Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

27 września 2013

Marek Samiec

Co zawdzięczam katolicyzmowi

Dziecko ma niezwykle podatny na sugestię umysł, co udowodnił chociażby eksperyment dr Johnsona przeprowadzony w 1939 roku. Jego celem było odkrycie przyczyn jąkania oraz udowodnienie wpływu perswazji na tę wadę wymowy. Miał on też potwierdzić, iż poprzez sugestię można wywołać jąkanie u zdrowych ludzi. Stworzono dwie grupy dzieci, przy czym pisząca pracę dyplomową Pani Tudor, wmawiała raz na kilka tygodni przez 45 minut jednej grupie dzieci że mówią świetnie, a drugiej grupie że bardzo źle i zaczną się jąkać. Wszystkie dzieci z drugiej grupy oczywiście zaczęły się jąkać, miały lęki, obniżoną samoocenę i zostały pośmiewiskiem w szkole; trauma z tym związana, miała miażdżący wpływ na całe życie. W 2007 roku 6 dzieci, które stały się królikami doświadczalnymi, otrzymało odszkodowanie w wysokości 925 tysięcy dolarów. Niektórzy przez całe życie borykali się z jąkaniem, inni mieli trudności w szkole oraz stali się zamknięci w sobie.

Pomyślmy. Przykra sugestia raz na kilka tygodni przez 45 minut, a całość eksperymentu trwała sześć miesięcy. To wystarczyło by wywołać jąkanie praktycznie nie do wyleczenia, a także drastycznie obniżyć samoocenę i jakość życia człowieka. Pomyślmy znowu; całe lata od urodzenia, co najmniej raz w tygodniu dziecko wyznaje w domu podobno Bożym z przejęciem i wiarą; "moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina", oraz kultowe "nie jestem ciebie godzien, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja".


Zaplanowana destrukcja

Czy Bóg, stwórca miliardów galaktyk i nieopisanego piękna kosmosu, w którym to ogromie ziemia jest nic nie znaczącym ziarnkiem piasku, naprawdę potrzebuje, by człowiek raz w tygodniu przez całe życie wyznawał mu że jest zerem i śmieciem? A może to nie Bogu, a kapłanom potrzebne jest nasze wyznanie? Tylko po co? W dzisiejszym świecie łatwy dostęp do wiedzy o ludzkiej podświadomości spowodował, że ten, kto chce bez problemu uzyska odpowiedź na te pytanie. I ta odpowiedź jest niezwykle bolesna dla ludzi wierzących, tak mocno uderzająca w ich przekonania, że trzeba ją od siebie odsunąć, a często wyszydzić i wydrwić, by ratować swoje własne zdrowie psychiczne. Otóż powtarzanie upokarzających treści jest celowym deptaniem godności człowieka i programowaniem w nim z góry określonych reakcji.

Spójrzmy na bardzo znaną reakcję Pawłowa. Naukowiec dzwonił dzwonkiem przed podaniem jedzenia, i po jakimś czasie pies reagował ślinieniem na sam dźwięk dzwonka. Wystarczyło kilkanaście, kilkadziesiąt razy powtarzać jedno zachowanie, by stworzyć zaplanowaną reakcję u pieska. Człowiek jest znacznie bardziej skomplikowany psychicznie od psa, ale w kwestii uczenia się wzorców wszystko to działa identycznie: poprzez powtarzanie. Każdy sportowiec chcąc osiągnąć perfekcję musi powtarzać dane ruchy tysiące razy. Aby nauczyć się czegokolwiek, trzeba powtarzać daną informację tak, by stała się własnym przekonaniem. Cokolwiek nowego byś nie chciał zrobić, musisz się nauczyć jak reagować i wyćwiczyć poprzez powtarzanie odpowiednią reakcję. Ktoś więc wymyślił coś absolutnie złego: pod pozorem nauki o Bogu i miłości, moralnych wartości, stworzył system tresury i manipulacji człowiekiem. Religie istnieją od dawna, więc już tysiące lat temu kasta kapłanów doskonale wiedziała, jak działa ludzka podświadomość. Chrześcijaństwo czerpało z tych wzorców, podobnie jak każdy system totalitarny. Powtarzanie sprawia, że człowiek nabywa umiejętność bądź przekonanie. Powtarzając pewne treści stajesz się nimi, nasiąkasz tym co one w sobie niosą. Jeśli są to pozytywne sugestie, rośniesz i rozwijasz się, nabierasz wiary w siebie, radości, chęci do życia i działania. Jeśli powtarzasz sugestie negatywne, człowiek maleje, choruje, kurczy się i zaczyna w nim powstawać lęk. Spróbuj ciągle upadlać psa; zacznie być strachliwy, agresywny i neurotyczny. Chwalony i motywowany za dobre zachowania pochwałami, stanie się najwierniejszym kumplem na świecie. To podstawy psychologii i jestem święcie przekonany że Jezus je doskonale znał. Dlatego jeśli nawet faktycznie umarł na krzyżu (do końca nie wiemy czy jest to prawdą), to wierzę, że nie chciałby z symbolu bolesnego zgonu czynić centralny punkt swojej religii. Kapłani pominęli radość, weselenie się, miłość i uzdrawianie, a w środku ustawili krzyż: pamiątkę słabości, przegranej i śmierci. Zapomnieli całe życie Jezusa, dokonania, treść nauki, a skoncentrowali się na cierpieniu i rzekomej śmierci na krzyżu.


Wyzwolenie z męki życia

Moim zdaniem Jezus chciał, aby to wszystko było zupełnie inne; jednak żądni władzy ludzie dorwali się do historii jego życia i całkiem wypaczyli jej sens. Jezus nienawidził religii i hipokryzji tych, dla których religijne zasady przysłaniały miłość i radość z życia. Tymczasem jego rzekomi następcy zrobili z kultu Jezusa to samo, z czym ten walczył i czym najprawdopodobniej gardził. Dlatego też w religii chrześcijańskiej centralnym punktem wiary stało się cierpienie i długa lista grzechów; wokół niej orbitują słowa takie jak miłość, wiara, patriotyzm i inne hasła, które mają pokazywać ludziom, że o to chodzi. Ale to nieprawda; celem jest cierpienie i śmierć, która wyzwala od męki życia, ku ustaniu bólu i spełnieniu, które ma nastać w życiu pośmiertnym. Religia najpierw poprzez powtarzanie tworzy w człowieku ból, a później obiecuje, że za uczestnictwo w życiu kościoła (msze, święta itd.) wybawi od tego bólu po śmierci. Jakby ktoś zaoferował Ci za pieniądze raj po śmierci, zaśmiałbyś się z niebywałej bezczelności śmiałka; ale gdy miliard ludzi w to wierzy, wierzysz i Ty. A wierzą, ponieważ lata powtarzania od dzieciństwa, kiedy wykształca się rozum i charakter dziecka, sprawiają, że człowiek zostaje na całe swoje życie przeklęty. I nie można uciec od tego nigdzie; ból jest w środku człowieka, również w pozornie pozytywnych przekonaniach.

Pokłosiem katolickiej indoktrynacji jest działanie w niezwykle destrukcyjny sposób na dziecko. Niszczy mu się samoocenę, obniża naturalne możliwości i talenty, pielęgnuje niewiarę i wręcz nienawiść do swojego grzesznego ciała. Z seksu, jednej z najpiękniejszych ścieżek ukazywania miłości drugiemu człowiekowi, zrobiono ohydne, obrzydliwe, karane wiecznym potępieniem działanie, używane tylko i wyłącznie do płodzenia potomstwa. Przykładem jest niepokalane poczęcie, jakby zwykłe było czymś złym i wstrętnym, niegodnym Boga-człowieka. Na filmach poderżnięcie gardła człowiekowi jest w porządku, natomiast nie można pokazać nawet piersi kobiecej, jakby było to coś naprawdę złego. Człowiek ma być sługą i pokornym, nie buntującym się przeciwko Bogu (a w istocie jego kapłanów) woli.

"Nie jestem ciebie godzien, ale powiedz tylko słowo a będzie uzdrowiona dusza moja".

Dlaczego mam nie być godny Boga? Dlaczego mam się czuć winny? Cóż uczyniłem jako małe dziecko, że mam ciągle czuć się winny zły i pokorny? Moja wina to grzech pierworodny, którego nikt nie widział i nie udowodnił, ale w który mamy wierzyć. Moja wina to słabość człowieka, która wydała na męki i śmierć Jezusa Chrystusa, który oddał za mnie życie. Taki oto bełkot całe życie musiałem wysłuchiwać, a co najzabawniejsze nawet w niego wierzyłem. Wiara ta spowodowała że czułem się winny wobec księży, ludzi i całego świata, chciałem odkupić swoje winy, więc wpłacałem na tacę pieniądze, których nigdy nie miałem za wiele. Moje poczucie winy zobowiązywało mnie także do tego, bym w każdy możliwy sposób służył organizacji kościelnej, nawet swoim kosztem, gdyż kościół to Jezus jak twierdził kościół. Jezus tymczasem dyplomatycznie milczał. Podkreślmy że cała wiara opiera się na książce, którą każdy papież mógł zmieniać jak chciał, pod "bieżące potrzeby". Jak wiemy, w dawnych czasach kler palił na stosach ludzi, organizował wyprawy krzyżowe (także złożone z dzieci), w bestialski sposób torturował kobiety, by wydobyć zeznania o komitywie z diabłem; wszyscy się przyznawali, wystarczył widok skrwawionych narzędzi zbawiania duszy. Skoro więc wiemy, że kler dokonywał strasznych, często wręcz nieludzkich zbrodni, czy nie wydaje się możliwe, że zmieniali także coś w biblii? Kto miał się temu przeciwstawić? Jezus, jak wiemy, milczy od dwóch tysięcy lat. Stąd wiara w czysty przekaz od Jezusa do tej pory, wydaje się być ponurym żartem. Skala zafałszowania sensu z powodu samych idiomów, tłumaczenia i oddania sensu powiązanego z aktualną sytuacją obyczajową polityczną, jest olbrzymia. Jeśli ktoś w książce mieszał, coś dodawał i odejmował, mamy coś zupełnie innego niż mówił Jezus; jeśli istniał, ponieważ nie ma ku temu żadnych przesłanek.


Moczyłem łóżko

Od dzieciństwa przez długi czas moczyłem się w łóżko i dość późno przestałem. Każdy zmrok wywoływał u mnie paniczny lęk, że przyjdzie po mnie Szatan by zabrać mnie do piekła. Bałem się Pana Boga i Szatana, brzydziłem sobą za to, że mam erekcję na widok ładnych dziewczyn i modliłem, by Bóg mi wybaczył ten grzech. Wstydziłem się w zasadzie wszystkiego i wszystkich, a kiedy moje życie wydawało się już najgorszym ściekiem, natężałem wszystkie siły i jeszcze głębiej wchodziłem w katolicyzm. Z podobnym efektem. Ileż to modlitw odbywałem o to, by Bóg mnie zmienił na ideał katolicki... - Nic z tego, młody chłopiec ma swoje własne pragnienia, odmienne od wizji kleru. Chciałem więc zostać kapłanem, by zmazać swoje grzechy. Od dzieciństwa miałem na ich punkcie obsesję, czułem się zły i niegodny w oczach Boga. Przepraszałem codziennie że przeze mnie umarł Pan Jezus i za grzech pierworodny. Medytowałem i wspominałem mękę Jezusa, trzęsąc się z oburzenia i pogardy do ludzkiej słabości. Gorączkowo rozmyślałem nad tym, jak sprawić, by Bóg wreszcie mnie pokochał, ponieważ czułem się niekochany, nieważny i odtrącony. I nie pomagało twierdzenie, że Bóg jest miłością, bo jak można wierzyć w dobrą nowinę, skoro tak łatwo iść do piekła, a droga do nieba wydawała mi się nieludzką kaźnią? Jak być kimś, skoro wszyscy znani i błogosławieni to przeważnie męczennicy umierający w nieludzkiej kaźni? Teraz widzę wyraźnie, że ci, którzy w kościele spali albo udawali że słuchają, a ogólnie ich to nie interesowało, a nawet śmieszyło (co przyjmowałem z oburzeniem), prowadzili normalne życie. Ci, którzy naprawdę wierzyli w te idee, mieli często gorzej ode mnie. Powtarzane latami sugestie o byciu winnym i niegodnym, i o wiecznie krążącym wokół diable, powoli czyniły spustoszenie w życiu ich wyznawcy.

