Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

18 lutego 2015

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Kolej warszawsko-wiedeńska (odcinków: 115)

Duchy krain Rosji (1)

Kategoria: Podróże i regiony
Tematy/tagi: geopolitykaRosja

« Z cyklu: zagadki historii. Skąd u nas taka ciemna plama? Duchy ziem Rosji (2) »

Gdyby ktoś przyglądał się Rusi – jeszcze nie Rosji – pod koniec wieku XIV, na początku XV, widziałby tam trzy lub pewniej cztery „duchy” – egregory, duchy zbiorowości, każdy skupiony na pewnym terytorium, przypisany do krainy i każdy z inną, własną opcją geopolityki. Byłaby więc (1) Ruś litewska, większa jeśli nie główna część Wielkiego Księstwa Litewskiego, później skupiona na ziemiach obecnej Białorusi, przejściowo obejmująca też wielkie przestrzenie Siewierszczyzny i ziemi Kijowa, później nazwanej Ukrainą; (2) Ruś Czerwona czyli Halicka, dzielona na księstwa i inne zbiorowości wokół Halicza, Lwowa, Bełżca, Chełma, wiązana z Węgrami, Litwą, w końcu i na długo z Polską; (3) Nowogród, kupiecka republika nad jeziorem Ilmen, twarde jądro pierwotnej Rusi Ruryka; i (4) Zalesie czyli Ruś Zaleska, zdominowana i zjednoczona przez Moskwę. Dziś z tego są trzy państwa-narody: z części 1-Rusi litewskiej Białoruś, z 1 i 2 – z Kijowskiej i Halickiej – Ukraina, a 4-Moskwa, unicestwiając i pochłaniając 3-Nowogród jak Rzym Kartaginę, stała się Rosją.

17 milionów kilometrów kwadratowych Rosji nie może być jednolite, a duchów i opcji unoszących się nad jej regionami jest więcej. Jest więc:

Rosja, a może wciąż Ruś, Białomorska. Zaczyna się od wielkich jezior Ładoga i Onega (Oniego?), wzdłuż wielkiej rzeki Dźwiny („Północnej Dźwiny”) pokrywa wybrzeża Morza Białego, obejmuje po-fińską Karelię i po-lapońską Kolę. Krajobrazem: jeziorami, wychodniami archaicznych granitów przypomina sąsiednią Skandynawię, a jej stara ludność, Pomorcy, to niemalże osobny naród. Kraj białych brzóz, białych nocy, jasnych skał przebijających ubogą glebę, najbardziej magiczna z ziem rosyjskich. W tutejszej scenerii są umieszczane są baśnie stare i nowsze; tu Bałdá, przez Tuwima przezwany Jołopem, prześladował morskie diabły; tutaj działał zwariowany InBadCzaM, Instytut Badań na Czarami i Magią braci Strugackich. Tu Rosjanie zapoznali się z foką, wielorybem, reniferem, polarnym niedźwiedziem. Przy tym kraina od początku wystawiona na kontakty ze światem: przez jej stolicę Archangielsk przenikali do Rusi Anglicy, a za rogiem półwyspu działali Murmany, czyli Normanowie-Norwegowie, od których nazwa Murmańsk. Z powodu klimatu utrudniającego (lub uniemożliwiającego) rolnictwo, wolna od pańszczyzny. Za to w swojej historii zdominowana przez klasztory, z których sprawowana była podwójna władza, religijna i świecka, a najsławniejszym był klasztor i zarazem więzienie na Wyspach Sołowieckich, pod Leninem zmieniony w łagier. Oryginalną energię tej krainy dobrze odgadł Mariusz Wilk, tam osiedlając się i o niej pisząc.

