trakcie, okazuje się równie ważne i fascynujące, a słowa mówiące „człowieku, poznaj samego siebie” nabierają nowego znaczenia.




komentarze

1. Wszystko się zgadza,... • autor: Nierozpoznany#75322013-11-27 18:36:10

Wszystko się zgadza, kłania się ayahuasca chilli nic odkrywczego ponieważ przychodzimy na ten świat z określonym programem do zrealizowania, z lekcjami których mamy ddoświadczyć i każdy kto ma świadomość, kto żyje świadomie to wie. Program musi być przerobiony a droga może być łatwiejsza lub cięższa ale najważniejsze są wnioski. A najlepsze to nie utożsamiać się z własnym ciałem i losem czy życiem... Wszystko płynie...Ile inkarnacji każdy z nas miał-mnós.two i nie jest to powód do żadnej traumy
[foto]

2. Oj, niepoprawny epikurejczyku Siódemko! • autor: Wojciech Jóźwiak2013-11-27 21:46:50

Oj, Info, Info, niepoprawny/a Epikurejczyku Siódemko...

Jednak - zobacz - nie wszyscy są enneagramowymi 7-Epikurejczykami. To tylko średnio 1/7 ludzkich istot. Wniosek: potrzeba nam siedmiu McFertidżów, po jednym dla każdego ennagramowego typu. Żeby wymyślili odpowiednie metody dla każdego.

3. "Umiarkowanie" • autor: Nierozpoznany#61722013-11-28 10:42:07


Wojtek, dla "czwórki" sam opisywałeś inicjację przez właściwości karty "Umiarkowanie". I taki balans dla "piekielnie cierpiącej" czwórki jest arcytrudny, aczkolwiek z całą pewnością zbawienny.
[foto]

4. Ale z bogami jest kłopot • autor: Wojciech Jóźwiak2013-11-28 11:12:48

Michale, ale z bogami czyli 7-Epikurejczykami jest kłopot. Który widać w samym tytule metody McFertidge'a: stany szczytowe. Kiedy ktoś wejdzie w stan szczytowy, to tak samo jakby wszedł na szczyt: dalsza droga z konieczności prowadzi w dół. Pozostaje kurczowo trzymać się szczytu, trwać na nim - lub w nim, w tym stanie. Co przestaje być ekscytującą wspinaczką, a staje się grą o utrzymanie się na szczycie lub spadnięcie. To jest konieczna droga 7-Epikurejczyka, i przedstawia ją karta XVII-Gwiazda.
Buddyści o bogach (czyli 7-Epikurejczykach) mieli pogląd, że to jest wcielenie-pułapka. To stanie na szczycie jest pułapką.
Ale właściwie to ja się czepiam słów, Fetridżowi naprawdę o co innego chodzi. :)
[foto]

5. Przestrzeń szczytowa. • autor: Mar Canela2013-11-28 15:22:06

Utrzymanie się na szczycie ja osobiście odbieram jako stanie w jakimś punkcie szczytowym. Tak jak, Wojtku, piszesz, nie bardzo jest się już gdzie ruszyć, jedynie w dół. Natomiast co innego punkt, a co innego stan - rozciągnięty w czasie i przestrzeni. Stan szczytowy okazuje się być bardzo pojemny, można poruszać się "wewnątrz" niego, doświadczać wielu różnych odcieni, wachlarz możliwości jest szeroki. Oczywiście można "spaść w dół", ale z "normalnego" stanu też można. Po opadnięciu, znowu możliwy jest ruch w górę i przemieszczanie się po szczycie, bo ten szczyt nie jest punktem, jest rozległą przestrzenią. Stany te, mimo że nazywane "szczytowymi", tak naprawdę odbiera się jako zupełnie "normalne", człowiek wcale nie czuje się jak na "haju", większość z tych stanów jest zupełnie innych niż na przykład stany ayahuaskowe. Bycie w stanie szczytowym to nie jest "stanie na szczycie" podbarwione obawą spadnięcia, bo tu nie odczuwa się żadnych lęków, żadnych niedogodności z tym związanych. Bez względu na to, jak toczy się życie, odczuwa się je jako "lekkie, łatwe i przyjemne", bo nie czujemy ciężaru zdarzeń, a jedynie ciężar naszych reakcji, a te są najczęściej pozytywne.
[foto]

