Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

18 listopada 2009

Krzysiek Joczyn

Teoria wróżenia
Próba odpowiedzi na pytanie: jak to właściwie działa?

Kategoria: Tarot

Piszę niniejszy artykuł w przeświadczeniu, iż teoretyczne aspekty wróżenia są raczej sprawą marginalizowaną zarówno w środowisku kartomantów jak i wróżbitów czy doradców duchowych w ogóle. Publikacje i opracowania poświęcane są najczęściej omówieniu wróżebnej symboliki kart tudzież wskazaniu co ciekawszych ich rozkładów. Pojawiają się również niekiedy prace z zacięciem historycznym, których treść może rzucać dodatkowe światło na znaczenia stosowanych w kartomancji symboli. Być może dlatego, iż omówienie problemu samego działania kart nie jest w praktyce do wróżenia szczególnie potrzebne, na ten temat jest dla odmiany dosyć głucho. Ogół albo wychodzi z założenia, że nikt na ten temat nic w zasadzie nie wie (co przecież nie musi być istotne skoro to przecież działa), albo wręcz odwrotnie, czyli wszyscy wiedzą o co chodzi i wszyscy wiedzą, że inni też wiedzą, więc po co o tym pisać? Jak by nie było sprawa wydaje mi się bardzo interesująca i zakładam, że dla ludzi, którzy cenią sobie jasność mechanizmów otaczającego ich świata (enneagramowe piątki) również taka jest. W niniejszym artykule chciałbym podzielić się własnymi przemyśleniami związanymi z tym tematem.

Ponieważ możliwość wydedukowania teorii działania kart z samych jedynie wróżebnych praktyk, jest z góry skazana na niepowodzenie (te de facto do niczego się w samej istocie nie odnoszą) skupić się trzeba zatem na pewnych spekulacjach w oparciu o szersze tło zjawiska. Owo szersze tło rozumiem tu w perspektywie dwóch kontekstów. Pierwszy z nich jest wręcz w sposób naturalny powiązany z tarotem i wszystkim tym, którzy o nim słyszeli, niewątpliwie się z nim kojarzy. Chodzi tu o kontekst ezoteryczny, okultystyczny czy szerzej mówiąc, kontekst irracjonalistyczny. Sedno praktyk ezoterycznych rozumiem tu jako odwoływanie się do przekonania, iż prawdziwą istotą świata (tudzież fundamentalnym jej elementem) jest pewna ukryta, niewidoczna dla zmysłów sfera, którą dostrzec można jedynie za pomocą "oka duszy". Owa sfera, wedle założeń, może być uzupełnieniem fizycznej rzeczywistości, stanowić jej transcendentne przedłużenie lub też może być uznana jako jej właściwy obraz, który to przysłonięty jest jedynie poprzez iluzje fizyczności.

Można też spojrzeć na sprawę inaczej i odwołać się do drugiego kontekstu, który stanowi niejako uzupełnienie pierwszego a rozumiany często jest jako jego ostre przeciwieństwo, wykluczające wszelkie porozumienie. Ów kontekst można określić jako egzoteryczny, scjentystyczny lub też po prostu racjonalistyczny. Analiza kartomancji przez tego rodzaju pryzmat wykluczy wszelkie wycieczki w stronę metafizyki i każe szukać wyjaśnień w sferze faktów fizycznych (przy czym warto zauważyć, że fakty psychiczne stanowić będą ich szczególny przypadek).

W oparciu o wymienione konteksty, proponuje wyróżnić 4 stanowiska (po 2 na każdy kontekst), które w moim odczuciu wyczerpują spektrum możliwych wyjaśnień procesów wróżenia. Ostatnie z nich wydaje mi się najbardziej rozsądne (cokolwiek mam tu na myśli).


Stanowisko magiczne

Podejście odwołujące się m.in. do szamanizmu, platońskiego idealizmu oraz do wizji świata znanego z przed jego pierwszego odczarowania. Kluczowe jest tu założenie o wszechobecnym powiązaniu wszystkich zjawisk oraz o realności wszelkich symboli. Postulowana ukryta sfera ma tu charakter globalny i to w jej obszarze zachodzą procesy odpowiedzialne za istnienie i funkcjonowanie wszystkiego w świecie (w tym sensie, że to jej prawidła są decydujące). Sfera jawna jest jedynie fasadą. W tym wypadku tarot nie jest niczym szczególnym - jego działanie polega po prostu na mechanizmach, które nie znajdują w sferze jawnej swoich odpowiedników.

Karty tarota, poprzez zawarte na nich symbole stają się w trakcie wróżenia, ich materialną emanacją. Nie są one przez to żadnymi bardziej niezwykłymi przedmiotami aniżeli jakiekolwiek inne w około. Obcując z kartami, kartomanta "dotyka" samego znaczenia realnie istniejących symboli, a w związku z tym wchodzi również w kontakt z sensem obecnym w całym świecie. Tarot staje się furtką do wszechobecnej sieci powiązań. W owej sieci, wrodzona intuicja wróżbity pełni rolę jego przewodnika. Pozwala wychwycić potrzebne mu informacje z których następnie będzie można wyłuskać odpowiedź na zadane wcześniej pytanie.

Stanowisko to zakłada, iż wróżenie jest czymś normalnym. Każdy kto zaakceptuje taki wygląd rzeczywistości może bez ograniczeń korzystać z jego dobrodziejstw.