Podsumujmy więc, co uzyskałem z uczestnictwa w świętym kościele Pana naszego;

  • 1. Zerowa samoocena. Uważałem się za nic niewartego śmiecia i tak zachowywałem
  • 2. Nieustające poczucie winy, które trochę malało po modlitwach na kolanach, stąd poczucie u wiernych "naładowania akumulatorów" po mszy
  • 3. Wiara, że skoro modlitwa nic nie daje, muszę być zły i Pan Bóg mnie nie kocha
  • 4. Wiara, że Pan Bóg jest w sumie gorszy od Szatana; bo niby dlaczego mi nie odpowiada, dlaczego ciągle milczy? I dlaczego ciągle cierpię, gdy żyję na kolanach ze schylonym karkiem?
  • 5. Nienaturalna nieśmiałość i wstydliwość, i tylko ten kto tego doświadczył, wie jakie jest to cierpienie
  • 6. Każde działanie i każda próba polepszenia swojego życia były ograniczane przez silny strach przed karą Bożą i pokusami Szatana, a także wzbogaceniem się czy byciem liderem: "błogosławieni cisi, biedni, prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielnie niż bogacz itd"
  • 7. Silna nerwica, która przeobraziła się w późniejszym życiu w IBS, i zrujnowała mi całkowicie życie w każdym jego przejawie
  • 8. Absurdalne poczucie, że jestem lepszy od innych ras i wyznań, a moja wiara jest najlepsza i jedynie słuszna. Gardziłem innymi tak mocno, jak tylko nieszczęśliwy człowiek umie, a także się za nich modliłem, sam mając życie w kompletnej ruinie
  • 9. Świadomość, że nie wolno oddać ciosu, trzeba nadstawiać drugi policzek, a agresja w obronie własnej godności czy własności jest czymś złym i wstrętnym
  • 10. Jednocześnie świadomość, że za to, że ktoś mówi źle o papieżu czy Jezusie, mógłbym zatłuc pięściami. Odczuwałem czystą nienawiść do tych, którzy śmieli się odważyć na takie bluźnierstwo; mimo tego, że papieża znałem tylko z tv i opowiadań, i kompletnie nic o nim nie wiedziałem ponad oficjalną propagandę

Krok w normalność

Gdy dorosłem i zacząłem interesować się psychologią, zrozumiałem że wszystkie moje działania i w efekcie życie jakie prowadzę jest pokłosiem moich wierzeń i przekonań. W co wierzysz, takie masz życie. Jeśli wierzysz, że jesteś fajnym gościem, Twoja mowa ciała, głos, zapach ciała (czyli także feromony) sprawiają, że przeważnie właśnie tak jesteś traktowany. Jeśli wierzysz, że jesteś beznadziejnym śmieciem, grzesznikiem, który zasługuje na piekło i wieczne męki, ponieważ masz erekcję na widok obcisłych dżinsów dziewczyny, ludzie mają cię w najlepszym wypadku za wariata; w trochę gorszym za frajera, a w najgorszym na szczęście mogę się tylko domyślać. Niektórym nauki o cierpieniu tak zmieniły postrzeganie, że czerpali z niego satysfakcję. Ich poczucie własnej wartości opierało się jedynie o cierpienie, niedostatek. Każdy atak, odrzucenie, nieudacznictwo, było uważane za coś, czym można się wyróżnić, pochwalić, poczuć lepiej: "jestem lepszy, znowu mnie wszyscy odrzucili i wyśmieli, oni nic nie rozumieją". Ludzie religijni wierzący w "Boga miłości", wiedzą, że mówi się tylko o konającym w mękach Jezusie, a chwaleni i gloryfikowani są męczennicy. Żeby coś "osiągnąć", trzeba więc cierpieć. Radośni ludzie nie są mile widziani, są na dnie cierpiętniczo-katolickiej hierarchii. Jeśli więc chcesz być szanowany w tej grupie ludzi, warto mieć jakieś chociażby schorzenie, chorobę, jakieś cierpienie, które można ofiarować Jezusowi. Tylko po co stwórcy wszechświata moje cierpienie?


Odrzucony prezent

Bóg ma nas jako dzieci. Czy ktoś z nas chciałby dać swojemu dziecku prezent, licząc na piski radości i zabawę, a dziecko go z pogardą odrzuca i uderza głową w ścianę? Dziwne, przerażające. Każdy normalny ojciec by się mocno przestraszył. Tymczasem Boże dzieci tak właśnie robią. Odrzucają boski dar - rozum, na rzecz wiary. Wierzą w to, co ktoś im podał do wierzenia od urodzenia. Nie myślą, nie analizują, tylko bezkrytycznie wierzą. W czym więc ich chwała i wielkość? Nie dość, że wierzą (albo udają, by nie być stratowanymi przez rozmodlony tłum), to jeszcze się umartwiają i cierpią na wyścigi, kto więcej - a nagroda wprawdzie niewidzialna, nieudowodniona, ale przecież błogosławieni ci, którzy uwierzyli a nie widzieli, więc przyjmuje się, że tak właśnie jest. W numerze czwartym "W sieci", na ostatniej stronie jest reklama sióstr klauzurowych, i oczywiście nr konta do wpłacania pieniędzy. Przepiszę początek: "Siostry klauzurowe żyją na skraju nędzy, w potężnych i zimnych klasztorach, gdzie temperatura w celach spada do 5 stopni. Wiele z sióstr jest chorych i w podeszłym wieku, nie mogą już pracować. Jednakże nie przestają się modlić za wierzących i niewierzących. Swoje fizyczne cierpienie ofiarowują w naszych intencjach. modlitwa połączona z ofiarą miłości ma ogromną wartość przed Bogiem. Każdy z Państwa może przekazać swoje intencje we wszystkich sprawach: rodzinnych, zawodowych, osobistych..."

Jak widać Pan Bóg spełnia prośby sióstr, ale nie może im zapewnić jedzenia, wody i ciepłego ubrania. O uzdrowieniu nawet nie wspominam, bo to pachnie siarką i złem. A tak szczerze; modlitwa chorej, wyjącej z bólu starej kobiety, która całe życie powtarza modlitwy, ma coś wyprosić u Boga? To dlaczego nie wyprosiły zdrowia dla papieża, prymasa Glempa i innych potężnych hierarchów? Na pewno się modliły, jak wiemy - bez efektów. Chociaż tłumaczy się to tym, że Bóg usłuchał modlitw, ale lepszy był dla nich zgon niż życie. To ja dziękuję za takie modlitwy. Kler ma tyle ziemi, ciągle zbiera pieniądze; nie można by tym starszym paniom wstawić elektrycznych grzejników? Dać na panadol? Włosy stają dęba, jak człowiek sobie uświadamia ten komizm i jednocześnie tragizm religijnej, obłąkanej rzeczywistości.


Przyjrzałem się

Przyjrzałem się więc swoim przekonaniom i ze zgrozą odkryłem, że większość z nich wcale nie jest moja. Zostały we mnie zainstalowane przez powtarzane latami sugestie, dokładnie tak samo jak w opisywanym eksperymencie. Po latach życie zgodnie z zasadami rzekomo bożymi byłem wrakiem i ruiną człowieka. Po wielu latach, pod cudzymi religijnymi przekonaniami odkryłem wrażliwego, inteligentnego i bystrego człowieka. Wtedy też poczułem jak bardzo pełne radości i szczęścia może być życie, że wcale nie trzeba cierpieć z tysiąca powodów. Poczułem że można kochać swoje ciało i czerpać radość z seksu, życia, można być bogatym, mieć piękny dom, samochód, pójść potańczyć, mieć grono znajomych i beztrosko się śmiać mimo faktu, że gdzieś tam podobno umarł za mnie Bóg. Że nie trzeba ciężko harować, by coś mieć, że można oddać się sztuce i pasji, która pozwoli godnie i wesoło żyć. Jednocześnie z tą wyzwalającą wiedzą, której pozornie przeczy społeczeństwo, przyszło potworne poczucie winy że kalam własne gniazdo, występuję przeciwko świętej religii i samemu Bogu, a Szatan już ma moją duszę dla siebie. Gdy mówiłem o swoich wątpliwościach niektórym osobom, którym ufałem, słyszałem że jestem nienormalny, opętany, muszę się pokajać i dużo modlić. Kierowano mnie do teologów i kierowników duchowych, którzy mieli nawrócić mnie z powrotem na myślenie takie, jak trzeba, normalne. Ale i to nic nie dało, ponieważ już rozumiałem, jak działa podświadomość, wzorce reakcji, programowanie zachowań ludzkich. Nie było tam żadnego Boga, tylko manipulacja od dzieciństwa. Cóż tu tłumaczyć? Jakież to ja bajki słyszałem, jakie perełki sofizmu, ale to wszystko było tylko grą słów która kryła najważniejsze pytanie - dlaczego wiara w Boga miłości sprawia, że całe życie potwornie cierpię? Jedni na tym poprzestają porównując się do Hioba i czerpiąc z tego perwersyjną rozkosz, ale ja tak nie chciałem; chciałem poznać prawdę, zaznać trochę radości życia. Sięgałem do książek, które tłumaczyły te sprawy i robiąc to potwornie się bałem. Książki te (a chociażby "Potęga podświadomości" Murphy'ego) były nazywane szeptem diabła. Pastor Murphy pisał dziwne rzeczy; że Bóg jest radością i cieszy się z sukcesów i szczęścia swoich dzieci. Spotkałem tam wiele radości, tańca, pragnienia skosztowania życia, a jednocześnie nie przywiązywania się do niego. I te wspaniałe idee, którym jak sądzę, Jezus by radośnie przyklasnął, były nazywane szeptem diabła. Książki mistyków, a już szczególnie te o jodze i medytacji, były jawnie nazywane wpływem złych duchów. Medytacja sprawiła, że zacząłem obserwować w sobie dziwne stany umysłu i powoli zacząłem widzieć, w jak wielkim oszustwie żyłem. Jednocześnie musiałem poradzić sobie z pogardą wierzących za swoje próby samodzielnego zbadania, o co w życiu chodzi. Miałem wierzyć i iść ścieżką tradycji, a nie łamać tabu. Modlono się więc za mnie, by Bóg sprawił, że zacznę myśleć jak modlący się. Jak widać Bóg nie pomógł im w tych modlitwach. Może Bóg nie chce, by wszystkie istoty na ziemi były katolikami, identycznie myślącymi, ubierającymi się?

Pierwsze co zrobiłem, to z całą świadomością zrezygnowałem z chodzenia do kościoła. Programowanie ustało, ale co zrobić z prawie trzydziestoletnimi wzorcami nienawiści do grzesznego ciała i siebie? Pprzypominam kolejny raz, że zniszczone życie ludzi w eksperymencie Johnsona było pokłosiem sześciomiesięcznego programowania. No cóż, praca nad opróżnieniem tego śmietnika, w który zamieniło się moje własne życie, trwa wiele lat. Wszystko przy akompaniamencie wrzasków o sprzeniewierzenie się tradycji, wierze ojców i dziadów, klątw o pójściu do piekła i nieszczęściu w życiu. No proszę jak się wszyscy o mnie martwią, nawet modlą. Jak latami siedziałem z domu i wyłem z bólu brzucha (wieloletnia choroba) bez pracy i grosza przy duszy, to nikt mi przysłowiowej szklanki z wodą nie podał, a tu jak dbają o moją duszę, jak się troszczą. A przecież wszyscy wiemy, że krzyczący na mnie mają mnie tam, gdzie słońce nie dochodzi, tylko moja decyzja i odrzucenie tego co czczą, budzi ich niepokój. Ich nienawiść więc jest kierowana do mnie tylko w jednym celu: uspokoić siebie i upewnić że ich wierzenia mają sens, nie są tylko sprytnym oszustwem, a oni przegranymi, oszukanymi ludźmi, walczącymi o interes kapłana.


Wiele zawdzięczam...

Kościołowi katolickiemu do którego zostałem zapisany bez udziału mojej woli, zawdzięczam z całą pewnością wiele zła. Było go tak dużo, że z bólu nie do zniesienia, w geście ratunku i rozpaczy zacząłem samodzielnie myśleć, co umożliwiło mi dostrzeżenie tego, w czym tkwiłem całe życie. Usuwanie skutków jego działalności zajmie mi pewnie jeszcze co najmniej wiele lat, co i tak można uznać za niebywały sukces; ofiary znacznie słabszego i krótszego programowania i złej sugestii, nie mogły wyleczyć jąkania do końca swojego życia. Stwierdzam więc z całą mocą, że w organizacji nazwanej chrześcijaństwem, Boga miłości, którego miałem przyjemność w kilku przebłyskach doznać, nie ma i nigdy nie było. Jest to ponura, diabelska struktura, nastawiona na niszczenie godności ludzkiej i na brutalne eksploatowanie tak ustawionego człowieka do końca jego dni. Jeśli Szatan istnieje, to kościół musi być jego dziełem. Całe wychowanie człowieka przez kler służy jedynie temu, by z człowieka zrobić pokornego, pełnego poczucia winy i poczucia zobowiązania niewolnika. Kler niszczy ludzi w bardzo subtelny, nie rzucający się w oczy sposób. Bo jak zobaczyć poczucie winy spalające człowieka całe życie? Czy ludzie o tym mówią? Nie, to trzyma się w sobie, i właśnie to wywołuje efekty, o które chodzi manipulatorowi.