Rosja Nadbałtycka: w okresie carskim, od Piotra do Mikołaja dziwne miejsce, państwowa stołeczna głowa wyciągnięta daleko na zachód, pomiędzy Finów-Ingrów-Czudź i nad europejskie morze, oddalona i niemal oderwana od pozostawionego w interiorze ciała. Skupiona w Petersburgu, który od początku był nie żywym centrum, ale miastem teatralnym, sceną i dekoracją, miejscem sztucznym, podtrzymywanym kaprysem i upartą wolą – w niemieckim jest na to jedno słowo: Willkür – władców. Miejscem, gdzie Rosjanin udawał i odgrywał europejskość, jak lekcję walca. Za Sowietów, którzy ze stolicą wrócili do macierzy-Moskwy i od świata odwrócili się tyłem, miejsce jakby zbędne, kłopotliwe okno wystawowe, w którym ktoś zbyt łatwo może wybić szyby. Być może – wystawienie go na kilkuletnie oblężenie i zagładę przez Niemców w II Wojnie miało coś z zamysłu: jakby Moskwa chciała osłabić, jeśli nie pozbyć się konkurenta do stołeczności i zniszczyć miasto, które mogło zagrozić swoją sztuczną bo sztuczną, ale istniejącą „zachodnią” infekcją. W tym regionie jest też Nowogród, kiedyś Wielki, po pogromach od Moskwy, ostatecznym za Iwana Groźnego, jak się wydaje, całkiem pozbawiony jakości i ducha. Jest Psków, podobno rosyjska stolica-ostoja prawosławno-monarchicznego konserwatyzmu. W sumie kraj samych miast-grodów-głów bez ciała, prócz tych kilku miast pusty, prawie całkiem pokryty lasem; rolnictwo, zawsze słabe, w końcu zniszczone przez Sowietów. Kiedyś studiowałem mapy wewnętrznych migracji ZSRS: był to region z największym odpływem ludności. Od Zalesia czyli Kraju Moskiewskiego oddzielony moreną Wałdaj, terenem jak na Europę bezludnym.

Rosja Moskiewska, dawniej Ruś Zaleska. Na mapach widoczna jako pajęczyna kolei i dróg wychodzących z Moskwy. Kraina funkcjonalnie ściśle scentralizowana wokół Moskwy, właściwie jej rozległe przedmieście. Z miast-ośrodków obwodów należą tu: Twer, Jarosław, Kostroma, Iwanowo, Włodzimierz nad Klaźmą, Niżny Nowogród, Riazań, Tuła, Kaługa. Wołogda: nie wiadomo, czy ją tu wliczyć, leży na przejściu do krainy Białomorskiej. Z rozpędu wliczmy Smoleńsk, chociaż przez związki z Litwą, Rzecząpospolitą i Białorusią wiele w nim osobnej jakości. Riazań, Tuła, Kaługa, nad Oką lub za nią (z Moskwy patrząc) historycznie należą do Siewierszczyzny, chociaż w nowszych czasach przygrawitowane przez Moskwę. Riazań, dawniej Perejasław Riazański, był tatarskim pograniczem. Na skrajnym wschodzie tego regionu, jakby dla zrównoważenia Moskwy, wyrosło największe po niej miasto, Niżny Nowogród w sątoku Oki i Wołgi, punkt startowy dla ekspansji Moskwy w dół tej rzeki, na wschód i południe.
Inaczej niż dwa poprzednie regiony, ta „Moskowia Ścisła”, ma wszelkie cechy zwartej całości, z głową i ciałem, i z zakorzenieniem w ziemi-terenie-geografii. W całości (prócz Smoleńska) leży w dorzeczu górnej Wołgi i całej Oki, i nachylona jest na wschód: ma się wrażenie, że sama grawitacja kierowała parcie tej krainy ku wnętrzu Euro-Azji, w stronę Morza Kaspijskiego, Uralu i dalej. Od zachodu opiera się na niby-górach Wałdaju, od północy na zaczynającej się tajdze. Od południa zamykała ją Nizina Mieszczorska, pas błot i piasków-sandrów wzdłuż dolnej Oki, wyglądem i peryglacjalnym pochodzeniem podobny do Polesia.
Słowianie-Ruś, osiedlający się tu w średniowieczu, zajmowali ziemie i slawizowali dawnych Finów, z narodów znanych jako Mera, Murom i Mieszczera. (Dalej siedzący na wschód Mari i Mordwa przetrwali.)
Duch tej krainy jest imperialny, butny, mesjanistyczny i hierarchiczny – inny być nie może, bo tu jest serce Rosji, jej centrum, jej rdzeń i „prawda”.