6. Traumy • autor: Przemysław Kapałka2013-12-01 12:24:23

Samo czytanie o tych wszystkich traumach może wywołać traumę. Ja przynajmniej byłem tego bliski. Przypomina mi to pewną osobę, która ciągle ostrzegała mnie przed różnymi niebezpieczeństwami, jakie wszędzie na mnie czyhają ze wszystkich stron. Tyle, że ja niewiele z tego doświadczyłem, podczas gdy ona doświadczała ciągle.

Skoro już w życiu płodowym mamy wszyscy tyle traum (bo to wynika z tekstu), to nasuwa się pytanie, jak to jest, że niektórzy mimo tych traum zachowują szczytowe stany świadomości. I wynikające stąd dalsze pytanie, jak to jest, że traumy niektórym nie przeszkadzają (wariant pierwszy), lub że niektórzy jakimś cudem tych traum nie doświadczają (wariant drugi). A tym samym dochodzimy do wniosku, że te traumy nie mogą być pierwotną przyczyną. Mogą być skutkiem czegoś, wywołującym następne skutki, albo czymś, co ma ograniczony efekt. A więc - chyba jednak wyjaśnienia szukamy w niewłaściwym miejscu.


7. Chemia synaps? • autor: Krabat2013-12-02 11:44:26

A może to wszystko wynika z poziomu serotoniny, dopaminy itd?
Stany szczytowe - mania, zjazd - depresja?

[foto]

8. I co z tego, że chemia? • autor: Wojciech Jóźwiak2013-12-02 12:27:22

Zadawkujesz chloroform - śpisz. Alkohol etylowy - chwiejesz się. Cyjanek - umierasz przez zatrzymanie oddechu. Pytanie: I CO Z TEGO? Co chemia wyjaśnia?
[foto]

9. Polska strona o SSŚ już działa ponownie. • autor: Mar Canela2013-12-03 13:33:52

Podstawowe informacje o technikach uzdrawiania traum:

10. chemia rządzi • autor: Jerzy Pomianowski2013-12-03 22:49:20

Oj, chyba sporo w tym chemii.
Mózgi osób żyjących w szczytowym stanie są zalewane endogenną dopaminą przez wiele lat. Niestety dopamina jest jednocześnie neurotoksyną,. W nadmiarze niszczy neurony i receptory amin.
Nieodwołalnie po latach nastepuje "spadek formy". Praktycznie nieodwracalny.
Wiem o czym piszę. W stanie takiej właśnie intelektualnej euforii i spełnienia żyłem długo.
Samo z siebie powstało, i bez przyczyny znikło.
Rozumiem rozterki Granta.
[foto]

11. Pytania • autor: Mar Canela2013-12-05 10:21:01

Fetridge przypisuje powstawanie Stanów Szczytowych połączeniu się ze sobą świadomości mózgów: "Stopień i sposób powiązania świadomości różnych mózgów i ich rezygnacja ze swoich oddzielnych tożsamości dają w efekcie różne stany szczytowe. Najbardziej pełnym stanem jest stan całkowitej fuzji mózgów." 

Czy (samo)świadomością steruje chemia? Czy może chemia wkracza dopiero po połączeniu się świadomości mózgów, aby utrzymać Stany Szczytowe? Jeśli, jak twierdzi Fetridge, przebywanie w stabilnym Stanie Szczytowym jest naszym przyrodzonym prawem i powinno być naszym "normalnym" stanem przez całe życie, to czy może to być niszczące, destrukcyjne? 