Dlatego tak bardzo pchają się do najmłodszych dzieci, tak bardzo dbają, by od najwcześniejszych chwil życia programować w człowieku sugestie, które będą w nim do końca. Wyzwolić się można od najsilniejszych wrogów; ale wyzwolić się od rzekomo własnych przekonań jest często niemożliwe. Ludzie żyją jak zombie i myślą, że takie jest właśnie życie, tymczasem wcale takie nie jest. To ich interpretacja wyuczona przez powtarzanie sprawiła, że tak wszystko interpretują. Zostali oszukani tak samo jak i ja. Tylko nieliczni budzą się z tego koszmaru sennego i mają jakąś szansę zrobić coś z własnym życiem. Cała reszta idzie jak po szynach, doskonale zaprogramowana i kontrolowana przez cudze przekonania. Wielu młodych rodziców chce chrztu dla swoich dzieci. Mają gdzieś jego rzekomo duchowe znaczenie - chodzi o to, by nie być pokazywanym palcem przez rodzinę. Do tych ludzi chcę powiedzieć, żeby to porządnie przemyśleli, ponieważ ich dziecko będzie musiało żyć z silnym poczuciem winy, strachem przed wyimaginowanymi diabłami i demonami, w poczuciu pokory przed silniejszym. Czy tego chcesz dla własnego dziecka? Chcesz sam uczyć dziecko jak żyć, czy oddać je ludziom, którzy nauczą je cierpienia, poczucia winy, strachu? Twoja decyzja, a także Twoje konsekwencje później, gdy dziecko będzie musiało iść przez życie z tak ciężkim bagażem. A może wolność? Gdy dziecko będzie miało osiemnaście lat, niech sobie wybierze samo jaką religię wybrać? Moim zdaniem każda większa struktura działa tylko i wyłącznie na zrobienie z człowieka niewolnika. I w tym celu musi go przeczołgać, wyprać mu mózg. Tyczy się to każdej religii, w tym muzułmańskiej i żydowskiej, które różnią się od "naszej" tylko innymi nazwami diabłów i bożków, innymi bajkami, świętami i ceremoniami, a w środku jest to od zawsze to samo: zło i zniszczenie człowieka.


Polak - katolik

Tym, którzy mówią coś o tradycji i mieszają Polskość z katolicyzmem, chciałbym powiedzieć, że ta żydowska religia została nam przez Niemców narzucona przemocą, nie mieliśmy praktycznie wyboru i musieliśmy zamienić swoje piękne wierzenia w okrutnego Boga z dalekiej Azji. Mieliśmy swoje słowiańskie wierzenia, wiarę ojców, których powyrzynały hordy wierzących w Boga miłości. Podobnie z tradycją; jak można służyć kościołowi, którego sercem jest Watykan, i jednocześnie państwu polskiemu? Nie można dwom panom służyć, nieprawdaż? Gdy za kilkadziesiąt lat najadą nas muzułmanie z niemieckiego i francuskiego kalifatu, wyrżną prawdziwych Polaków-katolików, a reszta się zgodzi przejąć wiarę w Allaha. Po setkach lat będzie prawdziwy Polak- muzułmanin, a rzesza obrońców jedynej wiary zakrzyczy każdego heretyka, który twierdziłby, że wiara ojców była inna.

Kocham Polskę. I szanuję wierzenia ludzi. Jeśli chcą wierzyć w kler, proszę bardzo. Pierwszy obrzucę jajkami tego, kto chce palić kościoły czy walczyć z klerem. Darcie biblii jest dziełem dzieciaka i showmana, jest to czyn absolutnie celebrycki w swej wymowie. Mamy demokrację i mamy wolność słowa; można wierzyć w co się chce. Ale proszę utrzymywać swoich pasterzy za własne pieniądze. Polska będąc pod wpływem obcych mocarstw - Watykan, USA, Niemcy, Rosja - nigdy nie uzyska potęgi. Za dużo chętnych do byłego już tortu, który po tylu latach grabieży skurczył się do rozmiaru napoleonki.


Tadeusz Kościuszko

A żeby nie było, że prawdziwy Polak musi kochać kler, wkleję słowa wielkiego Polaka którego chyba nie trzeba nikomu przedstawiać; drodzy Państwo, oto opętany przez samego Szatana Tadeusz Kościuszko:

"Trzeba przyznać, że wszyscy ludzie posiadają dosyć zdrowego rozsądku, by odróżniać dobro od zła, zachowywać się , rozumować, pojmować i porównywać relacje, a także rozwijać swoje idee poprzez rozważania lub badania (za wyjątkiem małej liczby tych, którzy są obłąkani od urodzenia), ale po to są szpitale, żeby przeszkodzić im w wyrządzaniu szkód.

Czyż nie byłoby lepiej zacząć od przemawiania ludziom do rozsądku, uświadamiając im, że w ich prawdziwym interesie leży raczej, by postępowali prawie i sprawiedliwe, byli dobrymi ojcami, dobrymi synami, kochającymi Ojczyznę i przestrzegającymi prawa niż szkodzili sobie i oszukiwali się nawzajem, tracąc spokój ducha w nieustannej krzątaninie dla pokrzyżowania planów zasadzek i podstępów ze strony innych ludzi; jeśli do takiego wychowania dodacie dobre prawo, które karząc za przestępstwa jednocześnie przeciwdziała szerzeniu się przywar; jeśli ponadto sami będziecie dawać przykład cnoty w każdych okolicznościach, bądźcie pewni, że Lud pójdzie za wami, gdyż ludzie są w sposób naturalny naśladowcami jak małpy.

Jeśli jednak, na odwrót, rozpoczniecie od oświecania Księży, dacie im /tym samym/ więcej środków, by zniewalali Lud i trzymali go w jeszcze silniejszym uzależnieniu, bowiem każde wydzielone ciało w Narodzie będzie mieć zawsze swój własny interes, przeciwny do interesu Państwa, bądź będzie występować przeciwko działaniom rządu, bądź będą miały miejsce potajemne bunty i konspiracje, w które niestety obfituje historia. Nie można mieć nadziei, że zmieni się ich zachowanie, gdyż w ich podstawowym interesie leży mamienie ludu kłamstwami, strachem przed piekłem, dziwacznymi dogmatami oraz abstrakcyjnymi i niezrozumiałymi ideami teologicznymi. Księża będą zawsze wykorzystywać ignorancję i przesądy Ludu, posługiwać się (proszę w to nie wątpić) religią jako maską przykrywającą ich hipokryzję i niecne uczynki. Ale w końcu jaki jest tego rezultat: lud nie wierzy już w nic, jak np. we Francji, gdzie chłopi nie znają ani obyczajności, ani religii; są bardzo ciemni, chytrzy i niegodziwi.

Widzieliśmy Rządy Despotyczne, które posługiwały się zasłoną religii w przekonaniu, że to będzie najmocniejsza podpora ich władzy, wyposażano więc Księży w największe możliwe bogactwa kosztem nędzy ludu, nadawano im najbardziej oburzające przywileje aż po miejsce u Tronu, jednym słowem, tak mnożono względy, dobra i bogactwa Duchownych, że połowa Narodu cierpiała i jęczała z biedy, podczas gdy oni, nie robiąc nic, opływali we wszelkie dostatki.

Teraz, kiedy znane są zgubne skutki tego błędu, wydaje mi się, że nie ma lepszego sposobu niż pozwolić im upaść i upodlić się, a na koszt Rządu utworzyć szkoły dla Chłopów, w których będą oni mogli uczyć się moralności, rolnictwa, rzemiosła i kunsztu.

Mówię do filozofa, do zręcznego polityka: Rząd jako taki nie powinien mieć innej religii niż religia natury. Ten bezmierny glob wypełniony nieskończonymi gwiazdami i nasze serca, które bezwiednie zawsze zwracają się /ku niej/ w rozpaczy, świadczą oczywiście o istnieniu Istoty Najwyższej, której nie rozumiemy, ale ją w duchu czujemy i którą wszyscy powinniśmy adorować. Pozostawmy więc wszystkim sektom, wszystkim religiom swobodę praktykowania ich kultu, byleby były one posłuszne prawom ustanowionym przez Naród."


Na straży moralności

Natomiast ci którzy twierdzą, że kler stoi na straży moralności Europy i walczył z nim każdy totalitaryzm, pragnę powiedzieć, że się mylą. Kler zawsze walczy w swoim interesie. Podobnie jak nazizm walczył z komunizmem - czy to oznacza że komunizm był dobry? Albo nazizm? Nie, dwa wilki pokłóciły się smaczną polską kość i tyle. Czy mogą mi Państwo przypomnieć, ile ostatnich lat Polski to nieustanna rzeź, nieudane powstania, wojny i tragedia? I to wszystko pod krzyżem, pytam się więc - dlaczego? Kler zawłaszczył sobie pojęcia moralności i dobra; były czasy, gdy nie istniało chrześcijaństwo, a dobro i cnoty były znane i opiewane; istniały dawno przed Jezusem i papieżami, nie są więc własnością kleru. Człowiek żyjący bez wiary może być dobry i uczciwy, i często jest uczciwszy od wierzącego, bo ten, jak wiemy, kieruje się poczuciem winy lub chęcią na zyskanie nieba poprzez dobre uczynki. Niewierzący czyni dobro dla innych celów: bo lubi, bo chce, może mu to poprawia nastrój. Nie wierząc w niebo, nie oczekuje nagrody. Bóg więc, widząc te dwa przypadki, większą chwałą obdarzy niewierzącego, bo ten czyni dobro nie wierząc w nagrodę. A cóż za nagroda należy się komuś, kto po prostu organizuje relację biznesową? - Ja zrobię to i tamto, a Bóg da mi w nagrodę życie wieczne.

Dziś, gdy kościół traci swe wpływy i potęgę, sięga się po sprawdzone wzorce: eksponuje się egzorcystów, straszy diabłem, który opętuje i niszczy ludzi, więc ten strach, który znajduje natychmiast oddźwięk w ludziach wierzących, ma skłonić do powrotu na łono kościoła. Czy Bóg potrzebuje straszyć ludzi potworami, by go kochali? Ja sądzę że nie. Bo to nie byłby Bóg, a mały, zakompleksiony sadysta; i z całą pewnością nie moc, która wykreowała niewiarygodną otchłań kosmiczną. Wierzę w Boga, doświadczyłem tej cudownej mocy. I nikt mi nie wmówi, że kler tę siłę w ludzkim sercu reprezentuje.


komentarze

1. Bardzo dobry artykuł • autor: Nierozpoznany#21832013-09-27 19:24:33

Do podobnych wniosków doszłam już dawno temu. Miło wiedzieć, że nie jestem w tym oodosobniona :)

[foto]

2. Prawda nas wyzwoli • autor: Jan Szeliga2013-09-27 21:12:31

Marku, bardzo dobry artykuł. Też doszedłem kiedyś do podobnych wniosków i cieszę się że  jest nas więcej takich, którzy myślą podobnie.
W tym przypadku tylko uświadomienie sobie czym tak na prawdę jest instytucja kościoła katolickiego może nas wyzwolić z pułapki, w którą najczęściej wpakowali nas nasi nieświadomi rodzice.
Niestety najciemniej zwykle bywa pod latarnią i uświadomienie sobie tych rzeczy o których piszesz wymaga często wielu lat heroicznej walki z samym sobą, swoją rodziną i znajomymi. Niektórym jednak udaje się dojść do prawdy i zdać sobie sprawę z tego  w co zostali wplątani i już świadomie wyzwolić się z tego.
Poniżej podaję kilka pozycji, które pozwalają spojrzeć na instytucję kościoła katolickiego z całkiem innej (szerszej) perspektywy.
Claude-Brigitte Carcenac Pujol - Jezus 3000 lat przed Chrystusem
Johannes Lehmann -Tajemnica rabbiego Jezusa
Walter Jorg Langbein - Leksykon biblijnych pomyłek
Roman Kotliński - Byłem księdzem
Biblia (tak polecam Biblię bo większość ludzi wierzących nigdy jej nie czytała, nie mówiąc o przeczytaniu jej w całości)
Polecam też:
Alhean. Pieczęć czyli jak ukraść człowiekowi duszę
Alhean. Złodzieje dusz.
[foto]

3. Kult cierpienia uniemożliwia poznanie • autor: Jacek Dobrowolski2013-09-27 21:42:16

To co napisano potwierdza moją obserwację, że choć Chrystus cierpiał krótko na krzyżu, a Zmartwychwstał (w tzw. ciele chwalebnym, czy diamentowym, jak kto woli) na całą wieczność, Najradośniejszy, jak go nazywa Holderlin, co powinno być źródłem radości dla chrześcijan, to jednak zdecydowana większość jego wyznawców sakralizuje jego i swoje cierpienie. Ta sakralizacja cierpienia i jego potęgowanie jest źródłem kolosalnych patologii w wielu kościołach. Dlatego też wiele osób w proteście rzuca się w całkowity libertynizm i materializm. Brak w naszej chrześcijańskiej, czy już coraz bardziej post-chrześcijańskiej cywilizacji,  jakiejkolwiek równowagi. Kler w seminariach uczy się, że jest solą ziemi, ma moc odpuszczania grzechów i stąd ma prawo golić i strzyc owieczki, bo jest niezbędny dla ich zbawienia. KK jest mistrzynią niebezpośredniego poznawania. Zamiast by Chrystus był jedynym pośrednikiem, jest jeszcze jego Matka i 10 tysięcy świętych, i trzeba szukać tylu koneksji, wstawiennictwa, orędownictwa, krewnych i pociotków Boga, a dialogując z taką rzeszą rozmieniamy się na drobne i jesteśmy dalej niż bliżej. Ta "rodzinna" mitologia ulega teraz erozji, w to miejsce wchodzą inne mitologie, czyli zamienił stryjek siekierkę na kijek, bo większość ludzi nie potrafi dostrzec, że to wszystko jest projekcją udręczonego umysłu. Wszystkim tym, którzy ugrzęźli w religiach i cierpią współczuję. Zdarzają się jednak radosne wyjątki. Ci ludzie, jak papież Franciszek, chcą transformować KK. To jest ciekawe.