Siewierszczyzna: region na południe od poprzedniego, wyróżniony we wczesnym średniowieczu jako ziemia Siewierzan (dziwne podobieństwo do Księstwa Siewierskiego na Śląsku), historycznie nie miał szczęścia. W strefie przejściowej między lasem a stepem, wystawiony na pontyjskich koczowników i pustoszony przez nich, po najazdach Mongołów nie podniósł się do rangi politycznej osobności i reprezentacji. Przejściowo prawie w całości pod Litwą w czasie jej największej wschodniej ekspansji, potem dzielony między Moskwę i Rzeczpospolitą, o przesuwanych granicach i braku centrum. Wyraźny krajobraz: przewaga lessowych żyznych wyżyn, ale brak rzek-transporterów, takich jak Dniepr lub Wołga. Po pobiedzeniu Tatarów kolonizowany z północy i z ukraińskiego wschodu, przez co zasięg tego obszaru przesunął się na południe i wschód, i region formował się na nowo, odłączając się od swoich granic średniowiecznych. Za Piotra I lokalną stolicą stał się Woroneż, stolica pierwszej tutaj guberni. Inne większe miasta: Briańsk, Orzeł, Kursk, Lipieck, Tambow. Tuła i Kaługa zostały na „przedmieściu” Moskwy. Homel i Mohylew, pierwotnie siewierskie, weszły do Białorusi. Czernihów, Nowogród Siewierski, Sumy i Charków – do Ukrainy. Region historię w części dzieli z Ukrainą: Hetmanat i Ukraina Słobodzka zajmowały tereny zarówno siewiersko-rosyjskie jak i siewiersko-ukraińskie. Miejscowe dialekty długo były rozpoznawane albo jako rosyjskie (wielkoruskie), albo ukraińskie (małoruskie). Za Komuny częściowo z Siewierszczyzną pokrywał się tzw. Region Centralno-Czarnoziemny. W podziale na okręgi federalne Federacji Rosyjskiej niczego w tym miejscu nie ma.

C.d.n.

Kolej warszawsko-wiedeńska: wstęp na końcu

Pochodzę z Łowicza, który w 1845 roku został podpięty do Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Mieszkam w Milanówku, który powstał, ponieważ Kolej Warszawsko-Wiedeńska przecięła tutejszy las.

Korekta przez: Radek Ziemic (2015-02-19)



« Z cyklu: zagadki historii. Skąd u nas taka ciemna plama? Duchy ziem Rosji (2) »

komentarze

1. Bardzo ciekawy tekst • autor: Nierozpoznany#79092015-02-19 10:17:37

Bardzo. Wilka Konspirę czytałem lata temu i nie przypuszczałem, że on wyemigrował tak daleko! To niespotykany kierunek migracji, bo jeżeli ktoś emigruje do Rosji, to najpewniej z powodu Snowdenizmu... ;-))). Polacy emigrowali w te strony zazwyczaj pod przymusem. Swoja drogą ciekawe, czy ktoś przeprowadził rzetelne badania nad tym ilu Polaków i z jakich powodów DOBROWOLNIE osiedliło się w Moskowii. Ale gdybym miał wybierać między, powiedzmy, Mordwą a Laponią, to jednak wybrałbym Laponię, i to tę szwedzką ;-)))

Do tych duchów Rosji dodałbym jednak stepy nadkaspijsko-czarnomorskie, czyli "Kaukaz nizinny". To jest jakby osobny kontynent, na którym ścierały się dwa duchy: hurycki (czeczeński) i mongolski (Złota Orda). Z ducha mongolskiego pozostała oczywiście rosyjska władza oraz Kałmucja - jedyny europejski naród buddyjski, acz społecznie wyniszczony przez sowiety, zdegenerowany. Przed rewolucją na tym terenie było 300 buddyjskich klasztorów, obecnie jest pięć - wszystkie zbudowane od nowa. Prezydent Kałmucji próbował podnieść status swego kraju przez organizowanie turniejów szachowych w stołecznej Eliście - nie wiem czy coś z tego wyszło. Znajomi, którzy mieszkali w Kałmucji mówili, że wiosną cały step kwitnie tulipanami...!

