Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

15 sierpnia 2013

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Czytanie... (odcinków: 165)

Doherty'ego: ateńskie źródła chrześcijaństwa

Kategoria: Pytania i granice
Tematy/tagi: DohertyGrecy starożytniJezuskontrkultura

« Kołakowskiej: Dobry wróg to skarb Besançona: kłamstwo o świętej Rusi i inne kłamstwa »

Z Ewangelii bije następujący obraz gromady skupionej wokół Jezusa: bezdomni, bo porzucili swoje rodziny, wędrowni, okrywający się jedną szatą, bosi i nieuzbrojeni nawet w podróżne kije, bez pieniędzy, bo materialne dobra rozdali, żyjący z poczęstunków (o ile ich Mistrz nie rozmnożył cudowanie żywności), wzorujący się na „ptakach niebieskich” (tzn. latających pod niebem, nie niebieskiego koloru!), gardzący siewem, żniwem i gromadzeniem zapasów, a nawet zostawiający „umarłym grzebanie umarłych” – ach, gdyby ktoś to był powiedział Antygonie. Ten abnegacko-hipisowski obraz gminy Jezusa zapisany jest w wersetach, które na tyle różnią się od reszty, że zostały wyekstrahowane z tekstów Mateusza i Łukasza (tylko z tych dwóch) i oznaczone skrótem „Q”, od niemieckiego Quelle, „źródło”, na znak, że pochodzą z jakiegoś oddzielnego, a nieznanego osobno źródła. Dodatkowo to źródło zostało rozdzielone na Q1 i Q2. Owe abnegackie fragmenty należą do warstwy Q1. Earl Doherty (w książce „Jesus Neither God Nor Man”, 2009, s. 323 i nast.) dobitnie zauważa, że w tekstach tych nie ma nic żydowskiego! Nie występuje żaden z wielkich religijnych tematów, które w tamtych czasach i później zajmowały Żydów. Nie ma odwołań do Pisma (Tory), nie ma wzmianek o prorokach ani powoływanie się na nich, nie ma nic o szczególnym losie ani misji narodu żydowskiego. Również język tych tekstów (jak całe Ewangelie pisanych po grecku) nie wskazuje, żeby były przetłumaczone z jakiegoś języka semickiego – najwyraźniej były greckie od początku.

Greckie, czyli czyje? Doherty streszcza wyniki badań swoich poprzedników: cynickie! Nauki cyników, wywodzone od Antystenesa (ucznia Sokratesa), przez najsławniejszego Diogenesa z Synopy (tego, co mieszkał w beczce i zażądał od Aleksandra Wielkiego, żeby przestał mu zasłaniać Słońce) miały w czasach powstawania chrześcijaństwa i później zwolenników i głosicieli w całym świecie rzymskim i zapewne jakaś ich grupa działająca w Galilei zasiliła sobą i swoimi naukami powstający ruch chrześcijański, aż w końcu ich aforyzmy przypisano Jezusowi, jego samego modelując na cynickiego wędrownego nauczyciela.

Diogenes
Diogenes – fragment obrazu Rafaela Santi Szkoła Ateńska, z Wikipedii

Tak oto ważny wątek przekazu ewangelii okazuje się mieć ateńskie pochodzenie!

Co więcej, corpus poglądów i zasad cyników, mem, a raczej mempleks cynicki, przetrwał do naszych czasów (by wybuchnąć w Ameryce ruchem hippisów w latach 1960-tych) wcale nie dzięki pismom cyników oryginalnych, których mało kto zna, ale dzięki ewangeliom, które obowiązkowo czytało każde amerykańskie dziecko, a i niektóre nie-amerykańskie.

Theodore Roszak
Theodore Roszak, z Wikipedii

Doherty nazywa treści aforyzmów z Q1 mianem „kontrkulturowych” - używa terminu counter-culture, który został ukuty przez Theodore'a Roszaka (1969) właśnie dla określenia istoty ruchów hippisowskich i podobnych.

Czy jest coś z Q1-ewangelizmu, czyli z cynicyzmu, w tym, do czego ja sam się zapisuję? Cały tamten program dziwnie przypomina znane z Taraki „odrzucenie neolitu”, przypomina afirmację anekumeny jako miejsca sakralności, przypomina program warsztatów Twardej Ścieżki jako nie-korzystających z cywilizacyjnych udogodnień i polegający na „technikach”, których dostarcza samo ciało plus żywioły z ogniem i oddechem na czele.

Cynicy, Q1 (czyli mateuszowo-łukaszowa galilejska gromada), hippisi, tarakowy szamanizm – nie twierdzę, żeby były tym samym, to nie aż tak! – ale na pewno wiele jest między nimi pokrewieństw.

Wątek cynicko-kontrkulturowy pochodzi (dosłownie) z Aten (gdzie żyli Antystenes i Diogenes). Dalsze jego dzieje i przemiany pokazują, że daje się komponować z memami z Jerozolimy, czyli z wizją zbawczej światowej katastrofy czyli rewolucji; i z memami znad Gangesu, czyli z osobistą soterią przez uważne oddychanie.

Czytanie...: wstęp na końcu

Czytanie różnych książek i internetów, i uwagi o nich.