4. haloperidol to nasz idol • autor: Nierozpoznany#66342013-09-28 09:37:52

Wreszcie jakiś powiew otuchy i nadziei. ;)

Ostatnio doznałem zaskoczenia czytając informację, że w Polsce jest 30 tysięcy księży. Byłem bowiem przekonany, że w kraju jest co najmniej tyle, ale parafii...

Słuchając katolika, słysząc "Jezus", "absolutna miłość", "Bóg", nie przychodzi mi już do głowy nic innego, jak tylko dopasowywać leki z listy psychotropów. Życie obok katolika, w koszmarnie i doszczętnie sklerykalizowanym kraju, jest dla mnie duchową udręką. Już sam kontakt z katolickim absurdem, absurdem religii urojonej, powoduje zmęczenie w mojej podświadomości. Ilość tych bredni i ich konsekwencji, w rzekomo najbardziej logiczniej i zgodnej z rozumem religii, przyprawia mnie o spleen bez odcienia w charakterze Monty Pythona. I nie pomaga nawet przytulenie Helo Kitty... Przypomina to życie w bardzo zatrutej i mocno toksycznej atmosferze. Nieco pomaga zdanie jednego z przyjaciół, który potrafi napisać w liście: "Ja osobiscie katolicyzm lubię (jak wszystkie religie) i ma on mocne miejsce w pierwszej 20-ce moich ulubionych wyznań. Zaraz za zaratustrianami i wyznawcami Kali". ;) Zawsze to jakieś pocieszenie. :) Za najciekawsze jednak uważam to, że autorytet Kościoła pozostaje niewzruszony i niezachwiany. Mamy co prawda do czynienia z drobnymi pretensjami względem rzeczywistości wiary, uwagami o błędach, wypaczeniach, fałszywie pojętych intencjach itp., ale zasadniczo autorytetu samego Kościoła nikt nie podważa. Co więcej, przed ścianą tego autorytetu każdy zostaje skazany na rozstrzelanie. I dla każdego jest to tak oczywiste, jak prawdziwe.

Nie muszę więc dodawać, że padłeś po prostu ofiarą szatana i jego dywersji na polu nędznego psychologizmu. Na szczęście jesteś młody, więc będziesz miał szansę to jeszcze przemyśleć, bo wniosek może być tylko jeden. ;)

@Jacek Dobrowolski

Przyznam szczerze, że w ogóle nie rozumiem tego zachwytu nad groteskowym teatrzykiem pustych gestów, jakie funduje gawiedzi Franciszek na kanale popkultury. A już na pewno nie uważam tego za ciekawe i warte uwagi. Zapewne fajnie jest się pobawić w ewangelicznego Jezusa jako papież, ale jakoś umyka mi wielki, symboliczny i ciężarny sens tej szopki. ;)

5. Dodam jeszcze coś • autor: Nierozpoznany#21832013-09-28 13:56:57

Podoba mi się niesłychanie Twoja zdolność wyrażania uczuć i przemyśleń,a przy tym odwaga w poruszaniu jakże intymnych spraw.

Po drugie - mało jest takich artykułów, w których nie krytykuje się agresywnie katolicyzmu, a jednak dają do myślenia.

A po trzecie - wiem, że Bóg jest dumny ze wszystkich swoich stworzeń :)

[foto]

6. Jakich stworzeń? • autor: Wojciech Jóźwiak2013-09-28 22:20:25

Bo mnie się wydaje, że zwierzęta, rośliny i inne organizmy żywe są wynikiem ewolucji :)
[foto]

7. Dziękuję. • autor: Marek Samiec2013-09-28 22:46:15

Dziękuję za wszystkie komentarze. Mam w planach (jeśli oczywiście Pan Wojtek pozwoli) wrzucić kilka tekstów, dotyczących podstaw naszego życia duchowego - czyli katolicyzmu. I jeśli to zrobię, zajmę się poważniejszymi sprawami. Pozdrawiam wieczornie.

8. Stworzenia • autor: Nierozpoznany#21832013-09-29 06:26:15

Nas też Bóg bezpośrednio nie stworzył - jesteśmy dziećmi swoich rodziców - więc, co za różnica ;)

[foto]

9. Katolicyzmu? Naszego? • autor: Wojciech Jóźwiak2013-09-29 08:47:40

>>> kilka tekstów, dotyczących podstaw naszego życia duchowego - czyli katolicyzmu

Drogi Marku,
sugerujesz, że katolicyzm jest NASZYM życiem duchowym? Bo moim nie jest, ani nie jest ż.d. nikogo z ok. setki moich przyjaciół.
[foto]

10. Dzień dobry. Napisałem... • autor: Marek Samiec2013-09-29 10:36:06

Dzień dobry. Napisałem Wojtku w sensie - wychowaliśmy się w nim, i chcąc nie chcąc, więcej bądź mniej, coś z niego jest w nas. Pozdrawiam porannie.
[foto]

11. Dzień dobry :) A to - ciekawe! • autor: Wojciech Jóźwiak2013-09-29 10:44:08

Marku, a to - ciekawe. Warto by sobie zadać poważnie pytanie: co w nas jest/pozostaje z katolicyzmu, nawet gdy go porzucimy?
Ale może to by zobaczył dopiero ktoś naprawdę z zewnątrz - jakiś japoński buddysta albo izraelski Żyd?
[foto]

12. Dzień dobry. Napisałem... • autor: Marek Samiec2013-09-29 11:10:20

Dzień dobry. Napisałem Wojtku w sensie - wychowaliśmy się w nim, i chcąc nie chcąc, więcej bądź mniej, coś z niego jest w nas. Pozdrawiam porannie.
[foto]

13. Panie Kaziku, przepraszam... • autor: Marek Samiec2013-09-29 11:47:27

Panie Kaziku, przepraszam że skasowałem Pański post, ale to ja jestem właścicielem strony którą Pan wkleił i jedynym autorem tego tekstu. Dziękuję za czujność.

No cóż Wojtku, wydaje mi się że zostaje w nas bardzo wiele. umiłowanie cierpienia, biedy, zagłębienie się w iluzoryczny świat myśli, który odciąga nas od tu i teraz. Nic ciekawego.
[foto]

14. Obudzenie • autor: Arthur Zielinski2013-09-30 00:56:43

No, no, - jeszcze jeden obywatel obudzil sie z czarnego koszmara - gratuluje!
[foto]

15. Niepokalane poczęcie - czyje? • autor: Wojciech Jóźwiak2013-09-30 12:08:30

Pisze Autor: "Przykładem jest niepokalane poczęcie, jakby zwykłe było czymś złym i wstrętnym, niegodnym Boga-człowieka."

--- Niepokalanie poczęta (wg.dogmatyki katolickiej) była Maryja, nie Jezus.
Warto wyjaśnić, czym się różniły ich poczęcia. Jezus był poczęty z Ducha św., czyli bez stosunku płciowego i przez dziewicę.
Maryja została poczęta normalnie, w wyniku stosunku jej matki i ojca, a termin "niepokalanie poczęta" oznacza, że w jej szczególnym i jedynym przypadku Bóg zawiesił dziedziczenie grzechu pierworodnego po Ewie i Adamie.
Jeśli się mylę, to niech mnie ktoś poprawi.
[foto]

16. O dawnej religii w Polsce • autor: Wojciech Jóźwiak2013-09-30 12:22:22

Pisze Autor: "[Katolicyzm,] ta żydowska religia została nam przez Niemców narzucona przemocą".

--- Mieszko i Bolesław, którzy ustanowili katolicyzm religią swojego państwa, nie byli Niemcami.
Nie ma też danych, żeby przy promowaniu chrześcijaństwa używali jakiejś szczególnej przemocy, większej niż przemoc konieczna do zorganizowania samego państwa.

"Mieliśmy swoje słowiańskie wierzenia, wiarę ojców, których powyrzynały hordy wierzących w Boga miłości."

--- Prócz buntów po śmierci Mieszka II raczej w Polsce nie było oporu przeciw chrześcijaństwu, a nawet w tym przypadku ich anty-chrześcijański charakter wydaje się być raczej propagandowym wymysłem kościelnych kronikarzy.
Uwaga Autora raczej odnosi się do Połabian lub Prusów, ale tamci nie byli Słowianami.


[foto]

17. Nie mogę Wojtku... • autor: Marek Samiec2013-09-30 12:32:00

Nie mogę Wojtku służyć dowodami - aczkolwiek wiele czytałem o rzeziach trwających kilkaset lat. Są zapiski że wyrywano zęby chłopom jeszcze całkiem niedawno temu - zapiski kościelne, musiałbym tego poszukać. Jednak to co najważniejsze, to logika. A ta mi mówi, że przejęcie całej ludzkiej mentalności, zamiana pogaństwa w ponure chrześcijaństwo nie mogło być aktem jak to opisujesz, niewielkiej przemocy. Ludzie od wieków czczący światowida nagle przeszli na Jezusa? a co z kapłanami którzy organizowali życie słowian, oni też nagle pogodzili się z utratą wszelkiej władzy, zaszczytów, bogactwa i oddali głowę pod miecz? powiedzieli ludziom że ok, wszystko w porządku, zmieniamy odwieczne zwyczaje, rytuały, wierzenia? oczywiście że nie, musiała być walka, a także trwająca wieki walka światopoglądowa którą wspierane torturami i mordami chrześcijaństwo wygrało. A że nie ma zapisków? przecież to chrześcijaństwo je tworzyło, nie mogli więc napisać jak było - bo byłoby to strzelanie sobie w stopę, to chyba oczywiste.
[foto]

18. W Polsce nie było ~agresywnych pogan~ • autor: Wojciech Jóźwiak2013-09-30 12:49:12

Marku, chrześcijaństwo jest religią, która musi mieć wroga i go sobie szuka. Gdy w jakimś kraju byli "poganie", którzy bili się z chrześcijanami, prześladowali ich, zabijali księży i zakonników - o, to dla ludzi Kościoła była wielka "marchewka"! Agresywni wrogowie chrześcijaństwa świadczyli mu wielką usługę: podtrzymywali nastrój walki i męczeństwa za wiarę, stawali się celem wypraw krzyżowych i co najważniejsze, dostarczali kościołowi świeżych świętych męczenników.
Tymczasem popatrz: nic z tego w Polsce nie było. Do tego stopnia, że Bolesław, chcąc za jednym zamachem pozbyć się biskupa Wojciecha i pozyskać męczennika, musiał go wysłać aż do Prusów - bo u siebie chętnych do zabicia księdza nie znalazł.
W pierwszych wiekach w Polsce pojawiło się kilku świętych męczenników, ale nie ginęli z ręki "pogan", tylko pospolitych bandytów.
Gdyby w Polsce byli wojowniczy poganie i czynili szkody ludziom Kościoła, to ci z pewnością by się tym pochwalili. Ba, trąbili by o tym na cały świat i szły by do nas krucjaty.
Co dowodzi mojej tezy.

[foto]

19. Uzupełnienie • autor: Wojciech Jóźwiak2013-09-30 12:52:04

Napisałem: "W pierwszych wiekach w Polsce pojawiło się kilku świętych męczenników, ale nie ginęli z ręki "pogan", tylko pospolitych bandytów."

Uzupełniam: Albo z wyroku prawowitego władcy: "św." Stanisław zabity z rozkazu Bolesława Śmiałego.
[foto]

20. Przemoc przy ewangelizacji w Polsce • autor: Jacek Dobrowolski2013-09-30 15:48:58

Chrześcijaństwo to zhellenizowany judaizm i to "zhellenizowany" jest b. ważne. Temat rzeka. Do Polski przyszło droga czesko-niemiecką, bo Praga była pośrednikiem między Ratyzboną a Gnieznem. Słownictwo chrześcijańskie przeniósł biskup Jordan z Czech. Ostatnio prof. Urbańczyk ogłosił, że dynastia Piastów wywodzi się z Państwa wielkomorawskiego, które sie załamało. Jeśli tak, to pierwszy był tu słowiański obrządek cyrylo-metodianski i wtedy zrozumiała jest wzmianka Galla Anonima w Kronice Polskiej, Ks I-11, że za czasów Chrobrego Polska miała dwóch metropolitów wraz z podległymi im sufraganami. W całej Europie nawracano mieczem, poza Irlandią gdzie druidzi się dogadali ze św. Patrykiem b. druidem. Karol Wielki ściał 5 tys. Sasów, którzy nie chcieli się wyrzec wiary przodków. W Polsce, jak napisał nie pamiętam który kronikarz "Bolesław żelazem do stołu Pańskiego przymuszał". Kapłanów pogańskich wyrżnięto. Jest aluzja w jednej z kronik. Minęło 300 lat zanim powstała sieć parafialna. Po śmierci Mieszka II w 1034 wybuchła "bezbożna rebelia". Nie wiemy czy bunt Masława/Miecława to był bunt pogan, czy cyrylometodian.  Natomiast św. Stanisław nie był notowany w Rzymie i kanonizowano go późno, czyli Bolesław Śmiały zabił biskupa cyrylo-metodiańskiego na Wawelu "pomiędzy infułami" jeśli dobrze pamiętam. Z kolei Litwa była ostatnim państwem chrystianizowanym w Europie, choć braci Władyslawa Jagiełły wychowywał przyszły papież Piccolomini, więc może ich i ochrzcił. Oni i Władek Jogajła/Jagiełło zanim w Polsce przyjął chrzest katolicki musieli mieć chrzest prawosławny. KK sfałszował swą historię w Polsce, co robi każda instytucja czy władca u władzy.