Ten drugi duch, duch kaukaski, to duch Wajnachów/Nochczi/Czeczenów, jak zwał tak zwał, ale w prostej linii potomków Hurytów i starego państwa Urartu. Naród ten tworzył od zawsze coś w rodzaju "moralnej republiki" i wytworzył interesujące instytucje państwa, które bardzo spodobałyby się anarchistom, gdyż brakuje w nich instytucji dziedzicznej elity rządzącej. Jest natomiast elita ducha, czyli starszyzna. Niestety podczas ostatniej wojny Czeczenia poddana została ludobójstwu, a rządy objął zwyrodnialec Kadyrow. Czy ten duch kaukazki sie odrodzi?
[foto]

2. To dopiero odcinek nr 1 • autor: Wojciech Jóźwiak2015-02-19 10:49:53

Alchymisto, to dopiero odcinek nr 1, będzie drugi!
Z konieczności, brak czasu, pisałem b. skrótowo. Właściwie to jest zaproszenie do dyskusji. Wolałbym, żeby wypowiedzieli się lepsi ode mnie duchorosjoznawcy, ja w tym temacie czuję się nieśmiałym amatorem. Tym bardziej, że w Rosji cieleśnie prawie nie byłem - 1 wycieczka dawno temu.

Książki Wilka stoją u mnie na honorowym miejscu: "Wilczy notes" 2003 (stanowczo z tych najlepsza!), "Wołoka" 2006, "Tropami rena" 2007 (słabsza od innych i nie dokończyłem czytać), "Dom nad Oniego" 2006. Jeszcze 2 książki jego wydano w ost. 3 latach, ale tych nie znam.
[foto]

3. Blog and roll • autor: Wojciech Jóźwiak2015-02-19 11:04:51

[foto]

4. Leningrad • autor: Przemysław Kapałka2015-02-19 14:27:53

Z tym oblężeniem Leningradu, to ja raczej widziałbym przyczynę w karmie tego miasta. Zostało zbudowane na ludzkiej krwi (mnóstwo ludzi zmarło przy budowie itd.), to i krwią dalej ociekło. Ale pewien nie jestem.
[foto]

5. Leningrad-Petersburg • autor: Wojciech Jóźwiak2015-02-20 09:53:27

Ciekawe potwierdzenie znalazłem w książce Andrzeja Nowaka "Putin, źródła imperialnej agresji". Na str. 211 w przypisie streszcza pogląd Aleksieja Mitrofanowa: "Petersburg-Leningrad to odwieczne źródło zachodniej zarazy i obcej agentury w Rosji."
[foto]

6. Jak dla mnie rewelacja • autor: Bogdan Zawadzki2015-02-21 19:56:53


i wcale nie muszę wyjaśniać dlaczego ...

 

wielkie dzięki dla autora ...

 

pozdrawiam

7. Swoja drogą ciekawe, czy ktoś przeprowadził rzetelne badania nad tym ilu Polaków i z jakich powodów DOBROWOLNIE osiedliło się w • autor: Nierozpoznany#57382015-02-22 23:35:14

To mamy dzięki badaniom DNA.
Mnóstwo Polaków z M485 osiedliło się w Moskwie (i okolicach).
Generalnie przyczyna wydaje się być jedna: Rosjanki nas preferują, bo Polacy tacy szarmanccy.
Jak się pogrzebie w życiorysach, to polskie pochodzenie nieraz wyłazi.

[foto]

8. Proszę powstrzymać się od dowcipów • autor: Wojciech Jóźwiak2015-02-23 11:02:17

Bardzo bym nie chciał, żeby kolejna dyskusja poszła w dowcipy. Kilka testów zostało już w ten sposób zaśmieconych.
Zależy mi na tym, żeby Taraka trzymała poziom i klasę. Dowcipy to destruują.
(W ramach powyższego usuwam swoją uwagę o DNA.)