12. Fetridge może się mylić • autor: Jerzy Pomianowski2013-12-05 13:13:28

Nie wiemy czy Fetridge ma rację twierdząc że Stan Szczytowy powinien być normalnym stanem trwającym całe życie.
W końcu jego osobiste doświadczenie zaprzecza takiej możliwości.
Rola chemii istotnie jest nie jasna. Wiadomo że powstająca w mózgu dopamina działa na psychikę, ale dlaczego akurat w taki sposób, i  co jest pierwsze -  zmiana świadomości czy czynnik chemiczny?
[foto]

13. Co było pierwsze, • autor: Mar Canela2013-12-06 00:39:58

jajko czy kura? :))

Grant wyszedł z założenia, że tym, co nie jest "normalne" jest trauma.
Jest ona czynnikiem zakłócającym. Zakłóca stan, który pojawia się samoistnie
i to już w życiu płodowym. Jego samego również ze SS wytrąciła trauma - stres rozwodowy. Ale wniosków dotyczących tych stanów nie opiera on przecież jedynie na osobistym doświadczeniu, lecz na ponad 20-letnich badaniach stanów bardzo wielu osób.

Co powoduje problemy i dlaczego? Czemu u jednych mniej, a u innych więcej? 
Trauma ogonka plemnika czy urazy na skutek uderzeń ogonkami innych plemników -
to wszystko brzmi nieprawdopodobnie, a jednak w trakcie regresji dociera się do tych etapów i przeżywa się je ponownie. 

Każdy stres wybija ze Stanu Szczytowego, bo nie mogą dwa stany istnieć jednocześnie. Kolejne pytanie to dlaczego niektórych stres wytrąca ze SS tylko do chwili usunięcia czynnika stresującego, a innych już na amen. 
[foto]

14. c.d. • autor: Mar Canela2013-12-06 01:00:45

Grant dotarł do wielu osób przebywających w stabilnych SS od urodzenia, ale osoby te nie chciały poddać się badaniom, aby nie utracić tych stanów w trakcie regresji - cofanie się w czasie ma przecież na ludzi różny wpływ i nie każdy jest przygotowany na takie doświadczenia. 

Pytań jest mnóstwo i sam Fetridge wielokrotnie podkreśla, że badania i testy są w toku, że wiele spraw jest wciąż niejasnych i jeszcze niepoznanych, że często badania hamuje brak ochotników, itp., ale są pewne zjawiska, które powtarzają się u wszystkich badanych i ta powtarzalność pozwala na pewne klasyfikacje i wyciąganie wniosków.

Bardzo ciekawe są techniki uzdrawiania i zmiany świadomości: 


Ich skuteczność wiele wnosi do badań, gdyż ukazuje bezpośredni związek między traumą a Stanem Szczytowym. Również ciekawe i godne polecenia jest podejście do opłat pobieranych za leczenie - płatność za rezultaty. Oznacza to, iż decydując się na pomoc terapeutyczną w Instytucie nie musimy się obawiać, że wyciągnie się od nas pieniądze tylko dlatego, że kiedyś tam plemnik naszego ojca straumatyzował się, gdy stracił ogonek. Zapłacimy jedynie wtedy, gdy uznamy, że osiągnięty został uzgodniony przed terapią cel:

[foto]

15. Traumy plemników • autor: Przemysław Kapałka2013-12-06 11:33:26

Co powoduje problemy i dlaczego? Czemu u jednych mniej, a u innych więcej?

No właśnie. Dochodzimy do tego, że nie w tych traumach należy szukać przyczyn. Coś takiego, że przyczyną marznięcia niektórych dzieci nie jest to, że mają lekki płaszczyk, tylko bieda, która nie pozwala im kupić cieplejszego.