21. Reakcja poganska... • autor: Nierozpoznany#2082013-09-30 18:37:33

... miala oczywiscie miejsce, polecam chocby te wpisy, na dole sa odnosniki;

http://ryuuk.salon24.pl/277197,reakcje-poganskie

http://ryuuk.salon24.pl/299897,ksiaze-niklot-i-krucjata-przeciwko-slowianom


>>żydowska religia została nam przez Niemców narzucona przemocą".

Kazimierz Odnowiciel odnawial swoje panstwo przy pomocy niemieckiego rycerstwa. Inne przyklady tez by sie znalazly.

22. Zbyt wiele uproszczen:( • autor: Nierozpoznany#75862013-10-01 02:46:02

Przykro mi, ale nie przylacze sie do peanow na Panska czesc ani na czesc Panskiego ?artykulu? Z gory zaznaczam, ze nie jestem gorliwa katoliczka. Ba, nie jestem katoliczka w ogole. Panski ?wywod? zawiera tyle trywialnych uproszczen, ze moja wyrozumialosc jako odbiorcy majacego pewne oczekiwania intelektualne wystawiona zostaje na wielka probe. W powodzi ogolnikow, przeklaman faktograficznych, jak i groteskowych uzasadnien tezy glownej (posilkujacych sie za to dosadnoscia ?Pan wybaczy- wrecz prymitywnych argumentow) brakuje mi w Panskim tekscie merytorycznej analizy i musze niestety tonac pod naporem niby jaskrawych przykladow a w rzeczywistosci ordynarnych banalow na poziomie gazety ?Fakty i Mity?

Wydawalo mi sie, ze Taraka ?ktora czytam od lat- to miejsce dla ludzi o szerokich horyzontach myslowych i takichz oczekiwaniach poznawczych. Panski artykul najzwyczajniej mnie rozczarowuje. Prosze mnie zle nie zrozumiec. Kosciol katolicki jest bodajze ostatnia instytucja, ktorej bym bronila, ale proba ktorej Pan sie podjal ?choc cenna jako idea- ugina sie pod naporem obezwladniajacej myslowo amatorszczyzny. Koncowa pogarda oraz ublizajace uproszczenia, ktore Pan stosuje wobec muzulmanow sa rowne pogardzie jaka typowy Polak-katolik zywi do innych nacji czy religii. Stosuje Pan metody tych, od ktorych Pan sam sie odzegnuje. Moge jedynie ubolewac, ze poza IBS na lekcjach religii nabawil sie Pan rowniez wzgardy dla innych (muzulmanow, Niemcow, Rosjan, USA, dowolne skreslic) oraz poczucia pseudomesjanizmu naszych rodakow ciemiezonych od zawsze a to przez sasiednie mocarstwa i ich spiski, a to przez krasnoludki (lub sniegowego balwana: dla tych nie podzielajacych wiary w elfy, a te uniwersalne wartosci wywodzacy z innych zrodel;)

P.S. Jednego musze Panu pogratulowac: poziom merytoryczny Panskiego wywodu po raz pierwszy sprowokowal mnie do zostawienia komentarza w "Tarace"

P.S. 2 Acha, muzulmanka rowniez nie jestem

[foto]

23. Religia pre-Polaków • autor: Wojciech Jóźwiak2013-10-01 07:17:27

Co do religii Słowian pre-Polaków to ostatnio skłaniam się do poglądu, że nie tyle została "ogniem i żelazem" wytępiona przez Piastów, Rzym i Niemców, co raczej w wyniku przyjęcia tej opcji przez władców utraciła szansę się rozwinąć. Nastąpiło nie zniszczenie tylko stłumienie w zarodku.
Zauważmy, że religia Słowian północno-wschodnich, czyli Obodrytów i Pomorzan, ze swoim politeistycznym panteonem, wielogłowymi bogami, służbą kapłanów, świątyniami, sanktuariami i wyroczniami, rozwinęła "się", a raczej jak się wydaje, została świadomie zaprojektowana w wyniku reakcji na chrześcijaństwo. Najpierw były próby chrystianizacji Połabian przez Sasów, potem oni się z tego otrząsnęli i zbudowali własną religię, mniej wiecej w czasie-pokoleniu, kiedy u nas Mieszko budował swoje chrześcijańskie i pro-niemieckie państwo. (No może zrazu jeszcze nie państwo tylko wodzostwo, chiefdom)

24. clairegainsborough napisała... • autor: Nierozpoznany#55782013-10-01 08:38:49

clairegainsborough napisała:

"Panski artykul najzwyczajniej mnie rozczarowuje. Prosze mnie zle nie zrozumiec. Kosciol katolicki jest bodajze ostatnia instytucja, ktorej bym bronila, ale proba ktorej Pan sie podjal ?choc cenna jako idea- ugina sie pod naporem obezwladniajacej myslowo amatorszczyzny."

Chętnie posłucham Pani argumentów ponad amatorszczyznę Marka Siwca, tak jak z chęcią i zaciekawieniem czytam posty innych autorów, włączających się do kontynuowania tematu. Również dlatego, że z racji innego kierunku wykształcenia i innych zainteresowań. nie mam rozbudowanych podstaw merytorycznych w zakresie historycznej wiedzy dotyczącej religii, w tym katolicyzmu. Jedynie, jako była katoliczka "z rozdania", podobnie jak Marek Siwiec, czuję swąd ( może diabelski-:) ) na dźwięk "Moja wina... jak i "Nie jestem godna..."

No i mała uwaga z innej dziedziny: wdrukowano mi, w niekatolickiej jeszcze szkole, że szacunek dla strony przeciwnej, nawet w zagorzałej, pełnej odmiennych poglądów korespondencyjnej dyskusji, wyraża się, m.in. starannością tekstu. Braku tej staranności amatorszczyzną już nazwać niestety nie można, tymczasem Taraka jawi mi się jako portal na określonym poziomie. Cóż, Pani post najzwyczajniej mnie rozczarowuje... nie tylko mętną, pustą napastliwością, skierowaną do autora artykułu.

25. Tematy ważne • autor: Nierozpoznany#57362013-10-01 08:55:54

Uważam, że większość, skazana jest na starość na poddańczość wobec religii, w której została zindoktrynowana.
Wyzwolenie się spod jarzma niewoli religijnej (jeśli zostaje podjęta) to najtrudniejsza część życia, która w czasie samego procesu sprawia wrażenie, że zwyciężyliśmy, a na koniec okazuje się fiaskiem dla wielu
Jak to działa? Za Dawkinsem powtórzę słowa: "w drodze ewolucji, przeżyły tylko te jednostki, które w wieku dziecięcym 0-7 lat były posłuszne starszym osobnikom w jaskini, autorytetom wioski czy plemienia. Dzieci nieposłuszne poszły nad rzekę walić kijem w łeb krokodyla lub drażnić lwa.
Co ma do powiedzenia osobnik, dla którego jeszcze przed urodzeniem przygotowano przemocowe argumenty (siarka, smoła) by utrzymać go w niewoli instytucji.
Dziś mam na to za przeproszeniem wywalone (to wynik długiej i ciężkiej pracy), boję się jednak, że jak mój umysł zwiotczeje zapiszę swoją emeryturę na poszerzenie pasma radiowego jakiejś instytucji głoszącej "jedynie prawdziwe prawdy"
Wed

26. Pan Marek Samiec • autor: Nierozpoznany#55782013-10-01 09:25:59

Panie Marku, bardzo przepraszam za błąd dotyczący Pana nazwiska, jaki miał miejsce w moim poprzednim poście.  

27. Mam wrażenie, że... • autor: Nierozpoznany#10542013-10-01 10:39:28

Mam wrażenie, że Autor widzi w kościele katolickim przyczynę wszystkich swoich problemów i kompleksów. To trochę takie szukania winnego.
Moim zdaniem w tekście jest sporo uproszczeń w stosunku do instytucji kk. Artykuł napisany jest dość jednostronnie. 
Ale rozumiem, że Autor chciał się po prostu podzielić swoimi odczuciami. Cenię też szczerość i odwagę Pana Marka.

[foto]

28. Pani Haniu (czy... • autor: Marek Samiec2013-10-01 10:44:50

Pani Haniu (czy dobrze piszę?) nic się nie stało. Nazwisko mam inne, dla ułatwienia - mam kocią naturę (jestem obrażalski) mam kota (bezczelnego, niepokornego) i kocie nazwisko.

Pani clairegainsborough, proszę o argumenty, bardzo chętnie postaram się na nie odpowiewdzieć i rozwiać Pani obawy.

Wojtku, nie znam literatury dotyczącej okresu wczesnego chrześcijaństwa - raz że pisane są przez stronę biorącą udział w konflikcie, więc są mylne albo tak napisane, by wywołać pewien zamierzony efekt. Dlatego posługuję się logiką - proszę sobie wyobrazić że ktoś teraz naszych kapłanów, skąpanych w luksusie i władzy, próbuje odsunąć od władzy. Oddali by wszystko i poszli pod topór? oczywiście że nie, wezwali by ludzi do zbrojnej walki, utopili kraj w krwi. Wszyscy kapłani są tacy sami, pod pozorem świętych słówek, zawsze czai się władza i bogactwo. Nikt nie odda tych cudowności sam z siebie - a Ty starasz się udowodnić, że tak właśnie zrobiono. Nie mogę w to uwierzyć, po prostu mój umysł się całkowicie buntuje przeciwko takiej myśli. I nieważne jaka książka pisana tysiąc lat temu to potwierdza. Tak to widzę.
[foto]

29. A jeśli nie było...? • autor: Wojciech Jóźwiak2013-10-01 10:59:39

Marku, a jeśli po prostu nie było słowiańskich kapłanów? Bo wszystko na to wskazuje, że nie mieli takiej instytucji, nie znali kasty kapłańskiej. (Połabian pomijam, pisałem o nich wyżej, Religia pre-Polaków.)

30. Kozioł ofiarny • autor: Nierozpoznany#66612013-10-01 12:01:00

Pani Maria Poziomska pisze: "Mam wrażenie, że Autor widzi w kościele katolickim przyczynę wszystkich swoich problemów i kompleksów. To trochę takie szukania winnego".

Takie stanowisko jest mi bardzo bliskie, bo - chociaż absolutnie zgadzam się z autorem (nie będę zaprzeczać udokumentowanym badaniom i faktom), że indoktrynacja, szczególnie totalitarna, behawioralnie wdrukowuje stałe (?) programy - to jakie ma znaczenie, czy jest to program KK, totalitarnego systemu społecznego, "wojujących ateistów", zinstytucjonalizowanej jednostki oświatowej czy złego rodzica? Efekt jest ten sam. Czyli co, aby uniknąć indoktrynacji/wdrukowania zburzymy wszystkie struktury (w tym rodzinę) albo przestaniemy się porozumiewać werbalnie, bo wszak "Mowa jest źródłem nieporozumień (i  niewolących umysł i ciało programów)"? To byłoby zastąpienie wielototalitarnego świata jednym wielkim, wszechpanującym totalitaryzmem.
Po drugie: autor (jak my wszyscy) był i jest w trakcie swojego życia wystawiony na wpływy nie tylko KK, ale wielu innych środowisk i osób. Widocznie bardzo źle trafił.
Po trzecie: nie każdy katolik kończy jako ksiądz czy osoba szalenie poraniona - ergo: władza i siła KK nie jest tak wielka (chyba, że będziemy mu o tym cały czas przypominając, tym samym uczestnicząc w tworzeniu Demona Lęku, na przemian z Demonem Gniewu). I wojna będzie trwać a KK rosnąć w siłę.
Po czwarte: to, co wdrukowane, da się przedrukować. Jest to proces dłuższy i trudniejszy, zwłaszcza jeśli podmiot tego procesu nie szuka kolejnych gotowych programów, tylko stwarza swój własny. Ale proces jak najbardziej możliwy. Drogą do tego jest nauka krytycznego myślenia i doświadczania, bo na myśleniu człowiek się nie kończy, a w dodatku jeden lubi mandarynki a drugi - kiszone ogórki.
I po piąte: żeby było to możliwe, potrzebna jest tolerancja dla inności, otwartość i ciekawość drugiego człowieka.

I na koniec słowa, których jeszcze parę miesięcy pewnie bym nie napisała: właśnie dlatego wciąż odwiedzam Tarakę i ukłon w stronę Gospodarza: to naprawdę duża klasa mieć tak jasno określone poglądy, a jednocześnie robić przestrzeń dla takiej różnorodności. Dzięki, Wojtku.
[foto]

31. Dzięki, Aneto • autor: Wojciech Jóźwiak2013-10-01 12:33:48

Dzięki, Aneto, za uznanie. O tym, co napisałaś, uczą mnie moje 3 ulubione karty:
Słońce
XIX Słońce
Król Mieczy
Król Mieczy
6 Mieczy
i Szóstka Mieczy
.