9. @Alexander Malinowski • autor: Nierozpoznany#79092015-02-23 11:52:50

Interesują mnie badania historyczne, a nie genetyczno-archeologiczne.
Uściślę moje pytanie. Wyraźnie chodziło mi o MOSKOWIĘ jako całość, a nie o miasto Moskwę. Jestem pewien, że i w Petersburgu jest niemało osób pochodzenia polskiego. No ale w tym nie ma absolutnie nic nadzwyczajnego, w stolicy ciepło, dostatek, kultura... Tak przynajmniej sądziła Telimena:

Znam ja dobrze Rosyją. Państwo nie wierzyli,
Gdy im nieraz mówiłam, jak tam z wielu względów
Godna pochwały czujność i srogość urzędów.
Byłam ja w Peterburku, nie raz, nie dwa razy!
Miłe wspomnienia! wdzięczne przeszłości obrazy!
Co za miasto! Nikt z Panów nie był w Peterburku?
Chcecie może plan widzieć? mam plan miasta w biurku.
[foto]

10. Przypominam podstawy Tarakowej etykiety • autor: Wojciech Jóźwiak2015-02-23 11:56:03

Gosiu Alicjo, od rozrywki i dzielenia się dowcipami jest Facebook, Demotywatory i setki innych ogólnodostępnych stron.
Tu nie piszemy dowcipów o chorobach nerwowych ani o DNA Słowianek. Piszemy o duchowej energetyce regionów Rosji.
Jeśli Ktoś nie ma nic do powiedzenia, a pisze po to, żeby zaznaczyć teren, to poproszę, żeby się wstrzymał.

[foto]

11. Telimena anachroniczna • autor: Wojciech Jóźwiak2015-02-23 12:09:19

Wydaje mi się, że co do petersbuskiej facynacji Telimeny, Mickiewicz popełnił anachronizm. Przypisał Telimenie poglądy osoby z JEGO czasu, a nie z czasu akcji "P.T.", 20 lat wcześniej, a biorąc poprawkę na życiowe przygody Telimeny, to jeszcze dawniej. Akcja "PT" dzieje się w 1811 r. Wtedy Petersburg był "stolicą" dla W.X.Litewskiego od II rozbioru czyli od 1793, więc zaledwie od 18 lat. Oczywiście, Telimena, mająca ok. 40 lat w czasie akcji, mogła jako 22 letnia młoda kobieta wyjechać do Pburga, mogła i wcześniej -- ale będąc powieściową bohaterką czyli reprezentantką pewnego procesu ogólne, raczej powinna wyjechać tam już na fali ugruntowanej mody, więc z 10 lat później. Za to jakaś"Telimena" z czasów współczensych dorosłemu Mickiewiczowi (nie dziecku) "spokojnie" mogła chwalić się swoim PB-skim bywalstwem.
Poodbnym anachronizmem jest nazwanie - na samym początku powieści -- Mazurka Dąbrowskiego "starym". "Stara", faktycznie 35 lat, była ta pieśń w czasie pisania poematu, ale w czasie akcji miała 14 lat.

12. @Wojciech • autor: Nierozpoznany#79092015-02-25 10:03:58

Oczywista, oczywista. Na literaturoznawstwie się nie znam ;-) Chodziło mi tylko o zaprezentowanie "lgnięcia" do stolicy, która postawa jest naturalna. Telimena może tu być rzeczywiście "głosem przyszłości", bo przecież wspomina: "Nikt z Panów nie był w Peterburku?".

Nota bene spore inwesycje czyniono też po kongresie wiedeńskim w miasto stołeczne Warszawa. Dzięki inwestycjom szlachty z ziem zabranych Królestwo Kongresowe mogło ekonomicznie istnieć, bez tego byłoby znacznie biedniejszym krajem. Czyli inwestowano w ten skrawek wolności, jaki był. Ale to już po doświadczeniach napoleońskich i przykładzie Księstwa Warszawskiego.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)