[foto]

16. Oczywiście, • autor: Mar Canela2013-12-06 18:35:47

przyczyna może leżeć gdzieś indziej, poza traumą.
Trauma może być tylko płaszczykiem.
Co nie zmienia faktu, że uzdrowienie traumy przywraca Stan Szczytowy,
podobnie jak i ciepły płaszcz, choćby darowany, ogrzeje nas.
[foto]

17. TIA. • autor: Piotr Jaczewski2013-12-08 11:29:48

TIA.Stara dobra regresja, wiecznie żywa powracająca pod milionem nazw. Czy aby na pewno chcemy iść w tą stronę?
[foto]

18. Wielu chce • autor: Mar Canela2013-12-08 18:56:55

i idzie. Dzięki nim mogliśmy się dowiedzieć o paru sprawach...

A może jakieś inne pomysły?

19. Jestem zainteresowany Stanem... • autor: Nierozpoznany#78182013-12-11 23:21:20

Jestem zainteresowany Stanem Wewnętrznego Spokoju.  Na stronie angielskiej nie znajduję video, o którym wspomina się w artykule powyżej. czy możecie mi go wskazać? Z góry dziękuję.

Arek

20. Stan Wewnętrznego Spokoju • autor: Nierozpoznany#78172013-12-13 20:15:53

Zrobiłem proces wchodzenia w ten stan. Nieprawdopodobne wrażenie. Jestem 5 dni po i to chyba na prawdę działa. Znam i próbowałem setki technik i ta( choć kompletnie dla mnie niezrozumiała ) była jedną z dwóch-trzech najsilniejszych w życiu. Dodatkowo zrobiłem raz WHH o którym pisze autorka( dokładna procedura jest opisana na angielskiej stronie) i takie samo nieprawdopodobne wrażenie. Technika jest banalnie prosta. Tak prosta, że w teorii myślałem, że ktoś robi ze mnie idiotę. W praktyce-szczęka opada!!!. Zastanawia mnie kilka rzeczy: 1. Dlaczego na polskiej stronie nie ma przetłumaczonej techniki WHH? Jest tak prosta, że nikt nie szedł by na kurs tylko każdy robił by to sam? Nie chcę rzucać oskarżeń, po prostu mnie to zastanawia. 2. Czy jest plan przetłumaczenia 2 części podręcznika? 3. Na angielskiej stronie faktycznie nie można znaleźć filmu z procesem wewnętrznego spokoju. Czy można prosić autorkę o odpowiedzi. Bardzo fajnie wszystko Pani opisała, dzięki za ten artykuł.
[foto]

21. Czy to jest ta instrukcja? • autor: Wojciech Jóźwiak2013-12-13 20:49:25

Wojtku Jarczewski, czy to jest TA instrukcja:
 www.peakstates.com/WHHlaypeople.html ?

22. Tak Panie Wojtku.... • autor: Nierozpoznany#78172013-12-13 21:18:36

Tak Panie Wojtku. To jest instrukcja tej ich głównej techniki na leczenie większości traum i problemów: Whole Hearted Healing. Znałem ją w trochę innej formie. W tej konkretnej formie zrobiła na mnie wielkie wrażenie. W książce jest też opisany proces wchodzenia w jeden ze stanów szczytowych- Stan Wewnętrznego Spokoju - wg tej teorii to podstawowy stan, baza dla wszystkich innych. Zrobiłem godzinny proces w poniedziałek i jestem niezachwianie w tym stanie przez 5 dzień( oczywiście może to być autosugestia, lub jakiś inny czynnik - będę to bacznie obserwował ). Jeśli Pan chce a nie posiada Pan książki mogę te kilka stron z procesem jutro Panu przeskanować lub opisać. Proces jest totalnie kosmiczny- słucha się V symfonii Bethovena i powtarza zdanie: Jednoczcie siły w chwale. Jakiś kosmos. W książce jest mniej więcej wyjaśnione o co chodzi. Jestem bardzo ciekawy Pana opini na ten temat.
[foto]

23. Wojtku Jarczewski, • autor: Mar Canela2013-12-13 22:17:42

niestety, nie znam odpowiedzi na te pytania, ale może udałoby się skontaktować z kimś z polskiej strony Instytutu SSŚ? 