32. Akurat dzisiaj pisałam... • autor: Nierozpoznany#10542013-10-01 14:25:31

Akurat dzisiaj pisałam tutaj o tym, że zmiany w kościele, jeśli w ogóle są możliwe, nie muszą zacząć się od zmian doktrynalnych, tylko bardzo drobnych rzeczy.
Jedną z takich drobnych spraw jest właśnie nasz stosunek do religii. Moim zdaniem walcząc ogniem i mieczem z jakąkolwiek doktryną, tylko nakręcamy, że tak to górnolotnie nazwę "spiralę przemocy". Jak napisał Wojtek "chrześcijaństwo jest religią, która musi mieć wroga i go sobie szuka". Moim zdaniem nie tylko chrześcijaństwo. Zatem stawiając się w pozycji wroga religii lub kościoła (jakiegokolwiek) i krytykując tenże, w gruncie rzeczy robimy przysługę wszelkim inkwizytorom i innym skrajnym elementom. Po prostu dla nich to woda na młyn.
Inna sprawa, że często kiedy walczymy z czymś (na przykład z jakimiś ortodoksyjnymi poglądami) to istnieje ryzyko, że przejmiemy metody "wroga" i upodobnimy się do niego. Mam znajomych (absolutnie nie mówię tu o Panu Marku, bo go nie znam i nie chcę osądzać), którzy wojując z dogmatycznym kościołem, sami stali się niezwykle dogmatyczni.

33. Ad rem... • autor: Nierozpoznany#75862013-10-01 16:45:41

Panie Marku, moje argumenty? Chodzi Panu chyba o przytoczenie konkretnych przykladow z Panskiego tekstu. Bardzo prosze, mimo, iz powyzej odniesiono sie juz do tych uproszczen a ja musialabym czynic to z niemal kazdym akapitem. Moja ambicja nie jest ani nie bylo pisanie recenzji czegos, co aspiruje do bycia filozoficzno-intelektualnym wywodem a jest sensacyjna rozprawka. Nie wiem od czego zaczac...

Uproszczenia historiograficzne: „ta żydowska religia została nam przez Niemców narzucona przemocą” Podobnie jak powyzej Pan Jan Dobrowolski, ja rowniez polemizowalabym zarowno z okreslieniem ”zydowska religia” jak i „narzucona przez Niemcow”. Pomimo przytoczonych Panu argumentow historycznych jak i czysto semantycznych, nadal Pan trwa przy swoim. To troche przypomina mi upor wyznawcow zamachu smolenskiego....

Geografia: „musieliśmy zamienić swoje piękne wierzenia w okrutnego Boga z dalekiej Azji” Pan wybaczy, ale skad byl ten Bog? Z Japonii czy z Tajlandii? Jezeli Pan siegnie chocby po Hekatajosa czy Herodota, to na pewno zgodzi sie Pan ze mna, ze dzisiejsze Jeruzalem nie bylo na antypodach. A dla owych biednych polskich pogan? Znali pojecie kontynentu albo „miedzykontynentalnych” odleglosci? Poza tym kuriozalnym jest dla mnie okreslanie Chrystusa jako Boga z Azji. Jezeli siegnie Pan do historii katolicyzmu w formie, ktora Pan tak zapalczywie atakuje, to dowie sie Pan, iz w X wieku kosciol jako instytucja od kilkuset lat byl w Europie... Pomijam kwestie czy to byl Rzym, Awinion czy Konstantynopol. Myli Pan tradycje apostolska z tym, co zostalo uksztaltowane przez pozniejszych hierarchow kosciola.

Naiwna argumentacja przypominajaca wirtuozeria intelektualna PRLowskie komiksy o Piascie Kolodzieju: „mieliśmy swoje słowiańskie wierzenia, wiarę ojców, których powyrzynały hordy wierzących w Boga miłości”.

Futurlogia polaczona z lingwistyczna niewiedza „kilkadziesiąt lat najadą nas muzułmanie z niemieckiego i francuskiego kalifatu, wyrżną prawdziwych Polaków-katolików” Panie Marku czy Pan w ogole zna definicje kalifatu? Rozumiem, ze to kolejny skrot myslowy. Szczerze polecam troche wiecej lektury dot. ruchu kalifackiego oraz przyczyn jego upadku zamiast stosowac wytrychy myslowe. Idac Panskim tokiem myslenia w Afganistanie talibowie stworzyli kalifat w latach 1994-2001. Acha: Iran to tez kalifat, tak?

Gimnazjalne sformulowania i retoryka „Religia najpierw poprzez powtarzanie tworzy w człowieku ból, a później obiecuje, że za uczestnictwo w życiu kościoła (msze, święta itd.) wybawi od tego bólu po śmierci.” Panie Marku ... itd. co? Co itd? Pan wybaczy, ale kk w zadnych dokumentach ani w swoim nauczaniu nie twierdzi, iz sama praktyka ? liturgiczna? ceremonialna? obrzadkowa? gwarantuje zbawienie czy pojscia do rzekomego raju. Kosciol mowi o caloksztalcie postepowania, Pan pozwoli, ze zacytuje najbanalniejsze slowa „mysla, mowa, uczynkiem i zaniedbaniem”. Pomijam, ze teoria w kk mija sie z praktyka.

Nie odniose sie do Panskich przezyc osobistych, bo nie mam prawa oceniac ani osadzac Panskich odczuc i intymnych przezyc czy doznan. To teren sakrum kazdego czlowieka, kazdej jednostki. Podziwiam i szanuje, ze sie Pan tym podzielil. Odnioslam i odnosze sie w skrocie w skrocie do naprawde pseudonaukowej analizy, w ktorej posilkuje sie Pan czesto plytkimi skrotami myslowymi i banalnymi ogolnikami. Chwale pomysl i idee, ktora Panu przyswiecala, ale raz jeszcze powtorze, iz tekst bardziej przypomina „Fakty i Mity” niz artykul o walorach intelektualnych i swiatopogladowych na miare Taraki.

I jeszcze jedno: ubolewam, ze w Polsce nadal wszyscy rozmawiaja o emocjach zamiast o problemie. I w tym miejscu bardzo serdecznie pozdrawiam Pania Hane. Zawsze lubilam oksymorony... „metna i pusta” Moglaby mi Pani przyblizyc wartosci fizyczne badz chemiczne owego stanu? Tzn. postaci jednoczesnie metnej i...pustej.   


34. Kilka wątpliwości co do tekstu • autor: Nierozpoznany#43782013-10-01 17:09:33

Nie mam pojcia dlaczego wszyscy zachwycają się na forum nad tym pozbawionym logiki, wiedzy o katolicyźmie i w gruncie rzeczy drętwym tekstem obrażonego na Boga człowieka. Tu trzeba jakiegoś psychologa, szamana, albo kapłana bo Tu człowiek potrzebuje pomocy, a nie zachwytu. Rozumiem, że co niektórzy, w swej nienawiści do katolicyzmu (lub wiary jako takiej) mogą przyjmować takie wyznania, ale to tylko oznaka... infantylizmu umysłowego. Bo argumenty jakie podaje autor są tak żenujące, łatwe to wykazania, że  się myli lub plecie "trzy po trzy"i  przypominające komunistyczne agitki z lat 20-30 XX wieku, że ręce opadają. NA "TARACE" TAKI TEKST? No to znaczy Wojtku, że czas najwyższy pomodlić się do Krzyża (autorowi sugeruję przeczytać np. Rene Guenona, jeśli nie wie, dlaczego Krzyż jest symbolem wiary chrześcijańskiej i dlaczego z punktu widzenia mistyki jest On ważny dla całej kultury ludzkiej - w tym tej niechrześcijańskiej), bo czas zejścia do Piekła się zbliża....

Aha - a dla chrześcijaństwa punktem centralnym jest ZBAWIENIE (jak w każdej religii), a nie cierpienie. Cierpienie to droga/TAO do zbawienia, podobnie jak i w innych religiach bywa...

I chciałbym zobaczyć tych słabych, zakompleksionych, zgnojonych przez Kościół Gotrfyda de Bouillon, zwycięzców spod Lepanto, no i oczywiście arcykatolickiego Kardynała Richelieu. Biedaczki, nawet nie wiedzieli ile cierpieli....

Heil Eris, Odin & Discordia!!

Pozdrawiam


[foto]

35. Upór wyznawców • autor: Wojciech Jóźwiak2013-10-01 17:39:38

>>> To trochę przypomina mi upór wyznawców zamachu smoleńskiego....

--- Czyżbyś twierdziła,
Clairegainsborough, że nie było zamachu na Prezydenta w Smoleńsku?

36. Zamach? • autor: Nierozpoznany#75862013-10-01 17:51:59

Oczywiscie, ze nie wierze w zadnen zamach. Nieszczescie i wypadek komunikacyjny, w ktorym poza urzedujacym prezydentem zginelo 95 innych osob. Jezeli sa znane Panu empiryczne dowody na zamach, to prosze zawiadomic prokurature. Ja rowniez chetnie poznam Panska teorie wykraczajaca poza interpretacje horoskopu czy mieczy z malych arkan...

37. Do Khavira • autor: Nierozpoznany#75862013-10-01 17:53:43

Dziekuje za merytoryczny glos rozsadku.
[foto]

38. Do piekła? No to dyskusja robi się ostra... • autor: Wojciech Jóźwiak2013-10-01 18:03:23

Khavira napisała(ś):
>>>to znaczy Wojtku, że czas najwyższy pomodlić się do Krzyża /.../, bo czas zejścia do Piekła się zbliża.
CZYM właściwie mi GROZISZ, Khaviro?

Do Clairegainsborough:
Czy powyższe zdanie jest "merytorycznym glosem rozsadku"?
[foto]

39. Smoleńsk? tarot? • autor: Wojciech Jóźwiak2013-10-01 18:07:55

>>> Ja rowniez chetnie poznam Panska teorie wykraczajaca poza interpretacje mieczy z malych arkan...

--- Droga Clairegainsborough, bardzo proszę nie stosować takich chwytów erystycznych, godnych za przeproszeniem, magla.

40. Zaczynamy sie bawic w gry semantyczne • autor: Nierozpoznany#75862013-10-01 18:10:51

Glosem rozsadku okreslam merytoryczna krytyke Khawira pod adresem Pana Marka, ktorego wywod naprawde bardziej przypomina PRLowska propagande dla szkol podstawowych o prastarych ziemiach piastowskich niz analize naukowa. Ubolewam, ze wszyscy jak zakleci mowia o emocjach a nie o jakosci argumentow i przekazu. Nie sadzilam, ze dozyje czasow, kiedy bede na skraju parafrazowania slow Adama Michnika o demokracji...

41. Panie Wojciechu • autor: Nierozpoznany#75862013-10-01 18:18:30

Prosze mi wybaczyc sarkazm z mieczami. Nie chcialam urazic ani Panskiej wiedzy ani umiejetnosci. To byla zamierzona prowokacja, bo niemal wszyscy w powyzszych 40 wpisach bija czolami o ziemie nt. rzekomo jakosciowej krytyki kk a ten tekst najzwyczajniej intelektualnie uraga Tarace. Jezeli moj sarkazm jest z magla, to wywod Pana Marka jest czym? Manifestem na miare Adama Weishaupta?? Na Boga...

42. RE: Do piekła? No to dyskusja robi się ostra... • autor: Nierozpoznany#43782013-10-01 18:18:49

Wojtku, czy ja Ci grożę?  Mi po prostu, jak się potocznie mówi, ręce opadły, aż do lodowatego Niflheim....


Heil Odin, Loki i na wszelki wypadek Eris!

Pozdrawiam

43. gry semantyczne? emocje? • autor: Nierozpoznany#66612013-10-01 18:19:59

Ośmielę się zauważyć, że najwięcej emocji w tę polemikę wniosła właśnie Pani, clairegainsborough. Tyle, że nienazwanych.

Mam wrażenie, że dyskusja pod powyższym wpisem dotyczyła po prostu mechanizmów zewnętrznych i wewnętrznych, czy jak kto woli - rzeczywistości wewnętrznej i zewnętrznej, które się wzajemnie przenikają. Podobnie jak nauka i paranauka, czy tarot i fizyka. I na przestrzeni tych jakości można odnaleźć swoje granice. Pięknie o tym pisała w ostatnim odcinku bloga Ezoteryczna Babcia.

44. Emocje • autor: Nierozpoznany#75862013-10-01 18:33:48

Pani Aneto. Ezoteryczna Babcie bardzo cenie. Goraco wszyskim polecam jej wpis nt...teorii spiskowych;)  I nie przecze, ze wywod Pana Marka sprowokowal mnie do polemiki. Jeszcze raz podkreslam: kk i jego fatalny wplyw na spoleczenstwo oraz jednostke to pasjonujacy temat, ale metodologia, ktora posluzyl sie autor jest amatorszczyzna. Arcyciekawy temat zostal potraktowany pismacko a nie intelektualnie. Prosze mi wybaczyc, ale ten tekst moglby sie ukazac we "Wrozce", ale nie w Tarace. Naprawde siegamy bruku. Wszechobecna  tabloidyzacja rzeczywistosci wiele tlumaczy, ale czy usprawiedliwia??