« Kołakowskiej: Dobry wróg to skarb Besançona: kłamstwo o świętej Rusi i inne kłamstwa »

komentarze

[foto]

1. Coś dzwoni, ale nie w tym kościele - Doherty się myli • autor: Jacek Dobrowolski2013-08-21 12:00:09

Cynicy dążyli do ataraksji - doskonałej obojętności na sprawy świata przez rozwój cnót. Ich nazwa od słowa kynos oznaczającego psa była im nadana bowiem nie liczyli się z konwenansami społecznymi i załatwiali swe potrzeby fizjologiczne publicznie. Nie tworzyli wspólnot, bowiem głosili pogardę dla społeczeństwa. Nie uznawali istnienia Boga, nie głosili miłości, ani współczucia. Byli jedną z perypatetycznych (wędrownych) szkół filozofów greckich. Tacy nihilizujący asceci. Teza Dohertego jest absurdalna, to nie jest źródło nauk Jezusa. O ile pamiętam jego apostołowie nosili sandały i mieli kije (stąd pastorały symbole pasterza) i chodzili po dwóch. Jezus utworzył wędrowną wspólnotę i otaczał się kobietami i ludźmi niskiego stanu jak rybacy czy celnicy, co szokowało współczesnych. Ciekawszą koncepcję helleńskich źródeł chrześcijaństwa przedstawił mi astrolog Paweł Teofan Sadowski w latach 1970-1975. Według niego Jezus miał być inicjowany przez dionizyjczyków/eleuzyńczyków w czasie swej młodości w Egipcie ( por. ucieczka do Egiptu tzw. okres ukryty). Była to nauka o Duchu (Nous), śmierci i zmartwychwstaniu Dionizosa syna Dzeusa z dopełniającym kultem Apollona oraz Demeter (matki bolejącej nad utratą córki Kory/Persefony. Przypowieści Jezusa o ziarnie pszenicznym, które musi obumrzeć aby wydać plon, o winorośli (przemiana wina w krew), jego narodziny z dziewicy jak Dion izosa z Semele (tracka bogini Ziemi skąd słow. ziemlia), to ważne paralele. Pisałem o tym w recenzji dla "Teatru" ze spektaklu Gardzienic "Złoty osioł" przed laty. Poszukam i zeskanuję. Według Teofana niecierpliwy młody Jezus chciał przekazać tę inicjację rodakom w sztafażu judaistycznym, bo tylko taki mogli zrozumieć, ale mu się nie udało, bo nauczał za krótko, niecałe 3 lata. Dla mnie Jezus był uzdrowicielem w stylu pitagorejsko-asklepiosowym inicjowanym również w Dionizja i inicjacje pokrewne eleuzyńskim, bo w Eleuzis nie mógł być jako nie-Grek. Wielu biblistów uważą, że choć uczył po aramejsku musiał znać grekę, bo wprowadzał wzięte z niej formuły. Po śmierci Jezusa, co prawda zhellenizowano judaizm i stworzono chrześcijaństwo politeistyczne (Trójca, kult Maryi i świętych). Według mnie jest to nieudana synteza obu religii. Heroiczny wyczyn Jezusa zrodził kościół, który jak tylko za cesarza Teodozjusza stał się religią państwową zaczął prześladować zarówno judaizm (niemal ścisły monoteizm) jak hellenizm politeistyczny odpłacając okrucieństwami swym nauczycielom. Zdaniem Teofana nauka Chrystusa o nieśmiertelnym duchu przejawiającym się w niezliczonych formach, tożsama z inicjacjami dioniz
[foto]

2. Doherty, cd • autor: Jacek Dobrowolski2013-08-21 12:07:29

Zdaniem Teofana nauka Chrystusa o nieśmiertelnym duchu przejawiającym się w niezliczonych formach, tożsama z inicjacjami dionizyjskimi i eleuzyńskimi nie została nikomu przekazana i nikt jej nie zrozumiał, oczywiście oprócz Teofana. Moim zdaniem nauka Teofana, jak wszystkie nauki o Duchu/Brahmanie, jest dualistyczna i jednostronna, nie sięga bowiem niedwoistości, nie przekracza opozycji pustki i formy, tym niemniej rzuca światło na wiele zagadnień duchowości zachodniej.
[foto]

3. Nauki cyników a Q1 • autor: Wojciech Jóźwiak2013-08-21 21:36:57

Doherty w tych fragmentach, które wyżej referowałem, nie docieka źródeł nauk Jezusa, tylko ewentualne źródła czegoś innego, mianowicie: "Q1", czyli jednej ze stylistycznych warstw Ewangelii (ściśle: E. Łukasza i Mateusza).
Doherty podkreśla to, że poglądy i nauki cyników były "kontrkulturowe", i bardzo podobnie do nich "kontrkulturowe" były powiedzenia zawarte w Q1 i przypisywane Jezusowi.
Książka Doherty'ego ma tytuł "Jezus, ani bóg, ani człowiek". Więc kto? - postać mityczna, czy jak kto woli "literacka". Książka śledzi tworzenie się tego mitu, bo "pisanie" tego mitu pozostawiło ślady w tekstach Nowego Testamentu.

4. Re • autor: Jarosław Koziński2018-07-03 02:44:12

Ciekawy tekst i ciekawa polemika. Pozdrawiam. A ja broniłem się w 2007 roku z Tertuliana, praca magisterska nosiła tytuł "Obraz religii tradycyjnych w Apologetyku Tertuliana". Dlatego proszę Panie Wojtku o więcej takich tekstów !

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)