Technika uzdrawiania całym sercem jest stosowana z bardzo dobrym skutkiem, co potwierdza wiele osób. Cieszę się, że i u Pana ten "kosmos" podziałał :)

24. Dziękuję Pani za... • autor: Nierozpoznany#78172013-12-13 23:29:06

Dziękuję Pani za odpowiedź:-) Mam jeszcze jedno pytanie, czy czytała Pani II Tom Szczytowych Stanów Świadomości? W I Tomie jest dużo obietnic na temat tego, że w II będzie sporo o konkretnych technikach osiągania różnych stanów szczytowych. Wertuję więc ten II tom i nie wiem czy mój angielski jest tak słaby, czy tam po prostu nie ma żadnych konkretów. Mam wrażenie, że tekst jest pisany tak bardzo "dookoła", żeby celowo niczego nie ujwanić, lecz namówić na wzięcie udziału w kursach( to tylko mój domysł) Jakie jest Pani zdanie na ten temat?

25. Trauma • autor: Nierozpoznany#66612013-12-14 02:29:43

jak to jest, że niektórzy mimo tych traum zachowują szczytowe stany świadomości. I wynikające stąd dalsze pytanie, jak to jest, że traumy niektórym nie przeszkadzają (wariant pierwszy), lub że niektórzy jakimś cudem tych traum nie doświadczają (wariant drugi). A tym samym dochodzimy do wniosku, że te traumy nie mogą być pierwotną przyczyną.

Nieporozumienia w rozumieniu traumy wynikają z postrzegania jej przez pryzmat siły wydarzenia traumatycznego. Tymczasem jest to tylko jeden - i wcale nie najważniejszy - element. Najważniejsze są posiadane zasoby: wewnętrzne (w tym odporność psychiczna, poczucie mocy, wartości, sprawczości, itp) i zewnętrzne (wsparcie empatycznych - i wiedzących, co robią - osób, realna pomoc, itp, itd). Prawidłowość jest prosta: im większe zasoby (nie tylko wewnętrzne, bo czasem to po prostu za mało, np. w przypadku połamania rąk i nóg), tym mniejsze prawdopodobieństwo wystąpienia traumy. Innymi słowy: "traumy" nie przeszkadzają tym, którzy mają odpowiednie zasoby, ponieważ wtedy nie ma traumy, tylko trudne przeżycie.

To, że osoby, które raz albo wiele razy doświadczyły traumy, mają tendencje do powtarzania takich sytuacji też jest w gruncie rzeczy dość proste do wytłumaczenia i wynika z tzw. efektu Zeigarnik - ludzki mózg ma naturalną tendencję do kończenia niedokończonych sytuacji (dlatego jesteśmy np. w stanie sprawnie przeczytać tekst z brakującymi literami). Mózg skłania nas do "zamknięcia" traumy w sposób dla nas pozytywny poprzez tendencje do wchodzenia w traumatyzujące sytuacje (niestety, częstokroć efekt jest zupełnie odwrotny, co utrwala traumę). Tak więc człowiek, który nie doświadczył traumy nie ma tej tendencji i już - cudów tu nie ma. Jest nauka i świadomość.