45. I chwała za ten wywód. • autor: Nierozpoznany#66612013-10-01 18:39:58

Zarówno Panu Markowi, jak i Wojtkowi.
Duża jego wartość, skoro sprowokował nie tylko mnie do aktywnego pisania komentarzy w Tarace, ale również Panią do odezwania się tu po raz pierwszy.
A przecież o to chyba chodzi w Tarace, prawda? O wielogłosowość. O twórczy ferment.

46. Re: Zaczynamy sie bawic w gry semantyczne • autor: Nierozpoznany#43782013-10-01 18:45:41

Do tekstu Pana Marka NIE MOŻNA odnieść się merytorycznie, bo szkoda na to czasu - wystarczy, że czas został stracony na jego czytanie.

Bo co by to było za odniesienie się? Na przykład lecąc od początku:

1) Powołanie się na źródła inne niż plotkarskie tabloidy. Wszak Dr Wendell Johnson był WYBITNYM naukowcem, badaczem wad wymowy, autorem pionierskich opracowań, czego nie odbierają mu współcześni politycznie poprawni naukowcy. A że etyka w 1939 była inaczej rozumiana niż w naszych czasach? Za 100 lat ludzie nie będą mogli się nadziwić jak w XXI wieku ludzie przyzwalali na aborcję...

2) Wyrok z 2007 nie świadczy O NICZYM! Nawet o winie W.Johnsona. Bo w USA skazanym może być na ogromne odszkodowanie właściciel domu, po którego dachu szedł włamywacz, dach się załamał i włamywacz złamał nogę... Z racjonalnego punktu widzenia absurdem jest skazanie właściciela domu, ale w USA tak się stało. To, że Uczelnia Johnsona 70 lat po eksperymencie przeprosiła - NIC TO NIE ZNACZY - w Polsce np. jest taki Rektor, który przeprasza za swojego naukowca, przyznając się jednocześnie w prasie, że... nie zna faktów, bo nie jest specjalistą. Absurd? Absurd!

3) Ktoś kto twierdzi, że katolik raz w tygodniu idzie do Kocioła i wyznaje Bogu, że jest (człowiek) śmieciem i zerem nigdy najprawdopodobniej nie był w Kościele!  Nie słyszał pewnie "Ciebie, Boże wysławiamy", "Pan jest moim Pasterzem, nie brak mi Nietschego" (sorki :)) oczywiście "niczego" :)) A może i słyszał, ale skupił się na tym co mu się nie podoba - a konstrukcja "moja wina x3" jest prosta jak konstrukcja cepa - spowiedź powszechna ma na celu WYRZUCENIE z podświadomości tych małych, drobnych grzeszków z których nie trzeba się spowiadać księdzu - Nawrzeszczałem na dzieciaka! Tak! Poniosło mnie! To moja wina! Wyrzucam z siebie tę głupią niepotrzebną emocję.....

......... i tak dalej można lecieć po tekście Pana Marka.

Po co? Nie szkoda czasu? Tym bardziej, że autor naprawdę wie niewiele o katolicyźmie.

Hail byle kto (i Eris na wsiakij słuczaj)!

[foto]

47. Weishaupt i tabloid • autor: Wojciech Jóźwiak2013-10-01 18:54:34

(A) Adam Weishaupt (w Wikipedii).

(B) Pomijając "tabloidyczność" tekstu, który komentujemy, problemy, jakie spora część ludzi ma z Kościołem i katolicyzmem się powtarzają i nie są to sprawy urojone. Wielu faktycznie cierpi, podobnie jak cierpią alkoholicy, osoby z zawodem miłosnym, zgwałcone, mające depresję, neurotycy lub schizofrenicy. Jednym z Kościołem jest dobrze i czują się jego usatysfakcjonowaną częścią, ale wielu nie czuje się dobrze, a przeciwnie, fatalnie. Przy bardzo niewielu odważa się to wykrzyczeć.
W Tarace prawie 10 lat temu zamieściłem podobnie krzyczące teksty Alheana (Pieczęć czyli jak ukraść człowiekowi duszę. Złodzieje dusz). Różnica taka, że Alhean proponował pewną metodę uwolnienia się spod klątw i "pieczęci" katolicyzmu (często: samo-klątw i samo-pieczęci) i obiecywał poprowadzić pracę z ludźmi wg swojej metody. Do czego jednak nie doszło, a  Alhean, prawdopodobnie gdy sam się uwolnił od katolicko-antykatolickich memów, poszedł swoją wolną drogą.
W komentarzu do jego drugiego tekstu sugerowałem, że jacyś terapeuci powinni wreszcie poważnie potraktować neurozę kościelną i zorganizować grupy wsparcia dla Anonimowych Apostatów, na podobieństwo An. Alkoholików. Nie żeby odwodzić katolików od wiary, tylko żeby wesprzeć tych którzy tę religię (lub inną) porzucili lub są na progu porzucenia, lub przeżywają inne watpliwości - ponieważ większość z nich meczy się samotnie i samotnie musi przechodzić wielokrotnie przedeptaną ścieżkę.
Przy tym taka terapia nie musiałaby być obliczona na zerwanie z Kościołem - bo równie dobrze doprowadzałaby niektóre osoby do pogodzenia z tą formacją.
Zadanie jest arcytrudne, ale nie niewykonalne.

48. Wróżka • autor: Nierozpoznany#21832013-10-01 18:56:01

Ja bardzo przepraszam, ale dlaczego tekst jest na poziomie "Wróżki" - pewnie, można go tam opublikować - to może być dla autora wielki komplement...

Niektórzy z Nas (np. ja) czytują Gwiazdy mówią..., a niektórzy z Nas - w tej gazecie publikują. I dobrze :)

 

Sorka, za zboczenie z tematu, ale takie porównywanie - kto lepszy niczemu nie służy. Nigdy nie porównywałam się ze znajomymi katolikami, a niektórych bardzo wręcz cenię :)

49. Anonimowi Apostaci. • autor: Nierozpoznany#66612013-10-01 19:03:43

A wiesz, Wojtku, że to ciekawy pomysł. Chociaż z zasady jestem przeciwniczką etykietyzowania i mnożenia diagnoz, wiele razy widziałam osoby połamane katolicyzmem. Sama borykałam się z tym latami.

Zacytuję moją najstarszą klientkę, katoliczkę, która przeżyła wiele tragedii, w tym pochowała jedyne dziecko, syna, młodego mężczyznę, który osierocił niemowlaka:
"I ja się mam modlić do faceta, który męczył się na krzyżu przez 3 dni?! Uznać, że on wie co to cierpienie i nadstawić drugi policzek?! A co on wie o cierpieniu, ja swój krzyż - i to niejeden - niosę ponad 60 lat!".


[foto]

50. Dla leniwych link do Anon. Apost. • autor: Wojciech Jóźwiak2013-10-01 19:10:28

51. Re: Anonimowi Apostaci • autor: Nierozpoznany#75862013-10-01 19:14:56

Pani Aneto, jest malo rzeczy, ktore mnie bulwersuja, ale musze przyznac, ze to sformulowanie Pani klientki, byc moze bedace wynikiem traumy po latach katolickiej indoktrynacji, zniesmacza mnie jak slowa Pana Marka o byciu "zerem i smieciem". Chodzilam do katolickiego liceum, mialam niezwykle wierzaca matke, z kosciolem rozstalam sie ponad dwie dekady temu, ale tego typu sformulowania odstreczaja mnie od dyskusji. Tak, Pan Wojciech ma racje "chca wykrzyczec" tylko nie przyjmujmy czyjegos bolu jako uberdefinicji rzeczywistosci i zjawisk. 

Boga tak naprawde ma sie w sercu i mozna go kazdego dnia okazac kazdej istocie, ktora spotykamy. To jest milosc jako uniwersalna wartosc.

52. Pani clairegainsborough. • autor: Nierozpoznany#66612013-10-01 19:17:43

Cóż, tak jak szanuję rzeczywistość wewnętrzną i sposób jej wyrażania mojej klientki, tak szanuję sposób Pana Marka oraz Pani.

53. ReŁ Anonimowi Apostaci • autor: Nierozpoznany#43782013-10-01 19:31:11

"I ja się mam modlić do faceta, który męczył się na krzyżu przez 3 dni?!"

O!!! Kolejna "katoliczka" się znalazła! Nawet nie wie ile ten "facet" męczył się na krzyżu!! Jezus wisiał na krzyżu jakieś pół dnia, 3 dnia to On ZMARTWYCHSTWAŁ!!

... ja już jestem niżej niż Niflheim..... ręce opadają jak czyta się takich specjalistów od katolicyzmu....

Ludzie! Wy walczycie z tym, czego kompletnie nie znacie!

54. Na pożegnanie i z pozdrowieniami. • autor: Nierozpoznany#55782013-10-01 19:49:34


clairegainsborough napisała:

"I jeszcze jedno: ubolewam, ze w Polsce nadal wszyscy rozmawiaja o emocjach zamiast o problemie. I w tym miejscu bardzo serdecznie pozdrawiam Pania Hane. Zawsze lubilam oksymorony... „metna i pusta” Moglaby mi Pani przyblizyc wartosci fizyczne badz chemiczne owego stanu? Tzn. postaci jednoczesnie metnej i...pustej."  

Oczywiście , że bym mogła, ale mając na uwadze Pani ubolewanie j.w. poprzestanę na stwierdzeniu, że oksymorony nie są niczym niespotykanym w języku polskim i doskonale opisują wiele sytuacji czy stanów emocjonalnych właśnie. To, czy ten użyty przeze mnie, jest dla Pani zrozumiały, pozostawiam Pani wnikliwej introspekcji. A uprzedzając ewentualne pytanie o znaczenie introspekcji, w kontekście, w jakim użyłam jej tutaj, wyjaśniam, że mam na myśli propozycję przyjrzenia się przez Panią poziomowi Pani własnych emocji, od których, przypisywanych wyłącznie  innym,  w swym ubolewaniu się Pani odżegnuje. Co do ulubionych przez Panią oksymoronów ... mogłabym w zastępstwie analizy "napastliwości mętnej i pustej"  opisać stan fizyczny i chemiczny "żywego trupa", też jakby nie było ciekawego oksymoronu. Może byłoby prościej Pani pojąć, w czym rzecz. Jednak i od tego odstępuję ... aby już  nie nakręcać dalszych, szkodliwych emocji,  szczególnie mając na uwadze Pani doświadczenie recenzenckie, które tutaj Pani z taki wątpliwym kunsztem wykorzyst

55. Pani Hano... przykro... • autor: Nierozpoznany#75862013-10-01 20:05:09

Pani Hano... przykro mi, ze nie potrafi Pani ze mna rozmawiac... usiluje mnie Pani dotknac w sposob -w Pani mniemaniu niezwykle wyszukany i rzekomo intelektualny- a wychodzi z tego nowomowa typowa raczej dla powiatowych aparatczykow nieboszczki PZPR chcacych zaimponowac terminami encyklopedycznymi. Apelowalam o dyskusje o meritum a Pani usiluje mi naublizac. Nie odniose sie do atakow ad personam, nie mam bowiem sily ani checi  na dyskusje o FORMIE a nie o tresci. No i ten Pani tytul "na pozegnanie" jest odcieciem sie i trzasnieciem drzwiam. Pani wybaczy, ale w psychologii klinicznej taka postawe okresla sie jako passive aggressive attitude. Wiecej dojrzalosci. Na tym foum sa chyba ludzie? dorosli? Jezeli chce Pani ze mna porozmawiac o meritum i kk, to serdecznie zapraszam. Na polajanki osobiste nie mam czasu. Pozostaje z nalezytym Pani szacunkiem.
[foto]

56. Dziękuję za taką... • autor: Marek Samiec2013-10-01 20:19:25

Dziękuję za taką ilość komentarzy. Chciałbym jedną rzecz uściślić - nigdy nie nawoływałem do nienawiści bądź gniewu wobec kleru. Nigdy. Wielokrotnie pisałem że kościół jest idealnym odzwierciedleniem ludzkich umysłów i ich poziomu świadomości - gdy się go obali (co obecnie jest moim zdaniem niemożliwe) natychmiast powstanie identyczna struktura, z innymi symbolami, nazwami i osobami - ale emocjonalnie i jakościowo będzie to ta sama jakość - czyli absolutnie niska, ciężka, obrzydliwa energia. Meduza zdaniem DEIR, wahadło wg. transerfingu, egregor zdaniem okultystów bądź świadomy myślokształt. Jakby tego nie zwał, to co stoi za katolicyzmem (i za każdą wielką strukturą) jest czymś obrzydliwym, wstrętnym. Doświadczenie PRAWDZIWEGO BOGA a tego co stoi za pięknymi słówkami o Jezusie, to przepaść jakościowa, nie do opisania.