Stanowisko parapsychiczne

Chyba najbardziej rozpowszechnione stanowisko wśród osób przynajmniej biernie zajmujących się kartomancją. Jego zaletą jest możliwość wpasowania go w przeciętny, potoczny światopogląd bez konieczności dokonywania w nim radykalnej rewolucji. Podobnie jak w poprzednim podejściu tak i tu, zakładamy istnienie sfery ukrytej, jednakże ma ona tym razem charakter jedynie lokalny tj. ogranicza się do samej osoby wróżącej. Przekonanie parapsychiczne cechuje się przeświadczeniem, iż zdolność do kartomancji jest czymś szczególnym i wymaga specyficznych nadnaturalnych zdolności, które nie są czymś powszechnym wśród ogółu ludzi. Umiejętność wróżenia traktowana jest tutaj jako szczególny dar przy czym w różny sposób można tłumaczyć jego obecność, np. jako rodzinne dziedzictwo albo jako dar od Boga ofiarowany w celu czynienia dobra. Myśląc w ten sposób przyjmuje się również założenie, iż osoba wróżąca jest ze względu na swą umiejętność, kimś wyjątkowym. Zdolność wróżenia uznana jest za powołanie i w konsekwencji staje się zazwyczaj zawodem kartomanty, w którym ten zmierzać ma do perfekcji.

Dar, talent, czy zdolność wróżenia pojmowana jest tu jako metafizyczny atrybut przypisany do duszy danej osoby. O jego obecności, decydują siły będące ucieleśnieniem idealnego, absolutnego rozumu bądź odwiecznych prawideł natury. Kartomanta używa swej zdolności wróżenia tak jak używać może wzroku czy słuchu. Karty tarota stają się więc magicznym komponentem dopiero w momencie w którym zostają przez wróżbitę użyte, a gdy ten tylko skończy z nimi prace, tracą wszelką moc. Ich rola sprowadza się jedynie do ułatwienia w korzystaniu z tego co wróżbicie jest już wrodzone.

Pewną wariacją na temat stanowiska parapsychicznego było by założenie, że to nie kartomanta lecz właśnie karty są tym, czemu przypisany jest predykat mocy. Pogląd ten w dzisiejszym świecie traci jednak na wiarygodności. Trudno przypuszczać, by wszystkie karty, produkowane dziś w sposób masowy, były w czasie powstawania poddawane jakimś umagiczniającym rytuałom.


Stanowisko psychiczne (mentalistyczne)

Jego zamysł doskonale wyeksplikował Colin Wilson próbując w racjonalny sposób wyjaśnić zasady funkcjonowania wahadełka.[1] Podstawa tego podejścia to konstatacja, iż ludzki układ nerwowy (mózg) rejestruje mnóstwo bodźców, z których jednak nie wszystkie docierają następnie do świadomości. Jesteśmy znacznie bardziej spostrzegawczy niż nam się to wydaje, ale kompletnie nie zdajemy sobie sprawy z tego co udało nam się dostrzec. Idąc dalej tym tokiem rozumowania, można przypuszczać, iż nasz mózg dostrzega w świecie i w zachowaniu innych ludzi pewne specyficzne subtelności na bazie których można np. odkrywać skrywane emocje czy nawet przewidywać przyszłość. Bycie wróżbitą przestaje więc być tu sprawą nadnaturalnych zdolności a pozostaje kwestią prawidłowego patrzenia i wyciągana wniosków z tego co się widzi.

Jaka rola w tym kart? Wilson sugeruje, że prawa półkula mózgu, która jest odpowiedzialna za owe nieświadome spostrzeżenia (wg niego świadomość mieści się w lewej półkuli) nie potrafi porozumiewać się werbalnie i musi w jakiś sposób zakomunikować swą wiedzę drugiej części mózgu.[2] Karty były by zatem narzędziem komunikacji. Gdy je tasujemy, pozornie tracimy rachubę i nie wiemy jak są poukładane. W pewnym momencie decydujemy się przerwać. Nie zdajemy sobie sprawy, że moment ten podyktowany jest właśnie przez naszą prawą część mózgu. Choć sami pogubiliśmy się w kartach, nasza nieświadomość trzymała nad wszystkim pieczę. To co zobaczymy w rozkładzie jest dla nas czytelnym od niej komunikatem.


Stanowisko minimalistyczne

To stanowisko opiera się na prostej prawdzie, iż karty zawsze muszą się jakoś ułożyć. Najprawdopodobniej będzie to zawsze sekwencja przypadkowa więc nie należy przywiązywać do niej zbyt wielkiej wagi. Znacznie bardziej istotna jest interpretacja danego rozkładu. Ponieważ wszystkie używane w tarocie arkana są wieloznaczne, ich układ można w zasadzie odczytać na dziesiątki różnych sposobów. Odczytującym jest tu znający kontekst kartomanta - to on nadaje sens rozkładowi. Decyduje co "mówią" karty.

Wróżenie to znajomość życia. O trafności wróżby decyduje fakt czy wróżbita potrafi w danej chwili powiedzieć to co powinien. Umiejętność ta wymaga przede wszystkim znakomitej intuicji, wielkiej wrażliwości, wiedzy a także sporej praktyki w udzielaniu życiowych porad. Wróżący nie jest jednak skazany tylko i wyłącznie na siebie. Karty, niezależnie od tego jak się ułożą, zawsze na coś wskazują. Pozwalają uwidocznić istotne aspekty danej sprawy które w przeciwnym razie mogły by umknąć.


Krzysztof Joczyn



Przypisy

[1] Zobacz: Colin Wilson, Zamek Frankensteina, tłum. Piotr Jaśkowski, Wydawnictwo REBIS, Poznań 1994, s. 20-21.

[2] Tamże.


Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)