A dodatkowo jest energia traumy zamknięta w ciele. Trauma pojawia się, gdy człowiek nie może w naturalny sposób rozładować energii walki lub ucieczki - odruchów naturalnych w sytuacji zagrożenia. Pojawia się bezradność i zatrzymanie energii traumy w ciele. Można ją rozładować na wiele sposobów. Jednym z nich jest powtórne przeżycie tej sytuacji w gronie wspierających osób (zasób zewnętrzny) np. na kręgu, warsztatach szamańskich czy terapii indywidualnej lub grupach terapeutycznych. Często pojawia się wtedy płacz, drżenie, krzyk, zlewne poty, itp. W zamian pojawia się spokój wewnętrzny (element intrapersonalny), w przypadku grupy wzmocniony poczuciem przynależności i wspólnoty (element inter- a nawet transpersonalny), czyli poczucie pełni albo stan szczytowy.

ergo:

Wniosek: A tym samym dochodzimy do wniosku,

26. cd • autor: Nierozpoznany#66612013-12-14 02:32:10

że te traumy nie mogą być pierwotną przyczyną.

jest więc co najmniej pochopny, a odpowiednio użyta wiedza na temat funkcjonowania ciała człowieka, w tym mózgu, jest magiczna. I czyni cuda.
[foto]

27. Traumy • autor: Przemysław Kapałka2013-12-16 18:22:41

Dzięki za wywód.

Zamiast odpowiedzi powiem w ten sposób: Traumy u siebie przepracowuję w drugiej kolejności. W pierwszej kolejności przepracowuję to, co przyczyniło się do ich powstania.

28. traumy cd • autor: Nierozpoznany#66612013-12-16 18:40:26

A to się da tak całkiem oddzielić?
Cóż, są różne szkoły i różne drogi.

Pozdrawiam.
[foto]

29. Oddzielenie • autor: Przemysław Kapałka2013-12-18 20:15:19

Tak całkiem to się nie da oddzielić nic od niczego :)

30. Newton również utracił stan szczytowy • autor: Jerzy Pomianowski2013-12-18 20:43:42

Sądzę że przykładem utraty stanu szczytowego jest Isaac Newton.
Od dzieciństwa żył w twóczej pasji obejmującej mistykę, kabałę, alchemię. Matematyka i fizyka były jego ubocznymi zainteresowaniami, a jednak w nich odniósł niesłychany sukces.
Po piećdziesiątce wszystko dla niego się skończyło. Porzucił na zawsze działalnosc naukową i został urzędnikiem państwowym. Niesłychanie drobiazgowo pisał raporty starannym charakterem pisma, często w trzech egzemplarzach...


31. stan szczytowy • autor: Nierozpoznany#66612013-12-19 22:55:32

Zastanawiam się, czy w ogóle istnieje możliwość utrzymania na stałe stanu szczytowego. Wydaje mi się to niemożliwe. Bliska jest mi koncepcja, że w każdy żywy organizm wpisana jest tendencja do zachowania homeostazy, rozumianej jako dynamiczna równowaga przeciwstawnych sił. Zbytnie przechylenie się w jedną stronę może (musi?) więc spowodować  wcześniej czy później ruch przeciwstawny, bo tylko ruch daje energię, a bez energii nie ma życia. Jeśli ta koncepcja jest słuszna, to utratę stanu szczytowego Newtona można odczytać jako przełom w kierunku przeciwnego bieguna, żeby wytworzyć energię potrzebną zarówno do zachowania równowagi (homeostazy), jak i do zachowania życia...

32. to prawda • autor: Jerzy Pomianowski2013-12-19 23:37:33

Chyba tak. Stan szczytowy nie jest przeznaczony dla człowieka na długo, nie można stale żyć w raju i nie zwariować
Edison wcześnie utracił zdolność twórczą, podobnie Faraday. Obaj zareagowali w podobny sposób - zajęli się czymś innym. Edison gangsterstwem patentowym.

33. stan szczytowy i stan nie-szczytowy • autor: Nierozpoznany#66612013-12-19 23:59:09

W takim razie interesująca jest kwestia świadomości kosztów/ceny przebywania w stanie/stanach szczytowych. I ewentualnego postrzegania oraz wartościowania stanów szczytowych i nie-szczytowych. Bo cena w postaci bycia gangsterem (nawet patentowym) czy obsesyjnym porządkującym "szczególarzem" jest jednak dość wysoka :(

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)