Prawdziwy Bóg to piękno, bogactwo, tworzenie, zachwyt i zdumienie pięknem WSZYSTKIEGO. Katolicyzm to transowe formułki i piękne słowa, a za nim obezwładnienie, porażenie woli, radości, chęci na życie, umiłowanie cierpienia i przeskok świadomości na najniższe energie nazwijmy to świata astralnego. Stąd u katolików tak wiele w życiu cierpienia. Ile znacie Państwo kobiet - katoliczek, które straciły syna bądź utraciły emocjonalnie (narkotyki, alkohol, kalectwo)? bo ja znam wiele. Powiedzmy że w swojej "karierze" pracowałem z około 100, może 200 ludźmi. Każdy z nich znał taką historię, ale nie kojarzył jak kobiety owładnięte ideą Matki Boskiej cierpiącej (straciła syna), prowokowały takie zdarzenia w swoim życiu. Podświadomość nie zna się na żartach - coś sobie wyobrażasz, wmawiasz że jest cudowne - to proszę bardzo, masz to. Ale za jak straszną cenę... cierpienie jest straszne, niewyobrażalne. Poświęca się je więc rzekomemu Bogu. A to nie Bóg, tylko mówiąc potocznym językiem - diabeł w ornacie.

To o czym piszę, to wewnętrzna wolność od tego, co kościół zostawił w głowie (wzorce, energie, reakcje) człowieka. Nie mam zamiaru walczyć z tą instytucją ani ksieżmi, ponieważ to takie same ofiary jak wszyscy inni. Człowiek ze wsi który nie radził sobie w życiu, idzie do seminarium gdzie inni mężczyźni wmawiają mu, że jest posłańcem Bożym. To zwykły facet, ale ja nie mam zamiaru przed nim klękać. I tyle, bez złości, nienawiści. Często księża to bardzo fajni ludzie, niemniej trzeba wiedzieć, że "polują" na duszyczki, najczęściej w dobrej wierze. A więc wyzwolenie od energii egregora (katolicyzmu) i szacunek wobec ludzi w tej grze uczestniczących. Ludzi którzy myślą że służa Bogu, a pompują własnym cierpieniem (energia na najniższych
[foto]

57. Ciąg dalszy: Ludzi... • autor: Marek Samiec2013-10-01 20:22:43

Ciąg dalszy:

Ludzi którzy myślą że służa Bogu, a pompują własnym cierpieniem (energia na najniższych poziomach) diabelską istotę.

Co do Pani  clairegainsborough. Piszę w sieci osiem lat. To moje główne zajęcie, więc poznałem wiele typów osobowości. I to co Pani wyprawia - podkreślam że może być to nieświadome - to zwykły wampiryzm emocjonalny. I moje pytanie do innych czytelników - czy czytając Panią C, czuliście wewnętrzny bunt, rozdarcie w klatce piersiowej? bo jeśli ktoś stanie się odpowiednio sensytywny, to energetycznie jest to szarpanie. Argumentów za grosz, chodzi jedynie o to by wywołać odruch złości, cierpienia - i energia płynie. Mój przyjaciel Andrzej (jak i Podwodny) podobną emanację nazywa istnieniem subtelnego "pomocnika", nazwanego krokodylem. Tak się żywi tę istotę. Oczywiście Pani C ma dobre intencje, działa w dobrym celu, ma rację... ale szarpnięcie jest, i to spore. Ból jest, rana w aurze jest. Sprawdźcie sami. Ja osobiście takim ludziom bardzo współczuję, bo nie wiedzą jaka jest cena za taką "pomoc".
[foto]

58. Zgadzam się • autor: Jan Szeliga2013-10-01 20:43:57

Zgadzam się z Tobą Marku w tym co piszesz w komentarzach 57 i 58.
Tutaj jest zawarta  istota problemu.
Ludzie nie zdają sobie z tego sprawy w czym tak na prawdę uczestniczą będąc członkami jakiejkolwiek religii.
Nie mam zamiaru tutaj walczyć z Kościołem Katolickim czy też z jakąkolwiek inną religią ponieważ moim zdaniem religie skoro już są, to są do czegoś potrzebne. Więc zabranie ludziom religii spowoduje tak jak piszesz powstanie w ich miejsce czegoś równie destrukcyjnego.
Dlatego uważam że ludziom można pomóc jedynie zachęcając ich do myślenia poprzez np pisanie takich artykułów jak ten. Pozdrawiam :)

59. Panie Marku... Rece opadaja... • autor: Nierozpoznany#75862013-10-01 21:11:07

Dziekuje za etykietki. Czyni Pan dokladnie to samo, co krytykowany przez Pana KK. Lubi Pan miec racje, wiec z szacunku dla Pana... przemilcze i zaakceptuje Panska postawe.

Pan wybaczy, ale "argumentow za grosz"??  Czy Pan w ogole czytal to, co napisalam ja czy inni poza pochlebstwami, ktorych Pan laknie? Czy tylko parokrotnie ekscytowal sie wlasnym tekstem? Prosze odniesc sie do meritum, ktore Panu zarzucilam -tak sie Pan dopominal o argumenty- a nie defensywnie bronic -prosze mi wybaczyc-grafomanstwa, ktore Pan popelnil.

Pisze Pan od osmiu lat w sieci? Nie wiem czy mam sie smiac czy potraktowac to jako rodzaj elektronicznej habilitacji...

Panie Marku, prosze wyskoczyc z balonika ego. Byc moze Pan zlapie rownowage. Rowniez te intelektualna... I jeszcze raz prosze sie odniesc do meritum... geografia, historia, kosciol jako instytucja a nauczanie apostolskie...Nie wiem jak prosciej mozna to ujac. Dziekuje Panu Wojciechowi za wstawki z wikipedii ...Krytycy tematu i kosciola powinni znac idee oswieceniowe...

Panie Marku, przykro mi, ale pisze Pan oczyms o czym ma Pan mizerne pojecie.

P.S. Bardzo lubie krokodyle. Mam z nich kilka torebek. Maly quiz: miara czlowieka jest autoironia czy rozumienie poczucia humoru innych? Przykro mi, ale urodzilam sie na poczatku lat 70... Wampirami fascynuja sie milosnicy Sagi Twilight, ale schlebia mi demonizowanie mojej osoby.

Bardzo serdecznie pozdrawiam. Naprawde goraco. Ubolewam jezeli ktokolwiek mial klopty ze strony ukladu sercowo-naczyniowego badz zapalenie osierdzia po przeczytaniu moich komentarzy...

60. Jakby tego nie... • autor: Nierozpoznany#43782013-10-01 21:17:56

Jakby tego nie zwał, to co stoi za katolicyzmem (i za każdą wielką strukturą) jest czymś obrzydliwym, wstrętnym.

Pana gniecie myślokształ nienawiści, egregor, czy jakaś Meduza, jak w DEIR, przyczepiła się do Pana i nie potrafi Pan się z tego zniewolenia wyrwać. Wplątał się Pan iluzję SAMOZACHWYTU nad WŁASNYMI SŁOWAMI i sądzi, że to prawda obiektywna, a to tylko bezwładnienie, porażenie woli, radości, chęci na życie, umiłowanie cierpienia i przeskok świadomości na najniższe energie nazwijmy to świata astralnego.

 Ile znacie Państwo kobiet - katoliczek, które straciły syna bądź utraciły emocjonalnie (narkotyki, alkohol, kalectwo)? bo ja znam wiele.

A ja znam kilka  ateistek, muzułmanek i jedną telemitkę, które utraciły coś emocjonalnie i są kalekami życiowymi. Co je zniszczyło? Też katolicyzm?

W seminariach nikomu nie tłumaczą, że jest posłańcem Bożym. POSŁAŃCY BOŻY to ANIOŁOWIE.

I już na poważnie - czy mógłby Pan przestć pisać o tym  na czym Pan się kompletnie nie zna? Niech Pan pisze o meduzach DEIR`owskich, robakach astralnych i innych ścierwach, ale na BOGA, który nie wiadomo czym jest - może być pięknem, a może paskudną zmorą, bo nasz ludzki umysł nie ma najmniejszego pojęcia czym może być (na pewno nie jest poczuciem humoru, bo Bóg jako wszechwiedzący, zna wszytski puenty i dowcipy, więc się na pewno nie śmieje) , gdy zaczyna Pan pisać o katolicyźmie to wychodzi z Pana kompletna ignorancja w tematach wiary....



61. Dziękuję Panie Marku... • autor: Nierozpoznany#55782013-10-01 21:24:24

Dziękuję Panie Marku za komentarz 57 i Panu Janowi Szelidze za komentarz 58. To co czułam i tłumaczyłam samej sobie po tym, co zabrzmiało pomiędzy mną  a clairegainsborough, Panowie doskonale wyrazili w powyższych komentarzach. Pozdrawiam.

[foto]

62. Pani Haniu,Tak właśnie... • autor: Marek Samiec2013-10-01 22:08:13

Pani Haniu,

Tak właśnie działa wampir emocjonalny aka krokodyl, stąd właśnie bierze się Pani (i także mój) ból. Proszę spojrzeć - miło się wita, kilka słów o szacunku, a później absolutnie wściekły atak pełen agresji - na koniec znowu kilka słów o szacunku, miłe pozdrowienia, no i proszę jaka cudowna, kulturalna osoba - ale skąd te poczucie rozszarpania w środku? właśnie stąd. Opisuje to dokładnie Andrzej http://swiatducha.wordpress.com/obciazenia-duchowe/krokodyle/ a także ten Pan http://www.dobreksiazki.pl/b818-rozwoj-duchowy-czyli-pokonanie-subtelnej-siodemki.htm

Jak to działa? pisze się coś, co jest bez sensu. U osoby atakowanej pojawia się wkurzenie - jak ktoś może tak rażąco, tak obłudnie pisać? dlaczego kłamie, czepia się maleńkich szczegółów bez znaczenia? powstaje zamieszanie, zamęt. Człowiek CHCE SIĘ BRONIĆ. I o to chodzi. Człowiek chce wytłumaczyć, napisać że atakujący się myli, wyprostować ten powiedzmy sobie szczerze - bełkot - i nic z tego. Z dwóch powodów. Osoba atakująca nie odczuwa tego jako ataku, nie wie że sprawia ofierze ból, za to czuje przypływ energii gdy kogoś poniży. Daje jej to przyjemność, nie wie skąd ona jest - ale idzie za nią i powtarza ataki. Dla niej to nie jest atak - tymczasem w sferze subtelnej, "pomocnik" aka krokodyl wpija się w jedno z Pani ciał (w tym wypadku mentalne i astralne) co atakowani odczuwają jako bunt, zmęczenie, gniew, obniżenie nastroju. Energia płynie. Z tej energii około jednej dziesiątej (plus minus, nie wiadomo jak to oszacować dokładnie) płynie dla posiadaczki gadziny (czyli clairegainsborough i być może khavira) a reszta dla krokodylissimusa :)

Tak to działa. Nie można jej przekonać, nie można dyskutować, można tylko z SZACUNKIEM współczuć, bo to także ofiara i to bardzo cierpiąca. Każda próba wytłumaczenia swoich odczuć, poczucia zranienia, spotka się z szyderstwem, które w istocie będzie kolejnym wgryzieniem się w ciało subtelne.

Jedyna rada to kasować takie osoby. Gdy tak uczyniłem, poziom ogólny podniósł się w sposób wręcz niewiarygodny.
[foto]

63. Dodam jeszcze to... • autor: Marek Samiec2013-10-01 22:14:14

Dodam jeszcze to - proszę spojrzeć komentarze innych osób. Nie zgadzają się z moim tekstem, ale ich krytyka nie powoduje bólu, poczucia poszarpania. To miła, być może czasami ostra dyskusja - ale nie w niej elementu demonicznego. Nie ma trwałego uszkodzenia odczuwania.

Dodam jako ciekawostkę, że skasowałem na swojej stronie (samczeruno) obrzydliwy wręcz, pełen złości i pogardy komentarz. To oczywiście było stąd, chociaż IP z "lewego" serwera. Przypadek? oczywiście że nie. Przerabiałem to wiele razy. Tak wygląda właśnie zasilanie własnego "pomocnika" - gdy ten się rozrośnie a ludzie uciekają od nosiciela (ile razy można dać się pogryźć i poszarpać?) on (chociaż to istota bezpłciowa :) ) szarpie ciało nosiciela. Jeśli jest na astralnym, szarpie emocje. Jeśli na mentalnym, myśli niszczą i torturują. Jeśli na fizycznym, pojawia się rak i tak dalej.
[foto]

64. Przenosząc to na grunt religijny • autor: Jan Szeliga2013-10-01 22:28:23

Przenosząc to o czym pisze Marek w komentarzach 62 i 63 na grunt religijny, to jak myślicie czym są tego typu stwierdzenia?:
- Panie nie jestem godzien...
- To nie gwoździe Jezu cię przebiły, lecz mój grzech. ...
- moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina... itp
Jak się czuje ktoś kto wypowiada takie słowa i co się w tym momencie dzieje z jego aurą?
[foto]

65. Kończymy dyskusję • autor: Wojciech Jóźwiak2013-10-02 00:05:31

...a kilka ostatnich wypowiedzi wyłączam.

Dziękuję Autorowi i Komentatorom - i zapraszam do innych ciekawych tekstów Taraki :)
x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)